Dodaj do ulubionych

Kolonie w Jaroslawcu

08.01.03, 23:31
Czy ktos zna albo sam jest osobnikiem z Dzierzoniowa albo okolic
bedacego w bardzo dawnych czasach na koloniach w Jaroslawcu(okolo
15 lat temu!)jak ten czas leci.Scislej mowiac byl wtedy albo byla
wychowawczynia na tych koloniach (Monika albo Anka) albo moze
jeszcze ktos inny np. kolonista ktory moze miec teraz ponad
dwodzieche!).Jesli tak to prosze napisac jestem ciekawa co u Was
slychac
Wychowawczyni teraz juz po 30stce.
Obserwuj wątek
    • Gość: kiwri Re: Kolonie w Jaroslawcu IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 19.01.03, 12:35
      Tak Stella, kolonie w Jarosławcu to coś nie do zapomnienia. Jestem z
      Dzierżoniowa i wydaje się mnie, że niemal każdy młody człowiek z Dzierżoniowa
      wyjechał chociaż raz na takie kolonie. Tak jest przynajmniej w kręgu moich
      znajomych. Wyjechałem na kolonie kilka razy (oprócz tego byłem w Jarosławcu
      parę razy na wczasach z rodzicami). Moimi opiekunami byli mężczyźni, więc
      niestety nie pamiętam żadnej wychowawczyni. Chociaż, być może kiedyś ciebie
      widziałem.
      • Gość: Leszek Re: Kolonie w Jaroslawcu IP: 12.168.192.* 25.08.03, 10:16
        Bylem na koloniach w Jaroslawcu w roku 1960.Mialem wtedy 9 lat. Z osob pamietam
        kierownika dosc srogiego bo bedac w izolatce pod podaszem majac goraczke
        zostalem nagane za to ze me papcie nie byly ustawione na bacznosc kolo lozka.
        Druga osoba szczegulnie figuruje w mej pamieci to jedna z grubych kucharek.
        Byc moze ze odczucie braku mamy spowodowalo moje niewyjasnione zblizenie do
        ramiona wyminionej byly blisko mego konca. Szybko sie zorientowalem ze padne
        zemdlony jesli sie nie odsune. To na dostatek mialo miejsce na posilku na
        zewnacz stoluwki!. No ale w 1960 nikt nie slyszal o preparatach pod pachy.
      • Gość: Leszek Re: Kolonie w Jaroslawcu IP: 12.168.192.* 25.08.03, 10:16
        Bylem na koloniach w Jaroslawcu w roku 1960.Mialem wtedy 9 lat. Z osob pamietam
        kierownika dosc srogiego bo bedac w izolatce pod podaszem majac goraczke
        zostalem nagane za to ze me papcie nie byly ustawione na bacznosc kolo lozka.
        Druga osoba szczegulnie figuruje w mej pamieci to jedna z grubych kucharek.
        Byc moze ze odczucie braku mamy spowodowalo moje niewyjasnione zblizenie do
        ramiona wyminionej byly blisko mego konca. Szybko sie zorientowalem ze padne
        zemdlony jesli sie nie odsune. To na dostatek mialo miejsce na posilku na
        zewnacz stoluwki!. No ale w 1960 nikt nie slyszal o preparatach pod pachy.
    • Gość: michu Re: Kolonie w Jaroslawcu IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 24.02.03, 19:00
      hehe również pamiętam jarosławiec bywałem czasem. 4 zielone ikarusy i jeden
      czerwony cała kolumna pędziła przez polske. A na miejscu Zalewski(ratownik)
      czy jakoś tak do morza na gwizdek a woda zaledwie kilkanaście stopni stopy
      wykreca ale wspominam całość pozytywnie
    • Gość: jacusiek Re: Kolonie w Jaroslawcu IP: 213.25.141.* 03.07.03, 15:29
      Fajnie, trafiliście z temacikiem w sedno.Z przyjemnością wspominam kolonie i
      wczasy w Jarosławcu w ośrodku Diora.To było tak dawno ale o dziwo pamiętam
      bardzo wiele.Pierwszy raz byłem w roku 1976.Kierownikiem był pan o ksywie
      Rumcajs.Wtedy to była cała wyprawa.Najpierw wieźli nas do Wrocka autobusami,
      potem pociągiem do Sławna (później do Słupska) i znowu autobusami na
      miejsce.Wszyscy byli skonani, bo podróż odbywała się nocą.W późniejszych latach
      na szczęście jeździliśmy tylko autobusami i to w dzień.I tak jeździłem aż do
      roku 1981.Wtedy kończyłem podstawówkę (nr 5)i nie mogłem już jeździć.Niestety.
      Któregoś roku na koloniach zorganizowano obóz harcerski i śmiać mi się chciało
      bo ja nie będąc harcerzem również tam się znalazłem.Przez wszystkie lata
      mieszkałem w namiotach.To była prawdziwa atrakcja.No i w ogóle całe to życie
      kolonijne było śmieszne.Chociażby cisze poobiednie, które były respektowane
      przez kadrę wychowawczą.Czy ktoś pamięta jeszcze wychowawców?Ja nie za
      bardzo.Pamiętam, że przez parę dobrych lat kierowniczką była Pani Eugenia
      Łokaj.Miała paskudnego męża Rysia, który z czystej złośliwości uprzykrzał życie
      kolonistom.No i syn Pani kierowniczki.Był po prostu beznadziejny.Na każdym
      kroku manifestował, ze jest jej synem, burak jeden.Ale to przeszłość.Był jesze
      Pan Tadeusz Wólkiewicz od sportu.Dawał nam porządnie w kość ale to jemu
      zawdzięczam swoją kondycję.Codzienne biegi na plażę i z powrotem robiły
      swoje.Jak to zwykle bywa nie obyło się bez miłości kolonijnych.Ja też przez to
      przeszedłem.Byłem chyba strasznym podrywaczem, bo trochę tych dziewczyn
      było.Najpierw Basia W.,potem Beata M., potem druga Beata M., potem Ela C.W
      drugiej Beacie kochałem się na zabój choć Ona o tym nie wiedziała.To był
      przykład czystej miłości platonicznej.Potem spotkałem ją kilka razy w
      Dzierżoniowie.Coś mogło by z tego być ale ja wyjechałem do Wrocka i tu już
      zostałem.Teraz Beata jest wziętym stomatologiem.Pozdrówka.Dla Ciebie Beata też,
      jeśli to czytasz.Ty jedyna wiesz kto pisał te słowa.
      • stella7 Re: Kolonie w Jaroslawcu 18.07.03, 19:36
        No to w koncu ktos sie odezwal ale chyba jestes raczej kolonista z dawnych lat
        Lata 76 no ja jeszcze nie jezdzilam na kolonie .ale to swiadczy tez o tym ze
        maja dosc dluga tradycje a p.Lokaj i jej rodzina dala sie chyba wszystkim we
        znaki.rzeczywiscie atmosfera kolonijna byla fajna i te milosci....
        Ja nigdy nie bylam kolonistka w Jaroslawcu tylko wychowawcai to w dosc mlodym
        wieku wiec tez bylo troche zamieszania i smiechu.ale wspomnienia mam bardzo
        mile .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka