wiahor
24.04.08, 10:57
www.bircza.pl/asp/start.asp?page=artykul&tytul=Aktualności&dzial=Aktualnosci&menu=&nr=45
"W tych warunkach politycznych nasilały się różnice na tle
narodowościowym, a butni Ukraińcy podnosili coraz bardziej głowy,
czując nienawiść do mieszkańców Borownicy, jako oazy polskości na
tym terenie. Wzajemna nienawiść osiągnęła punkt kulminacyjny na
przełomie roku 1944-1945. Wówczas to o świcie 20 kwietnia 1945 roku
banderowcy otoczyli wioskę ze wszystkich stron i na dany sygnał
rozpoczęli strzelaninę, paląc jednocześnie domy i mordując
mieszkańców. W ten sposób zginęło ok. 70 osób. Żywcem w oborach
spłonęło 60 krów, 50 jałówek i cieląt, 12 koni oraz znaczna ilość
drobiu, prosiąt, zboża i odzieży. Spłonęło całkowicie ponad 100
domów i tyle samo stodół. Wieś praktycznie przestała istnieć, a
dzieła zniszczenia dokonali Ukraińcy spod znaku UPA, pozostawiając
do dzisiaj widoczne ślady swego mordu i barbarzyństwa."
Panie Piotrowski, douczył by się pan trochę, albo wybrał do Archiwum
Państwowego, zamiast pisać takie głodne kawałki.
Borownica nie była znienawidzona jako oaza polskości, ale jako
gniazdo bandytyzmu, siedziba bandy "Ślepego"-Kotwickiego. Rabowali i
mordowali w okolicznych wsiach, aż miarka się przebrała. Zresztą
nawet tu na forum przeczytałam, że po spaleniu Borownicy w
okolicznych wsiach (m. in w Brzeżawie i Jaworniku) zorganizowano
dziękczynne procesje za likwidację tej ostoi bandytyzmu.
A jak pan napisał w ostatnim zdaniu - "należy mówić prawdę". Panu
też by się to przydało.