Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Makler i jego asystent

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 00:11
    Mam pytanie. Czym zajmuje się makler giełdowy pracujący w biurze maklerskim, a
    co robi asystent maklera? Czy oni mają kontakt z klientem w terenie, i czy
    asystent maklera to nie jest czasem kolejne wcielenie akwizytora, który tym
    razem zachęca da zakładania kont IKE chociażby?
    Od dziecka marzyłam, żeby być maklerem. Uczyliśmy się w kole studenckim
    analizy technicznej i fundamentalnej, ale - jak to na studiach - pominęliśmy
    element praktyki i właściwie to nie wiem, czym tak naprawdę zajmują się
    maklerzy na co dzień w pracy.
    Może ktoś mi opowie?
    I jakie trzeba mieć predyspozycje do pracy na takim stanowisku?
    Obserwuj wątek
      • Gość: marek Re: Makler i jego asystent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 11:50
      • Gość: Vp Re: Makler i jego asystent IP: 195.117.30.* 31.01.05, 13:19
        Hej
        Ja odpowiedziałam na ogłoszenie o pracy dla maklera z Penetratora. To było
        chyba rok temu, niedawno widziałam takie samo ogłoszenie dla maklera i
        asystenta maklera. Ambitnie napisałam że chcę być maklerem, choć żadnego
        certyfikatu nie posiadam, za swój atut uważałam fakt, że od wielu lat inwestuję
        na giełdzie (z powodzeniem!) sama nauczyłam się wszystkiego i przez okres strat
        przeszłam jak przez odrę. Plus wykształcenie matematyczne i doświadczenie w
        analizach finansowych.
        Zostałam zaproszona na rozmowę, ze względu na brak licencji zproponowano mi
        posadę asystenta maklera. Okazało się, że chodzi o zwykłą obsługę klienta,
        czyli przyjmuję wnioski, pomagam wypełnić, odbieram telefony, przyjmuję
        zlecenia i wklepuję. Innymi słowy nic ambitniejszego niż sekretarka. Płaca
        minimalna, plus premia uzależniona od obrotu. Z tym, że ten obrót pochodzi
        tylko z prowizji od zleceń, ciekawe jak panienka przyjmująca może skłonić
        klienta, żeby kupił więcej takich czy owakich akcji... Zresztą i tak to były
        grosze, pan z którym rozmawiałam, szczerze powiedział, że w najlepszym miesiącu
        można liczyć na 500zł (!) A więcej tylko gdy przyjdą nowi klienci, najlepiej
        duże firmy (ha, ha!) a więc tak czy owak wszędzie pachnie akwizycją.
        Nie ma mowy o jakimkolwiek udziale w zarządzaniu portfelem, analizach,
        decydowaniu w co i kiedy wejść. Jak się zorientowałam także makler niczym takim
        by się nie zajmował, a jedyna różnica to obsługa klientów instytucjonalnych w
        pokoju, a nie drobnicy przy ladzie. Na pytanie czy mogłabym liczyć na
        skierowanie na szkolenia, pomoc w zdobyciu tej licencji nawet zapłaciłabym za
        to, oczywiście firma nic podobnego nie przewiduje. Na własną rękę to proszę
        bardzo, może NAWET urlopu bezpłatnego by mi udzielili... Podziękowałam za
        poświęcony mi czas.
        Może dlatego taka kiszka, że moje miasto ogólnie to prowincja i nie ma nic do
        gadania, tylko ma wykonywać dyrektywy z centrali. Może w centrali byłyby
        większe szanse na pracę właśnie bardziej analityczną (co mnie interesowało i
        chyba interesowałoby Ciebie). No i opisałam doświadczenia z Penetratorem, nie
        wiem jak by to wyglądało w innym biurze maklerskim, które ma szerszą
        działalność. Sądzę jednak, że im więcej funduszy, IKE, kredytów w ofercie biura
        tym bardziej praca sprowadzałaby sie do akwizycji.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka