vivi22
19.03.06, 14:30
Od 2 marca pracuję. Okazało się, że na umowę o pracę a nie jak na początku
myślałam, na zlecenie. Praca jest ok. Daję sobie już sama radę. Czasem zdarzy
się, że się o coś spytam koleżanek ale jestem już samodzielna. Mam za sobą
pierwsze spotkanie z klientem. Jestem jego opiekunem i chwalą sobie mnie już
od początku. Od jutra mam służbowy adres e-mail i bezpośrednio moi kienci
będa się ze mną kontaktować.
Wyczyściłam sobie biureczko, kuwetki na papiery, telefon, komputerek.
Wszystko lśni i na wiosnę czeka :)
Na 99% od 1 kwietnia podpiszę umowę bezpośrednio z firmą w której pracuję.
Narazie mam umowę z agencją pośrednictwa. Byłam na szkoleniu BHP ale takie
szkolenie, że szkoda gadać. Ani słowa o bezpieczeństwie i higienie pracy.
ZERO!!! A ta agencja pracy czasowej tak się chwali, że szok.
Gdy poszłam na szkolenie to okazało się, że wcale się mnie nie spodziewali a
Pan od BHP był na tyle bezczelny (starał się być uprzejmym), wprost mi
powiedział, że przeze mnie to on musiał zostać jeszcze w pracy żeby mnie
przeszkolić, że lekarz medycyny pracy również musiał zostać i wogóle
dezorganizowałam im pracę. Śmieszne tym bardziej, że po mnie była jeszcze
jedna dziewczyna na szkolenie i BHP i do lekarza medycyny pracy. Nie chciało
mi się już z nimi dyskutować więc nie skomentowałam tego zachowania, czego
żałuję. Bo nie w mojej naturze leży bycie cicho gdy coś mi nie pasuje.
No więc pracuję :) Jestem chwalona, współpracownicy są ze mnie zadowoleni,
klienci również. Daję sobie radę i planuję zdobyć awans ;) Jak każdy chyba
pracujący.
Czekam teraz na pierwszą pensję i zastanawiam się na co ją wydać... Bo to
takie pieniądze, że szkoda gadać...