robert_58
25.05.07, 01:08
razi mnie nagminne klepisko spotykane przy ulicach (duktach?) zmieniające się
w błocko po opadach lub puszczające z siebie tumany kurzy w okresie suszy.
Czy jeden z symboli małomiasteczkowości - klepiska przydrożne zamiast trawy -
są zagadnieniem zbyt błahym lub może zbyt kosztownym aby z nim spróbować walczyć?
Pewnie jakaś część klepicha znajduje się już na terenie prywatnych
nieruchomości - może tamże trawa zasiana przez Urząd wzbudzi troskę
właścicieli o wygląd przed płotem?