negatywista
30.04.04, 19:04
Jestem studentem. Dostałem propozycję pracy w USA - na czarno oczywiście.
Polega na robieniu tatuaży z henny na deptaku w kurorcie amerykańskim. Praca
12 h na dobę, 7 dni w tygodniu - tyle, że lekka. Za dwa miesiące (wakacje)
facet oferuje mi 15 tysięcy złotych na czysto! Jeszcze nie zarabiałem
dotychczas żadnych większych pieniędzy, więc jak dla mnie to kasa kosmiczna.
Zaczynam podejrzewać, że to jakaś lewa sprawa i że może chodzić o zupełnie co
innego niż tatuaże z henny, ale byc może jestem zbyt podejrzliwy. Praca
załatwiona przez rodzinę, po znajomości. Czy ktoś z was zarabiał forsę w
stanach jako student na czarno - powiedzcie, czy to bardzo dużo, normalnie, a
może mało?