witam,
moja julka ma teraz 20mcy

Urodzila sie wprawdzie malenka (2200), ale
zdrowa jak rydz i wtedy nikt nie podejrzewal u niej corej nerki.
Pierwszych 7mcy minelo nam zdrowotnie calkiem beztrosko, pozniej mala dostala
niby-alergii. Pisze niby - bo nikt nie wie na co.
No ale mniejsza z alergia, tak czy inaczej dziecko bylo mniej wiecej zdrowe
do marca 2005. Wtedy dostala pierwszego w swoim zyciu zumu - calkiem ostrego
zreszta. Goraczka przez 3 dni do 40,5C bez zadnych innych objawow poza utrata
apetytu, pediatra i lekarz z pogotowia uspakajali mnie 'pani poczeka jeszcze
pare dni, teraz taki wirus panuje'. Jak wpadlam do przychodni z prywatnie
zrobionym badaniem ogolnym (to wtedy Was znalazlam

)), to biegiem mnie
wysylali z nia do szpitala...
Ale bylo minelo. Obylo sie bez szpitala, antybiotyk w domu, pozniej
diagnostyka. Usg, ktore wykazalo sredniozaawansowane wodonercze w prawej
nerce. Na drugi dzien wizyta u urologa na Dzialdowskiej (dr Stefanek). W
ciagu kolejnego miesiaca scyntygrafia (wynik na granicy zabiegu
operacyjnego), cystografia, urografia - i wynik. Refluksow brak, za to
wodonercze spowodowane istotnym zwezeniem podmiedniczkowym prawego moczowodu.
Ale dziecko male, ciagle rosnie, odroczenie na kolejne 3 miesiace. Tydzien
temu mala miala usg (zum szczesliwie sie od marca nie powtorzyl, chociaz mala
znacznie zwolnila tempo przybierania na wadze). Miedniczka troszke sie
obkurczyla (z 35x22x15 do 25x15x15), kielichy nadal 10-12mm, ale ich ksztalt
niekorzystnie sie zmienil i kora w nerce jest troszke scienczala. Wyglada na
to, ze idzie to w strone operacji - decyzja ma byc za kolejne 3 miesiace, po
nastepnym usg...
W przyszlym tygodniu idziemy jeszcze na kosultacje do dr Gastola...
pozdr
Ola, mama Julki