Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę

      • Gość: Miguel77 Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: 83.238.95.* 05.10.05, 08:31
        Ze wszystkich krajów światowych, Polska należy do czołówki, w której media piszą
        najpiękniejsze bajki o dobrobycie obywateli. Nie ma co się dziwić. O pracę jest
        ciężko, więc redaktorzy aby nie pójść na bezrobocie prześcigają się w pomysłach
        na najciekawszy artykuł. Jestem informatykiem z wyższym wykształceniem. Zarabiam
        w kilkutysięcznym przedsiębiorstwie państwowym 1100zł na rękę lecz mimo tego
        cieszę się z tego co mam, bo moi koledzy po fachu ledwo wiążą koniec z końcem.
        Ów eksperymenty o których mowa w artykule to tak naprawdę kombinowanie jak
        rozszerzyć sieć po najniższych kosztach, często pozwalając na kupno najniższej
        klasy urządzeń, a potem obserwacja, uda się czy się posypie. Zgadza się, czasem
        uzyskujemy zadziwiające efekty, bo coś co nie powinno teoretycznie działać
        działa. Przez to chyba rzeczywiście przekwalifikuję się np. na wózkowego, który
        u nas na hali wyciąga na miesiąc 1500-2000zł na rękę.
        • Gość: gk Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.05, 09:43
          zgadzam się z Tobą w 100%, w nie których firmach informatycy zarabiają od 1100,-
          do 1500,- PLN i boja się o swoją pracę,że będą zwolnieni.
          • Gość: morwa Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 10:57
            informatyk to dumnie brzmi:) tak jak co 3 młody człowiek jest hackerem :)))
            to że ktoś wie jak podłączyć myszkę do compa i postawić system nie czyni z niego
            informatyka.
            moich trzech kumpli pracuje w jednym z banków i zajmują sie bazami danych.nie
            zarabiają nawet średniej krajoiwej tylko jej krotność. nie kończyli harwardów
            tylko krajową i to niepubliczna uczelnię(!). a wiec można ... jak się chce.
            tylko użalać nad sobą jest łatwo, jakie to ... polskie
            • pacynka4 Re: a co dla mnie? 05.10.05, 13:10
              Właśnie skończyłam inżynierke na prywatnej uczelni z informatyki. wiadomo
              najwięcje to my się tu nauczyliśmy o wzmacniaczach operacyjnych i budowie
              jednostki centralnej. Czy mialabym szanse na znalezienie zawodu zgodnego z
              kierunkiem studiow? Nawet jesli sprawy kumam trzy razy szybciej niz faceci z
              roku? Podczas studiow niezle se radze jako doradca klienta, i znam angielski i
              podstawy francuskiego? Czy mam szanse na prace zgodną z wlasnie ukonczonym
              kierunkiem? Tak szczerze...
              • Gość: Mwangi Re: a co dla mnie? IP: *.cisco.com 05.10.05, 13:17
                Szanse kazdy ma... ale jedno musisz miec w glowie... pracodawca chce osoba
                ktora przniescie firma $$$... to jest podstawa wszsytkiego... Masz Angielski..
                to b. duzy krok do pzrodu... teraz , trzeba wiedziec co checesz wyspecializowac
                i szukaj certifitaty i danym branzie... te ezgazimy mozna robic w prometric
                stations w Polse... Kadze Miasto ma Jakis tam... i wtedy bedziesz "hot cake-
                iem" w polski i swiatowym rynku.. i najlepsza kawal rada... nigdy nie podaj
                sie... lecz szukaj lepsze drogi... powodzenie i podrawiam!!
                • pacynka4 Re: a co dla mnie? 05.10.05, 13:42
                  dzieki, wezme sobie do serca :)
                • peppe Re: a co dla mnie? 05.10.05, 16:45
                  Moze przydałoby się trochę polskiego pouczyć, co Mwangi?
                  • Gość: Mwangi Njagi Re: a co dla mnie? IP: *.cisco.com 06.10.05, 03:57
                    Masz racje.. przydaloby lepszy j. polskiego... ale z drugiej strony,
                    potrzebowalem J. Polski bywajac w Polsce... Po za granicy polski... to
                    praktycznie nieuzytecznie... to moze tlumaczyc dlatego tak mi nie idzie...
                    niepodobny do Angielskiego albo Chinskiego...
                    Podzrawiam!!
                • Gość: jacobs Re: a co dla mnie? IP: *.brda.net 05.10.05, 20:27
                  Cóż takiego widzą pracodawcy w certyfikatach? Przecież osoba kończąca studia
                  jest człowiekiem wielokrotnie ocenianym, często przez najlepszych polskich
                  uczonych. Przecież ludzie z mgr albo dr potrafią poszerzać swoją wiedzę, czytają
                  dokumentacje, analizują źródła itd. W dodatku gro certyfikatów wystawianych jest
                  jedynie za administrowanie, nie za programowanie, umiejętność diagnozowania
                  możliwych zagrożeń lub inne obszary wiedzy wymagające analitycznego myślenia.
                  Poza tym informatyka tak szybko się zmienia, że to właśnie dyplom uczelnii
                  świadczy o możliwościach intelektualnych, a nie certyfikat, który w momencie
                  wystawienia często jest już technologicznie przestarzały. Podsumowując, w pracy
                  trudno o gorszą rzecz, niż pracodawca zapatrzony w certyfikaty plus niska pensja
                  ;-).
                  • szast_adam Re: a co dla mnie? 05.10.05, 20:56
                    Gość portalu: jacobs napisał(a):

                    > Cóż takiego widzą pracodawcy w certyfikatach?

                    Ty to wiesz i ja to wiem, tylko pracodawcy (i agencje posrednictwa pracy) w
                    wymaganiach pisza "certyfikat taki, certyfikat owaki". A wstepna rekrutacje
                    przeprowadzaja osoby z agencji lub dzialu HR, ktore nawet jezyka technicznego
                    nie znaja. I jesli maja do wyboru 50 CV, to do nastepnego etapu przechodzi te 5
                    osob z certyfikatami (z najlepsza zgodnoscia CV z wymaganiami dzialu IT).
                    Dopiero te 5 osob ma okazje rozmawiac na tematy techniczne z dzialem IT.

                    > świadczy o możliwościach intelektualnych, a nie certyfikat, który w momencie
                    > wystawienia często jest już technologicznie przestarzały.

                    Myslisz, ze certyfikat Cisco CCNP lub CCNA w momencie wystawienia jest już
                    technologicznie przestarzały??? No to zwroce Ci uwage, ze CCNP jest wazny tylko
                    przez okreslony czas (chyba 3 lata).
                    Ale moze znasz przyklady innych "technologicznie przestarzalych" certyfikatow
                    (i metode uzyskania takiego certyfikatu); skoro piszesz "czesto", to pewnie
                    znasz...

                    (oprocz tych uwag zgadzam sie z Toba, ze certyfikat nie jest potwierdzeniem
                    umiejetnosci i doswiadczenia. Ale ROZMOWA z potencjalnym pracodawca tez z
                    reguly nie pozwala zweryfikowac rzeczywistych umiejetnosci/doswiadczenia. W
                    zwiazku z tym pracodawca odwoluje sie do "trzeciej strony", ktora stwierdza, ze
                    w dn. X Pan/Pani Y mial/a okreslona wiedze z zakresu Z)

                    pozdrawiam
                    • Gość: Mwangi Njagi Re: a co dla mnie? IP: *.cisco.com 06.10.05, 04:05
                      Nie wiem za bardzo jak Rynek Informatyczny wyglada W polsce teraz... ale wiem,
                      ze na zachodzie i w USA... Certifykaty graja bardzo duzo role przy zatrudnianiu
                      osoby... Moje doswiadzenie... Tylko pytali czy mam 4-tero letnie studia...
                      ukonczylem Mgr. w informatyce we Wroclawiu... nie byli zainteresowani za
                      bardzo... lecz Chcieli zobaczyc jakie Certifikaty Mam... i czy to sa artualne.
                      I prawda jest taka... ze nie wydzialem jaki kolwiek osoba z wlasciwy
                      certifikaty bez pracy i b. dobra placaca. Tez robilem MBA... ktory pomaga przy
                      zarobkach... Wiec to nie zart... trzeba miec te certifikaty bo sa jedynie
                      standardy ktory pracodawca mozna oceniac twoje umiejetnosci w danym
                      dziedzinie... Prawda jest taka ze nie znaja Gdzie znajduje sie Polska... ale
                      znaja certifikat z Cisco , Microsoft lub Oracle,... Pozdrawiem!!!
                      • szabada Re: a co dla mnie? 06.10.05, 12:11
                        To, co przeczytałem powyżej, przypomina mi sytuację typu ,,Matura w rok", parę
                        kursów i dobrze płatna praca. Nie znam Amerykanów, ale skoro mają taki system
                        oceny kandydatów, to mogę się tylko dziwić.
                        • Gość: jacobs Re: a co dla mnie? IP: *.brda.net 06.10.05, 12:13
                          ja też ;-)
                          • Gość: Mwangi Njagi Re: a co dla mnie? IP: *.cisco.com 06.10.05, 13:14
                            To mi dziwi..ze panowie mysla jak kiepskie jest Amerykanskie systemu ocenienia
                            wykwalifikowany osob... przeciez informatyka i inowacje pochodzi z silicon
                            valley... od pierwsy komputer to wszelkie software and rozwiazanie
                            informatyczne... oprocz kilka wyjatki... co da duzo do pomyslenia na
                            Europejskie system edukacje... chyba zbyt konwencjonalne na rynek informatyczny?
                            Pozdrawiam!!
                            • Gość: jacobs Re: a co dla mnie? IP: *.brda.net 06.10.05, 14:01
                              Napiszę tak. Europa ma inną historię niż USA. Mieliśmy ważniejsze sprawy na
                              głowie niż wynalazki informatyczne. Ci, którzy chcieli coś rozwijać, często
                              wyjeżdżali z Europy do USA. Oczywiście na tym forum nie rozstrzygniemy, kto
                              tworzył amerykańskie technologie, jednak moje zdanie jest takie, że w większości
                              nie robili tego Amerykanie, lecz ludzie z Europy lub Azji i że ta tendencja
                              nadal się utrzymuje. Na szczęście otwarte technologie prowadzą do tego, że
                              istniejące różnice zaczynają zanikać.
                              • szast_adam Re: a co dla mnie? 06.10.05, 19:15
                                Ale to Amerykanie wynaleźli najlepsze, moim zdaniem, metody przeliczania
                                wszystkiego na pieniądze. Potrafią przeliczyć takie sprawy, których my,
                                Europejczycy, jeszcze długo nie będziemy umieli przeliczyć - jak np. wartość
                                pracy DOBREGO administratora systemów ("dobry" admin, to taki, który w pracy
                                czyta gazetę, grzebie w internecie, ogląda filmy itp. - a w firmie wszystko
                                działa; "zły" admin miota się i biega, jest stale zapracowany, a i tak systemy
                                sie "sypią"). Niestety w Polsce ciągle pokutuje tendencja niskiej płacy dla
                                wiecznie przepracowanych adminów :(((
                                Pozdrawiam
                        • szast_adam Re: a co dla mnie? 06.10.05, 18:53
                          szabada napisał:
                          > To, co przeczytałem powyżej, przypomina mi sytuację typu ,,Matura w rok", parę
                          > kursów i dobrze płatna praca.

                          Tylko, że kurs Cisco w Akademii Sieciowej (czy jak to w Polsce się nazywa),
                          taki od podstaw, trwa chyba 4 semestry i wcale nie musi zakończyć się zdaniem
                          egzaminu on-line w ośrodku egzaminacyjnym. I piszę tylko o najniższym
                          certyfikacie Cisco - CCNP. Oczywiście osoby z doświadczeniem wyniesionym z
                          pracy mogą taki kurs zdać po przestudiowaniu materiałów z Akademii. Kursy na
                          wyższym poziomie kosztują od ok. 2000USD wzwyż za 3 tygodnie, a przydałyby się
                          3-4 takie kursy PRZED przystąpieniem do egzaminu on-line na wyższy poziom
                          (znowu bez gwarancji sukcesu). Certyfikat "Engineer" jest jeszcze wyżej...

                          Rola ośrodków egzaminacyjnych sprowadza się tylko do udostępnienia komputera i
                          zapewnienia, że zdający pracuje samodzielnie. Żaden kurs nie jest obowiązkowy
                          do zdania egzaminu (jak na studiach: na wykłady możesz nie chodzić, bylebyś
                          miał wiedzę wystarczającą do zdawania egzaminów). Za każde podejście do
                          egzaminu opłata wynosi jakieś 100USD, więc ośrodki zdecydowanie NIE POMAGAJĄ
                          zdać...

                          Ale jeśli potrafisz (wierzę, że są takie osoby) zdać taki egzamin bez
                          doświadczenia i tylko po paru kursach (2000USD każdy), to pierwszy Ci
                          pogratuluję.

                          Co do dobrze płatnej pracy: masz trochę racji. Ci, których stać na dobre
                          studia, dobre kursy (powiedzmy Oxford, MIT, Harvard) i osiągają dobre wyniki -
                          potem zarabiają naprawdę konkretne pieniądze.

                          pozdrawiam
                          AdamS.
                          PS. Jestem administratorem sieci (jeszcze bez certyfikatu), inne certyfikaty na
                          razie mnie nie interesują
                          • Gość: jacobs Re: a co dla mnie? IP: *.brda.net 06.10.05, 21:36
                            Rozumiem, że administrowanie jest zaliczane do informatyki, ale ja widzę
                            informatykę jako programowanie, rozwiązywanie problemów związanych z
                            programowaniem, projektowanie języków programowania, baz danych - tego rodzaju
                            zajęcia. Egzaminy Cisco znam tylko z Google, pobieżnie, ale z tego co wiem
                            wynika, że w zakresie programowania są one ukierunkowane na zadania
                            administracyjne. Ale może jestem źle poinformowany. Każdy lubi inne zajęcia i
                            dobrze.
                            Tak, wiem, wielu adminów zamiast czytać gazety i pić kawę, pracuje nad rozwojem
                            oprogramowania, które potem służy im w pracy. Chwała wszystkim takim adminom
                            ;-). Jeśli chodzi o wymienione w nawiasie uczelnie, to z Polski bliżej jest np.
                            na MiMUW (i bez czesnego).
                            • Gość: jacobs Re: a co dla mnie? IP: *.brda.net 06.10.05, 21:40
                              :s/MiMUW/MIMUW
                            • szast_adam Re: a co dla mnie? 06.10.05, 22:41
                              Gość portalu: jacobs napisał(a):

                              > Rozumiem, że administrowanie jest zaliczane do informatyki, [...]

                              Celowo nigdzie nie uzylem slow "informatyka", "informatyk" (tylko administrator
                              sieci, administrator systemow). Dla mnie INFORMATYK to nawet nie programista,
                              tylko ANALITYK/PROJEKTANT systemow (w szczegolnosci systemow bazodanowych).
                              Tylko jak nazwac ogol ludzi, zwiazanych z projektowaniem, programowaniem,
                              wdrazaniem i obsluga systemow informatycznych? Po prostu brakuje takiego slowa.
                              No chyba, ze zaczniemy rozrozniac slowa INFORMATYK i informatyk:)

                              > Egzaminy Cisco[...] są one ukierunkowane na zadania administracyjne.

                              To prawda (i dalej tez). Ale nie do konca - zeby wdrozyc system on-line,
                              najpierw musimy zbudowac siec i skonfigurowac ja w sposob bezpieczny (i zaczyna
                              sie "wojna" programistow, ktorzy zawsze chca miec systemy jak najbardziej
                              otwarte, z sieciowcami, ktorzy chca sieci jak najbardziej zamknietych:))
                              A ja dla odmiany nie mam pojecia o certyfikatach z programowania.

                              > Tak, wiem, wielu adminów zamiast czytać gazety i pić kawę, pracuje nad
                              > rozwojem oprogramowania, które potem służy im w pracy.

                              A jak admin napisze juz wszystkie programy (i dalej wszystko dziala), to
                              przeciez nie bedzie odbierac pracy programistom :)))
                              • Gość: jacobs Re: a co dla mnie? IP: *.brda.net 06.10.05, 23:38
                                jacobs mówi EOT.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka