64 lata, jest niesamowita, wzruszyłam się oglądając wszystkie wiadomości o niej, napatrzyłam się dzisiaj rano, bo sobie wyszukałam. Powiedziała tak kiedy dopłynęła - "
never, never give up!!!", bo to była piąta próba, tym razem udana.
Przepłynęła 177 km z Kuby na Florydę w nieco ponad dwa dni, a dokładnie w 52 godziny, 54 minuty i 18 sekund. Szacunek. Widziałam kiedyś człowieka który przebiegł kilka dni, był ultramaratończykiem, też patrzyłam na niego jak na UFO, młody mężczyzna, drobny i skromny, tyci, żaden mięśniak (leciał żywieniowo na samej "trawie")
Została pierwszą osobą, która przepłynęła te wody bez klatki przeciw rekinom (Sky News).
Jej zespół używał sprzętu, który odstraszał niebezpieczne ryby polem elektrycznym. Płynąca z przodu łódź liną wyznaczała pływaczce właściwą trasę.
Miała na sobie tylko maskę silikonową i gumowe buty chroniące przed poparzeniami przez meduzy. Właśnie one były przyczyną niepowodzenia ostatniej próby sprzed roku. Wtedy rzepłynęła 96 kilometrów.
Wcześniejsze próby (pierwsza w 1978 roku) nie powiodły się ze względu na zmęczenie.
Ja chyba strasznie cenię ludzi, którzy przekroczyli swoje granice, mają silę, determinację, upór, pasje, hmmm.. po prostu wielki podziw!