czuly_barbarzynca
19.10.05, 21:07
pracuje w jednej ze szkół typu moloch, czyli zawodóweczka, technikum, liceum
i d tego jeszcze szkoła dla dorosłych, sciąga tam młodziez nie przyjęta z
całego miasta, jak nigdzie cie nie chcą to tam zawsze. Praca z nimi jaka jest
każdy się pewnie domysla, ale w tym roku pierwszy raz zdarzyło mi się żeby
zaczeli się bić w środku lekcji. Nie problemem było ich rozdzielić, ale to że
nie rozumieją że popełnili błąd! Prowodyr całego zamieszania stwierdził że to
go nie rusza,bo nawet jeśli ten drugi poda go do sądu i tak dostanie "zawiasy"
Poszło o to że "tamten był rumunem" (naprawde jest takiej narodowości)
Jak ich dyscyplinować? Macie jakieś złote środki, bo u mnie nawet "trzymanie
ostro za pysk" nie pomaga. Jakis niewydarzony ten ostatni rocznik,z wyższymi
klasami nie ma takiego problemu, nawet w zawodówkach.
pozdrawiam