Dodaj do ulubionych

Piłka w grze... :)

25.06.02, 19:46
Opowiadanie piłkarza składu podstawowego (Mundial 2002).

Nam strzelać nie kazano - Wstąpiłem na pole
Ogromnego boiska. Kurwa! Ja pierdole!
Kibiców koreańskich ciągną się szeregi
Po trybunach wysokich, aż po same brzegi.
Widziałem ich trenera: - przybiegł, cos powiedział,
A później już spokojnie na swej ławce siedział. Sędzia
gwizdnął w swój gwizdek, no i się zaczęło, Lecz od owego pisku
wnet z nieba lunęło. A na mokrej murawie ciężko piłkę kopnać,
Tak, aby butem czystym nie nadepnąć błota.
Co innego Korea, te brudasy skośne
Taplały się wciąż błocie, jak dzieci radośnie? Ubrudzili nam
piłkę i potem strzelali... Dudek chciał zostać czysty. Wy
byście łapali? Nie miejcie wiec doń żalu, ze w bramce stal z
boku, Wraz z żoną oszczędzają na proszku w tym roku.
Cóż, ze przegraliśmy, zachowajmy powagę.
Wszak wciąż mamy nad nimi moralna przewagę.
Po cóż kibic narzeka, musi się wydzierać?
Przecież już powiedziałem - nie kazano strzelać!
Nam strzelać nie kazano - a tu mecz kolejny.
Dzisiaj już deszcz nie pada, co za klimat chwiejny! Trener
jednak usłyszał, ze znów będzie lalo, Dal wiec swym zawodnikom
źle ciuchy na ciało. I ubrał on piłkarzy w koszulki specjalne
Co (choć zwykle z wyglądu) SA nieprzemakalne.
Gdy jednak zapanuje przepiękna pogoda
Ogromna bywa z nimi często niewygoda
Nie przepuszczają potu, kleją się do ciała,
Nic dziwnego, ze Polska tak kiepsciutko grała.
Inaczej Portugalia, ich główny menago
Niejednego w swym klubie trzymał Figo-fago.
Piłka zaś przyśpieszała, jak jakąś rakieta,
Kiedy miął ja przy sobie ten Pedro Pauleta.
Lecz najgorsze już było (taka grę pierdole!),
Ze, gdy nie patrzyliśmy, to walili gole.
Płoche wasze obawy, cóż ze obrywamy!
W tym meczu honorowo na faule wygramy.
No i po co te krzyki ze nam władowano?
Przecież już powiedziałem - strzelać nie kazano!
Nam strzelać nie kazano - czas na Amerykę.
Kibice nas przywitali przeogromnym krzykiem!
Jak my w takich warunkach mamy móc pracować?!
Lecz dziś trener na szczęście kazał kibicować. Siedzimy sobie,·zatem, ja, a
obok Dudek. Zajadamy chipsy, pijem gorący kubek;
Kiedym ja na odwrocie własny opis czytał,
Dudek wciąż do Tottiego eSeMeSy pisał.
Minęło już z piec minut, wszyscy ciągle krzyczą...
No i jak mam to czytać, gdy oni tak ryczą?!
Wreszcie się ten mecz skończył, pewnie przegraliśmy, Lecz nie
patrzyłem ile - z Dudkiem gadaliśmy Wciąż o naszych zarobkach.
Małe jak cholera, Aż musimy dorabiać. Czas zmienić trenera.
Nagle wzrok zawiesiłem na wielkich ekranach.
Jak to? Co to za cyfry? To fatamorgana?
Ale jednak, naprawdę, Polska dziś wygrała.
O ja pierdzi, ej Dudek, niezła wyszła chała!
Na usprawiedliwienie cos powiedzieć chcieli:

Nam strzelać nie kazano - oni nie wiedzieli...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka