Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    IP: 80.51.243.* 18.06.04, 14:16
    moje pytanie brzmi następująco czy moze ktos przechodził przez rozmowe o
    prace w ZUS-ie??jesli tak to jak wygladala i o co pytali, za kilka dni czeka
    mnie wlasnie takowa a słyszalam ze zbiera sie kilkuosobowa komisja i sa
    pytania dotyczace ubezpieczen społecznych tylko ciekawi mnie jak bardzo
    zagłebiaja sie w tej kwestii, jesli ktoś to przechodził to prosze oo rady ,
    wskazówki, cokolwiek .Dziękuję i pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • Gość: Ciekawska Re: ZUS IP: 80.51.243.* 18.06.04, 16:07
        nikt??:(((
        • Gość: kama Re: ZUS IP: *.nettelinwestycje.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 16:16
          pracuję w ZUS-ie (obecnie jestem na wychowawczym)od 4 lat, moja rozmowa kwalifikacyjna była super-tylko i wyłącznie czemu ZUS, co chcę osiągnąć, co lubię i takie tam, żadnych teorii ubezpieczeniowych!!!
          • Gość: Ciekawska Re: ZUS IP: 80.51.243.* 18.06.04, 16:23
            dzieki Kama trochę mi ulzyło, mam nadzieje , ze u mnie bedzie
            podobnie,pozdrawiam :)
            • Gość: Vp Re: ZUS IP: 195.117.30.* 18.06.04, 17:44
              Mam za sobą pracę w ZUS, uciekłam stamtąd gdy tylko było mozna. Z tym, że mnie
              spławiali gdy tylko pukałam do kadr z pytaniem o ewentualną możliwość złożenia
              dokumentów (dziś to się postarali o wielką tablicę na drzwiach kadr z napisem,
              ze z powodu braku miejsc nie przyjmują podań o pracę), a dostałam się po
              znajomości, nikt o nic nie pytał. W trakcie mojej "kariery" wszystkie osoby
              jakie były przyjmowane, to albo absolwentki skierowane przez Urząd Pracy
              (jedyny wymóg - wykształcenie średnie ekonomiczne, obsługa komputera) albo po
              znajomości, gdy akurat jakaś pani szła na macierzyńskie i natychmiast zjawiała
              się nowa osoba, która od razu wiedziała, że "chce" pracować w dziale takim a
              takim, kadrowa prosiła kierowniczkę działu i ona "po rozmowie" za chwilę
              stwierdzała, że tę panią bierzemy. Nie było mowy o jakichś pytaniach
              teoretycznych, przynajmniej na szeregowe stanowiska, po jakimś czasie (u mnie
              po roku) wysyła się pracownika na aplikację, jest to po prostu zwykły kurs
              gdzie jak w szkółce uczy się co to są ubezpieczenia i na czym polega praca ZUS,
              co już zazwyczaj pracownik wie, skoro ładnych parę miesięcy pracował. Ale w
              pracy, jak to bywa, najczęściej młodego wysyła się do najgorszej roboty, czyli
              do udzielania informacji klientom, na początku dostanie broszury z przepisami,
              niech się nauczy i wio do okienka, nie ma ceregieli. Wprawdzie zbiór ustaw a
              tłumaczenie emerytowi jak ma wypełnić wniosek, to zupełnie inne sprawy - nikogo
              to nie obchodziło, dziewczyny sobie jakoś radziły - często gęsto udzielając
              informacji z sufitu, albo lawirowały byle zbyć klienta, ambitniejsze z każdym
              problemem dzwoniły do starszych koleżanek i opanowały w końcu repertuar
              typowych pytań. Narzekania na jakość obsługi w ZUSie nie biorą się znikąd...
              Nie masz się co bać, że będą cię pytać o przepisy, chyba że właśnie chodzi im o
              utrącenie kandydatki. Wystarczy zrobić dobre wrażenie, osoby śmiałej nie
              bojącej się ludzi ani komputera. Wystarczy, że będziesz odpowiadać bez
              zastanawiania się - przejdziesz. Nawet jak pozmyślasz głupoty, to kierowniczka
              tylko stwierdzi, że tego trzeba będzie cie nauczyć w trakcie pracy. Nawet
              lepiej będzie, gdy coś powiesz nieprawidłowo, żeby nie pomyśleli sobie, że
              skoro już wszystko wiesz, to ok i nikt Ci już nie pomoże, a na początku zawsze
              trzeba.
              Jeżeli miałabyś wybór, to lepsze są stanowiska związane z emeryturami i
              rentami. Wprawdzie starsi ludzie bywają wyjątkowo upierdliwi i ciężko kumający,
              ale to da się przejść. Za to przepisy nie zmieniają się aż tak często i są w
              miarę sensowne. Za moich czasów właśnie w emeryturach i rentach najczęściej
              zdarzały się dodatkowe fuchy (umowy-zlecenia przy wprowadzaniu danych), co
              czasami było całkiem niezłym groszem. Bo zasadnicze pensje wszędzie są
              tragiczne :-(
              Wydział dochodów i rozliczeń jak się da to omijaj, przepisy dotyczące składek
              są królikiem doświadczalnym coraz to nowych ministrów i sami oni nie wiedzą co
              uchwalili. Lepiej mieć do czynienia z jęczącym dziadkiem, za którego najlepiej
              jak sama wypełnisz papiery, niż wkurzonym pracodawcą/biznesmenem, dla którego
              coraz to nowe obowiązki, o których dowiaduje się po fakcie, są konkretnym
              uderzeniem po kieszeni. W zasiłkach jest podobnie, różne samotne matki będą
              miały do Ciebie pretensje, że za zasiłek nie da się żyć...
              Oczywiście powyższe rady dotyczą tylko stanowisk szeregowych typu referent.
              Jeżeli startujesz na przykład do działu prawnego, to rzecz jasna, że będą się
              liczyły kwalifikacje. A najlepiej tam, gdzie nie trzeba mieć kontaktu z
              klientami, czyli np. kadry, administracyjno-gospodarczy, tylko że tam w ogóle
              trzeba mniej osób i zazwyczaj miejsca są obstawione.
              A tak poza tym, to ZUS jest dobry tylko po to, aby mieć umowę o pracę w
              budżetówce, pensję pewną chociaż marną, płatne urlopy i choroby, i
              zabezpieczenie gdy wybierzesz się na macierzyńskie :-) Albo żeby mieć jakieś
              doświadczenie, gdy będziesz szukać lepszej pracy... Na samorealizację i
              satysfakckję nie masz co liczyć.
              • Gość: Ciekawska Re: ZUS IP: *.eltronik.net.pl 18.06.04, 19:04
                Widzisz co sie porobiło......teraz rozmowa ma dwa etapy:)pierwszy w miejscowym
                Inspektoracie a dugi w jednostce nadrzednej zupelnie w innym miescie.Troche sie
                stresuje bo pierwszy mam za soba ale kierownik tego oddzialu podczas
                pierwszego spotkania wyczulal mnie ze dalej zadaja takie pytanka zwiazane z
                ubezpieczeniami,wiec nie wiem czego mam sie spodziewac.Do tego w komisji
                zasiada dwoch naczelników i kadrowa ......brzmi conajmniej powaznie porównujac
                to co sie przechodzilo jakis czas temu w tej instytucji ubiegajac sie o prace.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka