Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Wołanie frustrata

    31.05.05, 21:26
    Przyznaję się. Jestem sfrustrowaną, znerwicowaną osobą. Mam jednak powód. Dziś
    wygasła moja umowa o pracę i na moje kilkakrotne próby podjęcia tego tematu w
    firmie słyszałam tylko "jutro". Jutro mam przyjść na rozmowę o 8. W zasadzie
    nie wiem po co idę. Nie chcę tam pracować, górnolotnie mogę to ująć, że nie
    spełniam się zawodowo, bardziej szczerze - jestem jednym z pracowników,
    którymi się pomiata, którzy nic nie znaczą. W firmie nic nie załatwia się
    normalnie, łamie się wszelkie możliwe paragrafy, dziś wymusiłam wydrukowanie
    listy obecności za maj by się móc chociaż na niej podpisać. Firma nie ma
    nikogo na moje miejsce, pasuje im pracownik za takie śmieszne pieniądze,
    pracownik, którego trzymają w garści bo są na tej uprzywilejowanej pozycji
    pracodawcy. Robią łaskę innymi słowy. Nikt nie chciał podjąć ze mną nawet
    dyskusji czy ja chcę tu zostać. To jest dziwnie dla góry oczywiste. Rozmowa
    miała sie odbyć dziś ale posiedzienie zarządu (z chlaniem i cholera wie czym
    jeszcze) "się przeciągnęło" i znów nie było dla mnie czasu. Składam cv chyba
    wszędzie. Chodzę na rozmowy, z których nic nie wynika. A tak się cieszyłam,
    kiedy w końcu dostałam tą pracę... Cóż, nie wiedziałam, że firma ma problemy
    finansowe i nie płaci na czas, że oszczędza na pracownikach po 200 zł by
    przewalić 400 000, że prezes w ogóle nie interesuję się sprawami firmy i
    zajmuje funkcję wyłącznie reprezentacyjną typu zdjęcie ślubne na kominku.
    Pomijam jakie są moje obowiązki i o co ludzie mają do mnie pretensje. A niby
    firma duża i to międzynarodowa.
    Boję się tylko jednego,że jutro zgodze się na to co mam teraz. Bo nie mam
    innego wyjścia. Bo po prostu nie będę miała za co żyć. Bo ile można próbować
    bez efektów? Ile ustawionych rozmów kwalifikacyjnych można odbyć? Ile można
    żyć z rodzicami bo nie stać mnie na wynajem mieszkania czy nawet na wyjazd
    zagranicę do szczytnego mycia garów? Tak właściwie to w tym momencie ta praca
    jest mi potrzebna by dokończyć kilka kursów językowych i zrobić certyfikaty.
    Aby starać się o coś więcej. No ale teraz zbliżają się wakacje.
    Nie proszę o słowa pociechy i nie wzruszą mnie posty dowalające mi jeszcze
    bardziej. Po prostu czasem się nie ma na pewne rzeczy wpływu. Chciałabym mieć
    siłę by jutro pójść i powiedziec nie, mimo klęski bezrobocia. O to proszę,
    byście trzymali za mnie kciuki zanim stanę się zupełnym wrakiem człowieka.
    Pozdrawiam wszystkich tych, których próbują. Podobno warto. O jednym się
    przekonałam - nie należy brac pierwszej pracy gdzie chcą Cię zatrudnić. Nawet
    jeżeli nastąpi to po kilku miesiąch siedzenia w domu i człowiek jest
    zdecydowany na wszystko. Strasznie to potem boli. A nawet można zwariować.
      • Gość: pl Re: Wołanie frustrata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.05, 21:47
        Trzymam kciuki za jutro! Daj znac ja bylo - koniecznie!
        • Gość: Mike Re: Wołanie frustrata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 21:58
          wiesz co .... - po prostu idz jutro i powiem kolesiowi że
          masz w dupie tą całą firme i wali Cie to czy on przedłuzy umowe czy nie!
          Reszta przyjdzie sama.
          Skoro mowisz ze to smieszne pieniadze - to nie bedzie problemu na zmiane inna prace. Czlowiek inaczej podchodzi do szukania pracy - pracujac juz gdzies i szukajac, a inaczej jak pracy nie ma.
          Siedzac w tej firmie - dostaniesz kolejnych rys na psyhice i tak będziesz sobie żyła "w słoiku", po czym psycholog, pozniej psychiatra i recepta na prozak.
          Idz jutro i powiedz klientowi niech sie wali !
          Skoro mieszkasz z rodzicami - to nie pozwolą Ci zginąć z głodu.
          Dasz rade - trzymam kciuki.
          Pewnie znajdziesz inna prace szybciej niz myslisz.
          Daj znac.
      • deltalima Re: Wołanie frustrata 31.05.05, 21:54
        no cóż, fortuna ponoć kołem się toczy. przyjdą lepsze dla ciebie czasy a to
        czego doświadczasz teraz to niezła szkoła życia. pamiętaj - co cię nie zabije
        to cię wzmocni.
        • a11b12 Re: Wołanie frustrata 01.06.05, 11:37
          > pamiętaj - co cię nie zabije to cię wzmocni.
          A jak zabije ?
          Po drugie, to nie prawda.
      • Gość: ewa Re: Wołanie frustrata IP: *.devs.futuro.pl 31.05.05, 23:10
        a moze najpierw postaw warunek - przedluzysz umowe, jak dostaniesz podwyzke ?
        zobaczysz chociaz ich glupie miny. a jak odmowia, to powiesz ze cenisz sie na
        wiecej i dziekujesz za taka wspolprace :-)

        powodzenia

        bedzie dobrze ( w koncy kiedys... ;-) )
        • bubliczka Re: Wołanie frustrata 31.05.05, 23:17
          A co to za branza, ze firma w klopotach finansowych a 400 000 rozchodowane na
          reprezentacyjne? Tez bym sie nie dala cienko kupic, to naprawde jak napisano
          zostawia blizny na psychice.
      • anna335 Re: Wołanie frustrata 01.06.05, 09:53
        Haniu no i jak poszlo? tez jestem bardzo ciekawa:) daj znac, trzymam mocno
        kciuki za Ciebie wiem jak to jest...
      • hania.mala :-((( 01.06.05, 10:58
        Postawili mnie przed faktem dokonanym, z wydrukowana umową, takie same warunki
        finansowe, umowa do końca roku. Zapytałam, dlaczego tego ze mna nie
        przedyskutowano, dlaczego nikt nie ustalił dlaczego taka kwota. Bo tak. Mam dwa
        argumenty - oni stawiaja mnie przed faktem dokonanym, więc ja moge ich postawic
        też przed takowym, czyli powiedzieć nie. Drugi - czy zatrudniaja taka samą
        osobę jak w grudniu czy jednak teraz nieco bardziej doświadczoną? (to nie jest
        moja pierwsza praca). Na razie nic nie podpisałam, zastanawiam się ale bardziej
        jestem na nie. Bo potraktowali mnie jak nic i jesli się zgodzę na ich
        propozycje to nadal mnie będą traktować. Bo po 40 minutach mojej rozmowy
        zaczęto cos przebąkiwać o dodatkowych 200 zł. Bo wymyślili sobie, że od
        podwyżek jest prezes (a mam umowę z główna księgową) i rozmowa z nim ma być w
        piatek (3 czerwca a moja umowa wygasła wczoraj). Bo nie tak przebiegaja
        negocjacje. Ech...
        Dzis popołudniu dam im odpowiedź. Na razie jest to odpowiedź "nie zgadzam się
        na takie warunki i nie będę dla Państwa pracować". Obym wytrwała.
        Dziekuję za wszelkie słowa otuchy Naprawdę trudno walczyć, nawet o tak małe
        pieniądze.
        • Gość: Rafal Re: :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 11:01
          jestem z Toba. Ja tez niedlugo wymowie mojemu obecnemu pracodawcy. mam tylko
          nadzieje, iz kolejny bedzie rzeczywiscie lepszy a nie okaze sie, jak do tej
          pory typem Prezesa Buraka, utracjusza bujajacego w oblokach, przepuszczajacego
          pieniadze firmy.
        • krzysztofsf Re: :-((( 01.06.05, 11:08
          Przede wszystkim musisz wymoc na nich, zeby w umowie zawarli klauzule na obowiazujacy obie strony dwutygodniowy termin wypowiedzenia (jest to mozliwe w umowach na pol roku i dluzszych ale nie obligatoryjne).
          Dodatkowa informacja dla ciebie - jesli spozniaja sie z wyplatami, to po kazdej ostatniej spoznionej wyplacie masz prawo dac im wypowiedzenie w trybie natychmiastowym - czyli jesli znajdziesz lepsza prace mozesz z dnia na dzien rzucic aktualna prace powolujac sie na niedotrzymanie terminow wyplat, co jest podstawowym obowiazkiem pracodawcy.
      • hania.mala Rzuciłam pracę! 01.06.05, 17:51
        Zdecydowałam się :-))) Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i się nie dać. I
        co z tego, że nie mam pracy? Nie dam sobą pomiatać. I wiecie co? Jestem
        zadowolona ze swojej decyzji. Jeżeli sama siebie zacznę szanować to może zrobią
        to inni. Jutro rejestracja w Urzędzie Pracy i takie tam atrakcje. Nic to.
        Pozdrawiam wszystkich stojących przed wyborem i podejmujących ciężkie decyzje
        :-) I dziękuję!
        • Gość: realista Re: Rzuciłam pracę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 18:44
          gratuluję "męskiej decyzji".
          • Gość: Mike Re: Rzuciłam pracę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 19:53
            Good Girl - good for you !
            Przynajmniej bedziesz zdrowsza psychicznie
            Nie bedziesz tego załowała :-)
            Pozdrawiam,
            Życze owocnych poszukiwań.
        • Gość: remek Re: Rzuciłam pracę! IP: *.chello.pl 01.06.05, 20:05
          Nie chcę Ci psuć humoru , ale jak się sama zwolniłaś to z z zasiłku nici.

          200 zeta podwyżki ? to ile już miałaś 2000 albo lepiej pewnie.
          Co Ci przeszkadzało że prezesi chlali ???? Pili chyba za swoje.
          Możesz nam poradzić jak "przewalić 400 000 z 200 zł na pracowniku" ?
          Bo chyba bajek się nasłuchałaś.
          Żadnych konkretnych zarzutów ?
          • Gość: realista Re: Rzuciłam pracę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 20:34
            przeczytaj dokładnie post, zapoznaj się z obowiązującym prawem i nie opowiadaj głupot.
          • amatil Re: Rzuciłam pracę! 01.06.05, 20:35
            Nie chcę ci psuć humoru, ale bredzisz.
          • hania.mala Re: Rzuciłam pracę! 01.06.05, 20:45
            Nie popsułes mi humoru. Umowa mi wygasła, nie podpisałam następnej. A z zasiłku
            nici bo nie pracowałam na tyle długo by on mi przysługiwał. Nie miałam nawet
            1500 miesięcznie. Chlali za firmowe i szło to na fundusz reprezentacyjny(sama
            opisywałam rachunki), niektórzy z konta firmy opłacali swoje prywatne rzeczy,
            brali zaliczki na sprzęt do firmy i wynosili go do domu, plus wypisywane
            delegacje za fikcyjne wyjazdy służbowe i wrzucanie "w koszty firmy" wszystkiego
            co się da. Jak nie płacisz ZUSu i podatku za 170 pracowników, masz przychody
            miesięczne z jednego działu ok. 600 000 złotych i brakuje na pensje dla
            pracowników to co się dzieje z tymi pieniędzmi? Acha, jeszcze "zatrudnianie"
            stażystów oraz na umowy o dzieło. I tak mozna ciągnąć godzinami. Zadziwia mnie
            tylko pomysłowość na ile mozna wydoić firmę by jeszcze funcjonowała.
            Świętuję. I obejrzę 101 dalmatyńczyków :-)) To jest prawdziwa bajka, którą
            obejrzę z przyjemnością. A Ciebie remek nawet uściskam :-)
    Pełna wersja