styga.gdy
13.02.07, 23:58
Zwracam się z zapytaniem i wielką prośbą o odpowiedż w sprawie zasiłku.Mój
mąż od 3 lat pracuje w Irlandii.Rok temu złożył wniosek w urzędzie (wraz z
aktami urodz dzieci,aktem małżeństwa,zaświadcz o zameldowaniu w Polsce,
zaświadcz ze szkoły i przedszkola,że dzieci uczęszczają) o zasiłek na
dzieci.Ja zasiłku w Polsce nie pobieram. Zrezygnowałam aby mąż się o nie mógł
ubiegać tam(z wiadomych względów). Do dziś CISZA (!!!!) Dzwoni tam regularnie
(myśleliśmy po pół roku czekania,że dokumenty zaginęły) NIE, są na swoim
miejscu,w pełnym komplecie. Czekają na rozpatrzenie. Śmiech na sali,ale to
prawda.(tłumaczą się dużą ilością wniosków, zapewniają,że nadpłacą z
wyrównaniem od dnia złożenia wniosku w razie przyznania zasiłku i,że czas na
rozpatrzenie z 10-ciu m-cy przedłużył się do 18-nastu) Dziś dzwonił do
konsulatu w Dublinie. Strona Polska nie ma na to wpływu i nie jest o tychże
zasiłkach (warunkach ich przyznawania itp) informowana. Ponoć żadnego prawnie
określonego terminu wogóle nie ma. Rząd Irlandzki robi z tym co chce i jak
chce. (Najpierw wielkie halo na prasę i telewizję o tym jak to się wszystkim
należy i ile) a teraz zonk! Telefony od Polaków będących w naszej sytuacji
się nie urywają. Wiadomo tylko,że jeśli rodzina jest w komplecie w Irlandii
cała ta szopka nie ma miejsca. Niestety nie we wszystkich sytuacjach tak
jest,ja z dwójką dzieci jestem w PL.
Czy ktoś był lub jest w podobnej sytuacji? A może powinnam już zapomnieć o
tym,że kiedykolwiek dadzą to,co nam się prawnie należy?