30.09.10, 20:59
Zerknęłam wczoraj do tv, a tu w Hiszpanii ludzie pałowani przez policję, w Brukselii strajki, w Polsce Orbis Travel rozwalił się pomimo silnej marce i 90-letniej tradycji, vat'y podnoszą, budżetówka strajkuje, a nauczyciele zacierają ręce, bo im si ę wreszcie należy... Czy to pierwsze pierwiosnki kryzysu...? Jak myślicie...?
Obserwuj wątek
    • i_bella Re: Kryzys... 30.09.10, 21:50
      Pierwsze? Chyba co nieco przespałaś. Pierwiosnki to były już jakiś czas temu.
      Hiszpania - to panika już, Irlandia - kryzys pełną gębą. My, Polacy, jak zwykle.... udajemy.
      • bara-kudy3 Re: Kryzys... 30.09.10, 23:53
        W Ekwadorze stan wyjątkowy, a policja o mało co nie zlinczowała prezydenta. Nerwowo.
      • roberto19633 Re: Kryzys... 01.10.10, 18:12
        i_bella napisała:

        > Pierwsze? Chyba co nieco przespałaś. Pierwiosnki to były już jakiś czas temu.
        > Hiszpania - to panika już, Irlandia - kryzys pełną gębą. My, Polacy, jak zwykle
        > .... udajemy.

        Widzę że wiesz co mówisz. Oznaki i kryzys trwają już od dobrego roku. Teraz chyba przechodzimy apogeum. Przykład to padające stare marki oraz konieczność podniesienia podatków. Nie będę się mądralował w końcu co SGH, to SGH.
        I niestety wiele racji.
    • tgserwis Re: Kryzys... 01.10.10, 00:12
      nii-dea napisała:

      > Zerknęłam wczoraj do tv, a tu w Hiszpanii ludzie pałowani przez policję, w Bruk
      > selii strajki, w Polsce Orbis Travel rozwalił się pomimo silnej marce i 90-letn
      > iej tradycji, vat'y podnoszą, budżetówka strajkuje, a nauczyciele zacierają ręc
      > e, bo im si ę wreszcie należy... Czy to pierwsze pierwiosnki kryzysu...? Jak my
      > ślicie...?
      Nie, to nie są objawy kryzysu. Tak jak napisała Bella, kryzys to jest już od pewnego czasu a za kilka miesięcy będzie jeszcze gorzej. To są pierwsze objawy rozkładu systemu ekonomicznego obecnego w gospodarce światowej od kilkudziesięciu lat. Tak mniej więcej od zakończenia wielkiego kryzysu lat 20-tych i 30-tych ubieglego wieku. Mówiąc w olbrzymim skrócie i prześlizgując się zaledwie po czubeczku olbrzymiej góry polega to na tym, że gospodarka nie rządzi się własnymi prawami, czyli popytem i podażą, ale jest utrzymywana ręcznie w pewnych założonych ryzach. I tak np każdy kraj Unii i jeszcze znakomita większość innych gospodaek świata, z USA na czele ma założony jakiś procent inflacji. Czyli że niezależnie od tego co się naprawdę dzieje w gospodarce kraju, inflacja musi być. W Unii jest to jeśli się nie myle 2-2,5%. Czyli to co kosztowało 40 lat temu 100 jednostek monetarnych obecnie kosztuje około 200 jednostek. I to mimo automatyzacji produkcji, obniżania kosztów produkcji, zwiększeniu wydajności rolnictwa itp. Kikla dni temu dowiedziałem się, że Polski Fiat 126P kosztowal 1600 USD. Czy dziś można kupiś jakikolwiek nowy samochodzik za taką kwotę? Nie. Nawet w Indiach.
      Inny przykład. Kilka lat temu w Polsce mieliśmy przez kilka miesięcy deflację. Co zrobiono? Podniesiono akcyzę na różne rzeczy. Bo inflacja MUSI być.
      Pytanie powstaje dlaczego MUSI? Dlatego, że większością pieniądza obecnego na rynku całego świata zarządza zaledwie kilka ogromniastych korporacji finansowych. I oni muszą zarabiać. Deflacja spowodowałaby straty. A zaprzestanie sztucznego kontrolowania gospodarek byłaby dla nich tragedią. Dlatego ten balon jest pompowany od wielu lat. Tyle że on kiedyś musi pęknąć. I te właśnie rozruchy społeczne na całym świecie związane są z tym, że ludzie zaczynają mieć dość. Widzą, że mimo iż coraz więcej pracują, coraz więcej zarabiają, to na coraz mniej ich stać. Ograniczanie wydatów w budżecie domowym przestaje powoli przynosić efekty. No bo ile można ograniczać, z ilu rzeczy można rezygnować? W nieskończoność się nie da.
      Mówi się w mediach, że powodem niepokojów spolecznych są np waśnie rasowe, kulturowe, religijne. Pomyślcie proszę: czy gdybyście ze swojej pensji mogli zyć na poziomie który by Was satysfakcjonował, to cudoziemiec o inny kolorze skóry mieszkający obok by Wam przeszkadzał? Nie. Ale to właśnie o nich mówi się, że zabierają pracę prawdziwym, rodowitym.......( tu wstaw dowolny kraj ).
      Niby to frazes, ale naprawdę " pieniądz rządzi światem". A czyj to pieniądz? No wybaczcie, ale na publicznym forum tego nie napiszę.
      Bardziej dociekliwym polecam poszukanie u wujka guglewicza hasła Grupa Bildenberg. To kolejny, jeden z wielu element układanki. Tylko nie szukajcie na wiki, raczej nieco głębiej.
      • nii-dea Re: Kryzys... 01.10.10, 08:35
        Oficjalnie kryzysu nie ma, media nie ogłosiły, politycy nie zdemontowali odwracając skutecznie uwagę społeczeństwa od spraw zasadniczych a to krzyżem, a to homofobią, a to nowymi trampkami Palikota i tym podobnymi bzdetami.
        W najnowszym "Wall Street" jest sporo nt. pękających baniek.... oraz rozmaitych manipulacji... Od wieków wiadomo, że to pieniądz rządzi - właściwie każdą sferą życia...
        • lomek2 Re: Kryzys... 01.10.10, 09:47
          Moim zdaniem winę za kryzys ponosi "najlepszy istniejący system" czyli demokracja.
          To demokracja jest bezpośrednim powodem rozbuchania się socjalizmu we WSZYSTKICH wysoko rozwiniętych krajach, niekontrolowanego wzrostu konsumpcji i - gwóźdź do trumny - niemożności przeprowadzania reform naprawczych.
          Demokracja to rak toczący ludzkość, podobnie jak wielkie religie.

          Polska odbiła się od dna po epoce jaruzela tylko i wyłącznie dlatego, że na fali euforii i wiary w lepsze jutro Balcerowicz dostał zielone światło dla chwilowego autorytarnego pokierowania gospodarką. Niestety niedługo potem zaczęły narastać oczekiwania i pazerność różnych grup społecznych, i trend został przerwany. Cały czas poruszamy się jeszcze na fali tamtych reform, tyle ze jest to już nie fala a zmarszczka na wodzi, bo wiele osób i środowisk bardzo się do tego przyczyniło, żeby w coraz większym tempie spadać w przepaść.
          Obecnie przeciętne zadłużenie budżetu państwa w przeliczeniu na jednego obywatela (od niemowlaka do emeryta) wynosi około 20.000zł i narasta w tempie, zależne od sposobu liczenia, od kilkuset do ponad tysiąca złotych rocznie. Przy spadającej liczbie osób zawodowo czynnych przyrost będzie także dodatkowo przyspieszał.
          Biedni Ci, którzy już teraz samodzielnie nie zadbają o swoja emeryturę. Bo państwo ich nie utrzyma kiedy przyjdzie czas.
          • esscort Re: Kryzys... 01.10.10, 09:57
            lomek2 napisał: Balcerowicz dostał zielone światło dla chwilowego autorytarnego pokierowania gospodarką

            I warto zauważyć, że dziś NIKT już by takiego przyzwolenia na tak bolesne reformy nie dostał. I nie chodzi o to, że nie ma autorytetów, ale po prostu system jest taki.
            Tusk mówi, że o nie jest od robienia ludziom problemów. Wszyscy się umizgują do tzw. opinii publicznej i zapewniają, że nadal będą rozdawać pieniądze. Marenie sie to skończy, ale pewnie dla naszych dzieci

            > Obecnie przeciętne zadłużenie budżetu państwa w przeliczeniu na jednego obywate
            > la (od niemowlaka do emeryta) wynosi około 20.000zł

            Ale ne licząc odsetek. No i te 20 tys. to także na emerytów, dzieci, bezrobotnych itp. Warto by było przeliczyć na 1 pracujacego

            • lomek2 Re: Kryzys... 01.10.10, 10:15
              Wszyscy porównują dzisiejszy kryzys do tego sprzed 80 lat. Jednak nie tylko jego przebieg jest inny, z powodu innych praw obowiązujących w dzisiejszym świecie i rządzących przepływem kapitału. I co ważniejsze, nie ma się co doszukiwać analogii aby prognozować jak to się dalej potoczy. Bo potoczy się z pewnością zupełnie inaczej niż wtedy. Wcale nie jest powiedziane, że Europa i Ameryka Północna wyjdzie z tego obronną ręką i wszystko zacznie się ponownie kręcić jak wcześniej. Bardzo możliwe, że za 50 lat świat białego człowieka zostanie zmarginalizowany nie tylko populacyjnie ale również gospodarczo. I nasze dzieci i ich dzieci będą spluwać na wspomnienie pokolenia, które do tego doprowadziło, pracując za grosze dla jakiegoś Chińczyka czy Araba.
    • lomek2 Re: Kryzys... 01.10.10, 09:56
      Nauczyciele byli przez 20 lat regularnie udupiana grupa zawodową, podobnie jak pielęgniarki i inne zawody, które nie maja w zwyczaju palić opon na torach.
      Obecne podwyżki są papierowe, ponieważ cały czas wzrasta zakres pracy, która nauczyciel musi wykonać w ramach swojego etatu. A więc praca papierowa oraz BEZPŁATNE godziny pracy w szkole, które nauczyciel MUSI odpracować i rozliczyć się z tego.

      Szczerze mówiąc nie wiem, czy teraz próba pokazania nauczycielom, że są doceniani, nie jest już spóźniona. Jeśli nawet zadziała, to dopiero za co najmniej kilka lat będzie zauważalny jakikolwiek pierwszy efekt. A w tym czasie społeczeństwo już tak stumanieje, że nie wiadomo czy będzie materiał na nowe pokolenie nauczycieli, którzy byliby w stanie podnieść edukację z poziomu dna. Już w tech chwili wśród nauczycieli zdarzają się takie matoły, że lat temu 30 czy 40 to było zupełnie nie do wyobrażenia.
      • nii-dea Nauczyciele 01.10.10, 10:06
        Zauważ, że nauczyciele mają tyle czasu wolnego poza zajęciami, że spokojnie mogliby pracować na drugim etacie (pod warunkiem prawidłowo skonstruowanego grafiku). Z reszta wypowiedzi - zgadzam się częściowo.
        Podwyżki papierowe, ale nauczyciela nikt nie zwolni z pracy za tygodniową lub dłuższą nieobecność na L-4 czasem zwyczajnie wykombinowaną. Rozliczanie ze sposobu nauczania tez jest niestety bardziej papierowa, odhaczyć, podpisać... (oczywiście uogólniam, bywają nauczyciele z powołania, ale to tak jak z księżmi..)
        Matoły zdarzają się w każdej grupie zawodowej niezależnie od poziomu wykształcenia i tzw. kwalifikacji.
        • esscort Re: Nauczyciele 01.10.10, 10:16
          Wiadomo, że nauczyciele mają mało godzin i dużo czasu i w ogóle same luksusy. Tylko czemu tak się dziwnie składa, że na wielu kierunkach studiów powszechnym straszakiem jest: "jak się pani nie będzie uczyła, to na specjalizacji nauczycielskiej pani wyląduje, a potem w szkole" :)
          Jakoś ktoś, kto może jakieś warunki stawiać, z reguły do tych nauczycielskich luksusów się nie pcha. Czego efekt widać zresztą w poziomie naszych szkół
          • lomek2 Re: Nauczyciele 01.10.10, 10:52
            Te uwagi na temat nauczycieli i innych grup zawodowych, to kolejna wersja powiedzenia "wszędzie dobrze, gdzie nas niema". Brak wiedzy o zawodach, postrzeganie szczególnych przywilejów bez zauważania tej ciemnej strony, bardzo często skutkuje takimi uwagami.

            Podobnie jak etatowiec, który nigdy realnie nie odpowiadał za to co robi i nie ponosił faktycznych konsekwencji swoich błędów, przyzwyczajony do migania się od roboty i odliczania dni do kolejnego długiego weekendu, nie powinien wypowiadać się na temat działalności gospodarczej i najlepiej gospodarki w ogóle.

            Obsadzanie "teoretykami biznesu" ważnych stanowisk decyzyjnych jest również jednym z powodów takiej sytuacji gospodarczej, jaka mamy.
        • lomek2 Re: Nauczyciele 01.10.10, 10:41
          Pochodzę z nauczycielskiej rodziny w której funkcjonowały również inne zawody.
          Możesz mi nie wierzyć, ale obciążenie nauczyciela wzrosło mniej więcej proporcjonalnie podobne do tego jak zmieniło się obciążenie uczniów nauką. Podobnie jak lekarz zamiast zajmować się pacjentem wypełnia kilka stron dokumentów, podobnie nauczyciel jest, wbrew oficjalnym zapowiedziom, coraz bardziej obciążany papierkowymi pracami, które w znacznej mierze mają postać bezsensownych pierdół. Oprócz tego musi być przygotowany do lekcji, co wraz ze sprawdzaniem różnych testów zajmuje średnio drugie tyle co zajęcia na planie lekcji. Na lekcji musi być czujny, opanowany i wszystkowiedzący, bo w przeciwnym razie jego autorytet poleci na łeb a praca "z przesympatyczna młodzieżą" zamieni się w psychologiczny koszmar.
          Dzień pracy nauczyciela jest często pocięty na kawałki okienkami i zajęciami dodatkowymi które prowadzi, radami pedagogicznymi, wywiadówkami, szkoleniami. Często najgorsza praca zaczyna się dopiero po lekcjach.
          Do tego dochodzą schorzenia zawodowe jak sypiący się wzrok i struny głosowe.

          Ja nie mówią, że to jest gorzej niż inne zawody, np urzędnik który musi ileś godzin odsiedzieć w okienku przed tłumem wściekłych klientów, albo kasjerka w taśmie w markecie. Ale jest to zawód NIE LŻEJSZY OD INNYCH, i nie zrobisz sobie nagle przerwy z powodu gorszej dyspozycji na przykład.
          Nauczyciele z mojej rodziny, na wszelkich szczeblach szkolnictwa, choć w większości są pasjonatami tego zawodu, w jednym się zgadzają wszyscy: Gdyby nie 2x dłuższy urlop (wakacje), zmieniliby pracę. Drugie w czym się zgadzają, choć już nie jednomyślnie, to że chętnie zrezygnowaliby z "przywilejów" karty nauczyciela, żeby za to zarabiać jak inni urzędnicy i po godzinach móc zapomnieć o robocie.
          • nii-dea Re: Nauczyciele 01.10.10, 10:57
            Zgadzam się w dużej mierze, gdyby nie wakacje, ferie zimowe, przerwy świąteczne i wszelkie inne - nie warto byłoby siedzieć w szkole. Klątwa o uczeniu cudzych dzieci trwa, zwłaszcza w polskiej rzeczywistości. Papierkowa robota - jak wszędzie, no może poza hutą, kopalnią i jeszcze kilkoma "poważnymi" miejscami pracy.
            Odnoszę jednak wrażenie, że zarówno urzędnik w biurze, sklepowa w markecie, lekarz w przychodni, jak i nauczyciel w szkole mają jedną - zresztą naszą narodową - przywarę... Jakby nie było: narzekać trzeba. No może - na bazarku mniej się narzeka, żeby nie odstraszyć klienta, i ew. w agencji reklamowej - bo zwyczajnie nie ma na to czasu:-)
            W biurze i innych miejscach pracy tez wzrok i słuch się sypie, albo skrzypi (nie chciałam przytaczać przykładu pewnej znanej pani profesor, ale ona - zdaje się - też kiedyś uczyła:-P)
            • lomek2 Re: Nauczyciele 01.10.10, 11:28
              Ja nie zamierzałem przelicytowywać. Każdy zawód ma swoje minusy. Ja sam na szczęście nauczycielem nie zostałem. Nie nadawałbym się, szczególnie w obecnych czasach. Wyleciałbym z roboty za "nieposzanowanie godności ucznia" z pewnością :))) Ale pracowałem w kilku miejscach i uważam że te zawody najbardziej eksploatują, gdzie nie masz możliwości zrobienia sobie przerwy w razie potrzeby. A zawód nauczyciela właśnie do takich należy. To tak jak być cały czas na ważnym spotkaniu biznesowym, gdzie każde wypowiedziane słowo albo nieprzemyślany sposób zachowania może mieć katastrofalne skutki dla biznesu.

              Fakt - jest jeden wyjątek - nauczyciele WF. Tu zdecydowanie mniej jest minusów, wysiłek mózgowy oscylujący w okolicy zera, a przywileje te same.
              Ale to tak samo jak z górnikiem przodkowym i paniusią w biurze kopalni - robota zgoła inna a deputat węglowy taki sam.
              • kmsanczia Re: Nauczyciele 01.10.10, 11:35
                lomek2 napisał:
                > zawód
                > nauczyciela właśnie do takich należy. To tak jak być cały czas na ważnym spotka
                > niu biznesowym, gdzie każde wypowiedziane słowo albo nieprzemyślany sposób zach
                > owania może mieć katastrofalne skutki dla biznesu.

                Teoretycznie. W praktyce nie znam grupy zawodowej mnie przejmującej się i panującej nad własnym zachowaniem, prezentującą klientom (w tym przypadku uczniom) swoje fobie i histerie (no, może poza paniami z Zusu i US;)). Oczywiście zdarzają się wyjątki.
                • lomek2 Re: Nauczyciele 01.10.10, 12:14
                  Problem jest wielobiegunowy. Z jednej strony bardzo niski poziom niektórych nauczycieli. Mam na myśli poziom umysłowy. Żadna tajemnica, że przez lata pedagogika byłą oblegana głównie przez głupawe dziewczątka (mam na myśli możliwości umysłowe). Zawód nauczyciela jest też traktowany przez niektóre kobiety, jako atrakcyjna forma pracy z racji tego że są sporo w domu. Tego że nigdy nikogo nie powinny uczyć nie zauważają. System niestety nie odrzuca tych zgniłków.
                  Kolejna rzeczy, to sfeminizowanie zawodu nauczyciela w ogóle. Bardzo szkodliwy trend. Niestety wynika właśnie z przez lata obniżanego statusu społecznego tego zawodu. Następny to przepisy z powodu których nauczyciel nie ma czasem narzędzi żeby zapanować nad rozwydrzonymi gó...arzami. Kolejna rzecz to rodzice, którzy maja wiele pretensji i oczekiwań od szkoły, ale sami nie potrafią albo "nie mają czasu" dzieciakowi wpoić podstaw zachowania, pomóc w nauce.
                  Stosunkowo dobra jest sytuacja nauczycieli klas 1-3, bo dzieci są miłe, chętne do współpracy i łatwe do opanowania. Jedyny problem to duże stężenie popieprzonych mamusiek. Potem sytuacja stopniowo się pogarsza, i uzyskuje apogeum w gimnazjum, gdzie po prostu niektórym gó...arzom odwala z powodu hormonów. Potem znowu się poprawia, bo odpady na etapie gimnazjum kończą zwykle edukację a liceum nie obejmuje już obowiązek szkolny ani rejonizacja i uczeń wcale nie musi go skończyć.
                  Ech, ile ja się tego nasłucham przy rodzinnych zjazdach. Mógłbym chyba jakąś komedię napisać, n a bazie różnych historyjek. A jako drugi tom - kryminał :)

                  Ale nie sądzę, żeby ogólnie sytuacja byłą taka, że dobrzy nauczyciele to wyjątki, a reszta to same barachło. Moim zdaniem jest odwrotnie. Oczywiście im status szkoły/uczelni niższy, tym i z kadrą gorzej.
      • krzysiom1 Re: Kryzys... 01.10.10, 12:13
        Mam wrażenie, że swoje porównania pracy nauczyciela z pracą w innym zawodzie czerpiesz ze swoich doświadczeń z przed czterdziestu lat.
        Chciałbym Cię poinformować , że współczesne realia sa trochę inne i nie tylko nauczyciele muszą przygotowywać się do pracy w dniu następnym , nie tylko nauczyciele wykorzystują swój wolny czas dla należytego wykonywania swoich obowiązków.
        Osobiście uważam problem z nauczycielami za rozdmuchany a argumenty mające świadczyć o tym jak mają żle - w dzisiejszych realiach są bezsensu.
        I najwazniejsze. Najwet największego głąba, robiącego krzywdę dzieciom, który jest nauczycielem mianowanym nie da się wywalić na zbity pysk.
        Tak więc, w temacie nauczycieli gdzieś zgubiłeś swoje liberalne poglądy.:)
        • lomek2 Re: Kryzys... 01.10.10, 12:41
          Krzysiom, ja od ręki połowę nauczycieli bym wywalił na zbity pysk. W tym kilku z mojej rodziny tez by się znalazło. Bo jak ci się nie podoba, to zmień robotę. Uważam że Karta Nauczyciela to zwykła granda, między innymi a może PRZEDE WSZYSTKIM z powodu praktycznego NIEMAL braku możliwości zwalniania nauczycieli mianowanych.

          To co napisałem odczytałeś tendencyjnie. Ja nie twierdzę, że zawód nauczyciela jest wyjątkowo ciężki, ale nie zgadzam się z twierdzeniem, które się często pojawia, że to kaszka z mleczkiem i paręnaście godzin pracy tygodniowo. Nie napisałem tez, że nauczyciele są jedyną grupą, która się musi w czasie nienormowanym przygotować do pracy na drugi dzień czy z innego powodu. Ja też tak mam, a nauczycielem nie jestem. Ale nie jest to tez zawód z grupy tych, gdzie wracasz z roboty i zapominasz.

          Problem z nauczycielami, jeśli jest rozdmuchany, to raczej nie przez nauczycieli, tylko komentatorów. To jest podobnie jak np z księżmi. Przecież nie każdy ksiądz ma kochanicę na boku albo jest pedałem lub pedofilem. To dotyczy zdecydowanie mniejszej części. Jest bardzo wielu dobrych i bardzo dobrych nauczycieli i bardzo wielu księży z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście wszyscy są ludźmi i czasami pokazują swoje wady.
    • stefanprawo Re: Kryzys... 01.10.10, 11:56
      nii-dea z całym szacunkiem..,ale po co sięgać tak daleko spójrz na swoje "podwórko" i przyznaj prawdę,że sprzedaż drewnianych domków stanęła zupełnie...stąd to twoje skojarzenie...hehe
      • nii-dea hehehe 01.10.10, 12:28
        No i pojawił się mój ulubieniec - przystojny stefano:-) Słonko, nie jestem wykonawcą, ani nawet podwykonawcą domków drewnianych ani murowanych, ani wiat czy innych komórek drewnianych do wynajęcia bądź nie. Ale miło, że o mnie pomyślałeś:-) Wszyscy tęskniliśmy:-P hehehe

        A na moich podwórku akurat ani wiaty ani nawet złamanego drzewka nie uświadczysz, chociaż pieski sąsiadów oczywiście czynią to, co im należne - że nawiążę do innego ważnego dla Ciebie tematu:-P
        • amigo465 Re: hehehe 03.10.10, 21:19
          Ale czołowy mini deweloper tak uważa i tak będzie i już!
          • roberto19633 Re: hehehe 03.10.10, 21:27
            Nie śmiej się amigo. W dobie kryzysu jest podstawowa zasada, lepiej zamiast jednego dużego dziesięciu małych, zamiast przelewów gotówka. /mówię o kontrahencie/
            Wolę dziesięciu stefanów , niż jednego Ronsona.
            Jeżeli bank wstrzyma transzę kredytu gigantowi to jesteś ugotowana. Jeżeli wstrzyma jednemu małemu ,,deweloperkowi,, to przeżyjesz. Małe jest piękne amigo, a przy okazji bezpieczne.
            • amigo465 Re: hehehe 04.10.10, 08:54
              Ależ Robert masz, tylko namolność Stefka w tropieniu śladów i forma tego mnie się nie podoba!
              • roberto19633 Re: hehehe 05.10.10, 13:47
                amigo465 napisała:

                > Ależ Robert masz, tylko namolność Stefka w tropieniu śladów i forma tego mnie s
                > ię nie podoba!

                .>> amigo, chyba jeżeli chodzi o formę, to chyba się przyzwyczaiłaś, będąc w stronnictwie Hegemona . Na pewno nie takie formy werbalne przekazu widziałaś.
                Powinienem napisać że mam to gdzieś, ale pewnie prawdziwe kobiety czytają te forum. Dlatego zaoszczędzę na epitetach.
                A porównanie do Stefana wcale nie jest uwłaczające. Szkoda tylko podatków na takie persony jak Ty- amigo.
    • tgserwis W wolnej chwili, do pomyślenia.... 04.10.10, 21:22

      youtube.com/watch?v=naG9xIZbH2M
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka