nann
30.09.05, 11:40
Wiecie co?
Ja juz nie wiem, co mam o tym wszystkim myslec.
Tutaj nasz historia z prze roku (pozwole se wlepic calosc skoro juz
zalozylam "nasz watek"
• Witajcie ! Leukocyturia i przetrwaly moczwonik.
nann 12.10.04, 17:14 + odpowiedz
Hej !
Podczytuje Was od jakiegos czasu i postanowilam sie ujawnic

Moja Zuzanka (ur 21.05.1998) w wieku 4 miesiecy wyladowala z ostra biegunka w
szpitalu. Przyczyna okazala sie Salmonella Enteritidis, po 10 dniach
obstawiona antybiotykami wyszla ze szpitala. W szpitalu nabawila sie
niedokrwistosci niedobarwliwej z ktora walczylysmy przez pol roku. W trakcie
ktorychs z kolei badan kontrolnych lekarz z rozmachu dopisal badanie ogolne
moczu. Zuzia miala wtedy 13 miesiecy...no i sie zaczelo... Leukocytow pow 500
(wydruk z komputera, w opisie osadu cale pole widzenia), liczne erytrocyty,
pasma sluzu, fosforany bezpodstawne i inksze cuda...Posiew ujemny (i tak
pozostalo do dzisiaj - posiewy zawsze ujemne). A leukocyty w moczu caly czas
sa, niekiedy slad (0-2 w polu widzenia), niekiedy wiecej... Jak bylo wiecej
leczylysmy Furaginka i witaminka C i trwalo to jakies 3 lata. Potem sprawa
przycichla

Od jakiegos roku mamy nowa pania Doktor w przychodni. Po
rozmowie na bilansie szesciolatka i przejrzeniu badan (uzbieral sie calkiem
gruby zeszyt) pani doktor dala skierowanie na USG (dlaczego u licha nikt
wczesniej o tym nie pomyslal, he ???), na USG diagnoza - przetrwaly moczownik
13x6x9 mm, widoczny kielich nerki prawej (ok 7 mm), pani doktor robiaca USG
(zreszta wielka slawa w swojej dziedzinie) od razu odeslala nas do chirurgow
dzieciecych na zabieg

Panie Doktor w przychodni dala mi alternatywe - nefrlolog lub chirurg
dzieciecy, nie ukrywam, ze nefrolog brzmialo przyjemniej

))
U pana doktora (leczymy sie na Zwirki i Wigury w Gdyni) obejrzawszy Zuze i
wyniki pozlecal badania moczu z osadem trzykrotne ( Zuzi nazbieralo sie ponad
30 wynikow z roznych laboratoriow i moze faktycznie pan doktor mial klopoty z
interpretacja), wyniki te(leukocytow w moczu 0-2, 3-5 i 0-2), wg niego nie
potwierdzaja leukocyturii, ale bardzo liczne fosforany bezpodstawne sprawily,
ze czaka nas dobowa zbiorka moczu (moze jakies patenty jak zmusic 6-ciolatke
do siusiania przez caly dzien do sloja i nie , za przeproszeniem, nakupkania
doń ?
Nasze klopoty to pikus przy waszych cystografiach i inkszych horrorach, ale
za pozwoleniem zostaniemy

)
No i po prawie roku.
W miedzyczasie w koncu i tak wyladowalismy u chirurgow. Zapadla decyzja o
usunieciu moczownika. Operacja prawie plastyczna, bez zaglebiania sie do
otrzewnej, 20 minut na bloku operacyjnym, 48 godzin na oddziale.
Przed zabiegiem mialysmy powtorzyc USG i badanie ogolne moczu. Na uSG
stwierzono - "obraz przemawia za zarosnieciem przetrwalego moczownika"
Dzisiaj bylysmy w Izbie przyjec zalozyc karte. Wyniki i Zuzanke ogladal sam
szef Chirurgow Dzieciecych. Autorytatywnie stwierdzil, ze puki co na zabieg
sie absulutnie nie kwalifikuje (kamien z serca), ale proponuje wykonanie CUM
(skorcz w zoladku

((
O 15 mamy wizyte u Nefrologa, wieczorem pojdziemy do zaprzyjaznionej Pediatry.
Jejku, dziewczyny...jak ja mam przygotowac 7 latke do CUM ?? Wiem co to za
badanie, ale co z tego jej przekazac ? Ze wloza jej rurke do siuski ???? Nie
wyobrazam sobie tego

((
Dopiero co przechodzilysmy horror z przygotowaniem do zabiegu operwcyjnego.
Mam dosc.