schaetzchen
15.11.04, 08:26
Napisałam wczoraj długi post powitalny i coś go nie widzę... Zaginął gdzieś w
czeluściach internetu...
Więc jeszcze raz: dziękuję Moniko "za dopuszczenie" :)))) Mam nadzieję w
Waszym miłym towarzystwie pozbyć się 10 cm z bioder :) Martwi mnie to, że w
tym roku o odchudzaniu myślę na jesieni - zazwyczaj po lecie byłam raczej
szczupła - co w zimie się zachomikowało, w wakacje dość łatwo się gubiło...
Ale to może objawy tego, że za tydzień stuknie mi 30...
Co poza tym? Zamierzam się olejkować, biegać (od miesiąca chodzę na szybkie
spacery - zawsze dużo chodziłam, ale teraz to jest takie tempo na granicy
zadyszki. Mam marną kondycję i muszę się do tego biegania przygotować :)
Ćwiczę jogę, sama w domu - kiedyś przez 3 lata chodziłam do szkoły jogi, ale
zrobiło się tam ciasno i uciekłam. Z ręką na sercu przyznaję się, że teraz
moje ćwiczenia nie są tak intensywne i regularne... ale to się zmieni!
I zmuszam się do picia dużej ilości wody (w lecie nie muszę się zmuszać, teraz
tak...)
Nie mam problemów z wybieraniem chudych wędlin zamiast boczku, bo nie jem
mięsa. Ale niestety jest tyle wegetariańskich pokus...
Z mojego skromnego doświadczenia wynika, że dieta ok. 1000 kcal jest dla mnie
najlepsza - na wiosnę udało mi się w ten sposób ładnie wyszczupleć (na forum
1000 kcal, które jakoś zamarło) a teraz mam efekt jojo (na własne życzenie -
po co było jeść tyle słodyczy i bułek???). Ale nie zniosłabym diety w której
jest powiedziane co konkretnie mam zjeść... Chcę brokuły, to jem brokuły, chcę
czekoladę to jem jabłko (no, to się nie zawsze udaje :)
Pozdrawiam serdecznie znad talerza ze śniadaniem - tarte jabłko, 2 łyżki otrąb
pszennych, jakieś pół szklanki soku grejpfrutowego (wszystko razem
wymieszane). Zielona herbata. Na drugie śniadanie mam kefir, a potem - się
zobaczy :)