bez_przekazu 20.04.13, 18:07 czy ma sens i jakie konsekwencje? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
izis52 Re: rozwod po 25 latach 20.04.13, 18:41 Zawsze ma sens, gdy jest się razem - teoretycznie lub traktuje związek jak asekurację. Odpowiedz Link
dwa-filary Re: rozwod po 25 latach 20.04.13, 21:06 Jeżeli zraniona dusza, to czas małżeństwa się nie liczy. Mogła bym wybaczyć różne winy, ale zdrady nigdy bym nie wybaczyła Odpowiedz Link
tamaryszek44 Re: rozwod po 25 latach 20.04.13, 21:14 Ludzie rozwodzą się z różnych powodów, nie rozwodzą się, też! Na stare lata niektórych wiążą tylko kredyty i dorobek a po uczuciu nic nie zostało. Tego najbardziej się boję. Odpowiedz Link
filip505 Re: rozwod po 25 latach 20.04.13, 22:44 ....a jakies wspolne wartosci,przyzwyczajenia,wygoda zycia, bezpieczenstwo,zaufanie,to wszystko moze przkreslic zdrada???????,przeciez wiadomo ze faceci nie zdradzaja tylko jak nie maja okazji,zreszto prawie zawsze z kobietami,ktore nie toleruja zdrady, ....ale w temacie,jak czujesz sie nieszczesliwa musisz cos zmienic,siebie albo faceta,to pierwsze mysle ze wazniejsze, ale szczescia trzeba szukac,....i byc szczesliwym, takie moje zdanie,....nie odpowiedz,czy doradztwo, Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 08:04 rozumiem, że to był żart filipa, patriarchalna sitwa miśków piwożłopów strasznie się cieszy i trzęsie brzuszkami ale ustosunkuję się na serio: zdrada -> to kłamstwo, kłamstwo -> brak zaufania, jeśli nie ma zaufania -> nie ma bezpieczeństwa, nie ma bezpieczeństwa -> nie ma wygody, o wartościach już nawet nie wspomnę, a ktoś kto z łamie wspólnie ustalone reguły nie jest godzien uczuć ani uwagi (nie mówię o potknięciach, bo te się mogą zdarzyć), i to wcale nie jest śmieszne, to jest raczej żałosne bardziej łopatologicznie już nie umiem tego wyjaśnić ten tekst natomiast "przecież wiadomo ze faceci nie zdradzają tylko jak nie maja okazji," - obraża mężczyzn, a przynajmniej część a druga część wypowiedzi, ta o kobietach - "przeciez wiadomo ze faceci nie zdradzaja tylko jak nie maja okazji,zreszto prawie zawsze z kobietami,ktore nie toleruja zdrady," - jest już tak pochylona, że słów brak, ale spróbuję skomentować: gratuluję wyboru życiowych wzorców nie mam w zasadzie zrozumienia dla słabości, które godzą w dobro innych, musialabym zaakceptować to co dzieje się w patriarchalnych, nieco zapóźnionych cywilizacyjnie społecznościach (Indiach, Afryce, w Polsce) w relacjach mężczyźni - kobiety Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 16:00 pierogi_z_jagodami napisała: a druga część wypowiedzi, ta o kobietach - "przeciez wiadomo ze faceci nie z > dradzaja tylko jak nie maja okazji,zreszto prawie zawsze z kobietami,ktore nie > toleruja zdrady," - Filip wie,co pisze. po 25 latach nie zdradza sie z byle kim. no i ta obluda swietych mezatek. ktore tez potrafia byc nie swiete, kiedy nadarzy sie tylko okazja. > > > Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: rozwod po 25 latach 22.04.13, 13:09 w moich prywatnych statystykach występują tylko przypadkowe sporadyczne zejścia z drogi cnoty małżeńskiej, recydywy są rzadkie i zdarzają się raczej mężczyznom, osobiście uważam, że wszystko jest dla ludzi - również dla kobiet, nie widzę powodu dla którego one miałyby być wierne bardziej niż oni... oczywiście o ile nie krzywdzi się drugiej osoby, a niestety kłamstwo ma krótkie nóżki i prędzej czy później wychodzi... kłamstwo to brzydka rzecz i bardzo boli... podobają mi się ludzie otwarci dla których trójkąt nie jest problemem, poliamoryczni, pewni siebie dowartościowani, rozumiejący słabości partnera i ustawiający seksualność na właściwym dla niej miejscu, bez niepotrzebnego jarania się wymyślonymi problemami, wtedy tzw zdrada nic nie niszczy Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 07:49 Ludzie się zmieniają, czasem za bardzo, żeby ze sobą być. Zresztą umiejętność życia w stadle, podobnie jak umiejętność życia w pojedynkę, to dar dany nielicznym. Większość się do tego nie nadaje. Jak tak popatrzę naokoło, smuta mnie ogarnia, jak niebywale niektórzy się męczą w swoich związkach. Męczą się, albo męczą najbliższą osobą, ale ludzie nic z tym nie robią, bo się poddali i nałożyli na siebie wędzidło konwenansu albo strachu przed zmianami. Odpowiedz Link
amityr Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 10:01 Żeby wziąć po tylu latach albo i więcej rozwód,to najpierw trzeba stworzyć piekło. Odpowiedz Link
misia007 Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 11:14 Teoretyczne rozważania nie mają głębszego sensu.Każdy związek jest inny ,każdy ma inne słabości i mocne strony i od nas , zależy co z tym uczuciem ,które nas połączyło zrobimy.A że zacytuję noblistkę".....zrodziliśmy się bez wprawy i umrzemy bez rutyny"....popełniamy błędy,płacimy za nie,wybaczamy,prosimy o wybaczenie i....różnie być może. Odpowiedz Link
izis52 Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 14:35 Tak różnie bywa, że bardzo ubawiło mnie stwierdzenie pewnej pani w toku dyskusji o rozwodach; po rozwodzie nie miałabym się z kim kłócić, a on przyzwyczajony. . Drugi ciekawy przypadek; gdy pan podaje jako powód rozwodu niski poziom wykształcenia żony, podczas kiedy on własnie zaocznie ukończył studia, więc są "intelektualnie" niedopasowani. Wg. mnie musiał bardzo zaocznie studiować i niekoniecznie ta wiedza wspomogła intelekt. Odpowiedz Link
filip505 Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 15:03 ....masz zdecydowanie racje amityr,pierogi,faktem jest ze jak sie facet da zlapac na zdradzie to najlepiej o nim nie swiadczy, ale co,jedna zdrada przekresla 25 lat udanego zwiazku???, ludzie maja prawo do zmian,nic w tym zlego,problemem jest brak tolerancji,wspolczuje ze zyjesz w otoczeniu nieszczesliwych ludzi,ja widze wokolo siebie raczej szczesliwych ludzi,nieraz w drugim czy nawet trzecim zwiazku, a to co misia w koncowce napisala nie jest jakas waroscia?, ktora w kazdym zwiazku trzeba pielegnowac,moim zdaniem to lepsze jak szukanie idealu,w nieskonczonosc, Odpowiedz Link
filip505 Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 15:05 .....chociaz jest nas troche,prawda amityr, --zapomnialem dodac, Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 16:07 jezeuuuuu,jaka zalosna wypowiedz i taka sowinistyczna. nie przyszlo ci do glowy,ze faceci w ogole nie powinni zdradzac? filip505 napisał: > ....masz zdecydowanie racje amityr,pierogi,faktem jest ze jak > sie facet da zlapac na zdradzie to najlepiej o nim nie swiadczy, > ale co,jedna zdrada przekresla 25 lat udanego zwiazku???, > ludzie maja prawo do zmian,nic w tym zlego,problemem jest > brak tolerancji,wspolczuje ze zyjesz w otoczeniu nieszczesliwych > ludzi,ja widze wokolo siebie raczej szczesliwych ludzi,nieraz w > drugim czy nawet trzecim zwiazku, > a to co misia w koncowce napisala nie jest jakas waroscia?, > ktora w kazdym zwiazku trzeba pielegnowac,moim zdaniem > to lepsze jak szukanie idealu,w nieskonczonosc, Odpowiedz Link
natla Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 16:35 Bezprzekaziątko, może i powinni, ale natury nie zmienisz. Oni tacy są i już. I albo ich lubisz albo nie. Tak na ucho Ci powiem, że ja ich albo lubię albo nie, i że zdradą żaden mnie nie zaskoczy. Prędzej wiernością. A bywają czasaaaaaami i tacy Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: rozwod po 25 latach 22.04.13, 15:09 taka jest nasza natura, że seks z jednym partnerem nam się nudzi po jakimś czasie, wszystkim - niezależnie od płci, kobiety są wychowywane w naszej kulturze kastracyjnie więc łatwiej się godzą z tym brakiem, ale też nie wszystkie, i wtedy leci poniżający tekst pt świątobliwe mężatki takie one świątobliwe jak i świątobliwi są ich mężowie dlatego kiedyś tu zadałam pytanie o poliamorię, o wasz stosunek do trójkątów Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 16:04 dzieki za cytat, tez czesto go w myslach przytaczam misia007 napisała: > Teoretyczne rozważania nie mają głębszego sensu.Każdy związek jest inny ,każdy > ma inne słabości i mocne strony i od nas , zależy co z tym uczuciem ,które nas > połączyło zrobimy.A że zacytuję noblistkę".....zrodziliśmy się bez wprawy i um > rzemy bez rutyny"....popełniamy błędy,płacimy za nie,wybaczamy,prosimy o wybacz > enie i....różnie być może. Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 16:03 bardzo malo wiesz o zyciu. amityr napisał: > Żeby wziąć po tylu latach albo i więcej rozwód,to najpierw trzeba stworzyć piek > ło. Odpowiedz Link
amityr Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 17:50 bez_przekazu napisał(a): > bardzo malo wiesz o zyciu. > amityr napisał: > > > Żeby wziąć po tylu latach albo i więcej rozwód,to najpierw trzeba stworzy > ć piek > > ło. Skoro twierdzisz ,że jestem stary pryk,to coś jednak wiem. Bo wiem ,że nic nie wiem itd. Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 19:00 niestety, starosc nie zawsze oznacza madrosc. odsylam do mojego watku o zmianach w psychice na starosc. amityr napisał: > bez_przekazu napisał(a): > > > bardzo malo wiesz o zyciu. > > amityr napisał: > > > > > Żeby wziąć po tylu latach albo i więcej rozwód,to najpierw trzeba s > tworzy > > ć piek > > > ło. > Skoro twierdzisz ,że jestem stary pryk,to coś jednak wiem. Bo wiem ,że nic nie > wiem itd. > > > Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 16:02 nie win ludzi, tylko otoczenie, w jakim zyja. pierogi_z_jagodami napisała: > Ludzie się zmieniają, czasem za bardzo, żeby ze sobą być. > Zresztą umiejętność życia w stadle, podobnie jak umiejętność życia w pojedynkę, > to dar dany nielicznym. Większość się do tego nie nadaje. Jak tak popatrzę nao > koło, smuta mnie ogarnia, jak niebywale niektórzy się męczą w swoich związkach. > Męczą się, albo męczą najbliższą osobą, ale ludzie nic z tym nie robią, bo się > poddali i nałożyli na siebie wędzidło konwenansu albo strachu przed zmianami. > > > Odpowiedz Link
goskaa.l Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 20:32 bez_przekazu napisał(a): > nie win ludzi, tylko otoczenie, w jakim zyja. > pierogi_z_jagodami napisała: > > > Ludzie się zmieniają, czasem za bardzo, żeby ze sobą być. > > Zresztą umiejętność życia w stadle, podobnie jak umiejętność życia w pojedynkę, > > to dar dany nielicznym. Większość się do tego nie nadaje. Jak tak popatrzę nao > > koło, smuta mnie ogarnia, jak niebywale niektórzy się męczą w swoich związkach. > > Męczą się, albo męczą najbliższą osobą, ale ludzie nic z tym nie robią, bo się > > poddali i nałożyli na siebie wędzidło konwenansu albo strachu przed zmianami. Otoczenie nie ma nic do tego. Ludzie mogą żyć obok siebie, oddaleni bardziej niż obcy - bez zdrady. I po co komu takie małżeństwo? Odpowiedz Link
tamaryszek44 Re: rozwod po 25 latach 21.04.13, 23:19 Tak sobie czytam i czytam i.......zastanawiam się, czy mój mąż mnie kiedyś zdradził? a jesteśmy ze sobą 27 lat. Nie jest to typ podrywacza i flirciarza, ale zawsze miał powodzenie u płci przeciwnej. Jest domatorem, nie pije nie wychodzi z kolegami itp. Nie wiem po co mi to wiedzieć, ale zastanawiam się czy był, jest lub byłby do tego zdolny. Kobiety dowiadując sie o zdradzie swojej drugiej połowy nierzadko są w wielkim szoku..... - on!, to niemożliwe, byliśmy szczęśliwi, kocha mnie itd. Czyż i ja nie mówiłabym tak ,gdyby? Odpowiedz Link
misia007 Re: rozwod po 25 latach 22.04.13, 09:00 Ja myślę,że ...to się czuje.Po tylu latach wspólnych znamy się już na wylot i jakakolwiek zmiana .....bije po oczach.Pierogi napisały ,że trudno jest żyć we dwoje.No może ale tak z perspektywy 38 lat mogę stwierdzić,że te pierwsze lata,kiedy się poznajemy ,docieramy są decydujące.Jak to przetrwamy to póżniej ..... się już tylko spija śmietankę. Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: misia 22.04.13, 13:26 tak, trudno, większość ludzi żyje razem nie kochając się wcale, ja widzę po prostu na pierwszy rzut oka, czy daną parę łączy jeszcze jakieś minimalne ciepełko czy to tylko pokazówa, spora część zachowuje się jak roboty, na zasadzie - robimy to co wypada, do czego się przyzwyczailiśmy i co jest bezpieczne, ale czasem nawet bez serdeczności czy ciepła, ja rozumiem, że przejawy miłości charakterystyczne dla dwudziestolatków mijają bezpowrotnie, ale serdeczność i przyjacielskość powinna być wyczuwalna, jeśli to jest naprawdę związek, a nie parada na pokaz pierogi mają taki radarek w środku i widzą to co trzeba dlatego uważają, że życie we dwoje nie dla każdego jest źródłem rozwoju osobistego, bardzo często jest to hamulec, blokada i toksykologia pierogi uważają że w takiej sytuacji lepiej się rozstać i lepiej późno niż wcale Odpowiedz Link
misia007 Re: misia 22.04.13, 14:23 Radarku w oku nie mam ale w otoczeniu par bliskich sobie ,ba coraz bliższych sobie .....całkiem sporo.Owszem to się widzi i czuje tą wzajemną bliskość, czułość,troskę o partnera .. Cóż pierogi każdy z nas ma jakieś doświadczenia ....ja akurat takie.Mam szczęście,wiem,że mam ale nie jesteśmy z miśkiem przypadkiem odosobnionym. Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: misia 22.04.13, 15:00 pierogi całe szczęście widują też pary które są sobie bliskie .. Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: misia 22.04.13, 16:55 a moze to nie szczescie tylko ugodowy charakter? podobno kobieta potrafi wiele zniesc, ktore to stwierdzenie zawsze mnie zdumiewalo,bo ja nie potrafie. i uwazam,ze jesli ktoras potrafi to znaczy,ze jest glupia. misia007 napisała: > Mam szczęście,wiem,że mam ale nie jesteśmy z miśkiem przypadkiem o > dosobnionym. Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: misia 23.04.13, 06:17 nie oceniaj pochopnie, jest coś takiego jak syndrom poznawczy, i jest masa różnych mechanizmów, z którymi radzić sobie trzeba się nauczyć, a co jeśli ktoś z wychowania przystosowany do poniżenia? potem jest takim osobom trudniej zachować szacunek do samych siebie, a do tego pranie mózgu pt trzeba cierpieć bo takie jest życie i nieść swój krzyż bo dobra żona to korona męża i takie tam... Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: rozwod po 25 latach 22.04.13, 16:48 to smutne,jesli kogos sie zna juz tylko na wylot. to co zostaje? smietanke? moim zdaniem to raczej zsiadle mleko zostaje do wypicia na starosc. misia007 napisała: > Ja myślę,że ...to się czuje.Po tylu latach wspólnych znamy się już na wylot i > jakakolwiek zmiana .....bije po oczach.Pierogi napisały ,że trudno jest żyć we > dwoje.No może ale tak z perspektywy 38 lat mogę stwierdzić,że te pierwsze lat > a,kiedy się poznajemy ,docieramy są decydujące.Jak to przetrwamy to póżniej .. > ... się już tylko spija śmietankę. Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: rozwod po 25 latach 23.04.13, 06:24 czy mówiąc starość piszesz o sobie? bo na pewno nie o mnie, jestem młoda i dziarska jak kasztanka marszałka Odpowiedz Link
misia007 Re: rozwod po 25 latach 23.04.13, 10:31 Pierogi miłe no nie rób ze mnie kretynki bo wiem co czuję .....bez żadnego ALE jestem szczęśliwa.No prawie bo ciernie są ale nie w naszym związku akurat .Przeszliśmy przez te lata sporo i to,że zawsze mogliśmy na siebie liczyć,wzajemne wsparcie też scementowało nasz związek..Uwierz mi na słowo,tak czasem się zdarza ,że budzisz się po tylu latach obok tego samego mężczyzny i wiesz,że jesteś tam gdzie być powinnaś i że to właśnie z nim chcesz być.Zawsze. Odpowiedz Link
natla Re: rozwod po 25 latach 23.04.13, 11:12 Mam nadzieję, że to Misiu doceniasz. Jesteście rzadkim przypadkiem Myślę, że umiejętność kompromisu Wam to dała, chęć dogadania się w podbramkowych sytuacjach i zwycięstwo rozumu nad uczuciami, tymi złymi oczywiście. Rozwód po 25 latach czyli w wieku tak circa about pięćdziesiątki ma sens, ale tylko wtedy kiedy "strony" od lat nie mogą sie dogadać i nie ma szans na to dogadanie się w przyszłości. Lepiej żyć w spokoju i jeszcze sobie to życie ułożyć. Tylko po co czekało sie aż 25 lat? Pewnie jest złudzenie, że może się polepszy. Ratuje sie małżeństwo, bo dzieci, bo ekonomia, ale w pewnym momencie priorytety znikają i człowiek zaczyna się zastanawiać nad zmianą. Każde stadło przeżywa kryzysy. Pytanie: ile ich trzeba przeżyć, aby w końcu zacząć myśleć o rozwodzie? Myślę, że ile małżeństw, tylu ludzi i tyle wzorów na przebieg małżeństwa. Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: rozwod po 25 latach 23.04.13, 11:47 misiu, naprawdę z całego serca gratuluję, to znaczy że jesteś dotknięta tym cudownym darem umiejętności i możliwości życia we dwoje... i z nikogo nie robię kretynki, to jest wybór czytacza czy weźmie do siebie moje wypociny czy odnajdzie w nich jedynie abstrakcję odległą o lata świetlne od własnej sytuacji Odpowiedz Link
amityr Re: rozwod po 25 latach 21.07.13, 10:28 pierogi_z_jagodami napisała: > czy mówiąc starość piszesz o sobie? bo na pewno nie o mnie, jestem młoda i dzia > rska jak kasztanka marszałka Taką cię właśnie lubię!!! Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: rozwod po 25 latach 22.04.13, 16:46 lepiej nie wiedziec,jesli by nawet to zrobil. tamaryszek44 napisała: > Tak sobie czytam i czytam i.......zastanawiam się, czy mój mąż mnie kiedyś zdra > dził? a jesteśmy ze sobą 27 lat. Nie jest to typ podrywacza i flirciarza, ale z > awsze miał powodzenie u płci przeciwnej. > Jest domatorem, nie pije nie wychodzi z kolegami itp. > Nie wiem po co mi to wiedzieć, ale zastanawiam się czy był, jest lub byłby do t > ego zdolny. > Kobiety dowiadując sie o zdradzie swojej drugiej połowy nierzadko są w wielkim > szoku..... > - on!, to niemożliwe, byliśmy szczęśliwi, kocha mnie itd. > Czyż i ja nie mówiłabym tak ,gdyby? Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: bez_przekazu 22.04.13, 13:19 a co ma do rzeczy otoczenie? przecież to ludzie sobie sami kształtują swój związek, w środku, otoczenie często pojęcia nie ma co sie dzieje i wcale nie winię ludzi, co tu ma do rzeczy wina? lepiej się rozstać zamiast być razem w samotności, samotność we dwoje to wielka katusza.. żadnej winy tu nie widzę bo tez i żadnego przestępstwa nie ma, skoro się rozstają to się rozstają i koniec, gdzies na nich czeka zapewne inne zycie i rzeczy których by będąc w małżeństwie nie doświadczyli wydaje się, że starsze osoby maja większy problem z podejmowaniem decyzji o rozstaniu, większy lęk przed nowym, słabszą umiejętność dostosowania się, ale do licha, mogą tak samo jak młodzi, dla mnie nie ma różnicy, ale co ja się wypowiadam - nie znam się bo z nikim nie przeżyłam 20kilku lat Odpowiedz Link
polnaro Re: idealne związki nie istnieją 22.04.13, 15:35 Ja przeżyłam wspólnych lat 35 i w dodatku bez zdrady /na 99,99 %/, i nie myślę o rozwodzie, ale, bardzo często, o dwu M-3 obok siebie - o powodach mogę rozmawiać tylko z małżonkami o podobnym stażu małżeńskim. Teorie, idee i ideały ...ach, ileż tu można mówić, pisać, a czymże to wszystko w zderzeniu z codziennością, rutyną, drobiazgami; rozbić się można nie tylko o górę lodową, ale i o maleńki pieniek. O związek należy 'walczyć' permanentnie, to fakt, ale bez nadmiernego ryzyka; bez 'drogi ewakuacyjnej' nie jest łatwo. Odpowiedz Link
misia007 Re: idealne związki nie istnieją 22.04.13, 15:55 Pierogi napisały; " dlatego kiedyś tu zadałam pytanie o poliamorię, o wasz stosunek do trójkątów" Taa,seks dla seksu nie wchodzi w grę. .Seks nierozerwalnie łączy się dla mnie z uczuciem ,bliskością i więzią więc jeśli w związku czuję się spełniona to nie mam potrzeby ani ochoty angażować się gdzie indzie.Mieszczańskie powiesz? No może ale mnie z tym .....cholernie dobrze. Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: idealne związki nie istnieją 23.04.13, 06:09 nie zrozumiałaś mnie misiu - tu nie chodzi mi o sam seks, a o miłość, tyle że w trójkącie, sam seks zawsze zubaża człowieka, nie da się wyeliminować uczuć, no chyba że ktoś i tak wątły i ubogi w tej materii Odpowiedz Link
bez_przekazu Re: bez_przekazu 22.04.13, 16:51 ano ma,szczegolnie najblizsza rodzina i praca,ktora jest wazniejsza od zwiazku.moze ciezko to zrozumiec normalnym ludziom, pierogi_z_jagodami napisała: > a co ma do rzeczy otoczenie? przecież to ludzie sobie sami kształtują swój zwią > zek, w środku, otoczenie często pojęcia nie ma co sie dzieje > > i wcale nie winię ludzi, co tu ma do rzeczy wina? lepiej się rozstać zamiast by > ć razem w samotności, samotność we dwoje to wielka katusza.. żadnej winy tu nie > widzę bo tez i żadnego przestępstwa nie ma, skoro się rozstają to się rozstają > i koniec, gdzies na nich czeka zapewne inne zycie i rzeczy których by będąc w > małżeństwie nie doświadczyli > > wydaje się, że starsze osoby maja większy problem z podejmowaniem decyzji o roz > staniu, większy lęk przed nowym, słabszą umiejętność dostosowania się, ale do l > icha, mogą tak samo jak młodzi, dla mnie nie ma różnicy, ale co ja się wypowiad > am - nie znam się bo z nikim nie przeżyłam 20kilku lat > > Odpowiedz Link
polnaro Re: bez_przekazu 22.04.13, 17:15 "Praca ważniejsza od związku" ? Może nie jest ważniejsza, ale, że b. ważna, to musisz przyznać, chyba, że masz inne dochody - dotyczy to i facetów, i kobiet. Trzeba jakoś to miksować. Przy niepracującej żonie mąż może 'zwiewać' z domu i wtedy trzeba pogadać o powodach, chyba, że obojgu to pasuje . Odpowiedz Link
misia007 Re: bez_przekazu 22.04.13, 17:42 Wiesz co bez_przekazu ....nie mam ci nic do przekazania! Odpowiedz Link
filip505 Re: bez_przekazu 22.04.13, 18:26 ....no i nareszcie bez przekazu dala nam "zyciowy przekaz", ludzie to anioly tylko otoczenie winne,zdumiewajace, Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: bez_przekazu 22.04.13, 18:45 osobiście wolę znać niewygodną prawdę niż żyć w kłamstwie, no po prostu mam większe wymagania w stosunku do ludzi zarówno w kwestii przyjaźni jak i miłości, a to oznacza że mam więcej do wygrania w życiu nawet jeśli po drodze schody Odpowiedz Link
filip505 Re: bez_przekazu 22.04.13, 19:48 ....prawda jest jakims tam zaistnialym faktem,a nie wszystkie fakty musimy znac,nie wszystkie sa nam potrzebne,a klamstwo nie ma z tym nic wspolnego,to oddzielna "konkurencja", najlepiej zlikwidowac jego przyczyny,np;natretne dociekanie, jak sie zyje zgodne z wlasnymi pogladami,jawnie,otwarcie, to i klamac nie potrzeba,nie znaczy to ze trzeba zaraz wszystko kazdemu mowic,od zawsze w domu staram sie nie mowic o pracy,zeby oszczedzic "przejmowania" sie tym przez zone, ona niestety czasami "katuje"mnie opowiesciami o pracy, Odpowiedz Link
polnaro Re: Filipie 22.04.13, 20:06 To 'oszczędzanie' partnera i milczenie o kłopotach w pracy działa odwrotnie, bo np. 'domyślając' sobie co też martwi chłopa można bardziej czarny scenariusz tworzyć; najbardziej wkurza ukrywanie kłopotów - co to za związek w obłoku pozorów? Odpowiedz Link
filip505 Re: Filipie 22.04.13, 20:19 ...oj polnaro,nie chodzi o to zeby nie mowic o waznych sprawach,tylko nie zawracac glowy nieistotnymi,mi za to placa,jej nie,a sprawy,klopoty trzeba rozwiazywac,nie opowiadac o nich,sam staram sie o pracy wcale nie myslec jak jestem w domu,i w 99% mi sie to udaje, Odpowiedz Link
misia007 Re: Filipie 22.04.13, 20:36 Polnaro ma rację, żona z pewnością wołałaby znać twoje kłopoty,problemy i jak sobie z nimi dałeś radę....dzielny miś. Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: Filipie 23.04.13, 06:13 Być może życie filipa obfituje w sprawy, którymi nie chce się dzielić z bliską sobie osobą , więc z przyzwyczajenia i na wszelki wypadek milczy, słuchacze zawsze są w cenie i tym sposobem stworzył sobie idealne miejsce w związku zachowując bezpieczną dla siebie i swojego świata odległość od partnera Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: artykuł na temat 23.04.13, 06:06 kolejny kamyczek do dyskusji www.kobieta50plus.pl/rozrywka-50-plus/rozwod-po-piecdziesiatce_2,2970.html Odpowiedz Link
filip505 Re: artykuł na temat 23.04.13, 15:23 ....a powiedzcie dziewczyny,czy nie widzicie innych dziedzin zycia,o ktorych mozna i nawet koniecznie trzeba rozmawiac, np;uczucia,odczucia,poglady spoleczne i polityczne,kultra, dzieci,plany,marzenia,itp, ...a praca jest oczywiscie bardzo wazna,ale sluzy do zarabiania kasy,na zycie i przyjemnosci,oczywiscie nie chodzi mi o to zeby nie wiedziec gdzie partner pracuje i czy wogole pracuje, ale zeby nie zyc jego zawodowym i plotkarskim zyciem, masz racje pierogi,mam pewne bardzo malenkie w skali obszary zycia "tylko mojego",np;to forum,zona oczywiscie wie ze tu pisze,nawet czasami jej cos zacytuje,ale tu nie zaglada, bo to jest moja prywatna korespondencja, Odpowiedz Link
1bunia65 Re: rozwod po 25 latach 02.06.13, 22:57 Witajcie, właśnie w tym roku mija 25 rocznica mojego ślubu i chyba w tym roku podejmę decyzję o rozwodzie. Boję się. Były zdrady, brak bliskości, wspólnych pasji, a dzieci dorosły. Macie jakieś przemyślenia . Podzielcie się ze mną. Proszę Odpowiedz Link
natla Re: rozwod po 25 latach 03.06.13, 07:53 Kiedy dzieci wyfruwają, bliskość drugiej osoby jest chyba najważniejsza. Jeżeli nie boisz się samotności (choć przecież i teraz przy takim mężu jesteś samotna), to ja jak Tamaryszek, też bym się nie zastanawiała. Ale biorę pod uwagę tylko jeden aspekt. Ludzi wiąże jeszcze wiele spraw. Może po prostu czuły kochanek Odpowiedz Link
polnaro Re: rozwod po 25 latach 03.06.13, 13:28 Buniu, nikt nie może dawać rad tyczących tak ważnych spraw, sama udźwignij 'za i przeciw'. Jedno jest pewne: im dłużej zwlekasz tym trudniej się rozstać. Jeśli masz grupę wsparcia nie będzie źle, jeśli sama jesteś jak palec..... montuj grupę wsparcia . Odpowiedz Link
misia007 Re: rozwod po 25 latach 03.06.13, 14:12 Nigdy bym się nie zdecydowała doradzać w takiej delikatnej materii.To,że o tym myślisz,piszesz już o czymś świadczy ale musisz być pewna,że tego chcesz.Żeby nie żałować! Odpowiedz Link
basi_a33 Re: rozwod po 25 latach 04.06.13, 10:20 podziwiam 25 lat razem ,a z drugiej strony nie rozumie! na pewno masz powody osobiste przez które o tym myślisz ,jednak na pewno nie będzie to proste i przyjemne jeśli masz dobrego prawnika któremu możesz się ze tak powiem wygadać na pewno jest łatwiej jeśli nie masz "grupy wsparcia" Odpowiedz Link
zagatka.a Re: rozwod po 25 latach 12.07.13, 21:33 Zrobiłam to. Po 21 latach, po kolejnej zdradzie, mając trójkę dzieci, w tym tylko jedno dorosłe, ale jeszcze nie samodzielne. Nie mogłam już znieść samotności, upokorzenia, niepewności. Braku zaufania, braku porozumienia, braku perspektyw. Decyzja przyszła stosunkowo łatwo - dojrzewałam do niej, przy wydatnej pomocy swojego byłego męża, chyba nawet zbyt długo. Później - tak łatwo nie było, nadal nie jest, mając lat 50 trudno jest myśleć tak jak 30-latka - że życie przede mną, że wszystko się ułoży.... Myślę jednak, ze przynajmniej dałam sobie jeszcze szansę. Odpowiedz Link
pierogi_z_jagodami Re: rozwod po 25 latach 12.07.13, 22:56 Mam lat 56 i też myślę, że wszystko przede mną i że wszystko jakoś się ułoży. Jestem szczęśliwa, bo jestem zdrowa, mam bliskich i żyję. Każda chwila jest, jak cenny jedyny w swoim rodzaju klejnot, szkoda jej na narzekanie, lęki i ponuractwo Szkoda jej na cierpienia spowodowane czyjąś głupotą. Głupich, egoistycznych i zawziętych spuszczamy ze schodów Szkoda naszych drogocennych chwilek na takich. Odpowiedz Link
zagatka.a Re: rozwod po 25 latach 21.07.13, 01:05 Patrząc na wszystko rozsądnie - nie mam powodów do narzekań, mam zdrowe dzieci, pracę dach nad głową, jestem zdrowa, żyję, za chwilę wyjeżdżam z dziećmi na wakacje. Nie roztrząsam przeszłości, boli mnie raczej teraźniejszość i poczucie pustki obok mnie, poczucie, że przegrałam, zmarnowałam wszystkie swoje szanse. Jasne, że wszystko się ułoży - JAKOŚ się ułoży. Tylko to nieszczęsne jakoś... Odpowiedz Link
misia007 Re: rozwod po 25 latach 21.07.13, 09:29 Zagatko jakoś?Masz bardzo dużo.Dzieci,pracę,zdrowie....to mało.?Poczucie pustki,samotność ,tak rozumiem ale w związku też to czułaś plus jeszcze jak piszesz upokorzenie.Powinnaś być z siebie dumna,ze potrafiłaś to przeciąć i zacząć wszystko od nowa.Poczekaj spokojnie daj sobie czas,trochę luzu.A "jakoś" nie musi być nieszczęsne bo życie niesie nam różne niespodzianki.Miłe też! Odpowiedz Link
natla Re: rozwod po 25 latach 13.07.13, 07:56 Zagatko, mądrze zrobiłaś. Nie wracaj do wspomnień, zwłaszcza tych bolesnych i żyj jak Pierogi, zwracając uwagę tylko na dobre strony życia i na dobrych, wesołych ludzi. Reszta niechaj spada na drzewo. Pewnie, że z nie całkiem dorosłymi dziećmi jeszcze Ci będzie trudno, ale pomyśl, o ile trudniej byłoby Ci przy nim. Odpowiedz Link
izis52 Re: rozwod po 25 latach 03.06.13, 08:09 Zaglondaż Tamaryszkowi przez dekold do środka - madoxa, czy bes płot do garuf i łuszka ? Odpowiedz Link
amityr Re: rozwod po 25 latach 21.07.13, 10:32 bez_przekazu napisał(a): > niestety, starosc nie zawsze oznacza madrosc. > odsylam do mojego watku o zmianach w psychice na starosc. Żebyś miała jeszcze włosy, to bym cie polubił. Odpowiedz Link