Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dyskryminacja w ogłoszeniach

    19.11.09, 13:38
    Niestety nie da się na siłę zmusić pracodawców do zatrudniania ludzi, którzy
    nie spełniają ich oczekiwań. Można uchwalić przepisy bardzo surowe, mówiące o
    braku jakiejkolwiek dyskryminacji jednak pracodawca i tak wyrzuci do śmieci
    podania o pracę, które mu nie będą odpowiadać. Jedynym lekarstwem na
    dyskryminację w przyjęciach do pracy jest rozwój gospodarki i bardzo duża
    podaż miejsc pracy w myśl zasady ... jak się nie ma co się lubi to się lubi co
    się ma....
    Obserwuj wątek
        • Gość: mmk Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.acn.waw.pl 19.11.09, 16:20
          Z jednej strony dyskryminacja, z drugiej jasne kryteria pozwalaja
          kandydatowi nie wyslylac apilkacji tam gdzie i tak nie ma szans, bo
          takie jest "widzi-mi-sie" pracodawcy.

          Moim zdaniem w polskich ogloszeniach przede wszystkim bardzo
          brakuje informacji co oferuje pracodawca: proponowana pensja,
          warunki, itp. procz powtarzanego do znudzenia "praca w
          dynamicznym/mlodym zespole". Po co wysylac aplikacje gdy pracodawca
          oferuje przyslowiowe 1200zl brutto i 60 godz/tyg?
          • Gość: zxcv głupota IP: 195.82.180.* 22.11.09, 21:45
            Mam wrażenie, że w imię politycznej poprawności ludzie są zmuszani do uczestnictwa w debilnej grze "ja i ty wiemy o co chodzi ale nie powiemy bo nie można".

            Jasne, że można nie precyzować wymagań ale przecież osoby nie spełniające określonych kryteriów i tak odpadną.

            Jak zakładam od zera mały biznes internetowy to wiadomo, że nie będę szukał informatyków z dziesięcioletnim stażem pracy tylko młodych zapaleńców.
            • Gość: podatnik Re: głupota IP: 94.75.67.* 23.11.09, 06:29
              Gość portalu: zxcv napisał(a):

              > Mam wrażenie, że w imię politycznej poprawności ludzie są zmuszani do uczestnic
              > twa w debilnej grze "ja i ty wiemy o co chodzi ale nie powiemy bo nie można".
              (...)

              Wiesz, ten cały kraj jest "na niby". Podobnie jest ze wszystkim włączając w to
              nasz najwyższy akt prawny - konstytucję. Niby mamy rozdział kościoła od państwa,
              niby w ustawie zapisane jest prawo do aborcji w jakiś tam przypadkach, niby...

              Ale widzisz skąd się to "niby" bierze. Sami je powodujemy. Sami wypisujemy na
              forach "nie da się", "nie będzie działać"... Złota wolność już kiedyś ten kraj
              rozłożyła. Z drugiej jednak strony, może ten brak poszanowania dla prawa jest
              naszą jedyną bronią przed kolejnymi reżimami? Co za różnica, czy aktualny reżim
              jest czerowny czy czarny? Jednakowo głupie. Tylko obecny jest dużo bardziej
              nieuczciwy niż poprzedni. No dobra, wyszło OT.
        • Gość: recznik Ogłoszenia sa raczej poprawne politycznie... IP: *.flashnet.pl 20.11.09, 14:13
          ... schody zaczynaja sie pozniej. Pracodawcy nie musza przeciez
          podkladac sie publicznie pod ewentualne zarzuty o dyskryminacji.
          Wystarczy potem wyrzucic aplikacje "za starego" kandydata do kosza i
          zapada cisza nad ta trumna... W wiekszosci przypadkow tak to sie
          zapewne odbywa. Nawet nikomu nie chce sie ustawic w Outlooku
          automatycznej odpowiedzi w stylu :"dziekujemy za CV, odezwiemy sie"
          lub "zakonczylismy rekrutacje". Kandydatury spontaniczne to juz
          kompletne wolanie na pustyni. Nawet "Gazeta" nie raczy odpowiadac na
          taka korespondencje, wiec powyzszy artykul podpada pod
          kategorie "nie wie prawica, co czyni lewica". To hipokryzja.
          • Gość: wik Re: Ogłoszenia sa raczej poprawne politycznie... IP: *.chello.pl 22.11.09, 14:02
            racja. podczas wysyłania cv, rzadko dostawałam info o otrzymaniu mejla. o
            zakończonej rekrutacji nikt mnie nie informował. czasem po rozmowie nawet dana
            firma nie raczyła powiedzieć, że nie jest zainteresowana moją osobą :/
            odbieram to jako brak szacunku z ich str, bo przecież każdy czeka na odpowiedź,
            chociażby negatywną, żeby po prostu wiedzieć w jakiej się jest sytuacji.
            • dystansownik Re: Ogłoszenia sa raczej poprawne politycznie... 23.11.09, 09:06
              > racja. podczas wysyłania cv, rzadko dostawałam info o otrzymaniu mejla. o
              > zakończonej rekrutacji nikt mnie nie informował. czasem po rozmowie nawet dana
              > firma nie raczyła powiedzieć, że nie jest zainteresowana moją osobą :/
              > odbieram to jako brak szacunku z ich str, bo przecież każdy czeka na odpowiedź,
              > chociażby negatywną, żeby po prostu wiedzieć w jakiej się jest sytuacji.

              Dokładnie. Sam się z tym spotkałem. Kiedyś wysyłając swoje CV do kilkunastu
              dużych, ponoć poważnych firm, po zakończeniu rekrutacji (albo jej wstępnego
              etapu) dostałem maila zwrotnego z odmową i podziękowaniem za udział zaledwie od
              jednej firmy. Oczywiście po formie było widać, że to mail z automatu, ale jednak
              to o czymś świadczy, skoro jedna jedyna firma raczy odpowiedzieć.
      • sendivigius Himalaje hipokryzji 19.11.09, 16:40
        Przeciez to wlasnie Gazeta Wyborcza, na poczatku lat 90, wylansowala
        mode na "wiek do 25 lat". Wczesniej, ludziom wychowanym w pewnej
        kulturze, takie rzeczy nawet nie przychodzily do glowy. To wlasnie
        Gazeta Wyborcza z luboscia rozpisywala sie o 26-letnich staruchach
        co maja zsowietyzowane umysly i nie nadaja sie do nowych czasow.
        Gazecie Wyborczej dzielnie sekundowali kadrowcy z Coca-Coli, P&G,
        nieslawnej pamieci Artura Andersena i podobnych.

        Licza na przedawnienie?
      • twketman Bezsensowne przepisy 19.11.09, 16:42
        Powinno się je zlikwidować tak by pracodawca nie obawiał się formułując ofertę
        pracy, że zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za "niezgodne z prawem"
        ogłoszenie. Te przepisy to nonsens do kwadratu.
        Pozdrawiam
        • Gość: anna 40 Re: Bezsensowne przepisy IP: *.chello.pl 20.11.09, 04:23
          Zastanów się - to twój pogląd jest bezsensowny! Czy tak trudno dostrzec że
          dojrzały pracownik to bardziej kompetentny i pracowity pracownik. Ale .... wg
          Was nie nadaje się do "fajnego" zespołu , bo nie surfuje godzinami po
          internecie, nie bawi się komórką, nie będzie plotkował o nowym facecie Kaśki i
          ględził o wyprzedażach . Taki sztywniak - pracuś.
          • twketman Re: Bezsensowne przepisy 20.11.09, 13:35
            Czyli jak będę chciał w barze z rurką zatrudnić striptizerkę to mam podpisać
            umowę z "dojrzałym pracownikiem" i "pracusiem", a nie z młodą panienką, której
            uroda przyciągnie do mojego baru klientów? I jeśli napiszę w ogłoszeniu prawdę,
            że zatrudnię młodą, ładną itd. to mam zostać za to ukarany w zgodzie z
            obowiązującymi przepisami?

            Pozdrawiam
              • Gość: cho Re: Bezsensowne przepisy IP: *.chello.pl 22.11.09, 15:19
                No popatrz, czyli te cechy są obiektywnie związane ze stanowiskiem tancerki na
                rurze, ale za to jak facet napisał, ze chce mieć sekretarkę o milej prezencji,
                to już przegina? Bo ma obowiązek zatrudnić sobie siłę fachową, która robi dobra
                kawę i znośnie pisze na komputerze, nawet jeśli będzie miała plamy potu pod
                pachami, odrosty na głowie i wiecznie skrzywiona minę? Ciekawostka...
                • krzysztofsf Re: Bezsensowne przepisy 22.11.09, 15:33
                  Gość portalu: cho napisał(a):

                  > No popatrz, czyli te cechy są obiektywnie związane ze stanowiskiem tancerki na
                  > rurze, ale za to jak facet napisał, ze chce mieć sekretarkę o milej prezencji,
                  > to już przegina? Bo ma obowiązek zatrudnić sobie siłę fachową, która robi dobra
                  > kawę i znośnie pisze na komputerze, nawet jeśli będzie miała plamy potu pod
                  > pachami, odrosty na głowie i wiecznie skrzywiona minę? Ciekawostka...

                  Kiedys w firmie mielismy sekretarke z bardzo nieprzyjemnym glosem.
                  Akcent, tembr, glosnosc..
                  Jak rozmawialo sie telefonicznie, to mialo sie wrazenie, ze dzwoni sie do baru
                  mlecznego i slyszy zawodzace wykrzykiwanie "Ruskie dwa razy!!!! Pyzy ze
                  skwarkami!!!" , a odpowiedz na pytanie typu "czy zastalem?" w formie "Nie
                  maaaa!!!!" dawala sie odczuc jak "Spie....".

                  Niby dziewczyna byla OK, naprawde mila, ale absolutnie nie nadawala sie z
                  powyzszych wzgledow na zajmowane stanowisko, bedace wizytowka firmy, pierwszym
                  kontaktem z powazniejszymi kontrahentami. Zatrudniona byla z innych przyczyn
                  (znajomosc jezyka dunskiego), a powyzsze ujawnilo sie dopiero gdy zaczela
                  odbierac telefony - w normalnej rozmowie nie bylo specjalnie odczuwalne (moze
                  jakas wada sluchu, ujawniajaca sie przy rozmowach telefonicznych?)
          • nchyb Re: Bezsensowne przepisy 20.11.09, 14:15
            > Zastanów się - to twój pogląd jest bezsensowny! Czy tak trudno
            > dostrzec że dojrzały pracownik to bardziej kompetentny i pracowity
            > pracownik.

            czy tak trudno dostrzec, że właściciel firmy może mieć inne
            spojrzenie na firmę i może nie interesować go najbardziej
            kompetentny pracownik, a np. najbardziej interesujący się tym co on,
            bądź będący w wieku jego ukochanego wnuczka itp itd. Właściciel
            firmy powinien mieć prawo decydować komu i za co chce płacić.
          • luni8 Re: Bezsensowne przepisy 22.11.09, 18:01
            > Zastanów się - to twój pogląd jest bezsensowny! Czy tak trudno dostrzec że
            > dojrzały pracownik to bardziej kompetentny i pracowity pracownik.

            Ale ten dojrzały pracownik też by chciał wiedzieć czy nie traci czasu aplikując na dane stanowisko. Co z tego że jest uber dobry i niesamowicie kompetentny skoro właściciel umyślił sobie że chce mieć biuściastą blondynę z IQ 60. W ogłoszeniu tego napisać nie może.
          • Gość: zxcv Re: Bezsensowne przepisy IP: 195.82.180.* 22.11.09, 21:39
            Gość portalu: anna 40 napisał(a):

            > Zastanów się - to twój pogląd jest bezsensowny! Czy tak trudno dostrzec że
            > dojrzały pracownik to bardziej kompetentny i pracowity pracownik

            Racja ale trzeba uczciwie przyznać, że zdarzają się też ludzie (szczególnie na najniższych stanowiskach) którzy wnoszą do firmy złe przyzwyczajenia typu "robota nie zając- nie ucieknie", albo "czy się stoi czy się leży <tutaj wynagrodzenie> się należy"
      • Gość: . Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.chello.pl 19.11.09, 17:08
        Ciekawa jest też sprawa pracy w administracji publicznej. I wymóg np. 5 lat pracy w administracji publicznej.

        Powoduje to że urzędnicy nigdy nie będą fachowcami ale zawsze będą świetnymi teoretykami którzy będą tylko szukać jak tu np. przedsiębiorcy biznes utrudnić.

        Bo np. ktoś przez 10 lat w korporacji zajmuje się ochroną środowiska. Jest ekspertem w swojej dziedzinie. Teraz tak jak to jest np. w stanach, chciałby to doświadczenie przenieść do administracji publicznej, i co? I nie może, bo by musiał zaczynać od stanowiska referenta. To jest dopiero dyskryminacja z powodu braku pracy na koszt podatników.

        Jest to sytuacja czysto teoretyczna, bo jest jeszcze kwestia zarobków.
        Jednak nie ma się później co dziwić widząc urzędnika który przekracza kolejne granice absurdu.
        • Gość: Late Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.globalconnect.pl 22.11.09, 16:59
          Pojęcia nie masz o zatrudnianiu pracowników w administracji publicznej w Polsce. W żadnym razie stanowisko, na którym zatrudniany jest pracownik, nie zależy od jego dotychczasowego stażu w administracji. Zależy tylko od opisu stanowiska, do którego muszą pasować kwalifikacje pracownika. KWALIFIKACJE, a nie staż w administracji. Jak spełniasz kryteria, możesz zostać od ręki nawet głównym specjalistą, albo i dyrektorem. Wtedy nareszcie w jednym z urzędów pojawi się, po raz pierwszy w historii Polski, NAPRAWDĘ GENIALNY urzędnik (pod warunkiem, że starczy ci inteligencji, by przebrnąć przez służbę przygotowawczą i zdać egzamin).

          A kwestia zarobków to faktycznie inny problem.
      • Gość: Jerzy Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: 212.160.178.* 19.11.09, 17:29
        nie interesują pracodawcy moje kwalifikacje ,pierwsze pytanie "ile pan ma lat"
        a że mam 51 lat jest to jednocześnie ostatnie pytanie później standardowe
        proszę zostawić numer telefonu oddzwonimy i nikt oczywiście nigdy nie
        oddzwania.Od 8 miesięcy jestem bez pracy miałem parę prac na umowę zlecenie
        przez firmy pośredniczące które zabrały nawet 60% wynagrodzenia i na które
        musiałem czekać parę miesięcy wykonując masę telefonów z prośbą o wypłatę
        należnego wynagrodzenia lub wręcz nie wypłaciły nigdy wynagrodzenia za
        pracę.Nie mam z czego już żyć ,mam odcięty prąd ,praktycznie głoduję taka jest
        Polska "dostatnia i bogata" ale dla wybranych
      • Gość: titta Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.botany.gu.se 19.11.09, 17:43
        > Niestety nie da się na siłę zmusić pracodawców do zatrudniania
        ludzi

        Dalo by sie: zakazac podawania wieku przy naborze. Mozna tez wymoc
        brak imienia i zdjecia w CV. Od razu okazalo by sie, ze to nie jest
        takie wazne. Spoleczenstwu polskiemu strasznie daleko do standardow
        europejskich i cos trzeba z tym robic, bo przeciez sami ze soba sie
        zle czujemy.
        Przypomina mi sie historja znajomej pani profesor - fizyk. Z
        publikacji plci nie mozna wywnioskowac. Jej imie tez na nia nie
        wskazywalo. Zostala poproszona o objecie kierownictwa pewnego
        instytutu. Do dzis twierdzi, ze tak zbaranialych twarzy jak u jej
        przyszlych podwladnych, gdy ja pierwszy raz zobaczyli, nigdy nie
        widziala.
        • krzysztofsf Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 19.11.09, 23:08
          Gość portalu: titta napisał(a):

          > > Niestety nie da się na siłę zmusić pracodawców do zatrudniania
          > ludzi
          >
          > Dalo by sie: zakazac podawania wieku przy naborze.


          :))))

          Wystarczy kilka dat z CV - np data ukonczenia uczelni wyzszej.
          I wiadomo w jakim wieku jest kandydat.

          Zreszta, lepiej jak jasno sa postawione kryteria, bo niestety, szkoda czasu i
          pieniedzy na aplikowanie tam, gdzie z gory odrzuca.
          Jeszcze z tolerancja do 10 lat wiecej niz wymagane mozna skaldac papiery, potem
          jest to raczej bez sensu.
          • Gość: . Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 08:25
            krzysztofsf napisał:

            > Wystarczy kilka dat z CV - np data ukonczenia uczelni wyzszej.
            > I wiadomo w jakim wieku jest kandydat.

            Ty jak juz coś walniesz to głupotą dorównujesz tutejszej bywalczyni, niejakiej
            bystrej.
            Studia mozna ukonczyc w KAZDYM wieku, dlatego nie da sie okreslic wieku np 51
            latka po tym, ze 2 lata temu skonczyl studia.
            • krzysztofsf Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 21.11.09, 12:16
              Gość portalu: . napisał(a):

              > krzysztofsf napisał:
              >
              > > Wystarczy kilka dat z CV - np data ukonczenia uczelni wyzszej.
              > > I wiadomo w jakim wieku jest kandydat.
              >
              > Ty jak juz coś walniesz to głupotą dorównujesz tutejszej bywalczyni, niejakiej
              > bystrej.
              > Studia mozna ukonczyc w KAZDYM wieku, dlatego nie da sie okreslic wieku np 51
              > latka po tym, ze 2 lata temu skonczyl studia.

              Na temat twojej inteligencji nie trzeba sie wypowiadac :))

              Jesli podaje date ukonczenia studiow sprzed 20 lat, to raczej watpliwe, zebym
              mial w tej chwili 30+. Wystarczy do ocenienia wieku?
                  • krzysztofsf Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 23.11.09, 21:27
                    Gość portalu: . napisał(a):

                    > krzysztofsf napisał:
                    >
                    > > Jesli podaje date ukonczenia studiow sprzed 20 lat, to raczej watpliwe, z
                    > ebym
                    > > mial w tej chwili 20+. Wystarczy do ocenienia wieku?
                    >
                    >
                    > Czy to nie ty czasem jestes autorem postu o tej wspaniales mysli pt: studia dla
                    > sprzedawcy? Wystarczy do ocenienia twojej glupoty?
                    >
                    >

                    A czy jestes w stanie przedstawic do oceny swoja glupote i odpowiedziec, ile lat
                    moze miec czlowiek, ktory skonczyl studia w 1987, 1988, czy w 1989 roku?

                    Czy dalej nie jestes w stanie tego pojac i wydaje ci sie, ze samo cv bez daty
                    urodzenia zakrywa wiek kandydata przed pracodawca?
      • Gość: cowboy Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.09, 08:52
        "Przyjmę do pracy. Płeć i wiek obojętne. Idealna kandydatka musi
        mieć młodą, ładną twarz, smukłą i proporcjonalną sylwetkę, długie i
        zgrabne nogi, oraz nie może być więcej, niż 3 lata po studiach i
        musi mieć co najmniej 5 lat doświadczenia na danym stanowisku.
        Oferuję pracę sprzątaczki."

        Tak będzie wyglądało każde ogłoszenie antydyskryminacyjne. Nie da
        się ustawami wyeliminować dyskryminacji, bo ustawa nie zmieni
        mentalności. Gdy pracodawcy nie będzie zależało na SZTUCZNYM
        tworzeniu kosztów i wizerunku firmy odpowiadającego wyłącznie jego
        znajomym, będzie przyjmował do pracy pracowników wydajnych,
        odpowiednio wykształconych profesjonalistów, a nie - lalki Barbie
        które poza uśmiechaniem się do szefa i dawaniem mu d... po pracy nic
        nie potrafią. Połowa prywatnych firm robi przekręty, dlatego nie
        zatrudniają one pracowników doświadczonych, którzy raz dwa by się
        zorientowali w machlojkach szefostwa. Połowa drugiej połowy to
        "pokrywki", w których potrzebni są pracownicy wyglądem i charakterem
        odwracający uwagę organów ścigania i kontrolerów od tego, z czego
        naprawdę żyje szef. Przykładem jest pewien sklepik osiedlowy
        niedaleko mojego domu, gdzie zatrudnione są aż 4 kobiety, a sklepik
        ma może 30 m kw. powierzchni i klient zagląda do niego raz na pół
        godziny. Szef jeździ coraz droższymi samochodami, ostatnio kupił
        najnowszy model terenowej toyoty. Co robią te zatrudnione kobiety?
        Plotkują całymi dniami, czasem coś sprzedadzą, ale urząd skarbowy
        widząc tak liczny personel wierzy w ciemno, że firma ma duże koszty,
        dlatego płaci grosze jako podatek dochodowy.

      • Gość: mz Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.marketing-house.pl 20.11.09, 09:08
        Przepraszam bardzo, chyba żyjemy w wolnym kraju, w którym jeśli mam firmę to
        mogę zatrudnić kogo chcę, to przecież moja sprawa. Moja firma to moja sprawa i
        nikt nie może mi narzucić kogo mam zatrudnić. A sekretarka ma miec ładną
        prezencję, bo reprezentuje firmę, jest jej wizytówką. To tak jakby powiedzieć,
        że zatrudnianie ładnych modelek to dyskryminacja brzydkich kobiet...
        • Gość: podatnik Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: 94.75.67.* 23.11.09, 06:35
          Gość portalu: mz napisał(a):

          > Przepraszam bardzo, chyba żyjemy w wolnym kraju, w którym jeśli mam firmę to
          > mogę zatrudnić kogo chcę, to przecież moja sprawa. Moja firma to moja sprawa i
          > nikt nie może mi narzucić kogo mam zatrudnić. A sekretarka ma miec ładną
          > prezencję, bo reprezentuje firmę, jest jej wizytówką. To tak jakby powiedzieć,
          > że zatrudnianie ładnych modelek to dyskryminacja brzydkich kobiet...

          Och, nie zrozumiałeś nic, prawda? Nie wiesz o co chodzi z tą dyskryminacją?
          Przyznaj się... Śmiało! I tak należysz do większości!
      • nchyb niestety?... 20.11.09, 13:40
        > Niestety nie da się na siłę zmusić pracodawców do zatrudniania
        > ludzi, którzy nie spełniają ich oczekiwań.

        Dlaczego niestety?
        Na szczęście.

        O ile rozumiem przepisy dotyczące braku dyskryminujących warunków
        zatrudniania w przypadku firm państwowych o tyle w przypadku firm
        prywatnych normą powinno być to, że właściciel powinien mieć pene
        prawo kierować swoją ofertę do ściśle określonych grup ludzi i
        zatrudniać tych, których on chce. To w końcu on ponosi wszelkie
        ryzyko związane ze swoją działalnością i dlatego kryterium
        przyjmowania na dane stanowisko powinna być taka, jaką określi
        właściciel danej firmy - a nie sztuczna polityczna poprawność...
        • sendivigius Re: niestety?... 20.11.09, 16:11
          Racja. Np. moze wywiesic "Psom i Polakom wstep wzbroniony".
          Albo "Nie dla Zydow i Murzynow" . Tak juz bylo. Bylo tez
          niewolnictwo, panszczyzna i brak praw dla kobiet. Bylo tez ze
          starcow dobijano i zjadano.

          Tobie sie wydaje ze ze swoimi pogladami jestes postepowy i
          nowoczesny, tymczasem jestes transferem z epoki jaskiniowej. Kup
          sobie maczuge.
          • nchyb Re: niestety?... 20.11.09, 17:25
            hm, czy ty do mnie to piszesz? czym innym jest antysemityzm i inne
            dyskryminujące postępki, a czym innym zatrudnianie wybranych osób we
            własnej firmie, za którą ma się odpowiedzialność prawną i finansową.
            Jeżeli tego nie rozumiesz, a populistyczne hasełka o politycznej
            poprawności łatwo wpadają ci w ucho, to raczej nie do ciebie
            kierowałam swoje słowa...

            Dla mnie kierowanie swojej oferty do określonej grupy ludzi nie jest
            dyskryminacją innych, ale o prostu wskazaniem, kogo naprawdę
            właściciel szuka. I moim zdaniem powinien mieć do tego prawo...
      • Gość: Watcher Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.09, 18:59
        to jest pikuś, spróbujcie znaleźć pracę po 50-tce. Wymowne
        spojrzenia HR-owców mówią wyraźnie: ludzie przecież tak długo nie
        żyją.
        Miałem serię takich sytuacji: po wysłaniu mailem CV (bez daty
        urodzenia) odpowiedź też mailem: świetne kwaliofikacje, zapraszamy
        na rozmowę, jest Pan jednym z najlepszych kandydatów... a potem
        spotkanie i.. ooooops to my się z Panem skontaktujemy (nigdy więcej
        oczywiście). Widać, że ktoś mechanicznie odwalał robotę, bo inne
        daty z życiorysu też wskazują wiek (a nie wpisywanie daty urodzenia
        poradził mi zaprzyjaźniony headhunter)

        Są zawody gdzie tylko młodzi powinni pracować, ale ci starsi też z
        czegoś muszą żyć a poza tym.. każdy młody też kiedyś będzie starszy.
        • nchyb Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 22.11.09, 15:55
          > Powinno się zaostrzyć przepisy w tym względzie i nasilić kontrolę
          > pracodawców oraz nakładać wysokie kary, by im się odechciało
          dyskryminować
          > ludzi np.

          czxy widzisz różnicę pomiędzy pracodawcą dyskryminującym, a
          pracodawcą, krtóry szuka określonych osób do pracy?
          • easz Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 23.11.09, 00:24
            nchyb napisała:

            > czxy widzisz różnicę pomiędzy pracodawcą dyskryminującym, a
            > pracodawcą, krtóry szuka określonych osób do pracy?

            To dlaczego się tutaj tak wypowiadasz? Przecież artykuł jest akurat
            o dyskryminujących pracodawcach.
            Gdyby w 80% ofertach był tekst, że pracodawca szuka osoby do 30 lub
            35 lat, to by było ok?
            • misiu-1 Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 23.11.09, 08:52
              Pokażę ci jaskrawy przykład dyskryminacji ze względu na wiek, płeć i narodowość:

              "Nadzieja, lat 29, panna, wzrost 170 cm, szatynka, oczy zielone, średniej budowy
              ciała, wykształcenie niepełne wyższe - nauczycielka muzyki (fortepian), obecnie
              pracuje w handlu, zna j. niemiecki i angielski, znak zodiaku - byk, miła,
              spokojna, romantyczna, życzliwie nastawiona do ludzi, poważnie myśli o życiu i
              założeniu rodziny… Pozna kawalera w celu matrymonialnym, w wieku 28-40 lat,
              najchętniej z Norwegii, Szwecji lub Anglii…"
              http://www.serenada.pl/oferty/oferty_serenada_panie30.html

              Czy państwo nie powinno wkroczyć i ścigać takich ogłoszeniodawców?
            • nchyb Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 23.11.09, 12:59
              > To dlaczego się tutaj tak wypowiadasz? Przecież artykuł jest
              akurat
              > o dyskryminujących pracodawcach.

              przeczytaj go jeszcze raz uważnie. Artykuł jest głównie o tym, że
              pracodawcy nie chcą wszystkich jak leci przyjmować, ale podają pewne
              wymagania. I część z nich przez niektórych jest uważana za
              dyskryminujące, ale nie dotyczy samej dyskryminacji w pracy...

              > Gdyby w 80% ofertach był tekst, że pracodawca szuka osoby do 30
              > lub 35 lat, to by było ok?

              jeżeli prywatny pracodawca szuka do swojej firmy, którą założył za
              własne pieniądze i w której ryzykuje własny majatek - określone
              osoby, które jego zdaniem razem z nim poprowadzą firmę ku określonej
              przez niego wizji - to jak najbardziej ok.

              Najważniejsze jest jedno założenie, o którym wielu zapomina. Żaden
              pracodawca nie jest instytucją charytatywną i nie zakłada swojej
              firmy by dawać pracę wszystkim potrzebującym i chętnym. Niestety,
              nie ta bajka.

              Na podobnej zasadzie - jeżeli urządzam u siebie w domu przyjęcie -
              to nie wpuszczam wszystkich chętnych, tylko tych zaproszonych, z
              którymi dobrze będzie mi się z określonych powodów bawić, a w pracy
              dobrze współpracować...
              • easz Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 23.11.09, 22:46

                nchyb napisała:

                > > To dlaczego się tutaj tak wypowiadasz? Przecież artykuł jest
                > akurat
                > > o dyskryminujących pracodawcach.
                >
                > przeczytaj go jeszcze raz uważnie. Artykuł jest głównie o tym, że
                > pracodawcy nie chcą wszystkich jak leci przyjmować, ale podają
                pewne wymagania. I część z nich przez niektórych jest uważana za
                > dyskryminujące, ale nie dotyczy samej dyskryminacji w pracy...

                Dobrze, w takim razie, czy możesz mi bliżej wytłumaczyć, co miałaś
                ma myśli pisząc -

                > czxy widzisz różnicę pomiędzy pracodawcą dyskryminującym, a
                > pracodawcą, krtóry szuka określonych osób do pracy?

                - jaka Twoim zdaniem jest różnica?

                Masz rację - ingerencja nie jest dobra, ale sprawa nie jest prosta,
                przydałoby się jakieś wypośrodkowanie. Gdybyś szukała pracy i w tych
                8o%, czy nawet więcej - na wstępie słyszała pytanie o wiek -
                tylko o wiek
                , nic poza tym, a następnie, po podaniu, że masz 50
                lat słyszła 'dziękujemy', to jak byś to nazwała? Dlaczego z tym nie
                walczyć? Tacy ludzie nie byliby w ogóle w stanie znaleźć pracy, więc
                rozumiem, że lepiej byłoby ich utrzymywać głodowymi zasiłkami z tych
                samych parcodawców kieszeni? czy na odstrzał? Przykład skrajny,
                wydumany, ale gdzie leży granica w takim razie? I czy pracodawcy
                prywatni rzeczywiście funkcjonują w takim oderwaniu od reszty jak
                sugerujesz, co miałaby zapewniać im ich prywatność.
                Ja nie mówię, żeby pracodawca brał jak leci, czy był do tego
                zmuszany! ale wpadanie w drugą skrajność jest bardzo głupie,
                krzywdzące i demoralizujące - w dziwny sposób robi się z uprzedzeń i
                wyimaginowanych uogólnień zaraz trend. Dużym problemem jest to, że u
                nas w ogóle nie ma polityki antydyskryminacyjnej, nie uczymy o tym w
                szkołach itd, a od tego byłoby najlepiej zacząć, więc dziwienie się
                stereotypom jest być może dziwne - baba nie, facet nie, stary nie,
                blondynka nie, na wózku nie. O to mi chodziło i o tym jest moim
                zdaniem artykuł - o przyjmowaniu za kryterium czegoś, co nie stanowi
                (jeśli nie stanowi) o kompetencjach. Nikt nie powinien mieć
                prawa wciskać pracodawcy jakie jego zdaniem potrzebne są mu
                kompetencje u jego własnych pracowników - z tym że tu nie mówimy
                o kompetencjach
                . A pracownik nie jest niczyją własnością.

                (Gdybym była wredna, wspomniałabym o moim "ulubionym" wciąż temacie -
                kompetencjach nagle mało ważnych w przypadku rozporządzenia, o
                którym jeszcze nie wiadomo, czy wejdzie od nowego roku w życie, ale
                pewnie tak, a uzależniającym możliwość pracowania przez kobiety od
                wykonania przez nie cytologii w określonym miejscu i na określonych
                z góry warunkach, które to badania nie mają mieć nic wspólnego z
                badaniami pracowniczymi nawet. Ups, wspomniałam jednak o tym, jak
                mogłam.)

                Ten mój przykład z 80% był dobry, bo choć imo zupełnie absurdalny,
                to gdyby przyjąć, że możliwy, to naprawdę zrobiłoby się
                interesująco. Problem w tym, że wtedy państwo wkroczyłoby ze swoimi
                regulacjami bardzo zdecydowanie. Dlaczego? Analogia z gośćmi i
                życiem towarzyskim nie jest natomiast trafiona - to jest inna sfera,
                inne prawa i obowiązki. Do zakładu pracy mogą wejść kontrole, choćby
                z sanepidu, nie można sobie w innych kwestiach robić tego, co się
                chce, więc o co chodzi tutaj? Wiem jak to brzmi, teoretyzuję, bo nie
                wiem jak wygląda bycie pracodawcą z doświadczenia, więc z góry
                upraszam mimo wszystko o łągodne traktowanie.

                --
                Zielonej pragnę zieleni
                Nie
                Tak
                • nchyb Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 24.11.09, 13:29
                  > Dobrze, w takim razie, czy możesz mi bliżej wytłumaczyć, co miałaś
                  > ma myśli pisząc -
                  >
                  > > czxy widzisz różnicę pomiędzy pracodawcą dyskryminującym, a
                  > > pracodawcą, krtóry szuka określonych osób do pracy?


                  już tłumaczę - dyskryminacja w pracy to dla mnie dawanie komuś
                  gorszych warunków pracy, niższej pensji za taką samą pracę jak
                  wykonują inni. Natomiast to, że się uczciwie pisze, kogo się szuka
                  na określone stanowisko i kogo się chce zatrudnić we własnej firmie -
                  jest właśnie dla mnie uczciwe w stosunku do potencjalnych
                  kandydatów i powoduje niezawracanie dupy pozostałym.

                  > przydałoby się jakieś wypośrodkowanie. Gdybyś szukała pracy i w
                  > tych > 8o%, czy nawet więcej - na wstępie słyszała pytanie o wiek
                  > - tylko o wiek, nic poza tym, a następnie, po podaniu, że
                  > masz 50 lat słyszła 'dziękujemy', to jak byś to nazwała?
                  nie wiem jak. Wiem za to, ze mówimy o ogłoszeniu i dla bezrobotnego
                  jest to jednak ułatwienie, jeżeli z góry wie, że musi spełnić
                  określone wymogi, by w danej pracy mieć szanse. Jeżeli wie, że ich
                  nie spełnia, to oszczędza pieniądze związane z przygotowaniem swojej
                  oferty - oraz czas, który może poświęcić na szukanie innej pracy. Bo
                  i tak wie, że tu szans nie ma. A jeżeli sztucznie to się ukryje, to
                  tylko poszukującemy zabierze czas.

                  A nie ma co sobie mydlić oczu, to, że ukryjemy pewne wymagania w
                  ogłoszeniu - sytuacji nie zmieni, i tak pracodawca zatrudni kogo
                  zechce. Na szczęście dla pracodawcy.


                  > i o tym jest moim zdaniem artykuł - o przyjmowaniu za kryterium
                  > czegoś, co nie stanowi (jeśli nie stanowi) o kompetencjach.
                  > Nikt nie powinien mieć prawa wciskać pracodawcy jakie jego zdaniem
                  > potrzebne są mu kompetencje u jego własnych pracowników - z tym że
                  > tu nie mówimy o kompetencjach. A pracownik nie jest
                  > niczyją własnością.

                  jak najbardziej przyznaję Ci rację co do jednego, stereotypy sa
                  paskudne, miejsca nie powinny mieć. Nie można zakładać, że starszy
                  gorszy, lub brunetka lepsza od blondynki. I masz też rację, ze
                  pracownik nie jest niczyją własności. Ale chyba to, ze właściciel
                  firmypreferuje np. w pracy młode brunetki nie nakłada niewolniczych
                  pęt na te wspomniane brunetki? Bo jak rozumieć to twoje zdanie o
                  bycie/nie byciu własnością?
                  • easz Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 25.11.09, 13:40
                    nchyb napisała:

                    > już tłumaczę - dyskryminacja w pracy to dla mnie dawanie komuś
                    > gorszych warunków pracy, niższej pensji za taką samą pracę jak
                    > wykonują inni. Natomiast to, że się uczciwie pisze, kogo się szuka
                    > na określone stanowisko i kogo się chce zatrudnić we własnej firmie - jest właśnie dla mnie uczciwe w stosunku do potencjalnych
                    > kandydatów i powoduje niezawracanie dupy pozostałym.

                    Owszem, ale Ty piszesz o dyskryminacji w pracy. A chodziło o dyskryminację przy zatrudnianiu, podejmowaniu pracy. Zgoda, może rzeczywiście jest to niezbyt trafnie przypisywane tylko i wyłącznie pracodawcy, bo chodzi faktycznie i mówimy o dyskryminacji na rynku pracy – pracodawca i jego podejście to tylko jeden z elementów rynku, które wpływają na siebie i potem mamy wypadkową. Czyli do zmian powinno podejść się tak samo, kompleksowo. Tzn. państwo powinno zrobić porządny pierwszy krok, zwłaszcza jeśli chce się mienić demokratycznym oraz np. podwyższyć wiek emerytalny do 67 roku życia. A to jest niezła motywacja już dla samych pracodawców, chcą tego, czy nie, bo przy zmianach na taką skalę imo nieuchronna jest i tak ingerencja państwa, a jaka ona będzie, jak bardzo w prywatne, to się boję myśleć, mimo że mnie nie dotyczy. Czyli lepiej samemu zadbać np. o niedyskryminowanie:)

                    Tylko jest w tym jeszcze taka pułapka, o której wspomniałaś, jeśli dobrze zrozumiałam - że zawsze można robić coś fikcyjnie, pisać w ogłoszeniu jedno a robić i tak swoje. Tego bym nie chciała.

                    > nie wiem jak. Wiem za to, ze mówimy o ogłoszeniu i dla bezrobotnego
                    > jest to jednak ułatwienie, jeżeli z góry wie, że musi spełnić
                    > określone wymogi

                    Tak, jeśli mówimy o rzeczywistych kryteriach.

                    Ta fantastyka z 80% to była przesada z premedytacją, ale konkretną sprawę znam z autopsji (choć nie mnie dotyczy) i tam było wg mojej oceny ok. 80% dosłownie – tyle telefonów do ogłoszeniodawców zakończyło się właśnie po pierwszym pytaniu, o wiek. Oferty były z rozmysłem wybrane, nie na łapu-capu, byle w coś trafić. I ponieważ to się dzieje na lokalnym, bardzo ubogim rynku pracy, to niestety można zatoczyć koło do tego mojego fantastycznego absurdalnego przykładu 'co by było gdyby', bo bywa, jak widać. Najbardziej daje się to odczuć oczywiście kiedy nas spotyka. Co innego, kiedy są braki w kompetencjach, w przygotowaniu, doświadczeniu itd, a co innego, kiedy wyraźnie chodzi o pozapracowe rzeczy. To jest bardzo krzywdzące. Czy osoba pięćdziesięcioletnia naprawdę nadaje się już tylko na śmietnik? A ruszyłam tylko wieku.

                    > jak najbardziej przyznaję Ci rację co do jednego, stereotypy sa
                    > paskudne, miejsca nie powinny mieć.

                    Nie powinny, ale mają się dobrze, coraz lepiej. Tak jak powiedziałam, własność prywatna, ok, ale są pewne ograniczenia, tak jak w demokracji, nie ma wolnej amerykanki, więc wracam to idei wypośrodkowania. Nie znam się na tym, więc nie wiem jak to powinno przebiegać, nie moja w tym głowa, ale nie możemy nie dostrzegać problemu. Zresztą może zmiany demograficzne i społeczne jakoś też wspomogą pozytywny trend.

                    > Nie można zakładać, że starszy
                    > gorszy, lub brunetka lepsza od blondynki. I masz też rację, ze
                    > pracownik nie jest niczyją własności. Ale chyba to, ze właściciel
                    > firmypreferuje np. w pracy młode brunetki nie nakłada niewolniczych
                    > pęt na te wspomniane brunetki? Bo jak rozumieć to twoje zdanie o
                    > bycie/nie byciu własnością?

                    Chodziło mi o to, że kiedy już pracodawca kogoś zatrudni, to mimo że ten ktoś u niego pracuje, na jego prywatnym, to jednak jest prawo, które wciąż chroni pracownika i nie można z nim i jemu zrobić wszystkiego w pracy. W pewnym sensie analogicznie jest i przy zatrudnianiu – też nie można robić wszystkiego z ludźmi, mimo że zatrudnić chce u siebie pracodawca prywatny.

                    Był jakiś czas temu interesujący artykuł w GW, rozmowy z drobnymi? przedsiębiorcami, którzy rozkręcali działalność zaraz po 89. Wiesz jaka dominowała postawa? Ci ludzie nie mają podejścia typu 'moje i tylko ja stawiam warunki', ci ludzie poczuwają się i do płacenia podatków, i do pomocy w jakimś zakresie biednym, chorym, czy charytatywnie w akcjach, czy przez część opłat. Myślę, że tacy pracodawcy nie kierowaliby się dyskryminującymi przesłankami przy naborze pracowników, również dlatego, że są na to zbyt mądrzy i zbyt dużo zainwestowali swojej pracy w interes, żeby wybierać filary swojej teraźniejszości i przyszłości wg takich "kryteriów". Zresztą, kiedy opisywali jak traktują swoich pracowników - jak ludzi - to mówi za siebie. Oby takich więcej, tylko co jeszcze rzuciło mi się w oczy w tym tekście – rozgoryczenie przedsiębiorców w stosunku do państwa, które za postawę obywatelską i życie na własny rachunek potrafi rzucać im tylko kłody pod nogi i uważa, że są jedynie po to, żeby płacić, w zamian nic.
      • Gość: świadek mimo woli Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: *.nette.pl 21.11.09, 23:04
        Zawracanie gitary. Pracodawcy są rozkapryszeni do granic przegięcia pały. Po
        prostu sodówa do łba im strzela. Najlepiej jakby kandydat miał góra 20 lat 5
        fakultetów władał biegle 10-cioma językami i żonglował piłeczką na nosie. A
        jeśli chodzi o umiejętności to one się nie liczą tylko czy się spodobamy
        szefuńciowi czy rekruterowi czy nie. Najczęściej szefuńcio lub rekruter jest
        po prostu głupszy od nas i nie dostajemy "wymarzonej" posady. W sumie dobrze
        bo co się z jełopem potem obżerać. Sam byłem świadkiem jak kierowniczka
        kretynka dobrała sobie do pomocy drugą ćwierć-entelegentkę jak ona sama. Ale
        potem się zrobił konkursowy bajzel w dziale. Boki było zrywać ze śmiechu. A z
        drugiej strony pod ich przewodnictwem wszystko szlag trafił i dział zamknięto.
        I tyle było ich rządzenia. Ale nie było się do kogo zwrócić bo dyrektor to
        taki sam był jełop jak kierowniczka. Tak wiec dobrze się stało że tam nie
        pracuję. Teraz mam pracę gdzie są normalni ludzie a nie porąbańcy. I dobrze w
        sumie się stało że już tam nie pracuję. Nerwów szkoda było. Dlatego skoro nas
        nie zatrudnili to nie żałujmy. Bo widać że są głupsi od nas.
      • bogucjusz Żyjemy (podobno) w kraju wolnego rynku 22.11.09, 10:57
        Więc niech się wszyscy szanownie odtentegują. Jeśli mam ochotę zatrudnić tylko
        blondynów w wieku 30-40 lat ze znajomością esperanto, to widocznie takich
        potrzebuję. To wolny kraj. Rynek zweryfikuje mnie, jako pracodawcę. Więc niech
        mi nikt nie wciska 60-letniej brunetki ze znajomością niemieckiego.

        Tyle w temacie.
      • Gość: eRb Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję kogo. IP: 82.177.124.* 22.11.09, 11:22
        Jeśli chcę młodą kobietę z brodą - to mam prawo takiej szukać i tylko
        taką zatrudnić - mój wybór!
        Czy jeśli agencję modelek to mam obowiązek przyjąć każdego, bez względu
        na wygląd? Co za bzdura!
        Swego czasu we Francji w Disneylandzie nie przyjmowano do pracy facetów
        z brodami, bo dzieci bały się takich owłosionych. No ale jak to w
        socjalizmie... zakazano takich praktyk i teraz pracodawca musi przyjąć
        brodacza, mimo, że jego wygląd zmniejsza zyski firmy.
        Jeszcze raz: Ja zatrudniam, ja płacę, ja wymagam!
          • krzysztofsf Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k 22.11.09, 12:29
            jaroslaw.szczerbak napisał:

            > Oczywiście, że tak. Takie niedopracowane (choć w zamierzeniu słuszne) przepisy
            > powodują tylko straty - czasu pracodawcy, czasu kandydata którego ofertę i tak
            > pracodawca odrzuci i papieru na napisanie CV.


            Dokladnie.
            Pracodawca nie moze podac "wylacznie mezczyzni bez brody" i otrzymuje 70 czy 80%
            cv od osob niespelniajacych kluczowego parametru.
            • Gość: Dosia Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k IP: *.l4.c3.dsl.pol.co.uk 22.11.09, 12:54
              A jakie znaczenie dla tej pracy ma fakt, czy kandydat jest mezczyzna i czy ma
              brode? Jezeli jest to praca ksiegowego to ZADNEGO. I dlatego taki zapis bedzie
              dyskryminacja. Czego tu nie rozumiec?

              Mam wrazenie, ze kompletnie nie rozumiecie na czym polega dyskryminacja, i stad
              te przyglupie teksty w stylu "jestem prywaciarzem, bede zatrudnial kogo chce".
              Oczywiscie, ze mozesz zatrudnic kogo chcesz, ale nie mozesz dyskryminowac ludzi
              ze wzgledu na cechy, ktore sa kompletnie obiektywnie nie zwiazane z charakterem
              pracy. Do wykonania pracy potrzebne sa najczesciej konkretne KWALIFIKACJE,
              rzadziej, cechy fizyczne. I tylko tych mozna wymagac w ogloszeniu. Cala reszta
              bedzie dyskryminacja.
              • krzysztofsf Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k 22.11.09, 14:31
                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                > A jakie znaczenie dla tej pracy ma fakt, czy kandydat jest mezczyzna i czy ma
                > brode? Jezeli jest to praca ksiegowego to ZADNEGO. I dlatego taki zapis bedzie
                > dyskryminacja. Czego tu nie rozumiec?


                Przyklad nie dotyczyl pracy ksiegowego.

                >
                > Mam wrazenie, ze kompletnie nie rozumiecie na czym polega dyskryminacja, i stad
                > te przyglupie teksty w stylu "jestem prywaciarzem, bede zatrudnial kogo chce".
                > Oczywiscie, ze mozesz zatrudnic kogo chcesz, ale nie mozesz dyskryminowac ludzi
                > ze wzgledu na cechy, ktore sa kompletnie obiektywnie nie zwiazane z charakterem
                > pracy.


                Jak wyzej. Dzieci boja sie brody, stad "bezbrodosc" jest cecha zwiazana z
                poszukiwanym pracownikiem.

                >Do wykonania pracy potrzebne sa najczesciej konkretne KWALIFIKACJE,
                > rzadziej, cechy fizyczne. I tylko tych mozna wymagac w ogloszeniu. Cala reszta
                > bedzie dyskryminacja.

                A teraz ogolnie. Pracodawca i tak zatrudni osobe tego typu jakiego poszukuje.
                Reszta aplikujacych traci czas i pieniadze, oraz marnuje czas ogloszeniodawcy.
                Pamietam, jak kiedys zmarnowalem duzo czasu i pieniedzy (dla dlugotrwale
                bezrobotnego kilka zl na bilety to jest duzo), zeby po dotarciu do firmy z moim
                CV oslyszec : " Ale my poszukujemy kobiety". Naturalnie moglem zostawic CV, ale
                bnawet by go nie przejzeli.
                • Gość: Dosia Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 23.11.09, 01:47
                  > Pamietam, jak kiedys zmarnowalem duzo czasu i pieniedzy (dla dlugotrwale
                  > bezrobotnego kilka zl na bilety to jest duzo), zeby po dotarciu do firmy z moim
                  > CV oslyszec : " Ale my poszukujemy kobiety". Naturalnie moglem zostawic CV, ale
                  > bnawet by go nie przejzeli.


                  No ale wlasnie przeciez opisales klasyczny przyklad dyskryminacji. Nie przyjeli
                  cie TYLKO DLATEGO, ze nie byles kobieta. I co, podobalo Ci sie, ze nikt nawet
                  nie zajrzal w Twoje kwalifikacje, tylko ocenil Cie po czyms zupelnie od bani?
                  Wlasnie przed czyms takim prawo ma chronic.
                  • misiu-1 Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k 23.11.09, 08:25
                    Przepisy antydyskryminacyjne mogą sobie obowiązywać w państwowych firmach
                    i urzędach. Obejmowanie nimi prywatnych przedsiębiorstw jest pomysłem
                    totalitarnym. Prywatny właściciel ma prawo zatrudnić kogo chce,
                    kierując się dowolnymi kryteriami. Ma prawo nie lubić Murzynów, ma prawo
                    mieć złe zdanie o przydatności kobiet do pracy i nikt nie powinien się mieszać
                    do jego suwerennych decyzji. Nie istnieje w katalogu praw człowieka prawo
                    do zatrudnienia przez tego konkretnie przedsiębiorcę. Dziś totalitarne państwo
                    zabrania zatrudniania kogo się chce, jutro zabroni "dyskryminacji" przy wyborze
                    małżonka. Prywatna firma to jak prywatne mieszkanie - wpuszczam kogo chcę. Żenię
                    się też z kim chcę i jeśli wchodzą w grę wyłącznie młode i ładne kobiety,
                    to jest to wyłącznie moja sprawa i żadna totalitarna menda nie ma tu nic do gadania.
                  • krzysztofsf Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k 23.11.09, 21:34
                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                    > > Pamietam, jak kiedys zmarnowalem duzo czasu i pieniedzy (dla dlugotrwale
                    > > bezrobotnego kilka zl na bilety to jest duzo), zeby po dotarciu do firmy
                    > z moim
                    > > CV oslyszec : " Ale my poszukujemy kobiety". Naturalnie moglem zostawic C
                    > V, ale
                    > > bnawet by go nie przejzeli.
                    >
                    >
                    > No ale wlasnie przeciez opisales klasyczny przyklad dyskryminacji. Nie przyjeli
                    > cie TYLKO DLATEGO, ze nie byles kobieta. I co, podobalo Ci sie, ze nikt nawet
                    > nie zajrzal w Twoje kwalifikacje, tylko ocenil Cie po czyms zupelnie od bani?
                    > Wlasnie przed czyms takim prawo ma chronic.

                    Jak chronic?
                    Jak jestes w stanie udowodnic, ze odrzucono twoje podanie z przyczyny plci i
                    bylbys lepszy niz osoba przyjeta ?
                    Jak jest kilkadziesiat czy kilkaset podan na jedno miejsce, to powyzsze protesty
                    sa bezsensowne.
                    Powiedziano mi, ze nie bardzo jest po co skladac podanie bo szukaja kobiety - i
                    tyle. Szkoda, ze ni esprecyzowali dokladnie w ogloszeniu.
        • Gość: Złośliwiec Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k IP: 77.252.85.* 22.11.09, 14:05
          Czytając takie teksty, włos się na głowie jeży. Wychodzi na to, że 90% firm
          prowadzi agencje towarzyskie, skoro największą wagę przykładają do tego czy
          kandydat/ka ma nogi do samej góry czy odowiednie wymiary (piszę kandydat/ka
          dlatego, że te idiotyczne wymogi dotyczą obu płci). Najciekawsze jest to, że
          Pracodawcy siebie oceniają najwyraźniej w każdym zawodnictwie (wiekowym,
          prezencja, itp.) na 100%-w tym wypadku nie przejmują się spadkiem zysków. I...
          no cóż, najważniejsze jest by kandydat był jak najmłodszy, jak najpiękniejszy,
          niekoniecznie zdolniejszy...
            • Gość: cho Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k IP: *.chello.pl 22.11.09, 15:28
              A z drugiej strony, jeśli mam akurat taka fanaberię, a na rozmowę przychodzi mi
              blondynka 150 cm, to po co marnuje mój czas? Do furii doprowadzają mnie
              kandydaci, którzy mają napisane w ogłoszeniu jak byk - bardzo dobra znajomość
              jęz. angielskiego (swoja drogą, czy to zgodne z prawem, że tego żądam?) i
              przychodzą mi na rozmowę z kulejąca znajomością odmiany "to be". Na co liczą...?
              • krzysztofsf Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k 22.11.09, 15:41
                Gość portalu: cho napisał(a):

                > A z drugiej strony, jeśli mam akurat taka fanaberię, a na rozmowę przychodzi mi
                > blondynka 150 cm, to po co marnuje mój czas?

                Bo nie mozesz jednoznacznie sprecyzowac w ogloszeniu, ze "podania beda
                rozpatrywane tylko i wylacznie od kandydatow o cechach fizycznych okreslonych w
                ogloszeniu"


                > Do furii doprowadzają mnie
                > kandydaci, którzy mają napisane w ogłoszeniu jak byk - bardzo dobra znajomość
                > jęz. angielskiego (swoja drogą, czy to zgodne z prawem, że tego żądam?)


                Fakt. Przeciez dyskryminujesz nieznajacych jezyka, a przeciez moglbys ich
                przyjac i czekac az sie doucza..

                >i
                > przychodzą mi na rozmowę z kulejąca znajomością odmiany "to be". Na co liczą...
                > ?

                Czesto jezyk jest dodawany na wyrost i z rozpedu do wszystkich ogloszen. Na
                zasadzie "Nie zaszkodzi, jesli bedzie umial", lub poprosu z przepisywania
                wczesniejszych ogloszen ze zmiana tylko stanowiska na ktore prowadzona jest
                rekrutacja. Wlasciwie ogloszenia przydaloby sie publikowac z punktacja typu
                przetargowego.

                Wyksztalcenie kierunkowe - 50%
                Doswiadczenie na podobnym stanowisku - 20%
                Znajomosc jezyka - 25%
                Mila aparycja - 5%
                • luni8 Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k 22.11.09, 18:14
                  > Czesto jezyk jest dodawany na wyrost i z rozpedu do wszystkich ogloszen. Na
                  > zasadzie "Nie zaszkodzi, jesli bedzie umial", lub poprosu z przepisywania
                  > wczesniejszych ogloszen ze zmiana tylko stanowiska na ktore prowadzona jest
                  > rekrutacja. Wlasciwie ogloszenia przydaloby sie publikowac z punktacja typu
                  > przetargowego.

                  żeby tylko język.
                  Wszędzie jest praca w "młodym i dynamicznym zespole" z "wyraźną ścieżką kariery" oraz "dużymi możliwościami rozwoju".
                  • krzysztofsf Re: Przecież to ja zatrudniam, więc ja decyduję k 23.11.09, 21:39
                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                    > Kwalifikacje to jest cos co MOZNA zmienic. Plci i innych cech fizycznych zmieni
                    > c
                    > NIE MOZNA. I dlatego wymaganie ich jest dyskryminacja (chyba, ze cechy te sa
                    > zwiazane z charakterem pracy). Nie rozumiem co tu jest takiego niepojetego.

                    jesli wlascicielka firmy czylaby sie niepewnie spedzajac cale dnie z meskim
                    asystentem, zamiast sekretarki, i dlatego poszukuje kobiety, jest to dla ciebie
                    dyskryminacja?
      • wycofany Bo GW lansuje mit CV 22.11.09, 16:44
        ktore trzeba wysylac wszedzie gdzie sie da, a prawda jest taka, ze
        jak q-tas chce zatrudnic cycata 25-letnia blondynke to i tak taka
        wylowi nawet z 500 CV.

        ________
        wycofany = bezrobotny z powolania, najslynniejszy bezrobotny z tego
        forum, kwiat narodu.

      • shroeder1970 Pic na wodę z tą "antydyskryminacją"... 22.11.09, 17:05
        ... bo wprawdzie pracodawcy nie mapiszą, że nie chcą ludzi poniżej 25, powyżej 40 czy też określonej płci, ale i tak wybiorą po swojemu w czasie rekrutacji.
        Wydaje mi się, że tę kwestię powinien zatem regulować rynek. Zaoszczędziłoby to kandydatowi fatygi w jeżdżeniu na własny koszt czy wysyłaniu na własny koszt dokumentów rekrutacyjnych i zaoszczędziło rozczarowania przy określonych z góry kryteriach.
        W końcu i tak decyduje ocena ostateczna kandydata, a ta jest jak najbardziej subiektywna z punktu widzenia pracodawcy.
        Nawet, jeśli takiemu pracodawcy się narzuci prawnie wybór kandydata, którego on nie chce, pracodawca zawrze z nim umowę na okres próbny, której potem nie przedłuży. I tyle będzie z tej narzucanej "niedyskryminacji".
        Wyjątkiem powinien być jedynie pracodawca państwowy.
      • fizykoterapeuta Dyskryminacja w ogłoszeniach 22.11.09, 19:46
        przyjmuję do roboty tego kogo chcę - nikomu nic go tego
        jak mi się zachce, będę mieć w załodze samych grubych łysych facetów po 50-ce,
        a innym razem postaram się wyłącznie o wychudzone Murzynki - moja rzecz,
        państwu od tego WARA
        • Gość: podatnik Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach IP: 94.75.67.* 23.11.09, 06:39
          fizykoterapeuta napisał:

          > przyjmuję do roboty tego kogo chcę - nikomu nic go tego
          > jak mi się zachce, będę mieć w załodze samych grubych łysych facetów po 50-ce,
          > a innym razem postaram się wyłącznie o wychudzone Murzynki - moja rzecz,
          > państwu od tego WARA

          Masz rację. Państwu nic do tego. Tylko, jak wszyscy, którzy się nie spodobają
          naszym kapitalistom, znajdą się na bezrobociu, to będziesz musiał zapitalać na
          podatki po 12 godzin dziennie, bo państwo zabierze ci te pieniądze, aby tym
          odrzuconym wypłacić zasiłki. I wtedy płać albo bankrutuj, he he.
        • robert.zimnicki Re: Dyskryminacja w ogłoszeniach 23.11.09, 15:03
          już kiedyś z takim jednym "mondralom" dyskutowałem, szkoda nerwów - gdyby
          bandytom obcinali łby, nie byłoby głodowych pensji dla pracowników i tłustych
          prezesów zatrudniających tępaków ze swoich rodzin

          do pracy chodziłoby się dla przyjemności, a pranie kasy byłoby trochę mniejsze -
          cóż, włóżmy to marzenie między biblię i koran


          fizykoterapeuta napisał:

          > przyjmuję do roboty tego kogo chcę - nikomu nic go tego
          > jak mi się zachce, będę mieć w załodze samych grubych łysych facetów po 50-ce,
          > a innym razem postaram się wyłącznie o wychudzone Murzynki - moja rzecz,
          > państwu od tego WARA
      • Gość: justa no i zdjęcie IP: *.acn.waw.pl 22.11.09, 21:29
        A do tego należy dodać jeszcze zdjęcie...
        wystarczy że moja twarz nie spodoba się rekruterowi/ce i już trafiam do kosza...

        I w ten sposób wielu kandydatów zostaje odrzuconych już na dzien dobry, bo są
        niewyględni i nie szkodzi, że mają np świetne CV.
        • and_nowak Re: no i zdjęcie 23.11.09, 11:02
          Gość portalu: justa napisał(a):

          > A do tego należy dodać jeszcze zdjęcie...
          > wystarczy że moja twarz nie spodoba się rekruterowi/ce
          > i już trafiam do kosza...

          Zależy od stanowiska. W przypadku modelki to nic dziwnego.



          > I w ten sposób wielu kandydatów zostaje odrzuconych już
          > na dzien dobry, bo są niewyględni i nie szkodzi, że mają
          > np świetne CV.

          Ja na takie ogłoszenia po prostu NIE ODPOWIADAM. Pracodawca ma prawo zamieścić
          dowolne wymagania, a ja mam prawo nie odpowiadać na jego ogłoszenie. Podobnie
          zdarzyło mi się przerwać rozmowę kwalifikacyjną, bo MNIE się nie spodobał
          pracodawca. Hint: szukałem LEPSZEJ pracy.
        • klawiatura_zablokowana Re: no i zdjęcie 23.11.09, 12:28
          Zdjęcie w CV to już kompletny debilizm, to jest potrzebne tylko na stanowiska,
          gdzie bezpośredni kontakt z klientem i wymagana "miła aparycja". Natomiast
          zasadą jest, że niezależnie od stanowiska, nawet jak jest to praca w zamkniętym
          pomieszczeniu za komputerem, wymaga się "CV ze zdjęciem".
      • Gość: TWPerez Tyle hałasu o nic... IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.09, 03:17
        No cóż, moim zdaniem pracodawca ma prawo do zatrudniania osób wg własnych
        kryteriów. To jego firma, on jest odpowiedzialny za wszystko, on decyduje kogo
        przyjąć a kogo nie.

        Jeżeli państwo próbuje zmusić pracodawców do zamieszczania dosłownie
        fałszywych ogłoszeń to... powodzenia.
        Równie dobrze to państwo może prowadzić rekrutacje do prywatnych firm i
        zatrudniać pracowników w imieniu właściciela firmy.
        Idąc dalej to w ogóle państwo może zarządzać taką firmą.
        I to jest powrót do przeszłości :)

        Zmuszony pracodawca napisze:
        "Poszukiwani pracownicy/pracownice do działu IT - wiek, płeć, rasa, orientacja
        seksualna, wygląd nie ma znaczenia."
        Ale co z tego, skoro szuka młodych, zdolnych, pięknych i "fajnych" ludzi i
        wszystkie inne nadesłane oferty wyrzuci do kosza.

        Z dwojga złego wolę wiedzieć czy powinienem się spodziewać odpowiedzi czy nie
        oraz czy powinienem wysyłać cv czy nie.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka