Dodaj do ulubionych

Mam dosyć...

09.09.05, 23:13
Jak w temacie... mam dosyć życia, chłopa, pracy, wszystkiego......Napiszcie,
jak radzicie sobie ze stresem i mega dołami...........już nie
wytrzymuję......do diabła, wystarczy wziąść tylko sznurek........
Obserwuj wątek
    • tofika Re: Mam dosyć... 09.09.05, 23:16
      Gwiazdeczkosmile)))
      • dankarol Re: Mam dosyć... 12.09.05, 23:54
        Gwiazdeczko jesteśmy z Tobą!!! Znam taką sytuację, wprawdzie nie z własnego
        domu, ale z domu mojej koleżanki. Jakiś czas temu spotkałam (wtedy jedynie
        znajomą), która wydawała mi się na skraju wyczerpania fizycznego i
        psychicznego. Jedyne co mogłam zrobić to zaprosić ją do siebie do domu,
        postawić herbatę i ciasteczka i namówić do wygadania się. Trwało to kilka
        godzin, ale wyszła spokojniejsza (dodatkowo u niej matka wykazywałą agresję).
        Potem wyszukałam jej ośrodek, gdzie za niewielką opłatą, przychodzi opiekunka
        na parę godzin i tak jak powyżej poradziła Bryza wizyta u psychologa. Teraz
        jeśli chce pogadać, albo wyrwać się z tego domowego kieratu wie, że zawsze
        może do mnie przyjść.
        Gwiazdeczko porozglądaj się wokoło, czy wśród znajomych, nawet dalszych nie ma
        kogoś, kto lubi słuchać, bo wygadanie się pomaga.
    • tofika Re: Mam dosyć... 09.09.05, 23:20
      bo Ci zaczne glosno spiewac.. bardzo lubie spiewac o gwiazdce... a slowa sa
      takie:
      "Mala gwiazdko powiedz mi ..
      mala gwiazdko powiedz mi , czemu gdzies daleko zgaslas mi....
      A to wcale nieprawda ,nie zgasla tylko na chwilke zaszla za chmurke... jak to
      w zyciu bywa... ale.. skad bierzemy sily ..wciaz i wciaz... bo musimy...
    • natla Re: Mam dosyć... 09.09.05, 23:22
      Każda ma co jakiś czas dosyć, a dziś chyba coś jest w pogodzie, bo ja też nie
      wytrzymywałam ze znajomymi tego, co normalnie wytrzymuje.
      Wygadaj sie do przyjaciólki, albo tu, albo jedź choć na pół dnia na "bezludna
      wyspe".....szukaj za wszelką cenę relaksu.....albo odczekaj......przejdzie. smile
      • gwiazda37 Re: Mam dosyć... 10.09.05, 07:01
        Wstałam, jest jeszcze gorzej niż wczoraj...........wrrrrrrrrrrrr
        • natla Re: Mam dosyć... 10.09.05, 09:09
          Gwiazdeczko, Twoja wytrzymałosć jest nieodporna na pogodę......barometr spada
          i nastrój robi sie bardzo nieciekawy......przetrzymaj........współczuje Ci tego
          samopoczucia....sad(.....
          Jak mozesz włacz sobie Twoją ulubioną muzykę, byle nie łzawą......i pisz.....
          • axsa Re: Mam dosyć... 10.09.05, 09:15
            Albo spróbuj czegoś na kształt i podobieństwo tego:

            Facet wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed
            domem,ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po
            chińszczyźnie,porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte,
            podobnie jak drzwi wejściowe do
            domu i nie było najmniejszego śladu po psie.
            Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan.Lampa leżała
            przewrócona, a chodnik zwinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał
            telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i
            różnymi częściami garderoby. W kuchni nie
            było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po
            stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę,
            stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach
            była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy
            okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał
            swojej żony.
            Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył,
            że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre
            ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki.
            Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro
            i ściany były wymalowane pastą do zębów.
            Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na
            łóżku w piżamie i
            czytającą książkę.
            Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął
            dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
            - Co tu się dzisiaj działo?
            Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
            - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
            mnie, co ja do cholery
            dziś robiłam?
            - Tak - odpowiedział z niechęcią.
            - Więc dziś tego nie zrobiłam.
    • skrzydlate Re: Mam dosyć... 10.09.05, 09:22

      ja codziennie rano staram sie znaleśc rzeczy za ktore jestem wdzieczna, ze sa...
      od lat chyba 6 to robie, wylazilam z dola bo bardzo głebokim załamaniu sie...
      potem staram sie tak organizowac sobie prace i w ogole cały dzien zeby bylo mi
      dobrze, ale konsultuje sie tylko z wlasnym ja.. moje odczuwanie przyjemnosci w
      sferze uczuciowej z pracy i kontaktow z otoczeniem stawiam na pierwszym
      miejscu... pozatym niektorzy zalatwiaja to magnezem i prozakiem, mnie to jakos
      nie pasuje... ale ja znalazlam sobie swoją pasje i sposob na zycie... i mam
      osoby do ktorych moge pojsc i sie wygadac jak potrzebuje
      • regine Re: Mam dosyć... 10.09.05, 13:10
        Tez jestem za tym ,ze trzeba z siebie, komus "wyrzucic", to co boli...
        A bol jest czase nie do zniesienia..Wiec poszukaj osoby, z ktora moglabys
        pogadac ,ktora wysluchalaby Cie.Tu nie chodzi o rady i porady...ale o takie
        zwykle wykrzyczenie tego co najbardziej "boli"
        Wiem, ze jest to bardzo trudne...Tez przechodzilam takie "sensacje"...
        Poradzisz sobie i Ty ,bo my kobiety jestesmy jednak twarde...Nie widac tego
        ale ...Poradzisz sobie ze wszystkim jak niejedna z nas to zrobila...
        Nie mysl o zadnym "sznurku",czy innych "uspokajaczach...To nic nie
        da.Porozmawiaj z soba ,naprawde to jest dobre...Pisz na forum ,zrozumiemy
        Cie ,bo niejedna przez to przechodzila....Po to jestesmy.Trzymaj sie
        Gwiazdeczko i glowa do gory smile) Swiat jest zbyt piekny ,aby zostac ,zyc i
        podziwiac .Reszta minie nawet nie dowiesz sie jak...Kiedys usiadziesz tak jak
        ja dzis i bedziesz sie usmiechacsmile)) W ubieglym roku tez bylam w podobnej
        sytuacji, swiat zawalil sie -tak mi sie zdawalo ,wcale nie ,zyje,smieje sie .A
        wielka to zasluga tego forum ,tu w wirtualnym swiecie znalazlam ludzi ,ktorzy
        bardzo mi pomogli..wlasnie tu u nas na Forum .ciebie tez nie zawioda...smile))
        Pozdrawiam,glowa do gory smile) REGINA
        • gwiazda37 Re: Mam dosyć... 10.09.05, 21:34
          Myślicie, że jest łatwo wygadać się, jeśli przez lata narosło tyle żalu........
          Nikt mi nie powie jak mam dalej życ, nikt mi nie pomoże........sama muszę
          poradzić sobie..........tylko jak?
          Jedna z Was wie więcej.........mam chorą matkę po wylewie, do tej pory było
          jako tako........teraz będę musiała dodatkowo jeszcze jej d....podcierać. Może
          pomyślicie, że jestem niewdzięczna itp......ale mnie aż rzuca jak muszę to
          robić......wzięłabym kogoś do pomocy - wiążą się z tym dodatkowe wydatki.......
          Chłop........szkoda gadać.......ostatnio zmęczony bo przecież zaczął
          pracować.....teraz śpi........przestało go cokolwiek interesować.........ważne
          aby się najadł i przyjął pozycję horyzontalną.........
          Tylko ja muszę być cały czas na chodzie, zdrowa, powinnam być wesoła i skakać
          do góry jak pan i władca wraca do domu.........wrrrrrrrrrrrrrr


          • natla Re: Mam dosyć... 10.09.05, 21:46
            Biedna jesteś......mysle, że to chwilowy kryzys......a chłop? No cóż znasz go i
            wiesz jak postępować......ja w takiej sytuaacji przede wszystkim przestałabym
            go "obrabiać".....niech sobie sam żarełko przygotuje, sam wyprasuje itp...
            Swoja drogą, po co komu taki chłop......on powinien w takiej sytuacji na
            rzęsach chodzić, żeby pomóc.....nóż mi się w kieszeni otwiera...sad(
            Mama jest najważnejsza, choć pewnie jeszcze jesteś najgorszą córką....
            Potrafisz w sobie znaleźć trochę lodu i na wszystko zimno i racjonalnie
            popatrzeć?
            Weź pomoc z opieki społecznej, albo opłać jakąś kobietę, a mąż w końcu może
            jeść ziemniaczki z kwaśnym mlekiem przez jakiś czas...
            Masz racje, nikt Ci nie moze pomóc, ale sie sama nie dołuj (dołój, zawsze z tym
            mam kłopoty wink)
            Cierpliwosci i wytrzymałosci Ci życzę.....aha i wykorzystaj przyjaciół, teraz
            jest na to pora.
            • gwiazda37 Re: Mam dosyć... 10.09.05, 22:07
              Przyjaciele? grono znajomych bardzo się skurczyło.........bo już nie mogę im
              poświęcić tyle czasu co wczesniej........
              Chłopa też przestałam "obrabiac" i dlatego wiecznie niezadowolony.........
              Z matką nigdy nie umiałam się porozumieć.........to ojciec znał wszystkie moje
              tajemnice ......... bardzo mi go brakuje............
              Kiedyś pisałam, że do d.......mam życie..........PRZEGRAŁAM
              Najgorsze jest to, że nie potrafię wyrwać się z tego marazmu, nie potrafię już
              żyć, myśleć.....
              Przychodzi taki moment w życiu, że robi się rachunek sumienia.........U mnie
              jest więcej na minusie..........i.........nie chce mi się żyć.........jestem
              zmęczona.........

              • wiktoria53 Re: Mam dosyć...-gwiazdo37 10.09.05, 23:01
                Gwiazdo37 przeczytalam Twoje wypowiedzi i bądź pewna, że nie tylko Ty masz taki
                żywot. Nie mówię tu o sobie. Wiem,że wiele osób musi opiekawać się chorymi
                rodzicami czy tego chcą, czy nie.Taki jest nasz obowiązek. Myślę, że problem
                tkwi nie w chorej matce lecz w Twoim małżonku.Nie możesz sobie pozwolic na
                wieczne usługiwanie jemu. Szczególnie teraz kiedy musisz więcej czasu , sił,
                cierpliwości poświęcić rodzicielce. Powinien jeszcze pomóc Tobie. Weź się za
                niego wyznacz mu jakieś obowiązki np. zakupy.Wiem, że te moje rady nie zawsze
                można wcielić w życie ale cóż można innego poradzić? Nie poddawaj się, zawsze
                możesz pogadać na forum, poradzić się wyżalić się. Serdecznie Cię pozdrawiam i
                życzę wiele siły i wytrwałości.
                • wiktoria53 Gwiazdo......... 10.09.05, 23:07
                  Co z tym Twoim chłopem? W wątku skąd przybywamy napisałaś, że z Łodzi i bez
                  chłopa.Coś mi tu nie pasuje.Pozdrawiam.
                  • gwiazda37 Re: Gwiazdo......... 10.09.05, 23:36
                    Bo w tym czasie jak pisałam wyjechał na dłużej ot zagadka wyjaśniona.........
          • wrobelka2005 Re: Mam dosyć... 11.09.05, 09:07
            Gwiazdo, to co czujesz jest normalne. Masz prawo do zalu i zlosci.Masz prawo do
            przeciwstawnych uczuc. Jestes w trudnej sytuacji w ktorej potrzebujesz wsparcia
            zarowno fizycznego jak i psychicznego. Opiekunowie czesto sa pozostawieni samym
            sobie, przyjmuje sie jak rzecz naturalna, ze sobie poradza. A wcale tak nie
            jest.Nawet najlepiej zorganizowany opiekun potrzebuje wakacji, potrzebuje wyjsc
            z domu na kilka godzin w tygodniu i zapomniec.Potrzebuje zeby ktos go zauwazyl,
            wysluchal. Potrzebujesz zadbac o siebie, o swoje zdrowie. I potrzebujesz czuc ze
            jestes kochana, wazna, ze czas, ktory mija nie jest czasem straconym na
            poswiecenie sie czemus, do czego nie jestes gotowa. Pozdrawiam Cie serdecznie.
            Wierz mi, jestes bohaterka.
    • bryza102 Re: Mam dosyć... 11.09.05, 01:44
      W zasadzie miałam już kłaść się do spania,męczący dzień miałam,ale zerknęłam na
      komp...zobaczę tylko co słychać u Was,no i przeczytałam o Twoim "pieskim"
      nastroju...Serdecznie współczuję,znam bardzo dobrze to wszechogarniające
      poczucie bezsensu,dół,z którego nie widzi się wyjścia.Kilka lat temu przeżyłam
      ciąg trgicznych wydarzeń,byłam bliska obłędu - nikt z bliskiego otoczenia nie
      umiał mi pomóc...dobre rady,pocieszenia typu:to minie,nie przejmuj się,nie myśl
      o tym,weż się w garść,jesteśmy z tobą,jesteś silna dasz radę/itp/,to wszystko
      było OK.,ale nadal byłam sama ze swoim cierpieniem i nie umiałam sobie z tym
      poradzić.Odgrodziłam się murem od świata zewnętrznego,coraz bardziej zapadałam
      się w sobie,byłam bliska popełnienia samobójstwa.Czarna rozpacz....
      Czy wiesz co to jest bezsilność?Byłam właśnie w takim stanie!Ja już nie dawałam
      rady i zwróciłam się o pomoc do Boga.Tego nie zapomnę nigdy...padłam na kolana
      i chyba pierwszy raz w życiu tak mocno - modląc się - poczułam Jego
      obecność.Wstąpiła we mnie nadzieja i siła na to aby się podnieść i walczyć o
      swoje życie.Następnego dnia zdobyłam adres dobrego psychologa,umówiłam
      się,poszłam...Pierwsze spotkanie przepłakałam,niewiele mogłam powiedzieć...Na
      następnych było już lepiej,potem jeszcze lepiej,zaczęłam się powoli
      otwierać,zaczęłam mówić o sobie,o tym co tak głęboko we mnie siedziało,że nie
      pozwalało żyć.Spotkania dały mi tak wiele!Dzisiaj funkcjonuję jak nigdy
      przedtem,umię się zdystansować do wszelkich problemów,radzić sobie tak,aby było
      ich jak najmniej,jestem pogodna,chce mi się żyć!
      Spotkania z psychologiem mi pomogły,może i Ty spróbujesz?
      Z całego serca życzę,abyś znalazła drogę do rozwiązania swoich problemów!
      Pozdrawiam B.
      • gwiazda37 Re: Mam dosyć... 11.09.05, 12:39
        Dzięki kobitki......Od tygodnia miotam się między młotem i kowadłem.... na
        codzień jestem raczej zorganizowana, daję sobie radę.........ale bywają takie
        dni, tyygodnie, że mam wszystkiego powyżej dziurek nosa.......wtedy z niczym
        nie daję sobie rady.....
        Potrzebuję odpoczynku, jakiejś odmiany.........dlatego tak bardzo chciałam
        jechać na rocznicowy zlot.........
        Dzisiejszy dzień jest kolejnym dniem z czarnej serii......mam żal do wszystkich
        i wszystkiego......ech, szkoda gadać.........
        • pia.ed Re: Mam dosyć.......................... 11.09.05, 22:29
          A jak w tej sytuacji dajesz sobie rade z dziecmi?
      • natla Re: Mam dosyć... 11.09.05, 12:42
        Gwiazdko, Bryza ma dużo racji.......spróbuj....
        • malwina52 Re: Mam dosyć... 11.09.05, 13:33
          hej kolezanko mila wylaz juz z tego
          dolka szybciutko bo przed Toba wysoka gorka,
          trzymam kciuki zebys sie na nia szybciutko wdrapala,
          a jak bedziesz na gorce to pomachaj,
          mysle, ze jestes silna dziewczyna, ktos juz
          nazwal Cie bohaterka bo to prawda,
          i poradzisz sobie z dolem mega smile)))))
          • kla-ra Re: Mam dosyć... 12.09.05, 07:29
            Gwiazdeczko,bardzo dobrze Cie rozumie.Przez 3 tygodnie opiekowalam sie starsza
            osoba/pampersy,mycie,karmienie itp/.Nie rob z siebie bohaterki,bo tego
            bohaterstwa nikt nie doceni a Ty sie zalamiesz.Pros o pomoc najbizsza
            rodzine,krzycz i pros.Np. w niedziele ucieknij z domu i zostaw mezowi dom na
            glowie razem z Mama,niech poczuje bezsilnosc.
            "Robiac "przy Mamie nastaw glosno muzyke i wykonuj nie mile czynnosci w takt
            muzyki,to rada psychologa dla mnie,pomogla.
      • goskaa.l Re: Mam dosyć... 12.09.05, 07:12
        Podpisuję się obiema rękami pod bryzą 102.
        Dobry psycholog to sukces! I nie koniecznie musi kosztować. Spróbuj poszukać
        jakiego ośrodka wsparcia, pomocy rodzinie itp. To nie Twój problem, lecz całej
        rodziny. Pomocy potrzebujesz i Ty i Twój mężczyzna.
        Powinnaś się nauczyć zachowywać asertywnie, wnieść nieco zdrowego egoizmu do
        swojego życia.
        W moim mieście jest MOPK (Miejski Ośrodek Pomocy Kryzysowej). Sama korzystałam
        z jego pomocy.
        Wysyłam Ci na skrzynkę materiał, który może Ci pomóc, jeśli zastosujesz to, co
        tam jest napisane.
        I życzę powodzenia w kształtowaniu swojego życia!!!
        • jadwiga_r do goskaal 13.09.05, 08:00
          Czy możesz też podesłać na moją skrzynkę, materiał,który przesłałaś do gwiazdy
          • natla Re: do goskaal 27.01.06, 20:08
            Gwiazdeczko, nie swiacisz nam ostatnio, co z Tobą i problemami. Jak dajesz
            sobie radę?
            • pia.ed Re: do goskaal 28.01.06, 22:06
              Z gwiazdeczka chyba wszystko w porzadku, bo ostatnio widzialam jej wpis
              na "piecdziesiatkach" w SYLWESTRA.

              A tu pisze troche wiecej.
              Chlopa ani sladu, dzieci ani sladu, okropnej matki ani sladu ...
              Spedza Sylwestra sama przy komputerze!

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=18542328&a=32954463
              • gwiazda37 Re: do goskaal 28.01.06, 23:18
                Och, moje kochane .........u mnie tak sobie, trochę pracuję, trochę porządkuję
                życie........
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka