Ucieczki

22.10.04, 21:28
Mam problem w mojej klasie wychowawczej, ktory od jakiegos czasu sie nasila.
Mianowicie ciagle zdarzaja sie nieobecnosci na lekcjach, ale nie sa to typowe
wagary całodzienne, tylko po 2-3 lekcjach uczen wychodzi ze szkoły. Czasami
przynosi mi usprawiedliwienie (lekarz, sprawa rodzinna itp.). Dużo jednak
pozostaje nieusprawiedliwionych. Tak jak dziś, po probnym egzaminie
gimnazjalnym (na którym zresztą ja ich pilnowałam) mieli wrócić na lekcje,
ale kilka osób się urwało. Najbardziej denerwuje mnie tu jednak stanowisko
rodziców. Przychodzą na zebranie, robią wielkie oczy, że tyle godzin
nieusprawiedliwionych, a potem pytają "czy można to jeszcze usprawiedliwić?".
Nie mają pojęcia, gdzie było dziecko, minął już np. miesiąc (zgodnie z
przepisami obowiązującymi w naszej szkole na usprawiedliwienie jest czas do 2
tygodni), a oni chcą usprawiedliwić! I jak tu rozwiązać ten problem?
    • roman.gawron Re: Ucieczki 23.10.04, 10:44
      venilia napisała:

      > Mam problem w mojej klasie wychowawczej, ktory od jakiegos czasu sie nasila.
      > Mianowicie ciagle zdarzaja sie nieobecnosci na lekcjach, ale nie sa to typowe
      > wagary całodzienne, tylko po 2-3 lekcjach uczen wychodzi ze szkoły.

      Zadam pytanie prowokacyjne: Gdyby to było Twoje dziecko? Gdybyś wydała mu polecenie, że wychodzisz do sklepu, a ono w tym czasie ma pozmywać i wynieść śmieci, wracasz, nic nie zrobione, a dziecko wyszło sobie do kolegi, zrobiło sobie wagary, jak byś postępowała, jakich metod byś użyła, aby się to więcej nie powtórzyło i żeby buntownik odczuł konsekwencje, aby summa summarum mu się to nie opłaciło?
      Nieważne, jakich metod użyjesz, ale przypuszczam, że zrobiłabyś _wszystko_, aby więcej nie przyszło mu do głowy lekceważyć Ciebie i wydanego przez Ciebie polecenia, ustalonych przez Ciebie zasad, prawda? Czemu tego podejścia, tego nastawienia psychicznego na wyegzekwowanie pewnych rzeczy nie przyjąć wystepując w roli nauczyciela?

      > Najbardziej denerwuje mnie tu jednak stanowisko rodziców. Przychodzą na
      > zebranie, robią wielkie oczy, że tyle godzin nieusprawiedliwionych

      To doskonała okazja, żeby im uświadomić, że obowiązek szkolny to przede wszystkim _ich_ obowiązek, obowiązek regularnego posyłania dziecka do szkoły. Że w innych krajach rodzice za wagary dziecka automatycznie dostają grzywnę i nikt się tam z nimi nie pieści. Że w Polsce też są na to podstawy prawne i jak się uprzesz, to tę grzywnę (kilkaset złotych) dostaną.
      Czemu twardo i konsekwentnie nie karać wagarowiczów? Wtedy niech sobie rodzice robią wielkie oczy, a karę dziecko i tak dostanie.

      > a potem pytają "czy można to jeszcze usprawiedliwić?".

      Odpowiedź może być jedna: nie!, nie można usprawiedliwić! Ja, nauczyciel odmawiam usprawiedliwienia takich nieobecności!

      > I jak tu rozwiązać ten problem?

      Twardym, nie miętkim trza być! ;-))
      • ameli.a Re: Ucieczki 23.10.04, 17:47
        Romanie zgadzam się, postępuję podobnie. Mamy ustalone reguły i należy ich
        przestrzegać. Nie usprawiedliwiam ucieczek. Jeżeli uczeń się źle poczuje musi
        się u mnie zwolnić. Jeżeli ma wizytę u lekarza czy inne ważne sprawy musi
        przynieść prośbę o zwolnienie z lekcji od rodziców. Do rodziców moich
        pierwszaków, którzy próbowali kłamać już to dotarło.
        Postu grrrr w ogóle nie rozumiem. Czy usprawiedliwiasz nieobecności po to, żeby
        dyrekcja nie czyniła Ci uwag na temat frekwencji Twojej kalsy? To jakaś
        paranoja.
        • venilia Re: Ucieczki 24.10.04, 10:28
          Bez przesady, nie usprawiedliwiam ze względu na dyrekcję, zresztą u mnie w
          szkole dyrekcja nie rozlicza z godzin nieusprawiedliwionych wychowawcy, raczej
          pyta, w czym problem i jak się staram go rozwiązać. Jeśli chodzi o rodziców, to
          ja po prostu chyba jestem czasem zbyt miękka, zawsze miałam z nimi dobre
          stosunki i jeśli ktoś mnie prosi o usprawiedliwienie nieobecności sprzed
          miesiąca, czasem się uginam. Muszę nad tym popracować - stanowczość przede
          wszystkim?
    • grrrrw Re: Ucieczki 23.10.04, 12:23
      Masz prawo nie przyjąc usprawiedliwienia, jesli wyda ci się nieprzekonywujace,
      albo jest juz dawno po terminie (np. dwa miesiace po). Ale zaczna sie korowody
      z dyrekcja, ze za duzo tych nieusprawiedliwionych nieobecnosci Twoi uczniowie
      maja.
    • fion_a Re: Ucieczki 24.10.04, 00:56
      Zastanawia mnie bardzo, dlaczego od razu chcecie tak ostro karac, nie zatanawiając sie zupełnie nad przyczynami, dla których ktoś ucieka??
      Pisałaś, ze nie nie chodzi w ogole, tylko opuszcza dane lekcje, moze wiec sobie z nimi nie radzi??Moze potrzebuje pomocy??Moze wlasnie rodzice wiedza o tym, ze sa nauczyciele gnebiacy ich dzieci?i dlatego chca usprawiedliwic??

      Mielismy w sredniej szkole polonistke-tyrana, pol klasy nie chodzilo na polski, potem na przerwie wpisywalismy sobie eski, wychowawczyni wczesniej wielokrotnie interweniowala u nauczycielki, na nasze prosby, ale nic to nie dawalo, i w koncu sama nam uwierzyla i usprawiedliwiala/przymykala oko/na te nieobecnosci.
      Dyrekcja tez wiedziala, ale nauczyciel mianowany-kilka lat temu nie do ruszenia:(

      Sadzę, ze ostre karanie doprowadziloby do jeszcze wiekszych nerwic szkolnych, niz te, ktore mielismy.
      Ijakos nic sie nikomu nie stalo, na 29 osob tylko 1 poszla do studum zamiast na studia, wszyscy inni studiuja, czesto 2fakyultety i calkiem dobrze sobie radzimy:)

      Moze wiec trzeba porozmawiac z takimi uczniami??
      No, chyab,zeto kilku z tych "tumiwisistów", to wtedy posty wyzej jak najbardziej prawdziwe:)

      a moze uczniowie maja po prostu poczucie, ze w szkole traca czas??My tez tak czulismy np, na niemieckim(brrr), gdzie mielismy tlumaczyc jakies durne czytanki, czy na geografi, gdzie trzeba bylo kuc na pamiec zagłebia weglowe i okregi przemyslowe, zatoki, morza, ciesniny i pasma gorkie, ktorych i tak nikt nie pamieta;)
      • venilia Re: Ucieczki 24.10.04, 10:32
        Właśnie o to chodzi, ze ja nie chcę wymyślać jakichś kar, tylko doprowadzić do
        zmniejszenia liczby godzin nieusprawiedliwionych. I to nie dotyczy 1 czy 2
        osób, ale z 25 osób ok 10 ma takie przypadki, że kiedyś sobie wyszlo ze szkoly
        tak po prostu. Po rozmowach stwierdzam, że uczniowie mają takie poczucie: nie
        mam już dziś ochoty siedzieć w szkole - idę sobie. Tak po prostu. Na 5 lekcji
        jest zastępstwo? To na 6 i 7 też nie pójdę, bo mi się NIE OPŁACA. Ja tego po
        prostu nie rozumiem, ale się staram coś zrobić.
        • fion_a Re: Ucieczki 24.10.04, 14:09
          Problem jest trudny. Tez sie nad tym zastanawialam jako (chyba) przyszla nauczycielka a jednoczesnie wciaz studentka pamietajaca czasy szkoly sredniej.

          Powiem tak, u nas to tez byla norma,ze na niektóre lekcje po prostu nie oplacalo sie chodzic, bo naprawde, my, uczniwie mamy tez wiele innych rzeczy do roboty, poza traceniem casu w szkole.
          Pisze o traceniu czasu bo:
          -niemiecki, na ktorym NIC ciekawego sie nie robi, nauczycielka ma metody nauczania chyba sprzed II wojny swiatowej, a poza tym malo kto niemieckiego w naszym kraju chce sie uczyc, i ja sie nie dziwie, jako ze nie za bardzo umiem im wybaczyc chocby wspomniana wojne i wiele inych "najazdów"
          -matematyka, gdzie nauczyciel genialny, ogromna wiedza, ale dotarl z nia tylko do 3-4 naprawde wybitnychosób
          - polski, gdzie nauczycielka sieje terror i wszystkich wyzywa i jak sie chodzi, to ma sie np. 5-7 jedynek, a jak sie nie chodzi, to i ocena lepsza
          -geografia - zakuwania jakis bzdur na pamiec
          -biologia - j.w.
          itd. mozna by wymieniac
          (a chodzilam d liceum technicznego o profilu elektronicznym;))

          Tyle tylko,ze my bylismy na tyle bezczelni,tu nie ma sie czym chwialic, ale warto zwrocic uwage, czy nie pojawiaja sie eski w dzienniku, bo my te enki pokrywalismy eskami zawsze przed lekcja z wychowawczynia i nam wierzyła:)albo i nie, ale widac, zalezalo Jej na tym abysmy wszyscy ukonczyli szkole:)
          I jak pisalam, szkole skonczylismy (baa, czesto z wyroznieniem, nagrodami, pasek na swiadectwie itp.) i teraz studiujemy.
          A na studiach hjest to samo, zwlaszcza na 5 roku, gdzie kazy jest juz zajety swoja praca mgr, wkurzajace est lekcewazenie nas, bo albo zajecia sa, ale nic na nich nie robimy=strata czau, albo wstajemy i przyjezdzamy rano, po zarwanej nocy nad praca, a okazuje sioe, ze wykladowca czy adiunkt nas po prostu olali.

          Inna sprawa jest niechodzenie wtedy, gdy sa klasówki, bo to celowe unikanie i na pewno nauczyclele satwardzi i konsekwentni i klasówek nikomu nie popuszcza, a z czasem uczniowie sami widza, co im sie oplaca, kiedy byc na zajeciach, kiedy nie:)
          • fion_a Re: Ucieczki 24.10.04, 15:23
            A dązyłm do tego, ze przy obecnym ustroju oswiaty, gdzie program jest taki sam dla wszystkich, bez podzialu przedmiotow na bloki obowiazkowe i przedmioty do wyboru, nauczycielom pozostaje konsekwentne traktowanie uciekinierów, choc moze powinno zostac poprzedzone jakas glebsza nanaliza,bo moze sa przyczyny, ze uczen zerwie sie po 5 lekcji, a nie juz po 4, i moze niektóre sa naprawde nudne i odbierane jako strata czasu. Poza tym nikt nie jest dobry z wszystkiego, jednychinteresuje matma i informatyka, a inni wola historie, a siedziec musza na wszystkich.
            Zdarza sie tez tak (przerabuialam to i w LT, przez polski i na studiach tez), ze jest przedmiot, ktorego nauczyciel tyranizuje klase, przez co uczniowie, zeby nie zlapac 5 jedynki, musza zarwac kilka innych, interesujacych przedmiotow i wkuwac nie na minimum ogolne, tylko widzi mi sie nauczyciela, wlasnie ten jeden przedmiot. A potem braki z innych, kiedy dobry uczen odwala tylko minimum, coby zdac/zaliczyc interesujacy przedmiot, staja sie niestety juz nie do odrobienia i niejednokrotie ciagna do konca zycia, a przynajmniej edukcji.
          • natla Re: Ucieczki 28.10.04, 21:59
            Fionko, załamujesz mnie obrazem polskiej szkoły i nauczycieli. Czy naprawdę tak
            Was traktowano w ogólniaku? Jako stara belfszca nie wyobrażam sobie kucia np
            biologii. Uczę jej i tylko poprzez zainteresowanie uczniów oraz własny przykład
            zaangazowania , można coś ich nakłonić do nauki i nie wggarowania. Zmartwiłaś
            mnie.
            Na tomiast, jeżeli chodzi o studia, to widzę, że nic się nie zmieniło od 30
            lat.Przykre.:(((
            • fion_a Re: Ucieczki 28.10.04, 23:30
              Nie chodzilam do LO, nie wytrzymalabym w takiej szkole z 20 babami w klasie;))
              Chodzilam do Liceum Technicznego o profilu elektronicznym w szkole elektronicznej.LT charakteryzuje sie tym, ze ma tam wszystko i nic, ale na biologie chodzilismy do LO i jedyne co pamietam, to mejoza i mitoza, ale pojecia te nic mi nie mowia;))A szkoła ogolnie byla fajna i milo ja wspominam:))no, z malymi wyjatkami...Ale sprzet i wy[posazenie bylo duuzo lepsze, niz na uczelni obecnie:)
              • ameli.a Dlaczego 20 bab? 28.10.04, 23:43
                Fionko, wiem, że ten post nie był kierowany do mnie ale zapytać muszę: czy w
                Twoim mieście do LO chodzą wyłącznie dziewczyny?
                • fion_a Re: Dlaczego 20 bab? 31.10.04, 13:04
                  Tak, w LO jest 20 bab i 5-6 facetów w klasie, ja chodzilam do naprawde najlepszej szkoly technicznej, ktora bije na glowe najlepsze LO z rozpieszczonymi paniusiami, gdzie na ok 1300 uczniow bylo ze 100 dziewczyn.
                  Tylko w podstawowoce bylo pol na pol, bo potem zasada ogolnie jest taka, ze baby do LO/ gastronomika/ szwalni(??czy odzieżówki), a faceci do technikow, ja wybralam LT-pomiedzy, dziewczyn w klasie u nas bylo najwiecej w calej szkole bo 7, a i tak mialam dosc tego, jak sie obgadywaly za plecami. Fuj!

                  Poza tym mam głeboko zakorzenione poglady feministyczne, wiec postanowiłam je krzewic w szkole technicznej;))
                  • gorzatax Re: Dlaczego 20 bab? 01.11.04, 08:55
                    feministka i tak nie cierpi dziewczyn? nie rozumiem
                    • fion_a Re: Dlaczego 20 bab? 01.11.04, 15:07
                      Owszem, femisistka bo:
                      w szkole technicznej i na studiach technicznych a kiedys i w pracy chce byc traktowana równo, a nie gorzej, bo jestem baba, albo lepiej (znaczy sie, moge mniej umiec, bo jestem baba=tepa=nie nauczy sie i nie zrozumie).
                      Jestem równiez za wszystkimi innymi wolnosciami osobistymi:)

                      A bab nie lubie, ogolnie nie znosze obgadywania, krzykliwosci, wyzywajacych strojów, uwazania, ze wystarczajaco krótka spodniczka/głeboki dekolt wszystko załatwia.
                      Lubie za to ( i takie mam kolezanki i przyjaciólki), ktore maja klase:))
                      Faceci tez sie obgaduja i wcale nie sa lepsi, maja tylko jedna podstawowa zalete: nizszy ton glosu i nie piszcza na powitanie;))
    • grrrrw Re: Ucieczki 24.10.04, 14:28
      Po prostu dyrekcje nie lubią, jak jest za duzo nieobecnosci
      nieuspraiedliwionych, czyli ucieczek.
      U nas ustalono, ze powyzej 1oo nieobecnosci w semstr juz sprawę zgłasza się do
      sadu.
      A rodzice sa ciagani, ze nie wypełniaja nalezycie obowiazków, ze dziecko nie
      wypełnia obowiazku oswiatowego, ze beda nieprzyjemnosci, ze bedzie mandat,
      kurator itd.

      Ponizej 1oo godzin stosuje sie rozmowy z pania pedagog rodziców i dzieci,
      dochodzi sie do przyczyn tych nieobecnosci (ucieczki czy zaniedbanie rodziców)
      zakłada dzienniczki-kontrolki, w których dziecko po kazdej lekcji podpisuje u
      nauczyciela, ze było, jak sie zachowywało, czy było przygotowane, czy miało
      pomoce ze soba.

      Przyczyny ucieczek i nieobecnosci oczywiscie sa rózne.
      W gimnazjum najczesciej uciekaja z klasówek.
      W liceum z nudnych lekcji, na których traci sie cenny czas.

      Rodzicom zapowiedziałabym, ze istnieja scisłe terminy, po których nieobecnosci
      juz nie do sie usprawiedliwic. U nas mozna nawet telefonicznie, do sekretariatu.
      I ze ewidentne ucieczki (uczen zamiast na lekcji przebywa na ławce przed szkoła
      lub nakryty został w szatni) nie beda usprawiedliwiane.
      • ameli.a 100 godzin? 24.10.04, 15:49
        Muszę zapytać jaka to szkoła, bo w mojej za 9 nieusprawiedliwionych lekcji
        uczeń otrzymuje karę regulaminową,powyżej 18 kolejną.
        100 godzin na ucieczki z pojedynczych zajęć oznacza, że uczeń nie chodzi w
        ogóle np. na dwa wybrane przedmioty, a to się kończy brakiem oceny. Na egzamin
        klasyfikacyjny rada pedagogiczna nie musi wyrazić zgody w takim przypadku. Mam
        w klasie pierwszej 3 takich delikwentów ale to już będzie ich problem.
    • grrrrw Re: Ucieczki 31.10.04, 16:29
      1oo godzin to juz sprawa do sadu. Ponizej j.w.
Pełna wersja