Dodaj do ulubionych

Związki po 50-tce.

18.11.04, 22:07
Moja Mamęcja jest po 50-tce. Od dawna jest stanu wolnego, choć kręciło się
i "starało" wielu. Z moich, jako syna, obserwacji "tych panów" i koleżanek
Mamęcji wypływają wnioski oczywiste.
Panowie są wygodni i z reguły szukają kobiety co ugotuje, wypierze brudne
gacie i skarpety, no i posprząta. Koleżanki Mamęcji szukają takiego co nie
jest biedny i żeby nie był zbyt potrzebujący sexu, ale też i nie tetryk - no
i renta lub emerytura powinna być konkretna.
Z jednej strony śmieszne - z drugiej żałosne. No bo co z tego może wyniknąć -
romans praczko-kucharki z pseudosponsorem?
Obserwuj wątek
    • natla Re: Związki po 50-tce. 18.11.04, 22:35
      Masz dużo racji, ale jak niczego w życiu nie powinnoo się uogólniać, tak i tej
      sprawy nie wolno. Znam kilka par, które związały się w tym wieku i późniejszym,
      a związki są oparte na prawdziwym uczuciu. Miesiąc temu wyszła za mąż koleżanka
      z ławy szkolnej. Oboje bogaci, seksowni i ... zakochani. Przeżywają
      autentycznie drugą młodość. Są szczęśliwi i nie są samotni. Wiele par w "tym
      wieku" łączy się, aby uniknąć samotności, która dla wielu ludzi jest nie do
      zniesienia.
      A jeżeli Ty masz rację, to też nie powód do lamentu. Oboje coś zyskują . Znam
      również wiele par duuuuużo młodszych, które kierują się "Twoimi" przesłankami.smile
    • axsa Re: Związki po 50-tce. 19.11.04, 22:40
      Hej, Sloggi.
      To wszystko zależy od tego czego sie oczekuke od takiego związku, czy jest on
      wynikiem zauroczenia, czy kalkulacji, czy chce się pożyć lepiej niż dotychczas,
      czy może jeszcze jest oparty na innych pragnieniach.
      Myślę też, że nikt nie powiedział, że w takim zwiazku wszystko ma
      byc "nadprzyrodzone".
      Jak w każdym rozsądnie poukładanym małżeństwie jedno wykonuje część czynności
      a drugie drugą część.
      U mnie każde robi to co lepiej umie, szybciej sobie z czymś radzi itp.
      Po prostu trzeba obsługiwać swoje życie rodzinne, czy w związku
      niesformalizowanym, a niestety, instrukci obsługi nie dołączono.
      Sami musimy ja sobie opracować.
    • natla Re: Hej, Sloggi 19.11.04, 23:13
      Daj znać, czy nasze argumenty do Ciebie dotarły, czy jeszcze Ci mamy coś
      tłumaczyć. smile) Jezeli Twoja mama ma jakieś plany , to daj jej pożyć. Chyba,
      że ...
      • natla Re: No, Chminka,..... 20.11.04, 00:48
        masz pole do popisu!! smile))))
      • sloggi Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 01:03
        natla napisała:

        > Daj znać, czy nasze argumenty do Ciebie dotarły, czy jeszcze Ci mamy coś
        > tłumaczyć. smile) Jezeli Twoja mama ma jakieś plany , to daj jej pożyć. Chyba,
        > że ...

        Nie musisz mi nic tłumaczyć, bo przeciez ja jestem dorosłym facetem i wiem
        dlaczego świat się kręci. Tak, wiem, że są pary seksowne, które czterdziesty raz
        świętują co roku swoje osiemnaste urodziny i szaleją na parkietach wielkich sal.
        Nie wszyscy są tak aktywni i otwarci na świat. Nie uogólniam, ale Ty również
        tego nie czyń.
        • chminka Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 01:25
          o!chlopczyksmile)
          • natla Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 01:29
            Ty Ty!! Wara od chłopczyków. Bo doniosę! smile
            • chminka Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 01:35
              hahhaha...no cosmile))
        • natla Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 01:27
          Wiem, że jesteś dorosłym facetem i niw chcę niczego uogólniać. Broń partia.
          Przecież napisałam Ci, że masz dużo racji. Bo i tak często bywa. Poczekaj, aż
          osiągniesz "pewien" wiek i zafascynuje Cię bez żadnego powodu jakś dobże
          utrzymana 50-tka. Chuba, że będziesz szukać praczko-sprzataczki. smile Czego Ci
          naprawdę nie życzę. Taką osobę można opłacić i na pewno mniej osztuje niż żona.
          • sloggi Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 01:30
            W moim przypadku będzie to z pewnością jakiś 50-latek - ale to chyba nie jest
            istotne.
            • chminka Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 01:31
              wlaczego nieistotne..bardzo ciekawe..opowiedz
              • sloggi Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 02:06
                chminka napisała:

                > wlaczego nieistotne..bardzo ciekawe..opowiedz

                A co tu jest do opowiadania?
            • natla Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 01:36
              Jeżeli to prawda, a nie robisz nas w balona, to juz Ci daję fory. "WY"
              jestescie super kumplami dla bab.
              • sloggi Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 02:09
                No chyba wiem jak Cię przekonać:
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10128
                • natla Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 02:13
                  Dobra, ale jutro, juz nie kontaktuję, co widać po błędach. Pa, pa.
              • axsa Re: Hej, Sloggi 20.11.04, 06:53
                I Sloggi taki jest,
                a oprócz tego jest jeszcze bardzo interesującym człowiekiem.
                Ma dużo fantastycznych pomysłów,
                proponuje ciekawe tematy wątków
                i prezentuje nieprzeciętne opinie.

                smile))
    • chminka Re: Związki po 50-tce. 20.11.04, 01:37
      no z tym ze , panie po 50 nie potrzebuja sexu to sie nie zgodze.
      • chminka Re: Związki po 50-tce. 20.11.04, 01:42
        sloggi, a Ty wpisales sie na liste"skad przybywamy"?
        • natla Re: Związki po 50-tce. 20.11.04, 01:47
          Dobre pytanie. Panowie jakoś nie reagują na nasze monity. a to przecież ułatwia
          porozumienie i nie zdradza osoby.
      • axsa Związki po 50-tce. 20.11.04, 06:49
        Tak Chminko, masz rację.
        Panie po pięćdziesiątce potrzebują dokładnie tego samego co panie po 40, 30,
        20... a nawet więcej.
        Oczywiście pod warunkiem, że chce im się tego wszstkiego potrzebować.
        • kla-ra Re: Związki po 50-tce. 22.11.04, 10:24
          Moze mi wytlumaczycie co rozumiecie przez okreslenie - praczko-sprzataczka i
          dobrze utrzymana 50-tka -
          Sama moge sie okreslic jako dobrze utrzymana 50-tke i praczko-
          sprzataczke,kucharke i nianke i na dokladke nie widze w tym nic uwlaczajacego
          mojej osobie.
          Kiedy poszukiwalam osoby do pomocy mojej Tesciowej,dalam ogloszenie do prasy iz
          poszukuje Pani do pomocy.Zglosily sie 2 panie z wyzszym wyksztalceniem po 40-
          tce.Wybralam Pania po ekonomii,ktora sprzata,gotuje,robi zakupy i zarabia nie
          tylko u mnie.
          Jesli chodzi o zwiazki po 50-tce to moim zdaniem czesciej na drodze do
          szczescia 2 osob w tym wieku staja egoistyczne dzieci,ktore odradzaja bojac sie
          o dorobek Mamusi,czy Tatusia.
          W tym wieku osoby bezdzietne szybciej i latwiej podejmuja decyzje co do bycia
          razem z druga osoba.Czy w zauroczeniu naprawde gra role stan
          posiadania,intelekt,wiek.A moze tylko fakt,ze ta druga osoba jest poprostu
          dobrym czlowiekiem z ktorym warto jeszcze cos przezyc?!!
          • kla-ra Re: Związki po 50-tce. 28.12.04, 19:44
            Przypomnialam sobie o tym watku po przeczytaniu watka marii.
            Cos maja ze soba wspolnego.
            • mira54 Re: Związki po 50-tce. 28.12.04, 23:14
              Przezylam pol wieku, ale nie mialam szczescia spotkac czlowieka,
              ktory by mnie zauroczyl. Cenie ludzi uczciwych, szczerych i lojalnych,
              a takich facetow "wolnych" teraz nie ma. Sa przewaznie egoisci, nieuczciwi,
              ktorzy staraja sie, aby wykorzystac kobiete dla swoich potrzeb i korzysci.
              To mnie przeraza, stad zawsze dmucham na zimne. Wole samotnosc, niz wplatac
              sie w jakis nieudany zwiazek i potem zalowac.
              • kla-ra Re: Związki po 50-tce. 10.01.05, 09:20
                I o tym tez warto przypomniec!!!
                • krista57 Re: Związki po 50-tce. 12.03.05, 23:23
                  Związki po 50-tce mogą się udać.
                  Przyjaciólka szukala swoja "połowe" prawie 30 lat...aż znalazła.
                  Zaczynają wszystko od nowa....nowe zycie,nowe mieszkanie,spisane testamenty
                  na rzecz dzieci,które są bardzo zadowolone,ze rodzice wreszcie żyją własnym
                  życiem.A kandydatka na praczko-sprzątaczkę....robi wszystko z uśmiechem.
                  Konkubent i konkubina zamierzaja zalegalizować związek głownie po to,aby
                  ich "odrębne" wnuczęta mogły ich nazwac babcia,dziadek.
                  • malwina52 Re: Związki po 50-tce. 14.03.05, 13:17
                    tez mysle, ze wiek nie ma tu nic
                    do rzeczy, trzeba trafic na odpowiednia
                    druga osobe,
                    jak widac i problem zaopatrzenia dzieci
                    mozna rozwiazac zeby sie potem nie wasnily,
                    kazdy wiek ma prawo do szczescia
                    • dovikana Re: Związki po 50-tce. 14.03.05, 14:33
                      Ja tez uwazama, ze nigdy nie jest za pozno na szczesliwy zwiazek. Jestem od
                      trzech lat rozwiedziona i chetnie zakochalabym sie jeszcze raz. Ale moje
                      wymagania sa wysokie, wolnych panow brakuje a na romans nie mam ochoty. Wole
                      byc sama. Ale moze trafie jeszcze na milosc mojego zycia? kto wie.
                      Anna
    • userid Re: Związki po 50-tce. 14.03.05, 16:22
      "Kochać się w starej babie, jest to ciężko zgrzeszyć,
      Bo i Boga obrazić, i diabła rozśmieszyć."

      ps
      to nie ja, to cytat,
      a jak komuś sie nie spodoba to może być zupełnie inny:

      "Kochać się w starej babie jest to duszę zbawić,
      W samym bowiem uczynku pokutę odprawić."

      wink))
      • maladanka Re: Związki po 50-tce. 14.03.05, 17:00
        powiedział co wiedział i umarł na łupież...
      • dovikana Re: Związki po 50-tce. 14.03.05, 19:54
        Troche nie na miejscu te Twoje cytaty. A moze to mialo byc dowcipne a ja sie
        nie poznalam? Co znaczy "stara baba"? Wiek? Postawa zyciowa? Czy chustka na
        glowie? I kto kwalifikuje kobiete na "stara babe"? Kazdy kto zyje bedzie
        starszy. Tylko umarli pozostaja wiecznie mlodzi. Nie ma nic smiesznijszego, niz
        zwiazek starzejacego sie mezczyzny z kobieta mlodsza jak wlasna corka. Tylko
        nie znam okreslenia na takiego typa. A Tobie, kimkolwiek jestes, zycze bardziel
        wysublimowanych zartow.
        Anna
        • userid Re: Związki po 50-tce. 14.03.05, 20:36
          dovikana napisała:

          >... Co znaczy "stara baba"? Wiek? Postawa zyciowa? Czy chustka na
          > glowie? I kto kwalifikuje kobiete na "stara babe"? ...

          Ani wiek, ani postawa życiowa, ani chustka, lecz przede wszystkim brak poczucia
          humoru.
          A kwalifikującym był Mikołaj Rej z Nagłowic.
          Powinnaś wystapić o publiczne spalenie jego dzieł i wykreślenie ich z listy
          lektur szkolnych.
          Bossszzz....
          wink




          • dovikana Re: Związki po 50-tce. 14.03.05, 21:01
            Aha!! Mikolaj Rej...no tak...Byc moze w jego czasach to powiedzenia mialo prawo
            bytu, ale cytowanie wlasnie tego zdania na forum piecdziesieciolatek w poscie o
            zwiazkach w tym wieku uwazam za nieporozumienie.Bo "co poeta mial na mysli" w
            tym wypadku Mikolaj Rej, nie dowiemy sie nigdy. Moze byl na przyklad pijany w
            trupa i wyrazil taka szlachetna mysl?
            Anna- stara baba
          • natla Re: Związki po 50-tce. 14.03.05, 21:53
            Userid, tu sie nikt na Ciebie nie gniewa, ani nie obraża, bo tu po prostu nie
            ma starych bab, tylko zawsze istnieje mozliwość złego zrozumienia, jak to
            w słowie pisanym, a nie mówionym.
            A tak swoją droga, to lubisz Ty nas czy to jednak miała być złośliwość. wink)))))
            • userid Re: Związki po 50-tce. 15.03.05, 10:35
              Czasem tu zaglądam i staram sie polubić to forum,
              chociażby z racji wieku, ale jakoś nie potrafię.
              Nie umiem wyśpiewywać treli w zgodnym chórze sad
              Nie wypieram się odrobiny złośliwości, a raczej uszczypliwości,
              ale nie skierowanej przeciwko nikomu, przynajmniej w założeniach.
              Widzę że tu nie jest to tolerowane, macie do tego prawo, to wasze forum.
              Pozostanę więc życzliwym obserwatorem.
              Pozdrawiam,
              Stary Dziad
              wink))

              • natla Re: Związki po 50-tce. 15.03.05, 10:52
                Wiesz co Diadku? wink)))) Tyle mamy dookola w życiu stresów i złośliwości, że
                chyba sie tu przed tym bronimy. Natomiast Ty przeciez możesz się udzielać
                w róznych poważniejszych tematach, masz swoje zyciowe przemyślenia. Chocby dla
                konfrontacji postaw. A złośliwości.....lepiej ostrożnie, to nie rzeczywistość.
                Nie obsrewuj, a pisz. A w ogóle to chłopów tu mało, więc każdy stary dziad,
                nawet marudzący , byle nie za bardzo, sie przyda. wink)))))
    • zakochana19 Re: Związki po 50-tce. 15.03.05, 00:11
      sloggi napisał:

      > Moja Mamęcja jest po 50-tce.

      czy ty piszesz w imieniu Mamecji ? a to dlaczego ?
      • pia.ed Re: Związki po 50-tce. 18.03.05, 08:08
        w1.sydsvenskan.se/Article.jsp?article=10109465
        To tez zwiazek "po piecdziesiatce", ona 85 lat, on 86.
        Poznali sie kilka lat temu i odtad jezdza razem na wycieczki, chodza na
        koncerty, na tance dla emerytow.
        Rano ten 86- letni pan (mieszkajacy w odleglej o kilka kilometrow dzielnicy)
        przyjezdza - oczywiscie na rowerze - z cieplymi jeszcze buleczkami
        i jedza razem sniadanie...
        Reszte napisze potem, bo to dluga i ciekawa historia.
        • goskaa.l Re: Związki po 50-tce. 27.10.05, 10:47
          pia.ed,
          nie zauważyłam, żebyś gdzieś to opisała. Prosże, opisz. A jeśli już to
          zrobiłaś - podaj, gdzie.
          • goskaa.l Opisz to!!! 16.03.06, 08:30
            Pia.ed, obiecywałaś opisanie tej historii i nie zrobiłaś tego - uczyń to,
            proszę!
          • lili50 Re: Związki po 50-tce. 16.03.06, 10:45
            Takie związki istnieją. Mój wujek ożenił się po śmierci cioci, mając 76 lat i
            przez te 5 lat, żyją szczęśliwie i cieszą się dobrym zdrowiem.
            • natla Re: Związki po 50-tce. 10.09.06, 09:38
              Macie jakieś nowe historie?
              • tofika Re: Związki po 50-tce. 10.09.06, 11:12
                mam kilka .. co prawda nie z przed chwilki, ale .. za to jak bardzo barwne
                bywaja, takie zwiazki...
                ale zycie to zycie,mija zauroczenie i dzieje wszystko jak w wielu ,wielu
                zwiazkach...
                Jakbedzie kiedys lal deszcz,, to WAM poklikam jak i co? a moze jak mnie snieg
                zasypie jeszcze wttedy wiecej czasusmile
                • ira.mak Re: Związki po 50-tce. 10.09.06, 22:21
                  -nie widzę nic dziwnego ani zdrożnego w związku dwojga ludzi po 50-tce a to z
                  tej prostej przyczyny ze sama jestem w takim zwiazku.Jak to śpiewał
                  Pietrzak-"kobieta po przejściach,meżczyzna z przeszłościa" -tez mają prawo
                  układać sobie życie po swojemu,nie wiem o czym tu dyskutować.Dorosłe dzieci też
                  powinny szanować prawo rodziców do decydowania o własnym życiu a nie traktować
                  ich jak kogoś kto właśnie postradał rozum.My obecnie obchodziliśmy
                  10-ciolecie,nasze dzieci od razu zaakceptowały nasz zwiazek,moja teściowa wyszła
                  powtórnie za mąż mająć 70 lat i wiecie jaka jest szczęśliwa?A CZEMU MIELIBYŚMY
                  MIEĆ JEJ TO ZA ZŁE?Twierdzenie że ktoś wstępuje w taki związek z pobudek czysto
                  materialnych lub żeby zapewnić sobie darmową obsługę jest totalna
                  bzdurą.Dorosłym dzieciom często się wydaje że rodzice już nie powinni,poprostu
                  im nie wypada....
                  • kryzar Re: Związki po 50-tce i po 60-tce 11.09.06, 09:13
                    wiadomosci.onet.pl/1357421,2679,1,kioskart.html
                    • ira.mak Re: Związki po 50-tce i po 60-tce 11.09.06, 21:06
                      -o key,ale jestem skłonna przypuszczać że te rozwody dotyczą ludzi którzy
                      zawarli związki w młodosci-tej pierwszej a teraz przeżywają drugą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka