lomianki-rozum
30.12.13, 21:11
I rycerze zaintonowali jak zwykle za największym z największych rycerzy zakonu swoją tradycyjną i ulepszoną przez SinDaco piosenkę zamiast Kolendy.
Już następnego dnia w pierwszy dzień Świąt o świcie spod drzwi tajnego gabineciku wydobywał się diabelsko ciemny dym, słychać było także regularne uderzenia stalowym, ciężkim młotem. Wtem zaskrzypiały drzwi i wszedł zdziwiony hałasem InfoPiong.
- SinDaco, co ty tu robisz, przecież są święta? – zapytał zaskoczony InfoPiong
- Jak to co? Wykuwam zbroję – odpowiedział czarny na twarzy i umazany na ubraniu i rękach SinDaco.
- W święta, zbroję? Uff strasznie tu śmierdzi alkoholem?- dopytywał dalej InfoPiong
- To po naszej wigilii tak cuchnie… a czy ja umiem zrobić zbroję? Ja jestem Konturem, szefem bezradniaków i się na wszystkim znam i na prawie i na zbroi i na ataku na Umiłowanego, poza tym nikt poza bezradniakami nie chce ze mną współpracować w ŁomPiongu, więc sam muszę kuć to żelastwo – odpowiedział cierpliwie SinDaco i dalej zaczął uderzać młotem w blachę, znowu niewłaściwą stroną obucha i niszczył ledwo zaciśnięte nity.
- Nie wygląda na to, że ty się na tym znasz – wątpił na głos InfoPiong rozglądać się po gabineciku. Po prawej leżały pocięte i pogięte kawałki blach, po lewej zmarnowane kawałki z wyłamywanymi nitami, po środku bałaganu stał umazany na czarno SinDaco i rozwalał młotem kolejny kawał blachy o grubości 3mm.
- Cicho siedź, obiecałem Be-Cacy zbroję do końca roku, to mu ją robię – odpowiedział z wątpliwościami SinDaco i jednocześnie uderzył w kolejny kawałek blachy.
– Auuuuuu - rozeszło się nagle po gabinecie wycie Kontura
– Cholera już po palcu – krzyknął InfoPiong przyglądając się zakrwawionej ręce SinDaco.
- To już koniec! Nie dam dłużej rady z tą zbroją i co gorsza tym placem wyłączałem na sesjach mikrofon i odbierałem głos Ich Umiłowanemu. Pozostaje mi teraz już tylko wyciąganie przewodu mikrofonu nogą.
- Dzwonię po karetkę, bo za chwilę mi tą krwią zapaskudzisz cały gabinecik – nerwowo odpowiadał InfoPiong rozglądając się na rozbryzgującą po pokoju krew i jednocześnie wyciskał już numer 112.
- Poczekaj, niech trochę poleci – odpowiedział cynicznie SinDaco - w gazecie napiszesz, że Ich Umiłowany zatrzasnął mi drzwi przed nosem i uszkodził palca.
- Znowu mam nakłamać? – zastanawiał się na głos InfoPiong - zaraz ich Umiłowany będzie chciał sprostować.
- No i co z tego? – dopowiedział InfoPiong - to mu odmówisz jak zwykle, ważne że ludzie przeczytają co my napiszemy.
- SinDaco ty jesteś prawdziwym mistrzem manipulacji – mówisz to bez mrugnięcia okiem.
- No dobra teraz już dzwoń po karetkę - popatrzył na palec Sindi i owinął paluszek różową chusteczką, którą otrzymał od NepTuna.
InfoPiong puknął w ekran swojego smartfona i oczekiwał na rozmowę z numerem 112. Wiedział, że musi natychmiast wezwać karetkę, bo szef bezradniaków naprawdę się wykrwawi.
Jeszcze przez chwilę przebiegła mu myśli a może niech się wykrwawi i wróci normalność w ŁomPiongu, jednak szybko sobie przypomniał o obietnicy SinDaco, że ten po wygranych wyborach zlikwiduje gazetę urzędową i odda wszystkie reklamy do jego gazety. I w tym momencie zobaczył te setki tysięcy i …rozwiały się te wszelkie wątpliwości. Na pewno trzeba go szybko ratować!*
*Oczywiście WSZELKIE PODOBIEŃSTWO DO PRAWDZIWYCH POSTACI I ZDARZEŃ JEST PRZYPADKOWE