22_radny
10.05.13, 21:51
Kamerzyści zostali przez Rusieckiego wywaleni za drzwi. Również urzędowi. Od takiego właśnie zdarzenia rozpoczęło się spotkanie pracowników urzędu z radnymi. Jedynymi osobami postronnymi, którym udało się zachować fotele byli Pani Janeczka i Pan Hieronim. Choć Rusiecki już miał ochotę zrobić zadymę i szykował się wyrzucić oboje za drzwi. Nawet w pewnym momencie kiwną do Dąbrowskiego, by ten wyprowadził starszych ludzi. Dąbrowski jednak skonstatował, że jak spróbuje z nimi sił to się zrobi większe zamieszanie, więc odpuścił.
I później się zaczęło.
Dąbrowski zrobił wstęp. Moim zdaniem dość niefortunny (jak zwykle) bo powiedział, że zwolnił pracowników z zamkniętymi oczami, na chybił trafił (czyt. bez żadnej analizy ekonomicznej). Na pytanie dlaczego to zrobił - odpowiedział - bo tak chciałem i nikt nie będzie wchodził w kompetencje burmistrza.
Później to już Dąbrowski przekazał głos urzędnikom, na przemian, tym za 3000 zł. miesięcznie i tym za 13000 zł. miesięcznie. Skarbnik Ewa Rusak, co prawda wykrzykiwała, że jej się należy 170 tysięcy rocznie, bo jest uczona i ma doświadczenie i, że nagrodę jubileuszową dostała, ale pracownicy bez specjalnego przekonania tego słuchali. Później wyszło na jaw, że Rusiecki i sekretarz Duch również mieli podwyżki po tyle, co urzędnicy miesięcznie biorą. Pani siedząca przede mną skwitowała to, że mają czelność ludzi zwalniać i jednocześnie podwyżki brać.
Dochodziły komentarze, że Dąbrowski tak naprawdę nie zwolnił tych ludzi na chybił trafił tylko z pełną świadomością wybrał tych, co nie będą potrafili się obronić tj. osoby chore i w te najtrudniejszej sytuacji materialnej. Wybrał, by radnych bardziej zabolało. Te głosy od pracowników pokazały mi dobitnie, że pracownicy urzędu są w stanie samodzielnie analizować zaistniałą sytuację.
Są co prawda zastraszani na organizowanych przez burmistrza spędach, ale mają obecnie wyrobione zdanie i nie do końca boją się je ukrywać - takiej atmosfery w urzędzie nie było NIGDY, zdało się słyszeć od pani siedzącej obok.
Dąbrowski w pewnym momencie chciał zakończyć spotkanie nie dając radnym się wypowiedzieć. A tu pracownicy powiedzieli jednym głosem - zostajemy, chcemy wysłuchać radnych. Ostatecznie, po kompletnie idiotycznych, politycznych wystąpieniach Flipa i Flapa (czyt. Krysteckiego i Rusieckiego) radni dopuszczeni do głosu poprosili Dąbrowskiego, by przywrócił WSZYSTKICH siedmiu pracowników do pracy, zaś radni po otrzymaniu precyzyjnych wyjaśnień od Ewy Rusak (tej, co 170 tys. się rocznie należy, choć jak mówi, nie od przygotowywania wyjaśnień radnym jest) zastanowią się, czy dokapitalizowanie budżetu w części 4010 będzie zasadne.
Innymi słowy, na zamku żyją majętnie:
Rusak z podwyżką roczną 21.700 zł.
Rusiecki z podwyżką roczną 27.370 zł.
i Duch-Kosiorek, co tam pod nosem mamrotała, że w oświadczeniu podała dochody z różnych źródeł.... z podwyżką roczną 17.500 zł.
Nie chce mi się przeliczać tego na miesięczne pensje, ale kilka etatów z wywindowanych niebotycznie (w kryzysie) płac włodarzy miasta można by utrzymać spokojnie kilka etatów. Jednak służbę trzeba zredukować, bo trzeba będzie w tym roku Rusakowej, Rusieckiemu i Duch podnieść płace, jak to mówi Rusak o poziom inflacji (czyt. 1.000 zł., może 1.500 zł. miesięcznie.)
Zdrowia, zdrowia! Pracownikom, moim Koleżankom i Kolegom (do których nie zaliczają się ani wspomniani włodarze, ani też pan Pawełek Rozdżestwieński). Wytrzymajcie jeszcze trochę. Wróci normalność, wróci praca...