dzynu
26.03.07, 19:33
Szybka analiza SWOT dla sklepu. Może być pomocna lalusiowi (właścicielowi),
który nie zna się na handlu, ani też marketingu, a o tworzeniu długotrwałych
relacji z klientem w ogóle nie słyszał.
Mocne strony:
- bliskość,
- godziny otwarcia w miarę przystępne,
- ceny przystępne i to na tyle ...
Słabe strony:
- słaby asortyment (mały wybór) i małe zapasy,
- jak się przyjdzie to wiecznie czegoś już nie ma, nawet na drugi dzień co
moim zdaniem jest niedopuszczalne!!!
- właściciel nawet nie słucha sugestii klienta, jak ktoś o coś pyta kilka
razy o dany produkt, którego nie ma na półkach to powinien w końcu go nabyć i
nim handlować.
- obsługa nie przekazuje wskazówek właścicielowi
- jedyny wyznacznik koszty, zamiast jakości wyrobów (przecież i tak nikt nie
robi tutaj zakupów na cały tydzien, tylko zapewne w markecie, dlatego na
półkach powinien być towar markowy dobrej jakości jak przystało na
delikatesy,
- warzywa to już totalne dno ... same się ruszają ... jestem surowy w ocenie,
to może ktoś widział zdrowy koperek?
- stosowane ograniczenia (pół chleba pod koniec dnia się nie sprzedaje bo
piekarnia nie przyjmuje takich zwrotów, proszę o wędlinę z jednego kawałka to
jest problem, bo inny jest zaczęty i starsza Pani, z reszta bardzo
sympatyczna pyta młodą, czy mozna tak sprzedaż, a młoda leci do właściciela)
Totalna paranoja, to juz klient nie może sobie wybrac towaru? Chcę kupić
Gazetę Wyborczą bez płyty - wszędzie można, ale nie w naszym sklepie. Zero
poszanowania klienta!!! Ja już nie mówię o elastyczności, ale o minimum. Oni
powinni dwa razy lepiej się starać bo dopiero zaczynają, a tu co dno!!!
W poprzednim miejscu zamieszkania to, aż było miło wejść do sklepu, jak nie
kupiłem gazety codziennej to mogłem nawet na drugi dzień ją uzyskać. nie
zależnie od tego, czy sprzedawca miał zwrot, czy nie po prostu załatwiał z
własnej nie przymuszonej woli w ruchu ze zwrotów innych punktów. Kiedyś
sprzedawczyni powiedziała, że robię zakupytylko po południu, a ja jej na to,
że jak wychodzę to sklep jeszcze jest zamknięty. Oczywiście sama mi
zaproponowała bym stuknął w szybe bo ona i tak zawsze jest jakies 30 min
wcześniej. Przykładów mógbym jeszcze podawać wiele, ale tylko bym jeszcze
bardziej zdyskredytował te pseudo delikatesy na naszym osiedlu.
Szanse:
- jedna jak sie zmieni właściciel, albo obecny zmieni podejście
Zagrożenia:
- planowany sklep przed bramą wjazdową na osiedle, market MarcPol (10 min na
pieszo), sklep na Wspólnej, nowy mini market usytuowany troche dalej przy
ulicy Mickiewicza (zawsze można podjechać wracając z pracy).
Może mój teks być źle odebrany, więc tym którzy już tak pomyśleli od razu
odpowiem. Kiedys byłem jednych z pierwszych którzy zachęcali do rozbienia
zakupów, aby wspoóc rozkręcanie interesów sklepu, ale teraz widzę, że sie tam
nie szanuje klienta. Jak tak dalej pójdzie to zbankrutują i przyjdzie inny
właściciej, który juz nie powtórzy błędów. Czego szczerze wszystkim nam życzę.