Dodaj do ulubionych

Miód Manuka

28.08.13, 11:49
Czy ktoś a Was ma może jakieś doświadczenia z tą słodkością. Wmawiają mi ją usilnie jako cudowny środek na wszystko prawie, ale ja do takich cudów podchodzę bardzo sceptycznie. Niby mam smarować ranę na nodze i pewnie zacznę potem fruwać wink
Info internetowe poznałam, więc proszę mnie do nich nie kierować. Chodzi mi o własne doświadczenie.
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Miód Manuka 28.08.13, 11:54
      Z tym miodem ....zerowe ale moja przyjaciłlka wszędzie lansuje i oczywiście na sobie stosuje jakieś "mumio"....na wszystko.Osobiście to bym do rany nic nie pchała bez konsultacji z lekarzem i to ci doradzam.
      • natla Re: Miód Manuka 28.08.13, 11:56
        Lekarz do rany pcha mi tyle medykamentów, które nie działają, że nawet pewnie to cudo nie zaszkodzi.
        • misia007 Re: Miód Manuka 28.08.13, 11:58
          No nie wiem.Nogi masz jak każdy co prawda dwie ale....obie potrzebne.
          • tamaryszek44 Re: Miód Manuka 28.08.13, 18:04
            Ja nie wierzę. Jak coś jest na wszystko to tak jakby na nic. Przereklamowane jest wszystko, wszystko bez wyjątku. Poczytajcie o czosnku, o mięcie, szałwii, miodach itp. dobrach natury. Całe litanie o ich zbawiennym działaniu, ale te działanie jest tak minimalne że na pewno nie uleczy.
            Nie napalaj się w ciemno, a zdobiąc opinie tych co stosowali i lekarzy. Bez wariacji, bo jak ze wszystkim, jednemu może pomóc a drugiemu zaszkodzić.
            • amityr Re: Miód Manuka 28.08.13, 18:42
              To ty jeszcze z ta noga nie skończyłaś. Żartujesz chyba. Zmień lekarza i to szybko. Miodek,smrodek i wychodek. Na głowę ci padło.
            • filip505 Re: Miód Manuka 28.08.13, 18:45
              .....masz duzo racji,ale jedna rzecz,lekarstwo,nie jest
              przereklamowane,wiara ze da sie wyleczyc,wiec natlo;
              smaroj tym miodem z przekonaniem 100% ze to
              NAJLEPSZE,wtedy masz szanse na sukces,ale twoja
              wiara dowodow potrzebuje,wiec pewnie nic z tego,
              .....a pajeczyne z chlebem probowalas?????,
              • natla Re: Miód Manuka 28.08.13, 19:25
                No to stanęliście po mojej stronie big_grin
                Amityr, zmiana nic nie daje, po prostu mam pecha ...... w nodze wink
                • amityr Re: Miód Manuka 28.08.13, 21:53
                  Jeżeli już chcesz to stosuj karbol.
    • amityr Re: Miód Manuka 28.08.13, 21:57
      To jest typowy bajer w stylu Noni itd.Placebo.
      • filip505 Re: Miód Manuka 29.08.13, 14:27
        .....zawsze tez mozna prochem posypac I podpalic,albo od amityra
        jakas bombke pozyczyc,.......tylko nie zaduza,
        • filip505 Re: Miód Manuka 29.08.13, 14:29
          .....tak przy okazji,co to jest miod manuka,czym
          sie rozni od miodu,zwyklego,
          • natla Re: Miód Manuka 29.08.13, 16:29
            Zbierany na Nowej Zelandii i drogi, nawet bardzo, i modny ostatnio chyba. big_grin
            • amityr Re: Miód Manuka 29.08.13, 17:41
              Natla daj luz.
              • filip505 Re: Miód Manuka 29.08.13, 18:24
                .....ty tez amityr,dokad tak biegniesz?????,
                ale lepsze to od bombek,
              • natla Re: Miód Manuka 29.08.13, 19:54
                AMITYRKU, JA JUŻ Z ZASADY DAJĘ SOBIE LUZ I ZA NICZYM NIE GONIĘ TAK JAK TY. (Pardon, znów nie zauważyłam capslocka.)
                Pewnie przed Tobą ucieka jakaś podniesiona spódnica, abo co .....wink
    • skiela1 Re: Miód Manuka 30.08.13, 00:42
      natla napisała:

      > Czy ktoś a Was ma może jakieś doświadczenia z tą słodkością.

      Tak ,ale na problemy zoladkowe smile

      Wmawiają mi ją usi
      > lnie jako cudowny środek na wszystko prawie,

      Nie do konca bo jezeli chodzi o rany, czy jakies oparzenia to w tym przypadku nie wolno stosowac.To musi byc tzw.medical grade honey,specjalnie sterylizowany,w opatrunkach.
      Tak to wyglada ale moga tez byc i inne..
      www.amazon.co.uk/Activon-Dressing-Impregnated-Manuka-Honey/dp/B003O3064K
      • natla Re: Miód Manuka 30.08.13, 08:25
        Dzięki Skiela za info. Na plastry z różnymi cudami wydałam już fortunę, więc miodzik sobie daruje big_grin
        • filip505 Re: Miód Manuka 30.08.13, 19:16
          ....slonce tez jest ok,naprawde,na gola rane,
          ale chyba niezbyt gleboka,
          • natla Re: Miód Manuka 30.08.13, 22:27
            Klarą też naświetlam przy każdej sposobności.
            Kazali się uzbroić w cierpliwość, to się uzbroiłam, ale kiedy 22-go minie rok, to nie ręczę za siebie.
            • filip505 Re: Miód Manuka 31.08.13, 05:19
              ....no wiesz,swietowac chorobe,rocznice????,
              ja juz zapomnialem ze "obcielem" se paluchy,
              choc mam dodatkowy staw w najwiekszym palcu
              prawej reki,a paznokiec jak o niego niedbam
              ciemniejszy,ale staram sie dbac,i jest prawie
              normalny,choc konowal mowil ze nigdy nie bedzie,
              • amityr Re: Miód Manuka 31.08.13, 08:32
                Utnij.
    • pierogi_z_jagodami Re: czerwie - 1 17.09.13, 08:38
      Przyszło mi na maila z poczty zdrowia, sądzę że to dobry pomysł, poczytaj:
      "Trudno gojące się rany – odrażający, ale skuteczny sposób ich leczenia

      czy wiesz, czym jest terapia czerwiami?

      Jest to metoda oczyszczania ran polegająca na umieszczaniu na ranie larw muchy plujki (Lucilia serata).

      Czerwie te mają zadziwiającą zdolność do żywienia się wyłącznie tkanką martwiczą (martwymi komórkami) oraz do pobudzania gojenia rany. Jest to więc niezwykle skuteczny sposób na oczyszczanie ran bez wykorzystywania antybiotyków, szczególnie w przypadku zakażeń bakteryjnych, ponieważ wiele szczepów bakterii jest opornych na nawet najsilniej działające antybiotyki.

      Historia leczenia czerwiami jest fascynująca i opisano ją nawet w Wikipedii. Dlatego też, wyjątkowo, pozwalam sobie zacytować ten artykuł (z francuskiej edycji) prawie w całości, nieznacznie go modyfikując, aby ułatwić lekturę1.

      Często pokutuje wyobrażenie, że terapia czerwiami jest znana głównie czarownikom w dżungli. Tymczasem była ona stosowana nie tylko przez plemiona indiańskie i australijskich aborygenów, ale także korzystano z niej – już od starożytności – w Europie.

      Ojciec współczesnej chirurgii także używał czerwi

      W 1557 roku słynny lekarz Ambroise Paré, ojciec współczesnej chirurgii, korzystał z terapii czerwiami podczas oblężenia Saint Quentin.

      Terapia ta została później zarzucona, jednakże odkryto ją ponownie w XIX wieku, w czasie wojen prowadzonych w krajach tropikalnych.

      Chirurg Napoleona, Dominique Larrey, zaobserwował podczas kampanii egipskiej, że w ranach żołnierzy przynoszonych po kilku dniach z pola bitwy zalęgły się czerwie. Muchy złożyły na ranach jaja, a czerwie miały dość czasu, aby się z nich wykluć. Zaskoczeniem było to, że takie rany goiły się lepiej niż inne!

      „Niszczą martwe tkanki, chronią zdrowe komórki”

      Doktor Joseph Jones, naczelny lekarz armii Konfederatów („Południa”wink podczas wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych, doszedł do tego samego wniosku: potwierdził, że widział „częste przypadki zaniedbanych ran... rojących się od larw (...), które usuwały martwą tkankę, nie naruszając przy tym zdrowej skóry”.

      J.F. Zacharias, inny lekarz Konfederacji, opracował tę technikę na nowo. Jego zdaniem – podczas wojny secesyjnej „larwy te w ciągu jednego dnia lepiej oczyszczały rany niż wszelkie inne środki, którymi dysponowaliśmy”. „Jestem pewien, że dzięki nim ocaliliśmy wiele istnień ludzkich” – podsumował później. Udało mu się uzyskać wyższą przeżywalność wśród tych pacjentów, których leczył za pomocą larw.

      W Europie trzeba było jednak czekać na ponowne odkrycie terapii larwami aż do pierwszej wojny światowej.

      Doktor William Baer, amerykański ortopeda, opisał przypadek żołnierza, który przetrwał na polu bitwy bez opieki medycznej, pożywienia, wody i schronienia, z licznymi otwartymi złamaniami kości udowej oraz poważnymi ranami brzucha i moszny. Po przewiezieniu do szpitala nie miał gorączki, mimo że jego rany okazały się nadzwyczaj poważne. Po zdjęciu z rannego ubrania okazało się, że „w ranach znajdowały się tysiące larw”. Ku zdumieniu lekarza, po ich usunięciu „nie było praktycznie widać żadnych „gołych” kości, a wewnętrzna struktura złamanej kości podobnie jak otaczające ją części całe pokryte były różową tkanką ziarninową, najpiękniejszą, jaką można sobie wyobrazić”.

      Złoty wiek terapii czerwiami

      W roku 1929 doktor Baer, który w tym czasie pracował na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa, przeprowadził badania polegające na umieszczeniu czerwi w otwartych ranach 21 pacjentów chorujących na przewlekłe zapalenie kości i szpiku kostnego – w tamtych czasach chorobę nieuleczalną. Zauważył, że:

      - rany oczyszczały się bardzo szybko,
      - zmniejszyła się liczba patogenów,
      - rany wydzielały mniej intensywny zapach,
      - a ich pH było bardziej zasadowe.

      Po dwóch miesiącach terapii wszyscy pacjenci opuścili szpital całkowicie wyleczeni.

      Po ogłoszeniu w 1931 roku wyników badania doktora Baera leczenie larwalne stało się niezwykle popularne w Stanach Zjednoczonych. Firma farmaceutyczna Lederle zaczęła hodować na dużą skalę „czerwie chirurgiczne”, czyli larwy muchy plujki.

      W latach 1930–1940 w czasopismach medycznych pojawiło się ponad sto artykułów dotyczących terapii czerwiami, ilustrowanych przykładami udanego leczenia trudno gojących się ran lub poważnych zakażeń (takich jak zapalenie kości i szpiku kostnego, ropnie, rany oparzeniowe i podostre zapalenie wyrostka sutkowatego). Zachęciło to ponad 300 amerykańskich szpitali do wykorzystywania tej metody aż do momentu wynalezienia penicyliny i innych antybiotyków, które usunęły terapię czerwiami w cień.

      Czerwie z Diên Biên Phu

      W 1954 roku, po bitwie pod Diên Biên Phu, francuscy sanitariusze musieli poradzić sobie z ogromną liczbą rannych, których nie można było ewakuować, gdyż obóz został oblężony przez wroga. Zaczęto spontanicznie stosować terapię larwalną, ponieważ brakowało leków i trzeba było odciążyć chirurgów i pielęgniarki. Historię tę opisał naczelny lekarz armii, Paul-Henri Grauwin, w swojej książce, zatytułowanej „J'étais médecin à Diên Biên Phu” („Byłem lekarzem w Diên Biên Phu”wink.

      Powrót do łask terapii czerwiami

      Stosowanie antybiotyków doprowadziło w ciągu kilku dziesięcioleci do powstania szczepów bakterii i grzybów lekoopornych i wielolekoopornych.

      W 1989 roku lekarz Ronald Sherman z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine utworzył na terenie Veterans Affairs Medical Center (szpital dla weteranów wojskowych) w Long Beach (Kalifornia) oddział specjalizujący się w terapii larwalnej. Przeprowadził on pierwsze kontrolowane badanie kliniczne z wykorzystaniem czerwi do leczenia wrzodów kręgosłupa u weteranów wojskowych. Doskonałe wyniki u pacjentów, którym inne rodzaje leczenia nie były w stanie pomóc, rozniosły się echem w środowisku medycznym i w artykułach zamieszczanych w internecie.

      W ciągu czterech lat wykorzystanie czerwi w medycynie przedstawiono w ponad pięćdziesięciu artykułach opisujących 400 pacjentów biorących udział w badaniach klinicznych oraz sześć tysięcy osób poddanych terapii i zarejestrowanych w bazach danych (w celu ewentualnej dalszej kontroli wyników leczenia). Zgodnie z tymi informacjami uratowano od 40 do 50% kończyn, do leczenia których zastosowano terapię czerwiami.

      Obecnie metodę tę stosuje ponad 3000 lekarzy z klinik i szpitali w ponad 20 krajach, w tym również w Polsce. Leczenie to mogłoby być niezwykle skuteczne w krajach rozwijających się, w których dostęp do antybiotyków jest ograniczony i tam, gdzie występują lekooporne szczepy patogenów.

      Zatwierdzenie leczenia we Francji

      Leczenie czerwiami zatwierdzono do stosowania we Francji w 2004 roku. W Polsce metoda ta stosowana jest m.in. w ramach eksperymentów medycznych (badań naukowych) na uczelniach medycznych oraz w nielicznych placówkach niepublicznych.

      W 2008 roku doktor Anne Dompmartin ze szpitala CHU (Centre Hospitalier Universitaire de Caen) w Caen przeprowadziła metodą podwójnie ślepej próby badanie z wykorzystaniem czerwi przykładanych w specjalnych, nawilżanych opatrunkach dwa razy dziennie (od 80 do 120 euro za opatrunek dostarczany przez niemieckie laboratorium BioMonde). Nakładano je u ochotników wyłącznie na zakażone lub zwłókniałe rany. Czerwie wykluwały się ze zdezynfekowanych jaj. Badanie to przeprowadzono w kwietniu 2008 roku, wzięło w nim udział 120 pacjentów.

      cd w kolejnej wypowiedzi

    • pierogi_z_jagodami Re: czerwie 2 17.09.13, 08:42
      cd
      "Podsumowując, według literatury medycznej, larwy żywiące się martwymi tkankami:

      dezynfekują rany i zabijają bakterie,
      przyspieszają tworzenie się blizn,
      oczyszczają rany w optymalny sposób. Czerwie robią to znacznie lepiej niż chirurg, który może uszkodzić żywe komórki podczas otwierania rany i wymuszania krwawienia. Przecież nawet najbardziej wprawne oko ludzkie nie jest w stanie odróżnić martwych komórek od żywych. Czerwie są precyzyjne i żywią się jedynie martwiczą i/lub zainfekowaną tkanką, dzięki czemu można uniknąć ryzyka gangreny (przyczyny amputacji) oraz poważnej i często śmiertelnej sepsy. Ponadto pracują one przez kilkadziesiąt godzin bez przerwy, czyli znacznie dłużej niż chirurg operujący pacjenta pod narkozą.

      Oczywiście nie należy oczekiwać od lekarzy, że sami zaproponują nam terapię larwalną w przypadku, gdy my lub nasi bliscy trafimy do szpitala z trudno gojącymi się ranami.

      Pomyślałem jednak, że warto wspomnieć o takiej możliwości. Najważniejszą bowiem zaletą czerwi jest to, że potrafią one oczyszczać rany nawet zakażone bakteriami opornymi na antybiotyki.

      Film w prezencie...

      Znalazłem ciekawy choć przerażający film ilustrujący sposób leczenia czerwiami: uwaga, nie polecam go osobom wrażliwym albo tym, które zamierzają zasiąść za chwilę do stołu.

      Po tym, jak w 2006 roku zakażenie będące następstwem cukrzycy objęło lewą stopę Lindy Frank, kobieta odwiedziła kilkunastu lekarzy – i wszyscy zalecali amputację. Przerażona tą wizją, zaczęła szukać w internecie informacji dotyczących terapii czerwiami. Skontaktowała się z doktorem Louisem Bonavitą ze szpitala CNY Family Care we Wschodnim Syracuse, prosząc go o pomoc. Leczenie obejmowało nakładanie larw na rany na okres od jednego do dwóch dni. W tym czasie larwy zjadały tkankę martwiczą i pozostawiały zdrowe tkanki nietknięte – a wszystko to bez stosowania antybiotyków.

      Po dwudziestu zabiegach udało się uratować stopę Lindy.



      Jest on w języku angielskim, ale obrazy mówią same za siebie."

      No to udanego leczenia big_grin Wszystko skopiowałam z poczty. (pocztazdrowia.pl)
      • misia007 Re: czerwie 2 17.09.13, 09:13
        Tez dzisiaj dostałam w poczcie i chciałam Ci Natlo wysłać ale ....pierogi były szybsze.
      • natla Re: czerwie 2 17.09.13, 09:18
        Dzięki Pirogi za doniosły wkład w mój problem wink, ale myślę, że zostawię to jako ostateczność.big_grin Nie to nawet, że chodzi o robale, ale u nas pewnie tego nikt nie robi, o umiejętnościach już nie wspomnę.
        Widziałam w szpitalu rany, do których moja się nie umywa, a nikt nigdy o tej dawno znanej metodzie nie wspomina.
        • amityr Re: czerwie 2 17.09.13, 10:17
          Hehehe a ja pisałem o tym już z pół roku temu.Amerykę odkryli.
        • pierogi_z_jagodami Re: natlo 17.09.13, 10:40
          Cóż, zauważyłam przy swoich problemach że lekarze często są niedouczeni i nie potrafią efektywnie pomóc choremu. Czasem odnosiłam wrażenie, że wizyta u lekarza jest lepszym lub gorszym spektaklem podobnie jak obrady sądu. Niewiele istotnej treści, ino jakieś formułki. Nie chce im się douczać, na dodatek ortodoksyjnie tkwią w medycznych dogmatach, bo nie chcą być napiętnowani przez środowisko. Przede wszystkim nie chce im sie podejmować wysiłku. Mało kto ma osobista ambicje i uczciwość, jest mniej więcej tak jak wszędzie, dużo bagienka i od czasu do czasu z rzadka kwiaty lotosu wink

          Ale to nie znaczy że masz o siebie nie zadbać. Teraz jest wszystko, to tylko kwestia pieniędzy albo determinacji. W krajach zachodnich (nie tylko w Afryce) to działa, w Polsce uważa się to za metodę niekonwencjonalną, niestety. Cholerny zaścianek. Ale Niemiaszki, Skandynawia, Beneluks, UK są blisko smile Poczytaj tu: www.stopacukrzycowa.com/stopa_cukrzycowa_larwoterapia_maggot_therapy.html

          __
          "Moje poglądy są moje; inne są dopuszczalne, a nawet zalecane". - pierogi z jagodami

          "Zawsze może istnieć kilka różnych a słusznych poglądów na jedną i tę samą sprawę. Poglądy te nie muszą z sobą walczyć, bo leżąc na różnych płaszczyznach nie przecinają się: są to linie wichrowate." - Kisiel
          • natla Re: natlo 17.09.13, 11:33
            Co do lekarzy, pełna zgoda. Każda wizyta u lekarza jest kopią poprzedniej. Ciągła ta sama jednoaktówka. Najpierw ja mówię, staram się zwięźle, potem p. dr albo oglądnie mnie zbada albo bierze się do pisania kolejnych nieefektywnych recept. Płacę i wychodzę. Czasem zdarza się "kwiat lotosu" .... czasem.
            O szpitalach nawet nie wspomnę, bo tam człowiek głównie idzie poleżeć, pospać i ponudzić się.
            Zamiast porobić wszystkie możliwe badania w tydzień, trzymają 2 lub 3 tygodnie i wykonują podstawowe (znowu) badania, wydłużając procedury w nieskończoność. Czasem jak się wkurzę, to idę do prywatnych laborów i robię sobie badania, z którymi wracam do dr. Paranoja big_grin
          • izis52 Re: natlo 17.09.13, 11:34
            W szpitalach państwowych mają obowiązkowe standardy postępowania dla określonych chorób i z tego są rozliczani. Prywatnie też lekarze nie chcą eksperymentować. W przypadku niestandardowego leczenia łatwo zarzucić im brak profesjonalizmu, a odszkodowania zasądza się coraz wyższe, więc nowymi (starymi) metodami - pacjent może się leczyć sam wink.
            • pierogi_z_jagodami Re: natlo i izis 17.09.13, 11:41
              właśnie dlatego zarzuciłam link, po którym macie oprócz małego wykładu i mądrego wywiadu również adresy lecznic które robalami leczą... jest prywata kochane!!! za kasę można wszystko smile
              • misia007 Re: natlo i izis 17.09.13, 11:50
                Izis w szpitalach klinicznych prowadzone są programy eksperymentalne w ramach prac badawczych.NFZ nic do tego nie ma a te eksperymenty związane są z osobami naukowców do których zwracają się producenci.Na mnie ...tez testują!
            • pierogi_z_jagodami Re: izis 17.09.13, 11:46
              Nie zgadzam się Izis z tobą.
              Nam namiary na lekarzy którzy leczą dietą, medycyna chińską, głodówkami leczniczymi, są otwarci na eliminowanie pasożytów (p. stoją za większością alergii i osłabionych odporności a w normala-pierwszo-kontaktowca takiej procedury nie doświadczysz)... tyle z mojej bajki.. są pewnie jeszcze inni i nie trzeba koniecznie leczyć się na własną rękę smile
          • amityr Re: natlo 17.09.13, 13:06
            pierogi_z_jagodami napisała:

            W krajach zachodnich (nie tylko w Afryce) to działa, w Polsce uważa się to za metodę niekonwencjonalną, niestety. Cholerny zaścianek.


            Co ty piszesz wejdź w Google i poczytaj,np w Klinice we Wrocławiu stosują od wielu lat.
            • pierogi_z_jagodami Re: amityr 17.09.13, 18:36
              właśnie weszłam - w paru miejscach, nie tylko we Wrocku, to robią - ale generalnie raczej nie, chcesz powiedzieć że refunduje to NFZ?
              • amityr Re: amityr 17.09.13, 18:59
                A co to właściwie jest ?PISZESZ TAK MGLIŚCIE ,ŻE AZ MNIE CIARKI PRZECHODZa.
                • pierogi_z_jagodami Re: amityr 17.09.13, 19:14
                  przecież znalazłam stronkę z adresami i podałam, wiem o tym że to sie robi (od dawna)

                  tym niemniej to sa prywatne zakłady, w ramach NFZ tego nie robią - tak rozumiem podane informacje, jeśli sie mylę sprostuj i podaj natli adres smile

                  wydaje się że medycyna oficjalna nie zajmuje sie takimi rzeczami, to jest niszowa sprawa, niekonwencjonalna (w koncu lekarze rownież asystują ludziom przy głodówkach leczniczych na specjalnych wczasach-turnusach i wcale to nie oznacza że oficjalna medycyna uważa to za metode leczenia i że uczą tego w szkolach - w szkołach uczą wręcz przeciwnych rzeczy, ostrzegaja przed skrajnym zagłodzeniem i kwasicą!)
                  • amityr Re: amityr 17.09.13, 21:17
                    Przepraszam pierożku. Z rozpędu napisałem pod Twoim postem do @natli. Martwię się o tą jej girę.Ona jest jak mały dzieciak . Tak nie można. Moja babcia miała "fluks"-wyciek z ran na nodze chyba gnić zaczynała. Uratował ją od amputacji jakiś ksiądz. Wiem tylko ,że polecił okłady z karbolu ze spirytusem.Noga wyzdrowiała i babcia wyszła za dziadka a potem z babci wyszła mama a ja na końcu wyszedłem.
                    • natla Re: amityr 17.09.13, 22:37
                      Dzięki Wam za troskę. Mam nadzieję, że noga nie dojrzeje do robali, ale jak będzie trzeba, to zamiast utraty giry, będę łapać się i robali.
                      Na razie jutro jadę do sławnej oparzeniówki, gdzie chcę załatwić areszt dla nogi lub raczej całej siebie w komorze hiperbarycznej, bo jak na razie, to tylko to działa.
                      • amityr Re: amityr 18.09.13, 10:04
                        Trzymam kciuki i innych proszę o to samo.
                        • misia007 Re: amityr 18.09.13, 10:45
                          Nie musisz prosić,się rozumie samo przez się!!!!!!!
                          • amityr Re: amityr 18.09.13, 12:18
                            misia007 napisała:

                            > Nie musisz prosić,się rozumie samo przez się!!!!!!!

                            A jak ktoś nie jest taki bystrzacha jak ty?a?
                            • natla Re: amityr 18.09.13, 16:31
                              Mnie tam 19 st. wody w morzu nie zaszkodzi, ale wyraźnie przez los skrzywdzony gbur lekarz i owszem. Szkodzi na psyche. Do kitu to wszystko. Jedynie pielęgniarka super, bo zajęła się raną, oczyściła na żywca (do teraz boli, ale to już normalka). Pan dr rzucił okiem na ranę z odl. 2 m i zaczął pisać.
                              Byłam przygotowana poważnie. Całą dokumentację wzięłam, spis medykamentów, ale dr nie chciał nic ode mnie. Wypisał receptę ( po czym wyszedł z gabinetu "na zawsze") na kolejny lek oraz skierowanie na zakwalifikowanie się do komory, które odbywa się raz w tyg. Oczywiście we wtorek, więc znów kolejny tydzień z głowy. Jeżeli zakwalifikują, to i tak będę musiała odczekać dłuuuuugą kolejkę, jak mnie poinformował. Z wrażenia zapomniałam się zapytać, czy da sie prywatnie i za ile. Ale sądzę, że nie.
                              • pierogi_z_jagodami Re: amityr 18.09.13, 17:56
                                No i nie szkoda ci czasu i zdrowia na bzdurki? Nie cenisz sobie swojego zdrowia i komfortu? Ja bym takiemu lekarzowi kompletnie nie ufała, przecież widać że cie olał, to nie jest leczenie, zero zaangażowania, rutyna to porażka. Kurcze, jak ja nie rozumiem ludzi, którzy powierzają swoje cenne zdrowie i jedyne kochane ciałko jakimś obojętnym konowałom sad

                                Mnie konowały służą tylko do wypisywania skierowań na badania z ubezpieczenia, poza tym mogą mnie pocałować w piętę za przeproszeniem.
                                • misia007 Re: amityr 18.09.13, 18:56
                                  Natlo z pewnością można za kasę.No faktycznie trafiłaś na konowała.Jeśli mogę poradzić to wyszukaj jakiegoś najlepszego w tej dziedzinie i idź prywatnie i dalej wszystko w jego rękach.Problem to trafić na właściwego ale kto szuka to wreszcie trafi.
                                  • amityr Re: amityr 18.09.13, 20:37
                                    Natla jesteś chyba jak małe bezbronne dziecko. Wiesz powiem ci ,że ja uważałem podobnie jak ty ,że lekarz to lekarz i nie ważne który, każdy jest ok. Ale jak mi jeden spieprzył złamana rękę i jeszcze oszukał ,że już się zrasta a drugi do którego się udałem za namową koleżanki w innym mieście powiedział ,że jeszcze miesiąc i trzeba by było rękę chlasnąć to zrozumiałem ,że jednak jest różnica w lekarzach tej samej specjalności.
                                    • natla Re: amityr 18.09.13, 22:15
                                      Żebyś wiedział, że czuję się jak bezbronne dziecko. Miałam w rodzinie lekarzy (niestety poumierali) i nie przypuszczałam, że lekarze mogą być tacy niekompetentni, chamscy, bez krztyny empatii lub przynajmniej aktorstwa.

                                      Ale już dość narzekania. W ogóle Was przepraszam, bo nie mam zwyczaju jojczeć. Chyba chwila obecna mnie przerosła. I ten ciągły ból!
                                      • pierogi_z_jagodami Re: amityr 18.09.13, 23:30
                                        To dlaczego kiedy sikasz nie polejesz tej nogi, to jest sprawdzony prehistoryczny sposób, albo skocz na te robaki. Przecież chyba widzisz że medycyna i farmacja w tym przypadku kuleje. Cała ta chemia to masakra, a ty tracisz z dnia na dzień odporność i na psyche ci padnie, a może już padło.. bo ile można się tak męczyć? Wiesz, że człowiek ma takie coś w sobie że przyzwyczaja się do zadręczatora wink Chyba - wrrrrr - się przyzwyczaiłaś. big_grin
                                  • natla Re: amityr 18.09.13, 22:10
                                    Misiu, od roku chodzę prywatnie! Musi co, przypadek jestem trudny smile
                                • natla Re: amityr 18.09.13, 22:09
                                  Pierogi, ten właśnie do tego celu służył. Miał mi tylko dać skierowanie do komory (ładnie zabrzmiało wink) A że zlecił jeszcze wymaz, to muszę wynik za 2 tygodnie odebrać. I tyle mnie będzie widział. Też nie chadzam do olewatorów, ale czasem nie ma wyjścia.
                                  Ale tak sobie w cichości ducha myślałam, że może inny chirurg coś wymyśli i przejmie się mną big_grin
                                  • amityr Re: amityr 19.09.13, 09:57
                                    A może dobry dermatolog? Bo co te konowały w ogóle ci mówią i piszą?
                                    • pierogi_z_jagodami Re: amityr 19.09.13, 10:23
                                      konowały zamiast życzliwości i mózgu maja P R O C E D U R Y
                                      niech spadają na bambus, jak mawiały moje dzieci kiedy były na poziomie gimbazy, to jedyne co tu pasuje
                                      • natla Re: amityr 19.09.13, 12:21
                                        No własnie, niektórzy mają tylko procedury, a niektórzy procedury i pacjentów ... na szczęście.
                                        Mam wyjątkową dermatolożkę, która (rzadkość w tej specjalizacji) ma na ogół wyczucie lekowe, doświadczenie i równo pod sufitem.
                                        Burdel organizacyjny w NFZ bardziej niż lekarze dają pacjentom popalić. Poza urodzonymi gburami i leniami big_grin, bo nabytą gburowatość staram się tłumaczyć realiami czyli procedurami. A i tak w końcu wszystko zależy od człowieczeństwa.
                                        • pierogi_z_jagodami Re: amityr 19.09.13, 12:53
                                          dermatologia.. poezja, poszłam do specjalistycznej przychodni, naczekałam się.. a pani doktor specjalistka pomyliła czyrak z bliznowcem smile ma się rozumieć moje zaufanie jest mocno ograniczone i nie dałam się
                                          • natla Re: amityr 19.09.13, 12:58
                                            To zawsze była połezja, tym bardziej doceniam tą moją.
                                            • misia007 Re: amityr 19.09.13, 15:42
                                              Metodą prób i błędów dochrapałam się pokaźnej kolekcji lekarzy z prawdziwego zdarzenia i jak się okazja trafi .....to ją powiększam.
                                              • pierogi_z_jagodami Re: amityr 19.09.13, 19:43
                                                Jakoś nie miałam szczęścia do lekarzy, zrezygnowałam, potem zaczęłam szukac alternatywnych sposobów i na tyle na ile moge unikam medycyny ... poniewiera mna ich brak otwartości i niewiedza, a może podświadomie nie ufając szukalam sposobów na zycie które by mnie uchroniły przez eksperymentowaniem na moim organizmie. Zresztą byłam wyjątkową słabowitą i asteniczną istotą. Tak mocno nad soba pracuję, że teraz jestem silniejsza niż wtedy kiedy miałam dwadzieścia kilka lat.
                                                Doszłam do wniosku że idealna była koncepcja mojego dziadka - dziadzio był zdrowy i nigdy sie nie leczył bo nie mial na co, ale kiedy zachorował, to zaraz umarł i nie męczył się długo, nie poniewierano nim w szpitalach i przychodniach. Na końcu dziadek wiedzial że umrze i zaakceptował to równie cicho i spokojnie, tak jak cicho i spokojnie żył. Miał styl.
                                                • natla Hmm 19.09.13, 22:53
                                                  Pokolenia naszych dziadków i rodziców były na swój sposób niezniszczalne. Ja w pewnym stopniu (odpukać) też sie tak czuję, bo raczej mało chorowałam. Niestety wypadki chodzą po ludziach i na to już nie ma sposobu. Mam małe rozeznanie wśród lekarzy, bo ich po prostu "nie używałam", a na drobiazgi miałam swojego pod ręką i do tego rozeznanego w świecie medycznym, więc jak coś się działo w rodzinie, byli zawsze najlepsi lekarze do dyspozycji. I jakoś dawniej było ich więcej, niż konowałów i naukowców jednokierunkowców z klapkami na oczach. Wiem, że medycyna poszła niesamowicie do przodu, ale specjalizowanie się w jednych narządach nie powinno zwalniać od podstawowej wiedzy o całym organizmie, a tak niestety teraz często bywa. Lekarz omnibus, to jet to. Powinien działać głównie profilaktycznie, mieć umiejętność diagnozowania i wysyłanie w groźniejszych przypadkach do właściwych specjalistów. I tacy mają być przecież lekarze pierwszego kontaktu ..... mają być.
                                            • polnaro Re: Natlu 19.09.13, 16:00
                                              Poczytałam sobie i współczuję, każda wizyta u lekarza, to dla mnie sprawdzian pokory, gdyby to o mnie chodziło nie wytrzymałabym i usłyszałby nie jeden ......, ale muszę znosić ich bezczelne często, odzywki, bo dosłownie łaskawie jeszcze decydują się pomóc osobie starej.
                                              W naszej sytuacji o prywatnym leczeniu możemy zapomnieć, ale Tobie wszyscy tu dobrze radzą, nie ufaj za bardzo konwencjonalnym metodom, lekarzy wybieraj, dobrze poznając ich profesjonalizm i stosowane metody leczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka