Dodaj do ulubionych

samotność wśród bliskich.........

10.03.05, 11:43
Ja od lat tak się czuję, czy to moja wina, w pewnym sensie tak lecz i
najbliższej mi osoby. Czy ktoś z was też tak ma ? Jak sobie radzicie ?
Pozdrawiam Andrzej
Obserwuj wątek
    • mada50 Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 11:56
      jak wina obopulna,to trzeba na tę sytuację coś zaradzić!
      przygotować kolację ze świecami,kwiatek lub mały upominek i gadać,gadać!
      a może wczesniej zrobić dla tej drugiej osoby coś(?)np.pomóc w domowych
      obowiązkach czy zabrać do kina,albo na wycieczkę,
      tak rzucam,bo nie wiadomo jakie podłoże "samotności wśród bliskich",przyczyny
      mogą być różne.
      • natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:01
        A może nie potrafisz sie otworzyć (że tak powiem sloganowo) i druga osoba nie
        ma do Ciebie dojścia? Albo odwrotnie?
        Choć myślę, że to nie tylko Twój problem. Zerknij na forum. Znajdziesz coś dla
        siebie w tej materii.
        • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:06
          Coś w tym jest co piszesz, zawsze byłem skryty zamknięty w sobie i nieśmiały,
          myślę że to syndrom "nie takiego dzieciństwa" Pozdrawiam
          • natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:09
            To skoro sobie z tego zdajesz sprawę, to już nie jest źle. smile
            A może "na stare" lata spróbujesz być bardziej wylewny? To pewnie trudne po
            tylu latach, bo to już rys Twojego chrakteru, ale spróbuj. Zawsze mi mówiono,
            że "tylko krowa się nie zmienia". smile)))
      • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:03
        Domowe obowiązki..... ależ standardem jest że pomagam porządkach, zakupach, a
        już najwięcej czasu spędzam w kuchni, i tu powiem że kuchnia to moje hobby ! A
        już obowiązkowo przygotowuję niedzielny obiad (teraz już również dla córki z
        meżem). Latem wspólna praca i odpoczynek na działce. Kolacje ze świecami;
        przerabiałem to ... A jednak...
        • natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:06
          Może jesteś za dobry?
          A ja chyba mogę Cię oficjalnie powitać u nas? Tu nie będziesz samotny, choć to
          na pewno nie to. smile
          • pia.ed Kryzys piecdziesieciolatka??? 10.03.05, 12:12
          • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:13
            Nie odbieram tego w tych kategoriach, uważam pewne rzeczy za obowiązek, w końcu
            wspólnie prowadzimy dom.
    • pia.ed Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:07
      Bez szczegolow dotyczacych Twojej sytuacji, nic Ci nikt nie doradzi...

      Napisz chocby ile lat jestescie po slubie, czy macie w domu dzieci, czy juz
      "wyfrunely" i jak sie ta SAMOTNOSC objawia.

      To co napisalaes jest typowa wymowka mezczyzn szukajacych kogos na boku,
      bo czuja sie samotnym w malzenstwie...

      Najlepiej napisz wszystko od razu, a nie dodawaj szczegolow trakcie dyskusji
      aby napiecie roslo!!! Wtedy latwo o posadzenie o konfabulacje.
      • pia.ed Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:11
        Widze ze w trakcie pisania pojawily sie i inne odpowiedzi...

        Wyglada z nich ze jestes NAJLEPSZYM NA SWIECIE MALZONKIEM, marzeniem kazdej
        kobiety, tylko kiedy znajdujesz w takim razie czas na odczuwanie samotnosci?
        Moze napiszesz cos KONKRETNEGO na ten temat?
        • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:22
          Nie nie wcale nie jestem jak to napisałaś "NAJLEPSZYM MAŁŻONKIEM NA ŚWIECIE"
          daleko mi do tego. Poczucie samotności jest cały czas po prostu jesteśmy obok
          siebie, inne zainteresowania, inni znajomi (to znaczy ja w zasadzeie mie mam
          bliskich znajomych prócz tych z pracy), obowiązki domowe wykonujemy odzielnie
          nie razem (na zasadzie "dzisiaj ty jutro ja"). Może kiedyś zdobędę się na
          odwagę i więcej coś napiszę. Dla czego "wpadłem" na to forum ? Nie dawno
          skończyłem leczenie depresji i chcę się wygadać.
          • pia.ed DEPRESJA...........................samotnosc 10.03.05, 12:43
            To juz znalazla sie odpowiedz na Twoj problem.
            Czlowiek w depresji, nawet tej szczatkowej czy "wyleczonej"
            wlasnie tak czuje.
            Jest jakis przygaszony, zycie nie wyglada tak kolorowo jak wczesniej.

            Tesiunia ma racje, po 30 latach malzenstwa ludzie sie zmieniaja.
            Czasy siedzenia na lawce w parku czy na kanapie i trzymania sie za raczke
            dawno minely, temat malych dzieci i rozmowy jaka kupke
            dziecko dzis zrobilo tez juz nalezy do przeszlosci...
            Szukanie ratunku na samotnosc " w sesji lozkowej" jest coraz rzadsze.

            Wydaje mi sie ze i tak spedzasz bardzo duzo czasu z zona i dziecmi,
            moze nawet wiecej niz inni mezczyzni, ktorzy jedna nie narzekaja na samotnosc...
            Nie pozostaje nic innego jak szukac przyczyn we wlasnej psychice,
            na wlasna reke czy przy pomocy terapeuty.
      • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:11
        Aby było wszystko jasne "NIE SZUKAM NIKOGO NA BOKU" ! Po prostu piszę o sobie i
        ciekaw jestem opinii innych. Po ślubie 30lat, córka rok po ślubie mieszka
        osobno (ale blisko), wnuk 0,5 roku.
        • natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:14
          Jak byś szukał, to byś już znalazł i nie był samotny. smile)) Więc nie o to
          chodzi.smile)
    • mada50 Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:08
      ło rety oczywiście"obopólna"
      a są wspólne zainteresowania?
      • tesunia Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:23
        o tak! w tak dlugim ztazu malzenskim zdazaja sie "samotnosci"
        z moich "obserwacji" wynika,ze mezczyzni
        sami jakos oddalaja sie w swoj "swiat"nieswiadomie
        dopiero pozniej zauwazaja,ze sa sami,
        brakuje bodzca do "nawiazania ponownej wspolnej wziezi"
        wydaja sie im ,ze sa niezrozumiani przez najblizszych,
        a nie umia sami umotywowac,czego tak naprawde oczekuja od zycia/najblizszych....

        **witam nowego pozdrawiajac cieplutko.
      • kla-ra Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:25
        Prosze mi po 50-tce,nie mowic,ze - syndrom "nie takiego dziecinstwa"-
        moze byc przyczyna samotnosci w zwiazku.
        Nie obwiniac mamusi i tatusia za to ze nie nauczyli kochac,okazywac uczucia.
        Tego trzeba bylo sie uczyc powolutku w zwiazku.
        Jesli umiesz i wykonujesz tyle fajnych babskich czynnosci,a druga strona tego
        nie docenia,to zacznij olewac te czynnosci i zajmij sie typowo meskimi sprawami.
        Bo dwie"baby" w domu to o jedna za duzo.
        Zycze Ci powodzenia.
        • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:34
          W prawdzie pożegnałem się już lecz nie mogłem pozostawić tego wątku bez
          odpowiedzi. Nie obwiniam mamusi i tatusia bo ich nie pamietam....... Co do prac
          domowych życie zmusiło mnie do nauczenia się tego, a prace męskie również nie
          są mi obce. Pozdrawiam
    • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:19
      mam przyjaciol,
      od lat ich zwiazek to uklad,
      wspolna kuchnia, wspolna czesc kasy
      no wlasciwie wspolne wszystko, oprocz lozka
      sa dla siebie mili, przypadkowy obserwator
      powiedzialby ze to szczesliwa para,
      wypalilo sie ich uczucie zostal rozsadek,
      zadne z nich nie ulozylo sobie zycia na nowo,
      nie maja chyba odwagi i widze ze z roku na rok
      robia sie coraz bardziej zgorzkniali,
      czy warto takie cos ciagnac?
      • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:28
        Oj tak dla otoczenia jesteśmy bardzo przykładnym i kochajacym się małżeństwem.
        Wpomiałaś o pewnej "rzeczy" pisząc o sobie, tak "to" też.
    • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:30
      Na razie musze kończyć ale na pewno będę tutaj z wami codziennie. Jesteście
      bardzo mili, pozdrawiam wszystkich Andrzej
      • natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 12:36
        3maj się. smile
        • axsa Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 20:51
          natla napisała:

          > 3maj się. smile

          Natla,
          a Ty też sie nie puszczaj.

          winkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwink))))))))

          Nie goń i nie bij!!!

          winkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwink)))))
          • chminka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 21:25
            klara ma racje..co ty w tej kuchni tyle przesiadujesz?...w zyciu jak nie
            wiadomo o co chodzi to zazwyczaj chodzi o pieniadze, a jak w malzenstwie nie
            wiadomo o co chodzi to chodzi na pewno o "lozko", jak jest u was z kochaniem,
            czy to juz przeszlosc?..mysle ze nie jest to klopotliwe pytanie?
            • maladanka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 21:55
              Jakoś tak między rodziną i znajomymi,którzy żyją ze sobą lepiej lub gorzej
              zauważyłam,że ci którzy śpią razem /chodzi mi o wspólny mebel - niekoniecznie
              o tzw.sprawy łóżkowe/ problemy się szybciej rozwiązują,jest większa bliskość.
              • pia.ed Wspolne loze...................................... 10.03.05, 22:27
                W takim razie w Polsce musi byc WIELKA BLISKOSC i latwe rozwiazywanie problemow,
                bo wiekszosc malzenstw ze wzgledu na ciasnote mieszkaniowa spi RAZEM!
            • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:05
              Nie przeszłość tylko "nie częstość". Problemów finansowych nie ma. Pozdrawiam
              PS: gotowanie to moje hobby od lat
              • ga10 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:14
                Czy próbowałeś o tym rozmawiać ze swoją żoną?
                czy Ona wie co czujesz?
                pozdr GA
                • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:35
                  Owszem wie. Były długie rozmowy a na drugi dzień było jak przedtem (może to
                  moja wina?). pozdrawiam
          • tesunia Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 21:37
            axsa napisała:

            > natla napisała:
            >
            > > 3maj się. smile
            >
            > Natla,
            > a Ty też sie nie puszczaj.
            >
            > winkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwink))))))))
            >
            > Nie goń i nie bij!!!
            >
            > winkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwinkwink)))))

            hi,hi...dobre axawink))))))))))))))
            • natla Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 21:59
              A co mi tak żałujecie. smile))))))))))))))

              A gonić i prać i tak będę. smile))
              • kla-ra Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 22:47
                Danusiu,
                a gdyby tak zabraklo lozka,to co z ta biskoscia??
                U mnie lozko sluzy do wygodnego spania sam na sam ze soba,a ta bliskosc mamy w
                kazdym katku naszego domku.
                Juz 20 lat mamy osobne spanka i nie wyobrazamy sobie aby moglo byc inaczej i co
                ciekawe nigdy nie jest nudno,bo te podchody...o rany to cala pryjemnosc.
                • maladanka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 22:50
                  Ja podzieliłam się moimi spostrzeżeniami,nikogo nie namawiam do zmiany
                  przyzwyczajeń.
                  • chminka Re: samotność wśród bliskich......... 10.03.05, 23:14
                    a ja jak zaczynam myslec o osobnym spaniu to od razu mysle o zmianie
                    meza...hahhahaha..ZARTOWALAM ( no moze nie tak calkiem)
    • takanietaka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 01:15
      A ja myśle ,ze poczucie samotnosci wśród ludzi ,bycia czyms "osobnym" nalezy do
      --autentycznych i głebokich ludzkich odczuć!I raczej szukanie za wszelka cene
      porozumienia i bliskosci jest naszym sposobem na to aby zyc
      łatwiej,prosciej ,aby nie cierpiec ,znając i czując PRAWDĘ.Codziennośc wymaga
      zapominania o tym i wtulenia sie w rytuały bliskosci .........A ty Andrzeju
      jakos nie umiesz tego zrobic i poddac sie "banalnosci " zycia -pragniesz pewnie
      czegos głebszego .ale czy to sie da zrobić? Nie wszystkim sie to udaje.
      ...............
      <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
      • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 06:12
        Tak przyznaję Tobie rację, są okresy że bardzo się staram aby
        wszystko "odbudować" ale jakoś nie widzę (a może nie chcę widzieć?)
        wyciągniętej do mnie "pomocnej dłoni" więc znów przychodzi zwątpienie i ponowne
        zamknięcie się w sobie.
        • kkleopatra Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:27
          Zamiast tracic resztki energii nad uzalaniem sie nad soba sprawdz iloma murami
          sie obwarowales i ile fos woda wypelniles zapominajac o wybudowaniu choc kladki
          zwodzonej. Powiem jedno, goraco bardzo wspolczuje Twoim najblizszym sad(((
          • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:45
            Nie użalam się nad sobą a jedynie rzuciłem temat i nie oczekiwałem pocieszeń. A
            co do najbliższych to nie ma problemu im też z tym dobrze.
    • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:49
      Zastanawiam się skąd wśród niektórych tyle "napastliwości" ? Temat tematem jak
      każdy inny. A miało być miło...
      • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:54
        wyglada na to ze niektorym
        przyjemnie jest dowalic
        komus, kazdy z nas ma problemy
        z ktorymi sobie nie radzi
        i jesli odwazy sie pisac o nich na forum
        to juz znaczy ze wie w czym tkwi
        problem,

        • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:57
          Dzięki. Jednak warto tu pisać. Pozdrawiam
          • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:00
            warto dla samego siebie
            i nie przejmuj sie tak bardzo,
            nie bierz wszystkiego doslownie,
            trzeba robic selekcje,
            pisanie tu to ma byc przyjemnosc
            i jest! zachecam!
            • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:08
              Tak pisanie tutaj ma być przyjemnością w "rozmowie" miłymi osobami, więc tak do
              tego podejdę, a "idiotyzmy" będę bagatelizował. Pozdrawiam
        • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 09:58
          na forum chce sie raczej wygadac
          niz uzalac,
          z problemem zostaje dalej sam
          i sam musi sobie z nim radzic
          • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:00
            Ależ oczywiście ! O to mi chodziło, wystarczy przecież uważnie przeczytać mój
            pierwszy post.
            • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:05
              dokladnie przeczytany
              zareczam i czekam na
              kolejnysmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile
              • kkleopatra Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:17
                Oj, to ja bardzo przepraszam, jezeli odebrane to zostalo jako dowalenie sad((((
                a przeciez nie krzyczalam i tez zadnych wykrzyknikow nie postawilam. Chcialam
                tylko zasugerowac, by rum na to zwrocil uwage i nic wiecej na mysli nie mialam
                i w zadnym wypadku nie bylo to zlosliwe. A tak od strony uczuc moich powiem, ze
                bardzo wspolczuje jednak rumowi, bo na pewno wiele traci nie widzac nic. I
                bardzo prosze nie duszukiwac sie zadnych zlosliwosci, bo ich poprostu nie ma.
                Pozdrawiam
                • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:22
                  witaj to bylo ogolne stwierdzenie,
                  bez adresata na zachniecie sie ruma,
                  ze zaczyna byc nieprzyjemnie
                  a nasze oczy maja to do siebie,
                  ze u innych widza lepiej niz
                  to co sie dzieje na wlasnym podworku,
                  i najlepiej wychodzi nam doradzanie
                  innym bo nie dotyczy naszych problemow
                • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:31
                  A właśnie że widzę. Mam wspaniałą córkę (mówimy sobie wszystko !) która zna
                  moje problemy i to jest to moje "światełko w tunelu", szkoda tylko że już jest
                  na "swoim" a nie ma tych "codziennych" bliskich kontaktów. Pozdrawiam
                  • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:39
                    hihihi ale Ciebie ruszylo,
                    i fajnie ze widzisz,
                    ze masz takie swiatelko,
                    zrozumienie dzieci dla
                    sytuacji rodzicow jest
                    wazne, choc czesto dorosle
                    juz ale bywaja bezradne,
                    zastanawiam sie dlaczego
                    wtedy kiedy dzieci odchodza
                    malzenstwa zostaja bez problemow
                    i moglyby zaczac naprawde zyc
                    zaczynaja sie problemy i na
                    ogol rozwody?
                    • maladanka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:49
                      A czy zauwazyłaś Malwino,że małżeństwa często sie tylko informują o różnych
                      sprawach, ale to nie jest rozmowa.Jest to poprawne,grzeczne, ale ...
                      No i brak wspólnych zainteresowań,które można kontynuować,gdy dzieci wyfruną.
                      • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:56
                        znam takie malzenstwa co sie wcale nie odzywaja jak sa sami,
                        dopiero jak ktos sie zjawia to chyba tylko z uprzejmosci
                        sie komunikuja, zyja obok siebi we wspolnym mieszkaniu
                    • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:56
                      Jak tam już wcześniej napisałem mów mi Jędrek i humor mam dzisiaj wspaniały
                      (dzięki Wam wszystkim) a wogóle się cieszę że jest was tak dużo i tak miłych
                      osób (przepraszam że uogólniłem pisząc do Ciebie). Nie sytuacja nie jest u mnie
                      az tak zła abym (żona również) myślał o rozwodzie. Lecz ja przy swojej słabej
                      kontrukcji psychicznej być może zbyt wiele rzeczy biorę na "nie" w stosunku do
                      siebie.
                      • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:05
                        Jedrus wiecej optymizmu,
                        staraj sie zobaczyc to co
                        lepsze, czas ucieka po co sie
                        dolowac samem,
                        zostaje nam juz tak malo czasu aby
                        cieszyc sie zyciem i rodzina,
                        zacznij z niego korzystac!
              • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:21
                Wiesz zastawiające dla mnie jest to, że że moje starania w poprawę tego
                wszystkiego nie są adekwatne do uzyskanych efektów i niestety zniechęca mnie to
                nieco. Być może robię coś nie tak, ale staram się bo wiem że warto ! (Nie
                użalam się nad sobą jak by tam "ktoś" pomyślał)
                • tesunia Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:37
                  ..rumie ??
                  a moze cos wspolnie bycie zrobili,
                  zamiast sie starac samemu....
                  bedzie to moze zauwazone i inaczej potraktowane przez "druga polowe"
                  • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 10:49
                    Mów mi Jędrek hihi. Widzisz ja humor mi się poprawił od waszych
                    fajnych "listów". Owszem i taki pomysł chodzi mi po głowie. Pozdrawiam
                    • natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:08
                      Cieszy mnie Jędrałku Twój dobry humor. smile))) Byle tak dalej.

                      Dziewczyny działamy jak okład łagodzący wink)))))
                      I nie gniewaj się na Kleopatrę. Miała dużo racji w tym co napisała. Może to
                      i Ciebie bezpośrednio nie dotyczy, ale innych czytających i samotnych, może
                      tak.
                      • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:18
                        NIE GNIEWAM SIĘ NA KLEOPATRĘ. Zastanawiajace jest jednak że żaden facet nie
                        pojął dyskusji, niby jestem tym jedynym z takim problemem, nie wierzę, hihi.
                        • malwina52 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:29
                          to teraz polataj po naszych postach i zobacz jakie
                          my mamy problemy, marzenia a czasami zludzenia,
                          moze cos nam doradzisz
                        • pia.ed JEDYNY FACET NA FORUM............. 11.03.05, 12:24
                          ...w kazdyn razie ten, ktory sie tu najczesciej udziela, ma tyle
                          POWAZNYCH problemow na glowie (chora zona i syn), ze nie ma czasu na to,
                          aby czuc sie samotnym!
                          • pia.ed .................................................. 11.03.05, 12:27
                            Pisales o czyms, co zdarzylo sie "kiedys". Moze wlasnie wtedy zaczeliscie sie
                            od siebie oddalac i zaczal sie dla Ciebie problem "samotnosci"???
                            • rumjamajka Re: ............................................. 11.03.05, 17:08
                              TAK.........
                          • natla Re: JEDYNY FACET NA FORUM............. 11.03.05, 12:29
                            Wiesz Pia, nie byłabym taka przekonan. Myślę, że nie raz zostaje sam ze swoimi
                            domowymi problemami i co ważniejsze decyzjami. I albo nie pize o swojej
                            samotności, albo swietnie sobie z tym daje radę.
                            • malwina52 Re: samotnosc dopada kazdego............. 11.03.05, 12:58
                              czy sie ma czy nie ma bliskich,
                              a dotyczy roznych sfer zycia,
                              nie tylko uczuciowych i lozkowych,
                              jedni sobie z nia radza,
                              inni nie,
                              znajduja jakas ucieczke
                              od niej, cos co
                              pozwala uspic zal
                              typu forum, rybki,
                              zdrada, pasje itd.
                              ja ja miewam pasjami
                              ale jeszcze mnie nie zdolowala!
                              • natla Re: samotnosc dopada kazdego............. 11.03.05, 13:21
                                Nie, nie odczuwam samotności, jeszcze mi się to nie zdarzyło i proszę
                                Opatrzność, aby mnie to nie doświadczyło. Wręcz przeciwnie, czasem marzę
                                o samotności chwilowej. Przysłowiowy tydzień na bezludnej wyspie. Jak już tu
                                gdzieś pisałam, robiłam sobie taki tydzień raz w roku od czasów studenckich.
                                Ale to tylko tydzień. Potem garnęłam się do ludzi.
                                Jestem w pewnym sensie samotna obecnie w mojej pracy, gdzie kapitalni niegdyś
                                ludzie boją się siebie nawzajem, nie rozmawiają lub rozmawiają o duperelach
                                i to w tajemnicy. Łokropne. Więc się niejako zdynstansowałam, widząc, że nic na
                                to nie poradzę. Trwało to kila miesięcy zabiegów z mojej strony, co nie było
                                łatwe, a i rozczarowanie ogromne. Może też przestałam się wysilać, bo niedługo
                                sobie od nich idę i to bez żalu.
                                Jest to niewątpliwie przykre, że porzucę moje prawie całe życie zawodowe,
                                dające mi mnóstwo satysfakcji, bez żalu i tęsknoty.
                                A może się dobrze stało. Będzie mi łatwiej.
                                Im dłużej obserwuje mojego Ojca, który często zostaje sam, tym bardziej
                                przychylam się do stwierdzenia, że samotność to rys charakteru. On sobie
                                świetnie daje radę. Ae też potrafi rozmawiać.

                                Rany, mam sklerotyczne poczucie, że się zaczynam powtarzać.smile
                • natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:02
                  Wiecie co? Poczytałam wszystko, przemyślałam doświadczenia życiowe i wyszło mi,
                  że samotność odczuwają najbardziej ludzie zamknięci w sobie.
                  Trzeba do nich tak dotrzeć, ąby próbowali o sobie i swoich problemach,
                  przemyśleniach mówic.
                  Kleopatra ma dużo racji w tym co napisała. Odebrane zostało napastliwie z winy
                  przekazu listowego, braku łagodzących znaczków typu smile
                  Rom, myśle , że to nie tylko Twoje zamknięcie się w sobie jest problemem, ale
                  żony tez. Jeżeli potrafisz rozmawać z córką, to dlaczego nie z żoną?
                  Wynika, że Ty się jednak potrafisz otworzyć do osoby Cię słuchającej i mówiącej
                  też o sobie. Jeżli trafiasz na mur milczenia, albo sloganowych odpowiedzi, to
                  nie jesteś w stanie nie być samotnym.
                  Myślę, że Twoja żona też czuje się samotną, chyba , że jest skończoną zimną
                  egoistką. Ale nie sadze.
                  • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:12
                    Myślę, że Twoja żona też czuje się samotną < Tak masz rację wiem o tym (nie
                    jest egoistką), ale nie potrafimy jakoś zrozumieć się wzajemnie, być może dla
                    tego że tkwi w nas wspomienie tego co kiedyś się "stało" Pozdrawiam
                    • natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:31
                      I tak to "kiedyś" rozdrapujecie? Oczywiście nie głośno. A nie da się tego
                      wyrzucic do kosz, zniszczyć, spalić, unicestwić, wyrzucic z pamięci?

                      "W nagodę" masz częstochowską "fraszkę". smile)))
                      • maladanka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:32
                        Jędruś, kobitkę pod pachę i na kawę do Gawiarenki!
                      • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:43
                        To pamiętanie "kiedyś" chyba bardziej tkwi we mnie i chyba to właśnie
                        mój "problem". Ale dla czego tylko pisze się o mnie (owszem miłe to ze staracie
                        się dla mnie), myślałem jednak (co było w moim zamiarze) że porozmawiamy na ten
                        temat ogólnie bo być moze nie tylko ja w tym "tkwię".

                        "nie ważne z kim się śpi, ważne z kim się dzieci ma" jak mawiał mój były kiedyś
                        wielki przyjaciel, niestety nie zastosował tego do siebie.
                        • natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:51
                          "nie ważne z kim się śpi, ważne z kim się dzieci ma"

                          I to jest kwintesencja współistnienia obu płci w związkach. Byle dotarła do
                          mózgownic, a nie jak w przypadku Twojego przyjaciela, była bezmyślnie
                          powtarzana. No nie? smile)
                          Choć to też bardzo dyskusyjne, bo matka czy ojciec dzieciom może się okazać
                          taki lub owaki. (pardon Taka Owakasmile))
                          Ja już starałam się całą sprawę ze 2 razy uogólnić, ale jesteś ciągle
                          jeszcze "podręcznym" materiałem" .wink)))
                          • rumjamajka Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 11:55
                            Hihi podoba mi się określenie "podręczy materiał". Tak mój były przyjaciel
                            klepał to w kółko lecz nie rozumiał chyba nigdy sensu tego co mówił (został sam
                            jak palec, żona z dziećmi odeszła z jego winy).
                            • natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 12:04
                              I jak on się czuje ze swoją samotnością? (zauważyłeś? zmieniam materiałwink)))
                            • ga10 Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 12:07
                              Spróbuj tak:
                              Napisz co Cię boli i dręczy na ładnym papierze.
                              Na końcu napisz słowo WYBACZAM.
                              Opraw w ramkę i schowaj... np. w szufladzie przy łóżku.
                              Zaglądaj tam czasem ale coraz rzadziej.
                              Może pomoże...
                              Pozdr GA
                            • natla Re: samotność wśród bliskich......... 11.03.05, 12:23
                              Jędruś, dano mi misję do wypełnienia: mam Cię zawlec do GAWIARENKI. Co Ty na
                              to? Muszę użyć siły? wink)
                              • pia.ed samotność ... 11.03.05, 13:32
                                Samotnosc jest w modzie!
                                Wezcie chocby "samotnosc w tlumie" czy "samotnosc w sieci".
                                • natla Re: samotność ... 11.03.05, 13:47
                                  Ale Ty Pia kiedyś też narzkałaś na samotność. A może mi się wydaje...tyle
                                  miesięcy, tyle ludzi się przewinęło.
                                • chminka Re: samotność ... 11.03.05, 13:47
                                  jamajka, a dlaczego myslales ze tutaj bedzie milo?...tutaj jest tak jak w
                                  zyciu, raz tak , a raz inaczej, mowiac szczerze myslalam ze jestes baba przez
                                  ten nick "rumjamajka" no i przez to smianie sie "hi hi hi" , ktory facet tak
                                  sie smieje?
                                  • natla Re: samotność ... 11.03.05, 14:03
                                    Chminak , nie strasz chłopaka! smile)
                                    August też tak się czasami śmieje.
                                    A w ogóle widzę, ześ ostatnio nastawiona bojowo do świata. smile))
                                    Lepiej napisz, kiedy przyjeżdżasz., bo Cię już z 10 raz proszę.
                                    • chminka Re: samotność ... 11.03.05, 14:21
                                      jak widze ze "slodzicie" bez opamietania to musze troche dolozyc.august tez
                                      tak sie smieje?..
                                      • natla Re: samotność ... 11.03.05, 14:28
                                        Trzeba człowiekowi w potrzebie pomóc.smile
                                        Ale juz lepiej z Andzrejem, więc chołubienie sie powoli kończy. Rozróżniam tu
                                        hi, hi od ho, ho, czy he, he, w ten sposób:
                                        hi,hi, - zaczepne, wesołe, troszkę zjadliwe
                                        he,he, - naturalny śmiech
                                        ha,ha - głośny, wesoły
                                        ho,ho, - taki mikołajowy, tubalny z błyskiem wkurzenia, ale nie koniecznie.
                                        • natla Re: samotność ... 11.03.05, 14:30
                                          Klinęło mi sie. :0

                                          ......czyli nie rozróżniam płci uśmiechu.smile)
                                          • ga10 Re: samotność ... 11.03.05, 15:12
                                            ANDRZEJU, ZAPRASZAM CIĘ DO GAWIARENKI.
                                            pozdr GA
                                          • pia.ed do natla - moze i narzekalam... 11.03.05, 21:43
                                            "Ale Ty Pia kiedyś też narzekałaś na samotność. A może mi się wydaje...tyle
                                            miesięcy, tyle ludzi się przewinęło".

                                            Moze i narzekalam, z tego prostego powodu ze... jestem samotna!
                                            Nie mam tej drugiej polowki ktora moze mnie w czyms wyreczyc,
                                            z ktora moge zjesc codziennie obiad, jezdzic na zakupy
                                            czy pojsc razem do teatru,
                                            z ktora moge zamienic kilka slow, pojechac na ogrodki dzialkowe
                                            czy tez na jakas wycieczke...
                                            Nie mam tez corki i wnuczki, ktore mnie odwiedzaja.
                                            • natla Re: do natla - moze i narzekalam... 11.03.05, 22:29
                                              Ale to wcale nie powód do samotności.....
                                              • pia.ed Re: do natla - moze i narzekalam... 11.03.05, 23:59
                                                To nie powod do samotnosci, ale CZUCIA sie samotnym na pewno tak!
                                              • pia.ed ...moze i narzekalam... 27.10.05, 18:48
                                                natla napisała:
                                                "Ale to wcale nie powód do samotności..."

                                                Nie bylby to powod do samotnosci - gdybym byla mlodsza...
                                                Ale czesto po prostu nie chce mi sie ruszyc z domu, albo nie czuje sie
                                                na silach ruszyc z domu ...

                                                Od stycznia chodze na angielski, ale zmobilizowanie sie aby wyjsc z domu
                                                zaczyna byc coraz trudniejsze do przezwyciezenia, i zdecydowalam sie przerwac
                                                nauke po Bozym Narodzeniu.
                                                Jedna rozrywka(?) mniej ...
                                                • natla Re: ...moze i narzekalam... 27.10.05, 18:59
                                                  Pia, nie poddawaj sie!!!!!! Nie rezygnuj z angielskiego, czyli z kontaktów
                                                  z ludźmi, bo zdziczejesz, będzie Ci bardzo rudno......powtarzam...wg mnie
                                                  samotność to stan umysłu. "Popracuj" trochę nad znalezieniem bliskiej osoby
                                                  i to wcale nie koniecznie chłopa.....Jak Ci sie nie chce wyjść z domu, to
                                                  zapraszaj do siebie. Zmuś sie....ja też czasem zmuszam się do czegoś (np. 6,00
                                                  basensmile i potem jestem bardzo zadowolona.smile
                                                  • regine Re: Samotność ..... 22.02.06, 10:16
                                                    Śniadanie

                                                    Rozsmarowuję Cię z masłem na chlebie
                                                    Wdycham z zapachem miodu i mleka
                                                    Obok zastawa stoi dla Ciebie.
                                                    I świeże pieczywo w koszyczku czeka.

                                                    Tak jest codziennie, cholera mnie bierze
                                                    I chyba zacznę chodzić po ścianie
                                                    Zmywam nietknięte Twą dłonią talerze
                                                    Znowu samotne śniadanie.

                                                    Taki mi ofiarowano wierszyk...Miły...Prawda smile)
                                                  • lili50 Re: Samotność ..... 22.02.06, 10:36
                                                    Nie wiem co się ze mną dzieje, czuję sie samotna. Chociaż mam rodzinę, i zawsze
                                                    pełna chata ludzi, a jednak wewnatrz czuję pustkę. Mąż jak jest w domu, to
                                                    siedzi przy komputerze, dzieci mnie lekceważą. Niewiem co mam z sobą zrobić
                                                    jestem taka zniechęcona, muszę się zmuszać nawet do gotowania, czy sprzątania.
                                                    Może gdy bym miała, jakąś przyjazną duszę, to możę moje życie, szło by innym
                                                    torem .
                                                  • regine Re: Samotność ..... 22.02.06, 11:11
                                                    Lili50, a ja siedzę w czterech ścianach już 3 lata...Kot nie mówi...
                                                    A o samotności wśród bliskich, też wiem bardzo dużo...Chyba jest gorsza, niż
                                                    bycie sam na sam z sobą...Rozumię Cię doskonale...
                                                  • tofika Re: Samotność .....Reniu:)))) 22.02.06, 11:21
                                                    Taki tylko 2 zwrotkowy ale ile w nim powiedziane,,,
                                                    pieknie ... wiecej dostawaj takich wierszy ... smile))
                                                  • goskaa.l Re: Samotność ..... 22.02.06, 13:42
                                                    Piękny wiersz i jak pięknie mówi o miłości do tych, których już nie ma...
                        • goskaa.l Re: samotność wśród bliskich......... 27.10.05, 11:03
                          Podrzucam temat, bo bardzo ważny i zawsze aktualny.
                          Jędrku, nie odezwałeś się więcej. Nie wiem, czy i w jaki sposób poradziłeś
                          sobie z problemem samotności.
                          Chcę tylko wrzucić dodatkowy kwiatek (nie kamyk) do tego ogródka. Może Tobie
                          nie jest to potrzebne, ale kiedyś przyda się innym.
                          Sam nie jesteś w stanie wyzwolić was ze wspólnej samotności. Musicie to zrobić
                          we dwoje.
                          Po pierwsze: (może to dziwnie zabrzmi) musicie sobie wzajemnie WYBACZYĆ
                          wszystko, co tylko można. Temat jest zbyt długi, aby pisać w poście.
                          Po drugie: potrzebna wam terapia rodzinna. Jednostronne starania nie dadzą
                          efektu, ba, nawet mogą zostać zlekceważone lub wyśmiane.
                          Po trzecie: spróbujcie robić więcej rzeczy razem (nawet gotowanie we dwoje może
                          być przyjemnością).
                          Byłoby jeszcze trochę tego po..., ale nie chcę niepotrzebnie rozciągać. Może
                          jeszcze ktoś coś dorzuci i powstanie taki jakby poradnik?
                          • tofika Re: samotność wśród bliskich......... 22.02.06, 11:19
                            Lilii,bo wsrod bliskich tez trzeba stworzyc Swoj swiat,
                            to nasze JA"
                            -nie pozwolic dzieciom ingerowac w nasze zycie,
                            nie byc im do kazdej prosby ,,ze tak ,,bo wcale nie musimy,
                            - zrobic co rusz wyjscie z domu do kogos kogo lubimy,
                            w domu same sobie musimy zorganizowac wolnosc,
                            bo jak tylko poddamy ,,to wszystkim jestesmy potrzebne ale co my potrzebujemy
                            to nikt o to nie zapyta,
                            i jeszcze !!!tu masz nas,fakt wirtualnie,ale masz..
                            pozdrawiam Ciebie serdecznie,pisz lisciki ,,tu mozna bo mozemy sobie nawzajem
                            wyzalic ..otworzyc ,, to jest nam bbb potrzebne,posylam CIsmile)))))tofika
                            • dankarol Re: samotność wśród bliskich......... 22.02.06, 11:23
                              Lili w takiej sytuacji najlepiej jest, móc się od czasu do czasu do kogoś
                              wygadać, tu zawsze masz nas
                              • lili50 Re: Podziękowanie 22.02.06, 11:41
                                Dziękuję Wam moje drogie, za dodanie mi otuch, żeczywiście jak się człowiek ma
                                przed kim wyżalić, lub podzielić jakąś radością, to trochę lżej na
                                sercu.Przepraszam że Wam przynudzam, ale czuję się odstawiona na boczny tor.
                                • tofika Re: Lilii... 22.02.06, 22:42
                                • tofika Re: Lilii... 22.02.06, 22:50
                                  Jest tu Pewna Taka Pani,,ktorej ryczalam w skaypie, i zaraz potrafilysmy smiac
                                  do rozpuku,,cale godzinki nam trafialo wygadac,bylam bbb szczsliwa i taka
                                  leciutka na duszy gdy jej to wszystko poopowiadalam a ona mi tez ,tezsmile)
                                  jest tu czat,tylko malo tu wchodzimy a on tu po to jest zeby popisac
                                  poopowiadac nasze rozne sprawy i spraweczki,naprawde uwierz Lili ktos tu
                                  zawsze znajdzie zeby ,
                                  Zebys poczula ze tu nie bedziesz na zadnym bocznym torze,,najwyzej na glownym i
                                  tylko prawidlowymsmile
                                  a w domku,dobrze tak czasem nie zwracac uwagi na jakies tam czyjes ,, i glowka
                                  do gory... ty i tak w tym swoim domku najwazniejsza,co oni byliby warci bez
                                  Ciebie---tak siebie pocieszaj,, i co raz wyzej glowa ,,Acosmile)))no ,, i oksmile))
                                  • regine Re: Lilii... 22.02.06, 23:04
                                    Lili, nawet nie wiesz w jakim stanie ducha, weszłam na to forum, rok temu...
                                    To o mnie pisze Tofika. Nawet nie myślałam, w życiu, że ludzie całkiem obcy mi,
                                    mogą mi pomóc. Nawet nie wiesz jak mi pomogli, pewnie sami się dziwią, czy to
                                    ta sama osoba...
                                    Dzięki temu forum, rozmowom, pisaniu, jestem tym czym jestem.
                                    Jeśli nie wierzysz poczytaj moje wątki...uwierzysz.
                                    Ile ja łez tu wypłakałam, ile nocy przeklikałam...
                                    Ale jestem, żyję, czuję, nie płaczę,
                                    czasmi smutek jakiś przemknie nie powiem.
                                    Ale to już stare dzieje...Więc uśmiechnij się, głowa do góry, naprawdę
                                    potrafimy sobie pomóc, choć jesteśmy tylko w wirtualnym świecie.
                                    • tofika Re: Lilii...i Reginko:))) 22.02.06, 23:48
                                      "Ale to juz bylo.........
                                      i nie wroci wiecej ,,bo choc tyle godzin chwil przybylo...
                                      to do PRZODU wciaz wyrywa nasze SERCEsmile)))"
                                      i o to biega,,smile)pozdrawiam tak trzymajmy...!!!
                                      • regine Re: Lilii...i Reginko:))) 23.02.06, 00:03
                                        A coś dziś taka jak skowronek smile)
                                        Toficzko ?
                                • goskaa.l do Lili 23.02.06, 07:45
                                  Kochanie, jeśli się jeszcze nie zorientowałaś, to informuję Cię o tym, że na
                                  forum są dwie osoby ze Szczecina (ja i Krista57). Jeśli jesteś otwarta na
                                  przygodę z łażeniem po podszczecińskich lasach i górkach, jeśli nie boisz się
                                  wsiąść do kajaka - stoimy otworem. A może pójdziesz na rajd klubu Sami Swoi w
                                  Policach i tam znajdziesz przyjaciół? Podaję Ci link na stronę klubu:
                                  www.samiswoipolice.republika.pl/
                                  18 marca mają złaz "Przyjaciel środowiska", spróbuj. Andrzej i Janka
                                  Marcinkowscy mieszkają w budynku przy dworcu (ona jest emerytką PKP).
                                  Przypuszczam, że chętnie przyjmą pomoc w organizacji imprez. Chyba, że nie
                                  odpowiada Ci taka forma spędzania wolnego czasu.
                                  Może w ten sposób znajdziesz przyjaciół (nie tylko starszych) w pobliżu?
                                • lili50 Re: Podziękowanie 23.02.06, 12:55
                                  Goskaa.l jesteś bardzo miła dziękuję za propozycję, ale ja to nie mogę się
                                  nigdzie ruszyć z domu. Wciąż te dzieci i dzieci, może uda mi się jakoś to życie
                                  ułożyć to wtedy spróbuję, narazie tkwię w tym po uszy.
                                  • goskaa.l Do Lili 23.02.06, 13:47
                                    Lili, jaest specjalne określenie na "zdrowy egoizm". Chodzi o to, żeby potafić
                                    odmówić. Wydaje mi się, że nauczyłaś wszystkich wokół, że jesteś na ich
                                    zawołanie, i nie wyobrażają sobie, co byłoly bez Ciebie. A może sama spróbujesz
                                    sobie wyobrazić, co byłoby bez Ciebie? co zrobią, kiedy Ciebie zabraknie? Nie
                                    jesteśmy nieśmiertelni. Niestety, dopadła mnie chwilowo dolegliwość naszego
                                    wieku - po prostu nie mogę sobie przypomnieć co to za określenie. Może ktoś
                                    przypomni mi, jak to słowo brzmi? Są nawet kursy uczące odpowiedniego
                                    zachowania (uczące odmawiania).
                                    • regine Re: Do Lili i Gosi :) 23.02.06, 14:17
                                      Już dawno temu, moje dorosłe córki nazwały mnie po prostu "Matką Polką", której
                                      się nic od życia nie należy, której nie wypada nigdzie bywać. Uważałam,że jak
                                      ugotuję obiad, podam herbatę, posprzątam, zetrę kurz, poprasuję, że nikt tak
                                      nie zrobi tego dobrze, tak jak ja. Wszędzie byłam w tym najlepsza, zapomniałam,
                                      że jestem wolnym człowiekiem...
                                      Niestety, dzieci udowodniły mi, że jestem niewolnikiem samej siebie..
                                      Stwierdziły, że już dawno wyrosły z pomagania, gotowania i sprzątania przez
                                      mamę. Mam mieć swoje życie, a nie żyć życiem, innych. Ciężko mi było przeciąć
                                      tą pępowinę, może ktoś pomyśli, że mam niedobre dzieci. Ale to nieprawda, są
                                      cudowne, chciały tylko mojego dobra. Rodzina, zwłaszcza dzieci są owszem zawsze
                                      na pierwszym miejscu, ale nie za każdą cenę. Sama musiałam się o tym przekonać.
                                      Świetnie sobie bez mnie radzą.
                                      A ja zaczynam żyć, zaczęłam rok temu i nie zamierzam tego zaprzepaścić i się
                                      poddać. Córki się bardzo z tego cieszą, że zaczęłam myśleć o sobie, a nie tylko
                                      jak komu dogodzić. Nie jesteśmy jeszcze stare, choć jesteśmy babciami, pół
                                      wieku za nami i jeszcze wszystko przed nami.Tylko, jak sama się przekonałam,
                                      nikt niczego za nas nie załatwi, niestety musimy wykonać ten pierwszy krok do
                                      przodu, nie oglądając się ,że inni coś za nas zrobią. Wiem, że jest bardzo
                                      trudno, ale naprawdę warto...smile
    • malwina52 Samotne serce cierpi... 04.04.06, 08:01
      Trwający długo stan osamotnienia podnosi ciśnienie krwi w niemal takim samym
      stopniu, jak palenie czy siedzący tryb życia - uważa prof. Cacioppo. Dotyczy to
      osób w wieku przedemerytalnym, bez względu na inne czynniki, takie jak waga
      ciała, picie alkoholu, palenie tytoniu czy status ekonomiczny.

      fakty.interia.pl/zdrowie/news?inf=733409


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka