Dodaj do ulubionych

dziecko- lekarstwo

13.02.11, 23:52
"Pod koniec stycznia narodziło się w szpitalu w podparyskim Clamart pierwsze we Francji dziecko poczęte metodą in vitro w celu ratowania życia jego rodzeństwa, dotkniętego ciężką chorobą genetyczną. Jak tłumaczą lekarze, z pępowiny narodzonego chłopca o tureckim imieniu Umut-Talha ma być pobrana krew, której transfuzja powinna wyleczyć jego starszego brata.
Przeciw narodzinom pierwszego "dziecka-leku" - jak nazywa się je we Francji - wystąpił zdecydowanie francuski episkopat. Podczas wczorajszej konferencji prasowej arcybiskup Pierre d'Ornellas, przewodniczący grupy roboczej episkopatu ds. bioetyki, określił medyczny zabieg przeprowadzony w Clamart jako "fałszywą drogę".
wiadomosci.onet.pl/swiat/francja-narodziny-pierwszego-dziecka-leku,1,4170740,wiadomosc.html
No i ciekaw jestem Waszych opinii. Czy ktoś się wypowie?
Obserwuj wątek
    • wardecka78 Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 00:13
      jeśli nie zrobiło to krzywdy temu nowonarodzonemu dziecku to ja nie mam nic przeciwko

      lepiej niech kler zajmie się szeroko rozpowszechnionemu homoseksualizmowi wśród duchownych - religia chyba każe żyć w celibacie...

      P.S.
      Nie mam nic przeciwko gejom - nie cierpie zakłamania w KK
      • tgserwis Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 08:55
        wardecka78 napisała:
        religia chyba każe żyć w celibacie...

        Nie, to podobno błąd w tłumaczeniu starych tekstów. Pierwotnie było:
        " będziesz żył w celi Bracie... " :)
    • ma.cinak Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 16:09
      raczej trudno jest wydawać sąd w takich sprawach. Z tego co wiem, to już w Polsce miał miejsce taki przypadek, że rodzice zdecydowali się na drugie dziecko a krew pępowinowa pobrana podczas porodu miała być wykorzystana w celu ratowania życia starszego dziecka. Moralnie dwuznaczne? Owszem ale czy można taką decyzję potępić? Czy można od razu przyjąć, że młodsze dziecko będzie niekochane, traktowane jako magazyn części zapasowych dla starszego, gorsze. W moim odczuciu absolutnie nie. Jedyne niebezpieczeństwo tkwi w tym, że kiedyś, ktoś "życzliwy" może młodszemu dziecku taką myśl podsunąć. Inną kwestią jest in vitro, które jak wiemy bardzo uwiera Kościół Katolicki, co dla mnie osobiście jest zupełnie niezrozumiałe a trzecia sprawa, to ustawa w Parlamencie. Tutaj rozumiem opór KK, bo wracamy do starego problemu "kiedy zaczyna się człowiek", mimo wszyskto jednak kościół powinien ograniczyć się do wpływania na wiernych a nie na parlamentarzystów. Ja nie widzę związku między in vitro - krwią pępowinową jako lekiem - badaniami na komórkach embrionalnych (jakoś tak to było określone w artykule).
      • kowalik22 Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 19:13
        Nie będę odnosić się do poglądów KK w tych kwestiach, bo ostatnio hierarchowie KK i ich kodeks kanoniczny rozpalili mnie do czerwoności. Powiem tylko, że prawa kościelne to nie są prawa Boskie, a to "całe piekło różnic", jak onegdaj lubił tutaj mawiać pewien forumowicz.

        Jestem za in vitro. Całym sercem. Mam znajomych, którzy mają dziecko poczęte metodą in vitro. Nie pomogło leczenie innymi metodami, a i ta udała się dopiero po kilku próbach. Widziałam ból i udrękę kobiety, która chciała mieć dziecko. Własne dziecko. Wiem, ktoś powie - przecież jest tyle dzieci niechcianych, można zaadoptować. Pewnie można, ale ja się nie czuję upoważniona do ferowania wyroków w tej sprawie - ja nie adoptowałam, ale też nie miałam problemu z posiadaniem własnych dzieci.
        Z in vitro chore jest to, że moi znajomi nie powiedzieli swoim rodzicom, że dziecko jest poczęte tą metodą. Ze strachu, że zostaną za to napiętnowani, no bo przecież kościół mówi, że to grzech:(

        Co do urodzenia dziecka - lekarstwa. Moim zdaniem ktoś tu nadużycie popełnił: czy dziennikarze, czy dostojnicy kościelni - nie wiem. Urodziło się dziecko. Nie lekarstwo. A to, że jego urodzenie może komuś pomóc, nie zmienia faktu, że urodziło się dziecko. Nikt nie powinien osądzać tego urodzenia w innych kategoriach. Ja w każdym razie nie zamierzam. Mam dzieci i wiem, że wiele byłabym w stanie zrobić, by pomóc dziecku w poważnej chorobie.
        btw. zazdroszczę Francuzom, że mają państwo świeckie.
        • roberto19633 Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 19:24
          kowalik22 napisała:

          > Nie będę odnosić się do poglądów KK w tych kwestiach, bo ostatnio hierarchowie
          > KK i ich kodeks kanoniczny rozpalili mnie do czerwoności. Powiem tylko, że praw
          > a kościelne to nie są prawa Boskie, a to "całe piekło różnic", jak onegdaj lubi
          > ł tutaj mawiać pewien forumowicz.
          >
          > Jestem za in vitro. Całym sercem. Mam znajomych, którzy mają dziecko poczęte me
          > todą in vitro. Nie pomogło leczenie innymi metodami, a i ta udała się dopiero p
          > o kilku próbach. Widziałam ból i udrękę kobiety, która chciała mieć dziecko. Wł
          > asne dziecko. Wiem, ktoś powie - przecież jest tyle dzieci niechcianych, można
          > zaadoptować. Pewnie można, ale ja się nie czuję upoważniona do ferowania wyrokó
          > w w tej sprawie - ja nie adoptowałam, ale też nie miałam problemu z posiadaniem
          > własnych dzieci.
          > Z in vitro chore jest to, że moi znajomi nie powiedzieli swoim rodzicom, że dzi
          > ecko jest poczęte tą metodą. Ze strachu, że zostaną za to napiętnowani, no bo p
          > rzecież kościół mówi, że to grzech:(
          >
          >> mimo że w wielu kwestiach nie zgadzam się z kowalik22, tu muszę przyznać jej rację. Pragnienie i możność dzielenia się miłością z dziećmi jest sprawą intymną
          i decyzja o sposobie poczęcia należy do rodziców , nie do oceniających moralizatorów.
          • dorota.alex Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 19:55
            Mamy dwójkę zdrowych szczęśliwych dzieci i kochających ich szczęśliwych rodziców. Alternatywą była śmierć dziecka i czarna rozpacz rodziców. Nad czym się tu zastanawiać???
        • drabbu Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 21:01
          kowalik22 napisała: Urodziło się dziecko. Nie
          > lekarstwo. A to, że jego urodzenie może komuś pomóc,

          Kowaliku, pozwól :) masz całkowitą rację - urodziło się dziecko, nie lekarstwo.
          A raczej (o ile można być pewnym na podstawie tak skrótowej notki) - urodzenie się tego dziecka zostało specjalnie, umyślnie "zaaranżowane" po to (w tym celu, aby...) można było pobrać jedną z jego tkanek (krew to też tkanka) jako swoiste lekarstwo.

          I w tym punkcie istotnie mamy wciąż nierozstrzygnięte daleko idące wątpliwości etyczne.
          Mamy problem metod i granic interwencji lekarskiej. Wątpliwości bedą nasuwały się nie tylko
          z punktu widzenia reprezentantów etyki chrześcijańskiej, ale również z punktu widzenia etyki laickiej. Sprowadzają się one do zasadniczego pytania: czy wolno, czy godzi się, powoływać do życia nowy byt ludzki dla tak instrumentalnego, "narzędziowego" wykorzystania.

          Bardzo wielu etyków także świeckich odpowie że nie. Dlatego nie, że uznaje zasadę, iż człowiek ma być zawsze podmiotem - nie przedmiotem - działania, że inaczej mówiąc - wolno robić coś dla człowieka, nie - "z" człowieka. Tak więc, również wielu, wielu moralistów świeckich uzna, że zastosowana metoda nie jest dobra ani właściwa.
          Sprawa komplikuje się dalej: otóż tę "złą" metodę zastosowano jako środek dla osiągnięcia dobrego skutku, jakim jest uzdrowienie innego dziecka. Ale - użycie "złych", "grzesznych" środków bardzo poważnie ogranicza, pomniejsza walor moralny zrealizowanego celu. Wątpliwości te trwałyby także wtedy, gdyby owo dziecko przyszło na świat metodą tradycyjną
          gdyby po to właśnie przyszło.

          Kodeks prawa kanonicznego niewiele ma tu do rzeczy. Nawiasem mówiąc, kościół katolicki nie twierdził, aby przedstawiał on prawa boskie. Prawa boskie są niezmienne, zaś Corpus Iuris Canonici zmieniał się wielokrotnie. Znowu w uproszczeniu - jest to swoisty zbiór wewnętrznych przepisów, regulujących prawa, obowiązki i zachowanie się członków pewnej organizacji, oraz sankcje (dla wszystkich) za ich niedotrzymanie. Każda z tak wielkich i złożonych organizacji kodeks taki wręcz mieć musi. Podobne "kodeksy" są obecne również w innych wielkich wyznaniach, a np. w judaizmie są jeszcze znacznie bardziej szczegółowe.

          Ja również jestem zwolennikiem "in vitro". Znam nawet dwie pary, które mają dzieci dzięki temu. Dzieci są zdrowe i szczęśliwe, rodzice także. Jednak jest różnica pomiędzy daniem dziecku życia dla samego dziecka, a daniem mu życia ze względu na coś "zewnętrznego".
    • hund444 Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 20:54
      Sens ,istota wiary polega na bezgranicznym zaufaniu wobec Stwórcy ,poleganiu na Jego mądrości .Dlatego próby poprawiania Jego dzieła ,nie są stosowne. Przez wieki KK nie był zwolennikiem rozwoju kolejnych kierunków nauki ,szczególnie w medycynie.Myślę ,że badania i eksperymenty w zakresie genetyki i pochodnych wpłyną tak jak i osiągnięcia w technice na polepszenie jakości naszego życia. Porozumienie ,przy takiej sprzeczności ,na jakim poziomie można je osiągnąć .
      • vivi22 Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 22:46
        alez o czym my dyskutujemy? Przecież to Stwórca daje NOWE ŻYCIE. Gdyby poczynanie rodziców chorego dziecka była nieetyczne to STWÓRCA nie dałby NOWEGO ŻYCIA. Prawda?
        Bo tylko od STWÓRCY zależy poczęcię, skoro o wierze mowa :)
        Ja też jestem za in vitro bo znam ból i problem z zajściem w ciąże. Nasza kruszynka poczętą dzięci BOGU naturalną metodą ale rozumiem tych, którzy naturalnie począć nie mogą i szukają innych rozwiązań.
    • vivi22 Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 22:36
      ja się wypowiem bo żadnego tematu się nie boję. Nie znamy całej sytuacji, nie wiemy jakie plany mieli rodzice przed całą sytuacja, mam na myśli czy planowali kolejne dziecko.
      Ja gdybym miała ratować życie swojemu dziecku w ten sam sposób to bym sie zdecydowała. Wiadomo, że drugiego dziecka nie zabije się po wyleczeniu pierwszego. Podejmuje się taką decyzję świadomie i ja bym taką decyzję podjęła na tak.
      Nie potępaim tych ludzi bo ich nie znam. Ale jeśli ktoś po poczęciu i narodzinach drugiego dziecka nie kocha go, nie interesuje, nie wychowawuje tak jak trzeba a nie daj Boże oddaje do domu dziecka albo porzuca to potępiam takich ludzi i takie zachowanie oczywiście.
      • drabbu Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 23:27
        Nie chodziło mi o potępianie. Jest tu sprawa bardzo nieprosta, niejednoznaczna i bardzo trudna do oceny. Chciałem zwrócić uwagę na fakt, że wątpliwości z nią związane wcale nie będą udziałem tylko Episkopatu Francji (co zostało tak mocno podkreślone), ale pojawią się też daleko poza tym kręgiem i na innej podstawie.
        Zwróć uwagę, że to dziecko przywołano na świat nie dla niego samego, nie dlatego aby było, lecz dlatego, że jego krew ma mieć określone właściwości. Nie pojawiłoby się, gdyby nie miała ich mieć. Albo gdyby lekarze wpadli na trop innej metody leczenia niż poprzez jego krew. Nie byłoby racji uruchamiania całej procedury. To jednak jest inna sytuacja od "zwykłego" pragnienia poczęcia dziecka przez in vitro.

        Jest tu i pewien punkt zwrotny w samej medycynie. Oczywiście, że od wieków człowiek wykorzystywał organizmy żywe i uzyskiwane z nich najrozmaitsze substancje jako lekarstwa
        (np. zioła czy pleśń penicylinowa czy insuliny od-zwierzęce). Ale tym razem, chyba po raz pierwszy w ten sposób, wykorzystano organizm ludzki dla pewnego "produktu". Wykorzystuje się je też od dawna - przeszczepy, krwiodawstwo - ale zawsze dzieje się to pod warunkiem świadomej i dobrowolnej zgody (musisz zgodzić się na oddanie krwi albo organu). W tym przypadku jej nie było, po prostu zadecydowano za dziecko, że ma być, bo się jakoś "przyda". Już to samo nasuwa wątpliwości i obawy.
        • vivi22 Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 23:31
          drabbu napisał:

          > Zwróć uwagę, że to dziecko przywołano na świat nie dla niego samego, nie dlateg
          > o aby było, lecz dlatego, że jego krew ma mieć określone właściwości. Nie pojaw
          > iłoby się, gdyby nie miała ich mieć.

          drabbu, a skąd wiemy, że nie pojawiłoby się na świecie? Skąd wiesz, że rodzice nie planowali kolejnego dziecka? A może choroba pierwszego dziecka przyspieszyła decyzję poczęcia drugiego potomka?
          • drabbu Re: dziecko- lekarstwo 14.02.11, 23:46
            Vivi, zwróć uwagę na pierwsze zdanie tej notki: "pierwsze we Francji dziecko poczęte metodą in vitro w celu ratowania życia jego rodzeństwa, dotkniętego ciężką chorobą genetyczną. Jak tłumaczą lekarze, z pępowiny narodzonego chłopca ma być pobrana krew, której transfuzja powinna wyleczyć jego starszego brata." To, że tylko "powinna wyleczyć" sugeruje raczej pewien eksperyment medyczyny. O motywacjach rodziców, jak i o tym, czy planowali
            i przyspieszyli czy nie, oczywiście nie wiem nic. Ale Ty także tego nie wiesz, bo i notka nic o tym nie mówi.
            • dorota.alex Re: dziecko- lekarstwo 15.02.11, 10:13
              Na całym świecie rodzą się miliony nieplanowanych dzieci. Pobranie krwi pępowinowej nie wiąże się z żadną ingerencją w ciało dziecka. Sformułowanie "powinna wyleczyć" tyczy się praktycznie każdej terapii - nawet antybiotykowej, nigdy nie masz 100% pewności. Motywacją rodziców było ratowanie starszego dziecka - ale nie ma żadnych podstaw by sugerować, że to młodsze nie będzie kochane. Nawet jeżeli wcześniej nie było planowane.
              Może ja mało etyczna jestem, ale dla mnie ten temat to bicie piany. Alternatywą była śmierć dziecka. Ludzie aby ratować życie swoich dzieci kupują nerki na czarnym rynku, kradną, zabijają. Ci postanowili począć i urodzić. Ja w ich postępowaniu widzę samą miłość i dobro.
              • drabbu Re: dziecko- lekarstwo 15.02.11, 13:22
                Nie sugerowałem przecież, że kochane nie będzie.
                Pewnie będzie, może tym bardziej nawet.
                Co wcale nie zmienia problemu, ani wątpliwości.
                Nie widzę tego tematu jako "bicia piany".
                Miłość i dobro - być może dotyczy pierwszego
                z dzieci (tego chorego). Ale czy na pewno
                drugiego?
                • hund444 Re: dziecko- lekarstwo 16.02.11, 21:30
                  Dobrze, że osiągnięcia nauki znajdują praktyczne zastosowanie i to dla ratowania życia .Rodzice na pewno świadomi są swoich obowiązków . Tg ,czy starasz się zwrócić uwagę na to iż w demokracji francuskiej opinia Episkopatu jest traktowana inaczej jak w Polsce ? .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka