rumjamajka 10.03.05, 11:43 Ja od lat tak się czuję, czy to moja wina, w pewnym sensie tak lecz i najbliższej mi osoby. Czy ktoś z was też tak ma ? Jak sobie radzicie ? Pozdrawiam Andrzej Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mada50 Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 11:56 jak wina obopulna,to trzeba na tę sytuację coś zaradzić! przygotować kolację ze świecami,kwiatek lub mały upominek i gadać,gadać! a może wczesniej zrobić dla tej drugiej osoby coś(?)np.pomóc w domowych obowiązkach czy zabrać do kina,albo na wycieczkę, tak rzucam,bo nie wiadomo jakie podłoże "samotności wśród bliskich",przyczyny mogą być różne. Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:01 A może nie potrafisz sie otworzyć (że tak powiem sloganowo) i druga osoba nie ma do Ciebie dojścia? Albo odwrotnie? Choć myślę, że to nie tylko Twój problem. Zerknij na forum. Znajdziesz coś dla siebie w tej materii. Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:06 Coś w tym jest co piszesz, zawsze byłem skryty zamknięty w sobie i nieśmiały, myślę że to syndrom "nie takiego dzieciństwa" Pozdrawiam Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:09 To skoro sobie z tego zdajesz sprawę, to już nie jest źle. A może "na stare" lata spróbujesz być bardziej wylewny? To pewnie trudne po tylu latach, bo to już rys Twojego chrakteru, ale spróbuj. Zawsze mi mówiono, że "tylko krowa się nie zmienia". ))) Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:03 Domowe obowiązki..... ależ standardem jest że pomagam porządkach, zakupach, a już najwięcej czasu spędzam w kuchni, i tu powiem że kuchnia to moje hobby ! A już obowiązkowo przygotowuję niedzielny obiad (teraz już również dla córki z meżem). Latem wspólna praca i odpoczynek na działce. Kolacje ze świecami; przerabiałem to ... A jednak... Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:06 Może jesteś za dobry? A ja chyba mogę Cię oficjalnie powitać u nas? Tu nie będziesz samotny, choć to na pewno nie to. Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:13 Nie odbieram tego w tych kategoriach, uważam pewne rzeczy za obowiązek, w końcu wspólnie prowadzimy dom. Odpowiedz Link
pia.ed Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:07 Bez szczegolow dotyczacych Twojej sytuacji, nic Ci nikt nie doradzi... Napisz chocby ile lat jestescie po slubie, czy macie w domu dzieci, czy juz "wyfrunely" i jak sie ta SAMOTNOSC objawia. To co napisalaes jest typowa wymowka mezczyzn szukajacych kogos na boku, bo czuja sie samotnym w malzenstwie... Najlepiej napisz wszystko od razu, a nie dodawaj szczegolow trakcie dyskusji aby napiecie roslo!!! Wtedy latwo o posadzenie o konfabulacje. Odpowiedz Link
pia.ed Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:11 Widze ze w trakcie pisania pojawily sie i inne odpowiedzi... Wyglada z nich ze jestes NAJLEPSZYM NA SWIECIE MALZONKIEM, marzeniem kazdej kobiety, tylko kiedy znajdujesz w takim razie czas na odczuwanie samotnosci? Moze napiszesz cos KONKRETNEGO na ten temat? Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:22 Nie nie wcale nie jestem jak to napisałaś "NAJLEPSZYM MAŁŻONKIEM NA ŚWIECIE" daleko mi do tego. Poczucie samotności jest cały czas po prostu jesteśmy obok siebie, inne zainteresowania, inni znajomi (to znaczy ja w zasadzeie mie mam bliskich znajomych prócz tych z pracy), obowiązki domowe wykonujemy odzielnie nie razem (na zasadzie "dzisiaj ty jutro ja"). Może kiedyś zdobędę się na odwagę i więcej coś napiszę. Dla czego "wpadłem" na to forum ? Nie dawno skończyłem leczenie depresji i chcę się wygadać. Odpowiedz Link
pia.ed DEPRESJA...........................samotnosc 10.03.05, 12:43 To juz znalazla sie odpowiedz na Twoj problem. Czlowiek w depresji, nawet tej szczatkowej czy "wyleczonej" wlasnie tak czuje. Jest jakis przygaszony, zycie nie wyglada tak kolorowo jak wczesniej. Tesiunia ma racje, po 30 latach malzenstwa ludzie sie zmieniaja. Czasy siedzenia na lawce w parku czy na kanapie i trzymania sie za raczke dawno minely, temat malych dzieci i rozmowy jaka kupke dziecko dzis zrobilo tez juz nalezy do przeszlosci... Szukanie ratunku na samotnosc " w sesji lozkowej" jest coraz rzadsze. Wydaje mi sie ze i tak spedzasz bardzo duzo czasu z zona i dziecmi, moze nawet wiecej niz inni mezczyzni, ktorzy jedna nie narzekaja na samotnosc... Nie pozostaje nic innego jak szukac przyczyn we wlasnej psychice, na wlasna reke czy przy pomocy terapeuty. Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:11 Aby było wszystko jasne "NIE SZUKAM NIKOGO NA BOKU" ! Po prostu piszę o sobie i ciekaw jestem opinii innych. Po ślubie 30lat, córka rok po ślubie mieszka osobno (ale blisko), wnuk 0,5 roku. Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:14 Jak byś szukał, to byś już znalazł i nie był samotny. )) Więc nie o to chodzi.) Odpowiedz Link
mada50 Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:08 ło rety oczywiście"obopólna" a są wspólne zainteresowania? Odpowiedz Link
tesunia Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:23 o tak! w tak dlugim ztazu malzenskim zdazaja sie "samotnosci" z moich "obserwacji" wynika,ze mezczyzni sami jakos oddalaja sie w swoj "swiat"nieswiadomie dopiero pozniej zauwazaja,ze sa sami, brakuje bodzca do "nawiazania ponownej wspolnej wziezi" wydaja sie im ,ze sa niezrozumiani przez najblizszych, a nie umia sami umotywowac,czego tak naprawde oczekuja od zycia/najblizszych.... **witam nowego pozdrawiajac cieplutko. Odpowiedz Link
kla-ra Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:25 Prosze mi po 50-tce,nie mowic,ze - syndrom "nie takiego dziecinstwa"- moze byc przyczyna samotnosci w zwiazku. Nie obwiniac mamusi i tatusia za to ze nie nauczyli kochac,okazywac uczucia. Tego trzeba bylo sie uczyc powolutku w zwiazku. Jesli umiesz i wykonujesz tyle fajnych babskich czynnosci,a druga strona tego nie docenia,to zacznij olewac te czynnosci i zajmij sie typowo meskimi sprawami. Bo dwie"baby" w domu to o jedna za duzo. Zycze Ci powodzenia. Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:34 W prawdzie pożegnałem się już lecz nie mogłem pozostawić tego wątku bez odpowiedzi. Nie obwiniam mamusi i tatusia bo ich nie pamietam....... Co do prac domowych życie zmusiło mnie do nauczenia się tego, a prace męskie również nie są mi obce. Pozdrawiam Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:19 mam przyjaciol, od lat ich zwiazek to uklad, wspolna kuchnia, wspolna czesc kasy no wlasciwie wspolne wszystko, oprocz lozka sa dla siebie mili, przypadkowy obserwator powiedzialby ze to szczesliwa para, wypalilo sie ich uczucie zostal rozsadek, zadne z nich nie ulozylo sobie zycia na nowo, nie maja chyba odwagi i widze ze z roku na rok robia sie coraz bardziej zgorzkniali, czy warto takie cos ciagnac? Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:28 Oj tak dla otoczenia jesteśmy bardzo przykładnym i kochajacym się małżeństwem. Wpomiałaś o pewnej "rzeczy" pisząc o sobie, tak "to" też. Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:30 Na razie musze kończyć ale na pewno będę tutaj z wami codziennie. Jesteście bardzo mili, pozdrawiam wszystkich Andrzej Odpowiedz Link
axsa Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 20:51 natla napisała: > 3maj się. Natla, a Ty też sie nie puszczaj. )))))))) Nie goń i nie bij!!! ))))) Odpowiedz Link
chminka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 21:25 klara ma racje..co ty w tej kuchni tyle przesiadujesz?...w zyciu jak nie wiadomo o co chodzi to zazwyczaj chodzi o pieniadze, a jak w malzenstwie nie wiadomo o co chodzi to chodzi na pewno o "lozko", jak jest u was z kochaniem, czy to juz przeszlosc?..mysle ze nie jest to klopotliwe pytanie? Odpowiedz Link
maladanka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 21:55 Jakoś tak między rodziną i znajomymi,którzy żyją ze sobą lepiej lub gorzej zauważyłam,że ci którzy śpią razem /chodzi mi o wspólny mebel - niekoniecznie o tzw.sprawy łóżkowe/ problemy się szybciej rozwiązują,jest większa bliskość. Odpowiedz Link
pia.ed Wspolne loze...................................... 10.03.05, 22:27 W takim razie w Polsce musi byc WIELKA BLISKOSC i latwe rozwiazywanie problemow, bo wiekszosc malzenstw ze wzgledu na ciasnote mieszkaniowa spi RAZEM! Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:05 Nie przeszłość tylko "nie częstość". Problemów finansowych nie ma. Pozdrawiam PS: gotowanie to moje hobby od lat Odpowiedz Link
ga10 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:14 Czy próbowałeś o tym rozmawiać ze swoją żoną? czy Ona wie co czujesz? pozdr GA Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:35 Owszem wie. Były długie rozmowy a na drugi dzień było jak przedtem (może to moja wina?). pozdrawiam Odpowiedz Link
tesunia Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 21:37 axsa napisała: > natla napisała: > > > 3maj się. > > Natla, > a Ty też sie nie puszczaj. > > )))))))) > > Nie goń i nie bij!!! > > ))))) hi,hi...dobre axa)))))))))))))) Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 21:59 A co mi tak żałujecie. )))))))))))))) A gonić i prać i tak będę. )) Odpowiedz Link
kla-ra Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 22:47 Danusiu, a gdyby tak zabraklo lozka,to co z ta biskoscia?? U mnie lozko sluzy do wygodnego spania sam na sam ze soba,a ta bliskosc mamy w kazdym katku naszego domku. Juz 20 lat mamy osobne spanka i nie wyobrazamy sobie aby moglo byc inaczej i co ciekawe nigdy nie jest nudno,bo te podchody...o rany to cala pryjemnosc. Odpowiedz Link
maladanka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 22:50 Ja podzieliłam się moimi spostrzeżeniami,nikogo nie namawiam do zmiany przyzwyczajeń. Odpowiedz Link
chminka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 23:14 a ja jak zaczynam myslec o osobnym spaniu to od razu mysle o zmianie meza...hahhahaha..ZARTOWALAM ( no moze nie tak calkiem) Odpowiedz Link
takanietaka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 01:15 A ja myśle ,ze poczucie samotnosci wśród ludzi ,bycia czyms "osobnym" nalezy do --autentycznych i głebokich ludzkich odczuć!I raczej szukanie za wszelka cene porozumienia i bliskosci jest naszym sposobem na to aby zyc łatwiej,prosciej ,aby nie cierpiec ,znając i czując PRAWDĘ.Codziennośc wymaga zapominania o tym i wtulenia sie w rytuały bliskosci .........A ty Andrzeju jakos nie umiesz tego zrobic i poddac sie "banalnosci " zycia -pragniesz pewnie czegos głebszego .ale czy to sie da zrobić? Nie wszystkim sie to udaje. ............... <<nigdy nic nie wiadomo)>> Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 06:12 Tak przyznaję Tobie rację, są okresy że bardzo się staram aby wszystko "odbudować" ale jakoś nie widzę (a może nie chcę widzieć?) wyciągniętej do mnie "pomocnej dłoni" więc znów przychodzi zwątpienie i ponowne zamknięcie się w sobie. Odpowiedz Link
kkleopatra Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:27 Zamiast tracic resztki energii nad uzalaniem sie nad soba sprawdz iloma murami sie obwarowales i ile fos woda wypelniles zapominajac o wybudowaniu choc kladki zwodzonej. Powiem jedno, goraco bardzo wspolczuje Twoim najblizszym ((( Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:45 Nie użalam się nad sobą a jedynie rzuciłem temat i nie oczekiwałem pocieszeń. A co do najbliższych to nie ma problemu im też z tym dobrze. Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:49 Zastanawiam się skąd wśród niektórych tyle "napastliwości" ? Temat tematem jak każdy inny. A miało być miło... Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:54 wyglada na to ze niektorym przyjemnie jest dowalic komus, kazdy z nas ma problemy z ktorymi sobie nie radzi i jesli odwazy sie pisac o nich na forum to juz znaczy ze wie w czym tkwi problem, Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:57 Dzięki. Jednak warto tu pisać. Pozdrawiam Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:00 warto dla samego siebie i nie przejmuj sie tak bardzo, nie bierz wszystkiego doslownie, trzeba robic selekcje, pisanie tu to ma byc przyjemnosc i jest! zachecam! Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:08 Tak pisanie tutaj ma być przyjemnością w "rozmowie" miłymi osobami, więc tak do tego podejdę, a "idiotyzmy" będę bagatelizował. Pozdrawiam Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:58 na forum chce sie raczej wygadac niz uzalac, z problemem zostaje dalej sam i sam musi sobie z nim radzic Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:00 Ależ oczywiście ! O to mi chodziło, wystarczy przecież uważnie przeczytać mój pierwszy post. Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:05 dokladnie przeczytany zareczam i czekam na kolejny Odpowiedz Link
kkleopatra Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:17 Oj, to ja bardzo przepraszam, jezeli odebrane to zostalo jako dowalenie (((( a przeciez nie krzyczalam i tez zadnych wykrzyknikow nie postawilam. Chcialam tylko zasugerowac, by rum na to zwrocil uwage i nic wiecej na mysli nie mialam i w zadnym wypadku nie bylo to zlosliwe. A tak od strony uczuc moich powiem, ze bardzo wspolczuje jednak rumowi, bo na pewno wiele traci nie widzac nic. I bardzo prosze nie duszukiwac sie zadnych zlosliwosci, bo ich poprostu nie ma. Pozdrawiam Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:22 witaj to bylo ogolne stwierdzenie, bez adresata na zachniecie sie ruma, ze zaczyna byc nieprzyjemnie a nasze oczy maja to do siebie, ze u innych widza lepiej niz to co sie dzieje na wlasnym podworku, i najlepiej wychodzi nam doradzanie innym bo nie dotyczy naszych problemow Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:31 A właśnie że widzę. Mam wspaniałą córkę (mówimy sobie wszystko !) która zna moje problemy i to jest to moje "światełko w tunelu", szkoda tylko że już jest na "swoim" a nie ma tych "codziennych" bliskich kontaktów. Pozdrawiam Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:39 hihihi ale Ciebie ruszylo, i fajnie ze widzisz, ze masz takie swiatelko, zrozumienie dzieci dla sytuacji rodzicow jest wazne, choc czesto dorosle juz ale bywaja bezradne, zastanawiam sie dlaczego wtedy kiedy dzieci odchodza malzenstwa zostaja bez problemow i moglyby zaczac naprawde zyc zaczynaja sie problemy i na ogol rozwody? Odpowiedz Link
maladanka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:49 A czy zauwazyłaś Malwino,że małżeństwa często sie tylko informują o różnych sprawach, ale to nie jest rozmowa.Jest to poprawne,grzeczne, ale ... No i brak wspólnych zainteresowań,które można kontynuować,gdy dzieci wyfruną. Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:56 znam takie malzenstwa co sie wcale nie odzywaja jak sa sami, dopiero jak ktos sie zjawia to chyba tylko z uprzejmosci sie komunikuja, zyja obok siebi we wspolnym mieszkaniu Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:56 Jak tam już wcześniej napisałem mów mi Jędrek i humor mam dzisiaj wspaniały (dzięki Wam wszystkim) a wogóle się cieszę że jest was tak dużo i tak miłych osób (przepraszam że uogólniłem pisząc do Ciebie). Nie sytuacja nie jest u mnie az tak zła abym (żona również) myślał o rozwodzie. Lecz ja przy swojej słabej kontrukcji psychicznej być może zbyt wiele rzeczy biorę na "nie" w stosunku do siebie. Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:05 Jedrus wiecej optymizmu, staraj sie zobaczyc to co lepsze, czas ucieka po co sie dolowac samem, zostaje nam juz tak malo czasu aby cieszyc sie zyciem i rodzina, zacznij z niego korzystac! Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:21 Wiesz zastawiające dla mnie jest to, że że moje starania w poprawę tego wszystkiego nie są adekwatne do uzyskanych efektów i niestety zniechęca mnie to nieco. Być może robię coś nie tak, ale staram się bo wiem że warto ! (Nie użalam się nad sobą jak by tam "ktoś" pomyślał) Odpowiedz Link
tesunia Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:37 ..rumie ?? a moze cos wspolnie bycie zrobili, zamiast sie starac samemu.... bedzie to moze zauwazone i inaczej potraktowane przez "druga polowe" Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:49 Mów mi Jędrek hihi. Widzisz ja humor mi się poprawił od waszych fajnych "listów". Owszem i taki pomysł chodzi mi po głowie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:08 Cieszy mnie Jędrałku Twój dobry humor. ))) Byle tak dalej. Dziewczyny działamy jak okład łagodzący ))))) I nie gniewaj się na Kleopatrę. Miała dużo racji w tym co napisała. Może to i Ciebie bezpośrednio nie dotyczy, ale innych czytających i samotnych, może tak. Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:18 NIE GNIEWAM SIĘ NA KLEOPATRĘ. Zastanawiajace jest jednak że żaden facet nie pojął dyskusji, niby jestem tym jedynym z takim problemem, nie wierzę, hihi. Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:29 to teraz polataj po naszych postach i zobacz jakie my mamy problemy, marzenia a czasami zludzenia, moze cos nam doradzisz Odpowiedz Link
pia.ed JEDYNY FACET NA FORUM............. 11.03.05, 12:24 ...w kazdyn razie ten, ktory sie tu najczesciej udziela, ma tyle POWAZNYCH problemow na glowie (chora zona i syn), ze nie ma czasu na to, aby czuc sie samotnym! Odpowiedz Link
pia.ed .................................................. 11.03.05, 12:27 Pisales o czyms, co zdarzylo sie "kiedys". Moze wlasnie wtedy zaczeliscie sie od siebie oddalac i zaczal sie dla Ciebie problem "samotnosci"??? Odpowiedz Link
rumjamajka Re: ............................................. 11.03.05, 17:08 TAK......... Odpowiedz Link
natla Re: JEDYNY FACET NA FORUM............. 11.03.05, 12:29 Wiesz Pia, nie byłabym taka przekonan. Myślę, że nie raz zostaje sam ze swoimi domowymi problemami i co ważniejsze decyzjami. I albo nie pize o swojej samotności, albo swietnie sobie z tym daje radę. Odpowiedz Link
malwina52 Re: samotnosc dopada kazdego............. 11.03.05, 12:58 czy sie ma czy nie ma bliskich, a dotyczy roznych sfer zycia, nie tylko uczuciowych i lozkowych, jedni sobie z nia radza, inni nie, znajduja jakas ucieczke od niej, cos co pozwala uspic zal typu forum, rybki, zdrada, pasje itd. ja ja miewam pasjami ale jeszcze mnie nie zdolowala! Odpowiedz Link
natla Re: samotnosc dopada kazdego............. 11.03.05, 13:21 Nie, nie odczuwam samotności, jeszcze mi się to nie zdarzyło i proszę Opatrzność, aby mnie to nie doświadczyło. Wręcz przeciwnie, czasem marzę o samotności chwilowej. Przysłowiowy tydzień na bezludnej wyspie. Jak już tu gdzieś pisałam, robiłam sobie taki tydzień raz w roku od czasów studenckich. Ale to tylko tydzień. Potem garnęłam się do ludzi. Jestem w pewnym sensie samotna obecnie w mojej pracy, gdzie kapitalni niegdyś ludzie boją się siebie nawzajem, nie rozmawiają lub rozmawiają o duperelach i to w tajemnicy. Łokropne. Więc się niejako zdynstansowałam, widząc, że nic na to nie poradzę. Trwało to kila miesięcy zabiegów z mojej strony, co nie było łatwe, a i rozczarowanie ogromne. Może też przestałam się wysilać, bo niedługo sobie od nich idę i to bez żalu. Jest to niewątpliwie przykre, że porzucę moje prawie całe życie zawodowe, dające mi mnóstwo satysfakcji, bez żalu i tęsknoty. A może się dobrze stało. Będzie mi łatwiej. Im dłużej obserwuje mojego Ojca, który często zostaje sam, tym bardziej przychylam się do stwierdzenia, że samotność to rys charakteru. On sobie świetnie daje radę. Ae też potrafi rozmawiać. Rany, mam sklerotyczne poczucie, że się zaczynam powtarzać. Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:02 Wiecie co? Poczytałam wszystko, przemyślałam doświadczenia życiowe i wyszło mi, że samotność odczuwają najbardziej ludzie zamknięci w sobie. Trzeba do nich tak dotrzeć, ąby próbowali o sobie i swoich problemach, przemyśleniach mówic. Kleopatra ma dużo racji w tym co napisała. Odebrane zostało napastliwie z winy przekazu listowego, braku łagodzących znaczków typu Rom, myśle , że to nie tylko Twoje zamknięcie się w sobie jest problemem, ale żony tez. Jeżeli potrafisz rozmawać z córką, to dlaczego nie z żoną? Wynika, że Ty się jednak potrafisz otworzyć do osoby Cię słuchającej i mówiącej też o sobie. Jeżli trafiasz na mur milczenia, albo sloganowych odpowiedzi, to nie jesteś w stanie nie być samotnym. Myślę, że Twoja żona też czuje się samotną, chyba , że jest skończoną zimną egoistką. Ale nie sadze. Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:12 Myślę, że Twoja żona też czuje się samotną < Tak masz rację wiem o tym (nie jest egoistką), ale nie potrafimy jakoś zrozumieć się wzajemnie, być może dla tego że tkwi w nas wspomienie tego co kiedyś się "stało" Pozdrawiam Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:31 I tak to "kiedyś" rozdrapujecie? Oczywiście nie głośno. A nie da się tego wyrzucic do kosz, zniszczyć, spalić, unicestwić, wyrzucic z pamięci? "W nagodę" masz częstochowską "fraszkę". ))) Odpowiedz Link
maladanka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:32 Jędruś, kobitkę pod pachę i na kawę do Gawiarenki! Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:43 To pamiętanie "kiedyś" chyba bardziej tkwi we mnie i chyba to właśnie mój "problem". Ale dla czego tylko pisze się o mnie (owszem miłe to ze staracie się dla mnie), myślałem jednak (co było w moim zamiarze) że porozmawiamy na ten temat ogólnie bo być moze nie tylko ja w tym "tkwię". "nie ważne z kim się śpi, ważne z kim się dzieci ma" jak mawiał mój były kiedyś wielki przyjaciel, niestety nie zastosował tego do siebie. Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:51 "nie ważne z kim się śpi, ważne z kim się dzieci ma" I to jest kwintesencja współistnienia obu płci w związkach. Byle dotarła do mózgownic, a nie jak w przypadku Twojego przyjaciela, była bezmyślnie powtarzana. No nie? ) Choć to też bardzo dyskusyjne, bo matka czy ojciec dzieciom może się okazać taki lub owaki. (pardon Taka Owaka)) Ja już starałam się całą sprawę ze 2 razy uogólnić, ale jesteś ciągle jeszcze "podręcznym" materiałem" .))) Odpowiedz Link
rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:55 Hihi podoba mi się określenie "podręczy materiał". Tak mój były przyjaciel klepał to w kółko lecz nie rozumiał chyba nigdy sensu tego co mówił (został sam jak palec, żona z dziećmi odeszła z jego winy). Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 12:04 I jak on się czuje ze swoją samotnością? (zauważyłeś? zmieniam materiał))) Odpowiedz Link
ga10 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 12:07 Spróbuj tak: Napisz co Cię boli i dręczy na ładnym papierze. Na końcu napisz słowo WYBACZAM. Opraw w ramkę i schowaj... np. w szufladzie przy łóżku. Zaglądaj tam czasem ale coraz rzadziej. Może pomoże... Pozdr GA Odpowiedz Link
natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 12:23 Jędruś, dano mi misję do wypełnienia: mam Cię zawlec do GAWIARENKI. Co Ty na to? Muszę użyć siły? ) Odpowiedz Link
pia.ed samotność ... 11.03.05, 13:32 Samotnosc jest w modzie! Wezcie chocby "samotnosc w tlumie" czy "samotnosc w sieci". Odpowiedz Link
natla Re: samotność ... 11.03.05, 13:47 Ale Ty Pia kiedyś też narzkałaś na samotność. A może mi się wydaje...tyle miesięcy, tyle ludzi się przewinęło. Odpowiedz Link
chminka Re: samotność ... 11.03.05, 13:47 jamajka, a dlaczego myslales ze tutaj bedzie milo?...tutaj jest tak jak w zyciu, raz tak , a raz inaczej, mowiac szczerze myslalam ze jestes baba przez ten nick "rumjamajka" no i przez to smianie sie "hi hi hi" , ktory facet tak sie smieje? Odpowiedz Link
natla Re: samotność ... 11.03.05, 14:03 Chminak , nie strasz chłopaka! ) August też tak się czasami śmieje. A w ogóle widzę, ześ ostatnio nastawiona bojowo do świata. )) Lepiej napisz, kiedy przyjeżdżasz., bo Cię już z 10 raz proszę. Odpowiedz Link
chminka Re: samotność ... 11.03.05, 14:21 jak widze ze "slodzicie" bez opamietania to musze troche dolozyc.august tez tak sie smieje?.. Odpowiedz Link
natla Re: samotność ... 11.03.05, 14:28 Trzeba człowiekowi w potrzebie pomóc. Ale juz lepiej z Andzrejem, więc chołubienie sie powoli kończy. Rozróżniam tu hi, hi od ho, ho, czy he, he, w ten sposób: hi,hi, - zaczepne, wesołe, troszkę zjadliwe he,he, - naturalny śmiech ha,ha - głośny, wesoły ho,ho, - taki mikołajowy, tubalny z błyskiem wkurzenia, ale nie koniecznie. Odpowiedz Link
natla Re: samotność ... 11.03.05, 14:30 Klinęło mi sie. :0 ......czyli nie rozróżniam płci uśmiechu.) Odpowiedz Link
ga10 Re: samotność ... 11.03.05, 15:12 ANDRZEJU, ZAPRASZAM CIĘ DO GAWIARENKI. pozdr GA Odpowiedz Link
pia.ed do natla - moze i narzekalam... 11.03.05, 21:43 "Ale Ty Pia kiedyś też narzekałaś na samotność. A może mi się wydaje...tyle miesięcy, tyle ludzi się przewinęło". Moze i narzekalam, z tego prostego powodu ze... jestem samotna! Nie mam tej drugiej polowki ktora moze mnie w czyms wyreczyc, z ktora moge zjesc codziennie obiad, jezdzic na zakupy czy pojsc razem do teatru, z ktora moge zamienic kilka slow, pojechac na ogrodki dzialkowe czy tez na jakas wycieczke... Nie mam tez corki i wnuczki, ktore mnie odwiedzaja. Odpowiedz Link
natla Re: do natla - moze i narzekalam... 11.03.05, 22:29 Ale to wcale nie powód do samotności..... Odpowiedz Link
pia.ed Re: do natla - moze i narzekalam... 11.03.05, 23:59 To nie powod do samotnosci, ale CZUCIA sie samotnym na pewno tak! Odpowiedz Link
pia.ed ...moze i narzekalam... 27.10.05, 18:48 natla napisała: "Ale to wcale nie powód do samotności..." Nie bylby to powod do samotnosci - gdybym byla mlodsza... Ale czesto po prostu nie chce mi sie ruszyc z domu, albo nie czuje sie na silach ruszyc z domu ... Od stycznia chodze na angielski, ale zmobilizowanie sie aby wyjsc z domu zaczyna byc coraz trudniejsze do przezwyciezenia, i zdecydowalam sie przerwac nauke po Bozym Narodzeniu. Jedna rozrywka(?) mniej ... Odpowiedz Link
natla Re: ...moze i narzekalam... 27.10.05, 18:59 Pia, nie poddawaj sie!!!!!! Nie rezygnuj z angielskiego, czyli z kontaktów z ludźmi, bo zdziczejesz, będzie Ci bardzo rudno......powtarzam...wg mnie samotność to stan umysłu. "Popracuj" trochę nad znalezieniem bliskiej osoby i to wcale nie koniecznie chłopa.....Jak Ci sie nie chce wyjść z domu, to zapraszaj do siebie. Zmuś sie....ja też czasem zmuszam się do czegoś (np. 6,00 basen i potem jestem bardzo zadowolona. Odpowiedz Link
regine Re: Samotność ..... 22.02.06, 10:16 Śniadanie Rozsmarowuję Cię z masłem na chlebie Wdycham z zapachem miodu i mleka Obok zastawa stoi dla Ciebie. I świeże pieczywo w koszyczku czeka. Tak jest codziennie, cholera mnie bierze I chyba zacznę chodzić po ścianie Zmywam nietknięte Twą dłonią talerze Znowu samotne śniadanie. Taki mi ofiarowano wierszyk...Miły...Prawda ) Odpowiedz Link
lili50 Re: Samotność ..... 22.02.06, 10:36 Nie wiem co się ze mną dzieje, czuję sie samotna. Chociaż mam rodzinę, i zawsze pełna chata ludzi, a jednak wewnatrz czuję pustkę. Mąż jak jest w domu, to siedzi przy komputerze, dzieci mnie lekceważą. Niewiem co mam z sobą zrobić jestem taka zniechęcona, muszę się zmuszać nawet do gotowania, czy sprzątania. Może gdy bym miała, jakąś przyjazną duszę, to możę moje życie, szło by innym torem . Odpowiedz Link
regine Re: Samotność ..... 22.02.06, 11:11 Lili50, a ja siedzę w czterech ścianach już 3 lata...Kot nie mówi... A o samotności wśród bliskich, też wiem bardzo dużo...Chyba jest gorsza, niż bycie sam na sam z sobą...Rozumię Cię doskonale... Odpowiedz Link
tofika Re: Samotność .....Reniu:)))) 22.02.06, 11:21 Taki tylko 2 zwrotkowy ale ile w nim powiedziane,,, pieknie ... wiecej dostawaj takich wierszy ... )) Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Samotność ..... 22.02.06, 13:42 Piękny wiersz i jak pięknie mówi o miłości do tych, których już nie ma... Odpowiedz Link
goskaa.l Re: samotność wśród bliskich......... 27.10.05, 11:03 Podrzucam temat, bo bardzo ważny i zawsze aktualny. Jędrku, nie odezwałeś się więcej. Nie wiem, czy i w jaki sposób poradziłeś sobie z problemem samotności. Chcę tylko wrzucić dodatkowy kwiatek (nie kamyk) do tego ogródka. Może Tobie nie jest to potrzebne, ale kiedyś przyda się innym. Sam nie jesteś w stanie wyzwolić was ze wspólnej samotności. Musicie to zrobić we dwoje. Po pierwsze: (może to dziwnie zabrzmi) musicie sobie wzajemnie WYBACZYĆ wszystko, co tylko można. Temat jest zbyt długi, aby pisać w poście. Po drugie: potrzebna wam terapia rodzinna. Jednostronne starania nie dadzą efektu, ba, nawet mogą zostać zlekceważone lub wyśmiane. Po trzecie: spróbujcie robić więcej rzeczy razem (nawet gotowanie we dwoje może być przyjemnością). Byłoby jeszcze trochę tego po..., ale nie chcę niepotrzebnie rozciągać. Może jeszcze ktoś coś dorzuci i powstanie taki jakby poradnik? Odpowiedz Link
tofika Re: samotność wśród bliskich......... 22.02.06, 11:19 Lilii,bo wsrod bliskich tez trzeba stworzyc Swoj swiat, to nasze JA" -nie pozwolic dzieciom ingerowac w nasze zycie, nie byc im do kazdej prosby ,,ze tak ,,bo wcale nie musimy, - zrobic co rusz wyjscie z domu do kogos kogo lubimy, w domu same sobie musimy zorganizowac wolnosc, bo jak tylko poddamy ,,to wszystkim jestesmy potrzebne ale co my potrzebujemy to nikt o to nie zapyta, i jeszcze !!!tu masz nas,fakt wirtualnie,ale masz.. pozdrawiam Ciebie serdecznie,pisz lisciki ,,tu mozna bo mozemy sobie nawzajem wyzalic ..otworzyc ,, to jest nam bbb potrzebne,posylam CI)))))tofika Odpowiedz Link
dankarol Re: samotność wśród bliskich......... 22.02.06, 11:23 Lili w takiej sytuacji najlepiej jest, móc się od czasu do czasu do kogoś wygadać, tu zawsze masz nas Odpowiedz Link
lili50 Re: Podziękowanie 22.02.06, 11:41 Dziękuję Wam moje drogie, za dodanie mi otuch, żeczywiście jak się człowiek ma przed kim wyżalić, lub podzielić jakąś radością, to trochę lżej na sercu.Przepraszam że Wam przynudzam, ale czuję się odstawiona na boczny tor. Odpowiedz Link
tofika Re: Lilii... 22.02.06, 22:50 Jest tu Pewna Taka Pani,,ktorej ryczalam w skaypie, i zaraz potrafilysmy smiac do rozpuku,,cale godzinki nam trafialo wygadac,bylam bbb szczsliwa i taka leciutka na duszy gdy jej to wszystko poopowiadalam a ona mi tez ,tez) jest tu czat,tylko malo tu wchodzimy a on tu po to jest zeby popisac poopowiadac nasze rozne sprawy i spraweczki,naprawde uwierz Lili ktos tu zawsze znajdzie zeby , Zebys poczula ze tu nie bedziesz na zadnym bocznym torze,,najwyzej na glownym i tylko prawidlowym a w domku,dobrze tak czasem nie zwracac uwagi na jakies tam czyjes ,, i glowka do gory... ty i tak w tym swoim domku najwazniejsza,co oni byliby warci bez Ciebie---tak siebie pocieszaj,, i co raz wyzej glowa ,,Aco)))no ,, i ok)) Odpowiedz Link
regine Re: Lilii... 22.02.06, 23:04 Lili, nawet nie wiesz w jakim stanie ducha, weszłam na to forum, rok temu... To o mnie pisze Tofika. Nawet nie myślałam, w życiu, że ludzie całkiem obcy mi, mogą mi pomóc. Nawet nie wiesz jak mi pomogli, pewnie sami się dziwią, czy to ta sama osoba... Dzięki temu forum, rozmowom, pisaniu, jestem tym czym jestem. Jeśli nie wierzysz poczytaj moje wątki...uwierzysz. Ile ja łez tu wypłakałam, ile nocy przeklikałam... Ale jestem, żyję, czuję, nie płaczę, czasmi smutek jakiś przemknie nie powiem. Ale to już stare dzieje...Więc uśmiechnij się, głowa do góry, naprawdę potrafimy sobie pomóc, choć jesteśmy tylko w wirtualnym świecie. Odpowiedz Link
tofika Re: Lilii...i Reginko:))) 22.02.06, 23:48 "Ale to juz bylo......... i nie wroci wiecej ,,bo choc tyle godzin chwil przybylo... to do PRZODU wciaz wyrywa nasze SERCE)))" i o to biega,,)pozdrawiam tak trzymajmy...!!! Odpowiedz Link
regine Re: Lilii...i Reginko:))) 23.02.06, 00:03 A coś dziś taka jak skowronek ) Toficzko ? Odpowiedz Link
goskaa.l do Lili 23.02.06, 07:45 Kochanie, jeśli się jeszcze nie zorientowałaś, to informuję Cię o tym, że na forum są dwie osoby ze Szczecina (ja i Krista57). Jeśli jesteś otwarta na przygodę z łażeniem po podszczecińskich lasach i górkach, jeśli nie boisz się wsiąść do kajaka - stoimy otworem. A może pójdziesz na rajd klubu Sami Swoi w Policach i tam znajdziesz przyjaciół? Podaję Ci link na stronę klubu: www.samiswoipolice.republika.pl/ 18 marca mają złaz "Przyjaciel środowiska", spróbuj. Andrzej i Janka Marcinkowscy mieszkają w budynku przy dworcu (ona jest emerytką PKP). Przypuszczam, że chętnie przyjmą pomoc w organizacji imprez. Chyba, że nie odpowiada Ci taka forma spędzania wolnego czasu. Może w ten sposób znajdziesz przyjaciół (nie tylko starszych) w pobliżu? Odpowiedz Link
lili50 Re: Podziękowanie 23.02.06, 12:55 Goskaa.l jesteś bardzo miła dziękuję za propozycję, ale ja to nie mogę się nigdzie ruszyć z domu. Wciąż te dzieci i dzieci, może uda mi się jakoś to życie ułożyć to wtedy spróbuję, narazie tkwię w tym po uszy. Odpowiedz Link
goskaa.l Do Lili 23.02.06, 13:47 Lili, jaest specjalne określenie na "zdrowy egoizm". Chodzi o to, żeby potafić odmówić. Wydaje mi się, że nauczyłaś wszystkich wokół, że jesteś na ich zawołanie, i nie wyobrażają sobie, co byłoly bez Ciebie. A może sama spróbujesz sobie wyobrazić, co byłoby bez Ciebie? co zrobią, kiedy Ciebie zabraknie? Nie jesteśmy nieśmiertelni. Niestety, dopadła mnie chwilowo dolegliwość naszego wieku - po prostu nie mogę sobie przypomnieć co to za określenie. Może ktoś przypomni mi, jak to słowo brzmi? Są nawet kursy uczące odpowiedniego zachowania (uczące odmawiania). Odpowiedz Link
regine Re: Do Lili i Gosi :) 23.02.06, 14:17 Już dawno temu, moje dorosłe córki nazwały mnie po prostu "Matką Polką", której się nic od życia nie należy, której nie wypada nigdzie bywać. Uważałam,że jak ugotuję obiad, podam herbatę, posprzątam, zetrę kurz, poprasuję, że nikt tak nie zrobi tego dobrze, tak jak ja. Wszędzie byłam w tym najlepsza, zapomniałam, że jestem wolnym człowiekiem... Niestety, dzieci udowodniły mi, że jestem niewolnikiem samej siebie.. Stwierdziły, że już dawno wyrosły z pomagania, gotowania i sprzątania przez mamę. Mam mieć swoje życie, a nie żyć życiem, innych. Ciężko mi było przeciąć tą pępowinę, może ktoś pomyśli, że mam niedobre dzieci. Ale to nieprawda, są cudowne, chciały tylko mojego dobra. Rodzina, zwłaszcza dzieci są owszem zawsze na pierwszym miejscu, ale nie za każdą cenę. Sama musiałam się o tym przekonać. Świetnie sobie bez mnie radzą. A ja zaczynam żyć, zaczęłam rok temu i nie zamierzam tego zaprzepaścić i się poddać. Córki się bardzo z tego cieszą, że zaczęłam myśleć o sobie, a nie tylko jak komu dogodzić. Nie jesteśmy jeszcze stare, choć jesteśmy babciami, pół wieku za nami i jeszcze wszystko przed nami.Tylko, jak sama się przekonałam, nikt niczego za nas nie załatwi, niestety musimy wykonać ten pierwszy krok do przodu, nie oglądając się ,że inni coś za nas zrobią. Wiem, że jest bardzo trudno, ale naprawdę warto... Odpowiedz Link
malwina52 Samotne serce cierpi... 04.04.06, 08:01 Trwający długo stan osamotnienia podnosi ciśnienie krwi w niemal takim samym stopniu, jak palenie czy siedzący tryb życia - uważa prof. Cacioppo. Dotyczy to osób w wieku przedemerytalnym, bez względu na inne czynniki, takie jak waga ciała, picie alkoholu, palenie tytoniu czy status ekonomiczny. fakty.interia.pl/zdrowie/news?inf=733409 Odpowiedz Link