Dodaj do ulubionych

Diana Nyad - zwycieżczyni. Podziwiam.

03.09.13, 20:31
64 lata, jest niesamowita, wzruszyłam się oglądając wszystkie wiadomości o niej, napatrzyłam się dzisiaj rano, bo sobie wyszukałam. Powiedziała tak kiedy dopłynęła - "never, never give up!!!", bo to była piąta próba, tym razem udana.
Przepłynęła 177 km z Kuby na Florydę w nieco ponad dwa dni, a dokładnie w 52 godziny, 54 minuty i 18 sekund. Szacunek. Widziałam kiedyś człowieka który przebiegł kilka dni, był ultramaratończykiem, też patrzyłam na niego jak na UFO, młody mężczyzna, drobny i skromny, tyci, żaden mięśniak (leciał żywieniowo na samej "trawie")
Została pierwszą osobą, która przepłynęła te wody bez klatki przeciw rekinom (Sky News).
Jej zespół używał sprzętu, który odstraszał niebezpieczne ryby polem elektrycznym. Płynąca z przodu łódź liną wyznaczała pływaczce właściwą trasę.
Miała na sobie tylko maskę silikonową i gumowe buty chroniące przed poparzeniami przez meduzy. Właśnie one były przyczyną niepowodzenia ostatniej próby sprzed roku. Wtedy rzepłynęła 96 kilometrów.
Wcześniejsze próby (pierwsza w 1978 roku) nie powiodły się ze względu na zmęczenie.



Ja chyba strasznie cenię ludzi, którzy przekroczyli swoje granice, mają silę, determinację, upór, pasje, hmmm.. po prostu wielki podziw!
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Diana Nyad - zwycieżczyni. Podziwiam. 03.09.13, 20:35
      Tez widziałam,no faktycznie wyczyn!
      • natla Re: Diana Nyad - zwycieżczyni. Podziwiam. 03.09.13, 23:22
        Jasne, że podziwiam. Podziwiam każdy większy wyczyn powyżej 50-tki, bo to świadczy o sile charakteru. Mój Ojciec (mam dziś chyba Dzień Ojcasmile) po 70-tce zdobywał jeszcze najwyższe szczyty tatrzańskie i to w jakiej formie ......
        Nawet zaczynam już czasem siebie podziwiać wink Jeszcze dużo potrafimy, tylko trzeba chcieć, nie można kapcanieć. Mówię to jako seniorka tego forum big_grin
        • pierogi_z_jagodami Re: Diana Nyad - zwycieżczyni. Podziwiam. 04.09.13, 08:20
          hej, ja siebie też już zaczęłam podziwiać, wreszcie wink

          zobacz, jaki to mało ciekawy temat, nie to co polityka albo dupa_maryni...
          • izis52 Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 09:08
            Bardzo podziwiam wyczyn Diany. Niektórzy już szpilują, że miała obstawę towarzyszącą. Niechby sami z tą obstawą choćby Wisłę w poprzek.... Warto się popodziwiać za każde najdrobniejsze choćby zwycięstwo nad niemocą, czasem. Większość tutejszych forumek, forumów ma spore osiągnięcia w różnych zmaganiach i pewnie dzięki temu buzuje energią smile. Gdy wpada się w jakiś dołek, wtedy konieczny jest jakiś sukces, nawet niewielki. Do swoich zaliczam big_grin - dobre trzymanie się na rowerze, w siodle też, jak jest okazja. Z innej beczki nie przemija moja ciekawość ludzi, świata, co skłania do różnych wyczynów. Pochwalicie się ?
            • misia007 Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 09:27
              Pochwalić się?Cóż niezmiernie się cieszę,że udało mi się pokonać dolegliwości zdrowotne,"wyjść z kul" i poruszać się normalnie .Cieszę się ale nie podziwiam się za to.Fakt to moja determinacja i upór to sprawiły ale zrobiłam to dla siebie i sama z tego odnoszę korzyści.Podziwiam natomiast ludzi,którzy robią coś dla innych, bezinteresownie ,zawsze nie w porę , potrafią rzucić wszystko i pomóc.
              • amityr Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 10:11
                We łbie się babie poprzewracało z dobrobytu. Jakby stanęła co dzień przy maszynie do robienia np zup w proszku i wyrobiła narzuconą normę, a pot spływał po nogach bo majtochy całe mokre ,to by dopiero biła rekordy.
                • pierogi_z_jagodami Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 11:00
                  zrób parę pompek i przysiadów amityr, dotlenisz się, to może ci się dowcip wyostrzy wink bo jeszcze słabiutko dzisiaj
                  • misia007 Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 11:57
                    Kiedyś bardzo podziwiałam takich ludzi,ich dokonania ,walkę z własną słabością żeby osiągnąć cel a z nim sławę i...stać się wzorem do naśladowania.Wydawało mi się to takie heroiczne ale również piękne i romantyczne.Do czasu.Oglądałam czas jakiś temu relację z wejścia naszych himalaistów na kolejny 8 tysięcznik zimą i doszło do mnie ,że oni tam na dachu świata są przez momencik,chwilunię ,nawet się dobrze nie mogą rozejrzeć bo w te pędy trzeba na dół ,żeby nie zamarznąć.I dla tej chwili warto ryzykować życiem?
                    • natla Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 14:12
                      Misiu, bo góry, to takie utwierdzenie sie, ile jeszcze mogę, a poza tym rodzaj choroby u wspinaczkowców. Bardzo łatwo się nią zarazić. Jak sobie dziś przypomnę majowe zdobycie Babiej ( nie porównuję z Himalajami wink), to dziś nie mogę uwierzyć, że z tym ciągnącym we wszystkie strony świata psem, z moją obolałą i opuchniętą nogą, w burzy i gradzie wlazłam i zlazłam, nie robiąc sobie przy tym krzywdy. A naprawdę był to dla mnie wysiłek olbrzymi i samozaparcie na granicy wytrzymałości.
                      Kiedyś pisałam, że w ciepłym morzu, mając 20 kilka lat przepłynęłam 2 km z plaży do cypla i z powrotem. Był to duży wysiłek młodej kobiety, oceniony brawami przez setki plażowiczów i ....TYLKO 173 km mniej niż bohaterka wątku big_grin wink NO!
                      Więc jak ona to zrobiła będąc prawie moją równolatką, to naprawdę nie wiem.
                      Ale mnie zdopingowała i znów wróciłam na szlak kijkowy po miesięcznym dole. Po drodze znalazłam letnią siłownię i dzięki temu byłam 2,5 h w porządnym ruchu. Od razu sie lepiej czuję, energia mnie rozpiera. Idę dziś z nogą do dra, więc będę bojowa.
                      • pierogi_z_jagodami Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 15:14
                        bo o to chodzi, żeby gonić króliczka
            • pierogi_z_jagodami Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 10:11
              Podziwiam Dianę, bo sama byłam zawsze bardzo chorowita i słabiutka, 15 lat temu zwykłe wejście na Rusinową Polanę było dla mnie wielkim wyczynem, a jednak przeżyłam smile Teraz jestem młoda, zdrowa i bogata smile i mam wielkie plany.... to poczucie, że życie jest przede mną - bezcenne...

              Poza tym jestem zdolna do uczenia się ciągle nowych rzeczy i zamierzam jeszcze wielu się nauczyć i wiele zrobić (pracować do końca życia, nauczyć się grać na pewnym instrumencie, poznać w miarę gładko 5 obcych języków, ew. przenieść się na południe w cieplejszy klimat i zacząć życie od nowa). To co osiągnęłam w przeszłości jest w tej chwili nieważne, bo przeszłość to rojenia, sen, wielki nieobecny big_grin
              • filip505 Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 15:23
                ....widzicie do czego moze doprowadzic pasja,determinacja,itp,
                wiec warto to miec w zyciu,nie znaczy zaraz zeby swiatowe rekordy bic,
                ale wlasne,przynajmiej z wiekiem nie odpadac mocno od nich,
                .....amityr,zupki moze robic kazdy,moze prawie,wielka determinacje
                w jakims celu mmiewaja nieliczni,zaskakujesz mnie,nie ta kategoria,
                ......pierogi,nie zgadzam sie ze przeszlosc jest niewazna,dzieki niej jestesmy
                tym kim jestesmy,to ona nas uksztaltowala,dobre I zle z niej doswiadczenia,
                • misia007 Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 15:33
                  Natlo pamiętam twoją wyprawę doskonale ale poszłaś tam dla przyjemności mniemam,dla podziwiania widoków i cieszenia się zdrowym wypoczynkiem.To różnica spora.Twoją pasję kijkową podzielam bo kocham z nimi chodzić i energię z tego czerpię niesamowitą ale to nie znaczy,ze polecę na nich do Krakowa,żeby coś sobie lub komuś udowodnić.Z lekarzem powodzenia życzę.
                  Co do przeszlości to podzielam całkowicie zdanie Filipa.A ,ze historia lubi się powtarzać to lepiej ja jednak znać i się z nią liczyć.
                  • natla Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 19:28
                    Przede wszystkim poszłam, żeby sie sprawdzić. Nad przyjemnościami z tego się nie zastanawiałam, bo chodzenie po górach wyssałam z mlekiem matki i to zawsze jest frajda smile
                    Podobnie z chodzeniem po plaży z kijami. Oczywiście sprawia mi to radochę, ale ..... ciągle chcę dłużej i dalej. Skoro stać mnie na prawie 20 km, to dlaczego nie spróbować 80 (tyle ode mnie do Krakowa) big_grin
                    • misia007 Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 19:36
                      Natlo,opamiętaj się, plisss.Wysiłek fizyczny jak najbardziej ale systematyczny bez efektownych wyczynów.No a jak już lecisz z kijkami to się trochę porozglądaj ,podelektuj łonem natury.Coś dla ciała ale i dla ....ducha.
                      • filip505 Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 19:54
                        .....ale misiu czasami dobrze tak dac se........do lez,wylac
                        "pot" z kazdej komorki,ale przesadzic nie nalezy,jak na tym
                        swiecie dobrze,
                        • amityr Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 20:32
                          To wszystko ze zblazowania.Są oczywiście wyjątki.
                          • filip505 Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 22:51
                            .....rozne sa motywacje,ale najwazniejsze ze sa,
                          • pierogi_z_jagodami Re: amityr 05.09.13, 10:03
                            tak cie to boli ?

                            a kiedy mężczyźni biegają w maratonach albo kopią piłkę nożną czy graja w tenisa, albo golfa i mają wyniki (nie słyszałam co prawda, żeby w tym wieku mężczyźni mieli jakieś osiągi bo oni nieco kapcieją mocniej w tym wieku niż panie)... to też uważasz że ze zblazowania?
                            czy oni po prostu normalni są? wink

                            ciekawi mnie że irytuje cię tylko damska mega aktywność czy mężczyzn też, a może wszyscy ludzie powinni siedzieć w domach i się tylko wyzłośliwiać na sąsiadów albo narzekać do wyboru - na żydokomunę, sukienkowych, tuska, islamistów i cyganów (co ich na oczy nie widzieli zresztą)? wink no może jeszcze pograć w remika przy herbatce i obejrzeć dziennik, i to jest correct? wink
                            • misia007 Re: amityr 05.09.13, 11:03
                              Co do mnie to niski widać mam ten próg obronny bo .....byle co mnie cieszy.Co do innych to tak myślę,że różne potrzeby mamy i niekoniecznie to samo musi nas zadowalać.Nieważne Co ,ważne żeby Coś.I nie musi to być wcale coś elitarnego,wyszukanego,ekstremalnego ,tylko coś takiego co nam pasuje.
                              • pierogi_z_jagodami Re: misiu 05.09.13, 11:19
                                jasne, nikt nikomu nie każe pływać przez dwie doby smile
                                • natla A wiecie .... 05.09.13, 15:09
                                  .....co? Chodzę teraz intensywnie (już 3 dzień wink big_grin) po naszym olbrzymim, cudnym Parku Kultury i jestem zachwycona ilością ludzi ( młodych, starych, chorych, wysportowanych obu płci, a właściwie zapewne trzech płci) uprawiających cokolwiek : kijki, rolki, rowery, biegi ćwiczenia na siłowni zew., gimkę indywidualną. Wszyscy przyjemni, uśmiechnięci i kontaktowi. Każdy ćwiczy na miarę swoich możliwości, nikt się niczemu nie dziwi. I co najśmieszniejsze, spotykam też ludzi, często młodych, otyłych, kobiety na obcasach w widocznie niewygodnych ale "eleganckich" butach, którzy są pochmurni, z pretensją w masce twarzy, kroczących dystyngowanym niedzielnym krokiem. I aż sie prosi, podać im kijki i odpowiednie buty i zaprosić do "roboty". big_grin
                                  • misia007 Re: A wiecie .... 05.09.13, 15:31
                                    A mnie się wydaje,ze w ogóle teraz ludzie u nas jacyś weselsi.Sąsiadów to zawsze miałam fajnych ale w pobliskim parku uśmiechnięci od ucha do ucha babcie i dziadkowie,na ławeczkach sobie siedzą, spacerują ,w szachy grają.Na terenie zabaw rozbawione mamy plotkują pilnując pociech.Na bazarku sprzedawcy grzeczni,mili ,akuratni.Gdzie te ponuraki widujecie?
                                    • natla Re: A wiecie .... 05.09.13, 16:02
                                      Niestety, dużo pretensjonalnych ponuraków jeszcze jest, ale masz rację, idzie ku lepszemu. Najwięcej radości życia widzę u równolatków, często schorowanych, ale ruszających się. Najgorzej mają leniwi.
                                    • pierogi_z_jagodami Re: A wiecie .... 05.09.13, 20:06
                                      dzisiaj jechałam autobusem i widziałam cale stado suchych i mało sympatycznych staruszek, albo moje sąsiadki, pokrzywione jakieś, z tego wszystkiego ich nie czasem rozpoznaję, bo wszystkie dla mnie są jednakowe, ubrane tak - krótko mówiąc - bez koncepcji, z siwymi krótkimi jednakowymi włosami i bardzo jakieś takie zastygłe w swoim nijakim wyrazie twarzy, nie wiem jak to nazwać.. czasem się zdarza rodzynek... ale to rzadkość... hurtem narzekają na co się da, ostatnio jedna mnie omija, chyba dlatego, bo jej powiedziałam że mi się tu na naszym osiedlu wszystko podoba i bardzo dobrze mi się tu mieszka, no straszne... bo moim największym sukcesem jest to że jestem bardzo szczęśliwa, niewiarygodnie wprost szczęśliwa .. aż się wstyd przyznać w obecnej sytuacji wink
                      • natla Re: nasze zwycięstwa 04.09.13, 23:05
                        A Ty Misieńko myślisz, że ja jak idę z kijami, to mam zamknięte oczy? wink
                        • misia007 Re: nasze zwycięstwa 05.09.13, 09:14
                          Oczywiście Natlo ,że masz otwarte ale można patrzeć i nie widzieć.Jak chodziłam o kulach,wolniej niż normalnie to zaczęłam zauważać rzeczy ,które w normalnym tempie idąc mi umykały.Idę z kijkami bo łatwiej,przyjemniej ale moim celem nie jest nabijanie kilometrów tylko czysty relaks.
                          Się rozglądam pierogi po moich koleżaneczkach i żadnej niezadowolonej,skrzywionej nie uświadczam. Każda coś ma,jakiegoś powiedzmy bzika ,który jej kopa daje ,żeby chciało się z łózka ....radośnie trwać.
                          • misia007 Re: nasze zwycięstwa 05.09.13, 09:15
                            Z łózka wstać, oczywiscie!
                        • pierogi_z_jagodami Re: nasze zwycięstwa 05.09.13, 09:51
                          Kiedy się człowiek dobrze namęczy, endorfinek, serotoninek naprodukuje od cholery, tak się sam naraja własnym zmęczeniem i tą całą własną chemią - to widoki jeszcze piękniejsze, bo jak wieść niesie, istotą wysiłku fizycznego jest to że działa jak pigułki szczęścia misiu, to jest naturalny mechanizm obronny organizmu, jednocześnie odświeża się umysł, znika zmęczenia, ma się więcej energii. Kto kto nie doświadczył - nie wie. Prawda li to natelko?

                          Może dlatego niektórzy ludzie są nieszczęśliwi, narzekają, sapią, zaciśnięte ustka trzymają, wzrok twardy pielęgnują albo mają melancholijne podejście, bo za mało się męczą? Pewnie dlatego pani która robi zupki w Chinach nie odczuje tego co pani która płynie przez dwie doby. I sądzę, że to prawda, że kiedy człowiek zaspokoi swoje podstawowe potrzeby, sięga dalej... i o to chodzi. Tacy ludzie jak Diana pokazują nam drogę. Jakby ludzie w Polsce więcej uprawiali sportu dla siebie, chodzili z kijami po 40 kilosów, albo pływali, biegali, chodzili i męczyli się więcej, i to nie tylko na starość, a przez całe życie, byliby zdrowsi i szczęśliwsi (oraz bardziej niezależni mentalnie od zewnętrznych źródeł szczęścia, cokolwiek to znaczy wink )
    • pierogi_z_jagodami Re: Diana Nyad - zwycieżczyni. Podziwiam. 04.09.13, 23:05
      bo tak w ogóle to popatrzcie naokoło, co robią 64 letnie osoby, czekają na emeryturę, czasem są bez pracy albo coś tam ściubolą na czarno... jak często są pełni goryczy i takiej przegranej postawy (narzekanie, opowiadanie o chorobach, paranoja i nieufność), czy jeszcze pracują nad sobą? (o ile kiedykolwiek to robili), jakie mają marzenia? czy je w ogóle mają? przecież kiedy człowiek gubi marzenia i cele, to umiera, czyż nie? ta wspaniała pracowita i uparta kobieta powiedziała - never give up! i to jest kwintesencja życia każdego z nas

      bardzo jej gratuluję
      • polnaro Re: Diana Nyad - zwycieżczyni. Podziwiam. 05.09.13, 19:39
        Nie miałam sposobności podziwiania Diany Nyad, ale chylę głowę przed młodą mamą, która kolejny dzień, uparcie, uczy chodzić na odległej plaźy swoje niepełosrawne dziecko.
        • filip505 Re: Diana Nyad - zwycieżczyni. Podziwiam. 06.09.13, 17:08
          .....ja nie chyle,wprost nie rozumiem czemu na odleglej,
          I tacy ludzie maja prawo zyc wsrod nas,pelnoprawnie,
          • polnaro Re: Diana Nyad - zwycieżczyni. Podziwiam. 06.09.13, 18:36
            Błąd w myśleniu.Zupełnie nie w tym rzecz. Plaźa odległa, bo potrzebny spokój, a tłum nie sprzyja rehabilitacji i chyba krępowałby nastolatkę. Zresztą i dla nas to miejsce było najfajniejsze z wielu. Chyba wyskoczyłeś z konopii wprost do maliniaka.
            • pierogi_z_jagodami Re: polnaro 06.09.13, 19:04
              wiesz co, Polnaro, mam znajomą, która wychowywała samotnie córkę na wózku inwalidzkim, szczęśliwie dziewczynka była neurologicznie i psychicznie w porządku, oprócz tego był też syn - zdrowy, tatuś pożeglował w siną dal.. więc wiem jak to wygląda ... ta cudowna, wrażliwa, inteligentna i piękna kobieta, poetka z zamiłowania i duszy, musiała sama w pojedynkę wykreować niezłą kasę, bo koszty wychowania dzieciaka z niepełnosprawnością to kosmos, udało się, dziewczynka skończyła szkolę, ma zawód i może być niezależna, nie żebrać w opiece społecznej, dla mojej koleżanki skończyło się to prochami psychiatrycznymi, taka była cena tej ciężkiej, ponad jej siły pracy, też podziwiam jej upór, determinację i przede wszystkim inteligencję... żebyś wiedziała jaka to niezwykła kobieta ... ale.. ale artykuł był akurat o wspaniałej 64 latce i tego się będę trzymać, o dzielnych kobietach - matkach innym razem... jest wspaniała i chciałabym mieć taką kondycję w jej wieku, no, to już niedługo, pracuję nad tym codziennie oprócz sobót i niedziel, och, jutro wolne, nie będę się pocić na macie, łał, "święto lasu".... wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka