Dodaj do ulubionych

pytanie z serii dyskretnych

15.05.06, 18:20
Koleżanka po fachu poprosiła mnie o zredagowanie, przepisanie, złożenie
i ewentualne wydrukowanie dokumentów do awansu zawodowego na stopień
nauczyciela dyplomowanego. Wszystko za odpowiednią opłatą.
Fura papierzysk - tego nie muszę wyjaśniać.
Ile mam powiedzieć za taką pracę? Proszę pomóżcie... Nie chcę przesadzić z
kwotą, ale wolontariat też mnie nie interesuje...
Obserwuj wątek
    • bonadeux Re: pytanie z serii dyskretnych 15.05.06, 18:21
      Koleżanka po fachu jest jedną z tych które psują wizerunek nauczycieli...
      • bonadeux Re: pytanie z serii dyskretnych 15.05.06, 18:29
        Wiem że ten awans zawoidowy to jedna wielka kupa papierzysk nikomu doi niczego
        niepotrzebnych. Ale pytanie o to na forum jest nie na miejscu

        Ciekawe jakbyś zareagowała gdyby na mimo wszystko publicznym forum uczeń zadał
        podobne pytanie ? Przypomina mi się Kali...
        • grejdi Re: pytanie z serii dyskretnych 15.05.06, 18:59
          Nie pytam o moralny wydźwięk sprawy. Ma znaczenie kto wklepie tekst i z gustem
          zmontuje dokumenty? Mylisz się, twierdząc, iż moja koleżanka psuje wizerunek
          nauczycieli, źle interpretujesz tekst - ot co. To jej osoba zdobyła te
          umiejętności, wiadomości - nie ja. Niczego nie wymyśliła, to nie fikcyjne
          zaświadczenia etc. Ja zajmuję się kwestią wykonawczą. Kwestie etyczne na bok.
          A forum służy wymianie poglądów - wszystkich, róźnych - nie tylko tych, które
          Ty uważasz za słuszne. Ale to widocznie zboczenie zawodowe - wyłączność na
          prawdę. A znane Ci jest pojęcie pomocy? Fakt - w tym przypadku nie za kwiatki,
          ani czekoladki - które z pewnością też otrzymujesz...
          Przypomina mi się również "kto jest bez winy, niech pierwszy..."
          • tiggera a może jednak... 15.05.06, 19:25
            bonadeux ma rację. na stopień n-la dyplomowanego to wypadałoby znac się na
            komputerze. przypomina mi to koleżankę, która w sprawozdaniu twierdziła, ze
            prowadzi lekcje z wykorzystaniem internetu, a nie potrafi sobie sama poczty
            sprawdzić:(
            • shiva772 Re: a może jednak... 15.05.06, 22:09
              Ja nie mam takich obiekcji, pomoc i tyle. Prawda o nauczycielach dyplomowanych
              nie jest taka jak to sobie mocodawca wymyślił. Myślę że ze 2-3 stówki możesz
              sobie życzyć. A umoralniający powinni pomyśleć ile czasu kosztuje złożenie tej
              cholernej teczki, jeżeli dodać do tego cały majdan związany z końcem roku
              (świadectwa, masa sprawdzania, apele, wyjazdy, wywiadówki itd)a czasem ludzie
              też mają w domu od metra roboty (dzieci...?) to trzeba poprostu czasem
              zrozumieć człowieka!
              • tiggera Re: a może jednak... 15.05.06, 22:32
                tym razem się nie zgodzę. bo jesli ktoś nie ma czasu, to nie robi awansu. idąc
                tym tokiem myślenia, to dyplom też powinno się kupić, bo przecież te cholerne
                studia kilka lat z życiorysu zabierają.
                • natalia.brzeska Re: a może jednak... 15.05.06, 23:32

                  Zastanów się ile czasu Ci to zajmie i każdą godzinę przemnóż przez stawkę za
                  godzine prywatnych lekcji z tego przedmiotu, którego uczysz.


                  A tak BTW, są magistranci, którzy piszą pracę, a jej przepisanie, korektę i
                  formatowanie zlecają komus innemu. Nie widzę różnicy między właśnie tym, a tym
                  co zamierza zrobić autorka wątku.
                  • grejdi Dziękuję! 16.05.06, 08:59
                    No... Przywracacie wiarę w człowieka
                  • if_ona Re: a może jednak... 16.05.06, 15:27
                    natalia.brzeska napisała:


                    >
                    > A tak BTW, są magistranci, którzy piszą pracę, a jej przepisanie, korektę i
                    > formatowanie zlecają komus innemu. Nie widzę różnicy między właśnie tym, a tym
                    > co zamierza zrobić autorka wątku.


                    Hmm ;) I pomagają "redagować"? ;))
                    • bonadeux Re: a może jednak... 16.05.06, 17:42
                      Przecież dobroczynność kwitnie :-)
                      • jczar Relatywizm 16.05.06, 21:04
                        Ja też uważam, że "redagowanie" znaczy co innego niż korekta i przepisanie.
                        Bo nie chodzi tu już tylko o posługiwanie się komputerem...
                  • tiggera Re: a może jednak... 16.05.06, 21:29
                    Natalio, stopień n-la dyplomowanego jest dobrowolny. nie chcę, nie robię = nie
                    marnuję czasu.
                    • shiva772 Re: a może jednak... 16.05.06, 21:45
                      Jasne, że dobrowolny ale jeżeli męczę się z tym wszystkim te kilka lat, działam
                      na wszystkich możliwych polach a potem zwyczajnie nie mam czasu na tzw. robotę
                      wykończeniową to w imię Twoich ideałów muszę to wszystko zaprzepaścić??? No nie
                      przesadzajmy.
                      • tiggera Re: a może jednak... 16.05.06, 21:48
                        Może źle organizujesz pracę? przeszłam przez awans (i to podczas przeprowadzki,
                        zmiany szkół, i innych niespodzianek) i ani dziecko z głodu nie umarło, ani
                        praca nie ucierpiała.
                        • natalia.brzeska Re: a może jednak... 16.05.06, 23:53
                          tiggera napisała:

                          > Może źle organizujesz pracę? przeszłam przez awans (i to podczas
                          przeprowadzki,
                          > zmiany szkół, i innych niespodzianek) i ani dziecko z głodu nie umarło, ani
                          > praca nie ucierpiała.


                          Ale proszę Cię, Tiggera, nie wiesz jakie są ludzkie przypadki i nie możesz
                          porównać tego, ze akurat Ty dałaś radę, z życiem kogoś innego...
                          Może ona jest samotną matką, ma umierającą matkę i musi na dwa etaty zasuwać,
                          zeby trójkę dzieci wykarmić? A awans potrzebuje do tego, aby chociaż trochę
                          więcej grosza dla rodziny mieć...
                          • grejdi Re: a może jednak... 17.05.06, 10:24
                            Trochę dziwi mnie postawa niektórych z Was, które grzmią i straszą piekłem.
                            Zawód nauczyciela jest pracą, a nie misją niesienia kaganka oświaty. I bawię
                            się wyśmienicie, widząc te wzburzone posty... Pozdrawiam "krystalicznie czyste"
                            Panie Nauczycielki, które mocno by się stłukły, spadając ze swego poziomu Ego
                            • tiggera Re: a może jednak... 17.05.06, 10:53
                              no to pogadałyśmy. nikt nie słucha, każdy wykłada.
                            • bonadeux Re: a może jednak... 17.05.06, 14:34
                              Po prostu świetny przykład dla uczniów grejdi. Beatiful !
                              Jestem bardzo ciekawy co byś odpowiedziała komuś kto "redaguje" komuś pracę
                              maturalną. Jestem wręcz niemiłosiernie ciekawy jakiej odpowiedzi byś udzieliła
                              takiemu uczniowi gdyby podszedł do Ciebie po lekcji albo spytał na forum.
                            • jczar Re: O tempora 17.05.06, 19:09
                              o mores! To już zwykła staroświecka uczciwość zasłużyła na napiętnowanie? Od
                              razy Ego i epitety i oceny?
                            • tiggera Re: a może jednak... 17.05.06, 20:39
                              i ja wymagan od uczniów samodzielnej pracy na testach... jeśli wcześniej mieli
                              takich nauczycieli/mają takich rodziców, to przestaję się juz dziwić. i jeszcze
                              jedno, czy mogłabyś mi wyjaśnić róznicę pomiędzy 'pracą' i 'misją'. czy jedno
                              oznacza 'kradnij, morduj, oszukuj', a drugie 'bądź naiwną idealistką'?
                              • grejdi Re: a może jednak... 17.05.06, 23:15
                                Mili Państwo! Z radością stwierdzam, że nie wszystkich da się wrzucić do
                                jednego kotła. I dobrze. Dziękuję za odpowiedzi, które jasno odpowiadały na
                                postawione przeze mnie pytanie, a za te, które podejrzewałam, że nadejdą też
                                dziękuję ;-) Są wodą na mój młyn
                                • natalia.brzeska Redagowanie/formatowanie 18.05.06, 13:17
                                  Przecież nie chodzi tutaj o napisanie wszystkiego, ale zredagowanie tego. Wiec
                                  nie porównujcie tego z maturzystą, którzy szuka GOTOWEJ pracy. Redagowanie
                                  polega na korekcji stylistycznej i ułożenie materiału w sposób spójny i
                                  logiczny. Przecież ta nauczycielka wszystkie dokumenty zebrała i zrobiła to, co
                                  wg wymagań miała zrobić. Chodzi o to, aby ktoś to teraz zebrał w jedną kupę i
                                  jakoś ułożył.

                                  Tak jak już napisałam wcześniej, jest to porównywalne do magistrantów, a nawet
                                  doktorantów, którzy prace swoje NAPISALI ale zlecają komuś innemu je
                                  redagowanie/edytowanie/sprawdzenie/formatowanie.
                                  • yagu Re: Redagowanie/formatowanie 23.05.06, 16:23
                                    jak ktos kiedys madrze powiedzial: nauczyciele to trzecia plec!


                                    sama ucze ale juz nie dlugo:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka