ciuciubabka3
06.02.09, 11:13
Szef brytyjskiej komisji ds. ekologii Jonathom Porrit wymyślił nowy
sposób by „ratować” naszą planetę przed globalnym ogłupieniem, upps,
przepraszam miałem na myśli ocieplenie rzecz jasna. Jak wskazuje
wielu prawdziwych ekologów, nie samozwańczych ekologów czyli
naćpanych zieloną pseudo religią hipisów przyczepiających się do
drzew łańcuchami, globalne ocieplenie to mit, który ma na celu tylko
i wyłącznie wyłudzenie unijnej kasy i zaszkodzenie kapitalizmowi.
Duża część wykształconych ekologów zwraca uwagę, że 98 % emisji
gazów, które samozwańczy ekolodzy obwiniają za ocieplenie klimatu,
pochodzi z mórz i oceanów, które w procesie parowania oddają CO2 do
atmosfery. A więc można przypuszczać, że lewicowi ekolodzy ( pozwolę
ich sobie nazwać arbuzami, bowiem owoc ten jest zielony z zewnątrz a
w środku czerwony) będą się domagać wysuszenia w niedługim czasie
wszystkich oceanów i mórz. Czemuż by nie, przecież ta parszywa woda,
której istnienie przeczy dogmatom ich religii jest orężem w rękach
imperializmu! To w końcu tam pływają tankowce i lotniskowce tych
nikczemnych Amerykanów a korporacje robią szmal na wydobyciu ropy
naftowej.
W sumie to w tym wysuszonym miejscu można by zbudować jakieś nowe
komuny, gdzie lewacy żyliby sobie spokojnie słuchając Jima Morrisona
i czytając Karola Marksa czy innego Maxymiliana Robespierra. W
świetle słów szefa brytyjskiej komisji ds. ekologii jest to wizja
wcale nie absurdalna. Chociaż zastanawiając się głębiej jest- w
końcu w morzu żyją rybki i inne roślinki, które są dla arbuzów
niczym Allach dla muzułmanów czy Jezus dla chrześcijan. Ale
przejdźmy do sedna, bo powiedzą państwo, że Adamski zaczyna
przynudzać. Otóż Jonathom Porrit stwierdził ,że w celu ograniczenia
produkcji dwutlenku węgla należy- uwaga- wprowadzić limit urodzin,
dotować mordowanie dzieci nienarodzonych czyli jak
mówi „humanitarna” nowomowa wspierać aborcję i ( i tu dokładne
stwierdzenie Porrita) zaprzestać leczenia ludzi śmiertelnie chorych.
W tym miejscu wielu z państwa może się oburzyć ( jak najbardziej
słusznie) i być zaskoczonym. Ja jednak zaskoczony nie jestem.
Arbuzy są spadkobiercami ideologii ludzi, którzy mieli bardzo
podobne pomysły na oczyszczanie świata ze swoich wrogów. Narodowe
arbuzy czyli Adolf Hitler, Adolf Eichmann, Josef Mengele i cała ta
brunatna banda tym się różniła od współczesnych ekoterrorystów, że
zamiast w kapitalistach i przeciwnikach TERORII globalnego
ocieplenia, wrogów widzieli oni w Żydach, Cyganach i Słowianach.
Natomiast inny wybitny przedstawiciel arbuzów Józef Stalin wrogów
upatrzył sobie w burżuazji, kapitalistach i… Żydach rzecz jasna.
Jest jednak jedno co arbuzowe towarzystwo łączy zawsze: to pogarda
dla życia. I to w szczególności do życia najsłabszego, bezbronnego i
łatwego do eksterminowania. Porrit chce w imię walki z globalnym
ociepleniem, poprzez finansowanie aborcji, mordować dzieci
nienarodzone. Nawołuje również do zabijania już nie tylko
staruszków, których życie jest w wielu krajach skracane za pomocą
eutanazji, ale wszystkich, którzy są nieuleczalnie chorzy! Dobrze,
że w celu ratowania kwiatków i robaczków nie domaga się on w duchu
dr. Mengele robienia eksperymentów na chorych pacjentach.
Co jednak nie znaczy, że takie pomysły do głowy mu nie przyjdą, w
końcu kilka miesięcy temu na zlecenie szwajcarskiego rządu powstał
22-stronicowy raport na temat godności roślin, który zaleca by w
imię praw roślin nie deptać ich, nie wyrywać i nie nękać patykami.
No cóż, skoro istnienie demokracji usprawiedliwia każda zbrodnia (
patrz: Rewolucja francuska) to i mit globalnego ocieplenia, na
którym miliony dolarów i euro zarabiają mniej lub bardziej cwani
hochsztaplerzy usprawiedliwia każdą zbrodnię- nawet masowe aborcje
czy eutanazje. Ale co tam, w końcu dr Josef Mengele pisał w swoich
pamiętnikach: „W Auschwitz dawałem życie, a nie je odbierałem”.
Jonathom Porrit i jemu podobni również życia nie odbierają- oni dają
je roślinką.
Autor:Łukasz Adamski