Dodaj do ulubionych

teoria a praktyka

30.05.05, 10:58
tak tu sobie smarujemy o naszych oczekiwaniach wobec potencjalnego partnera,
wymarzonych jego/jej cechach, snujemy dzikie wizje, których szanse realizacji
równe są niemal zeru - a życie i tak pokazuje nam figę smile

osobiście nie znoszę, gdy kobieta pali, co wcale nie przeszkodziło mi stracić
głowy dla kobiety palącej. NIe przepadałem za makijażem, co wcale nie
przeszkodziło mi zaakceptować całej jej baterii kosmetyków i akrylowych
tipsów. Z drugiej mańki, kobiety z którymi byłem deklarowały, że nie lubią
"kosmatych" facetów, po czym z upodobaniem tarmosiły fiterko, którym jestem
porośnięty...

przykłady możnaby mnożyć - ale nie o to tu chodzi.
Zadziwiające jest to, jak życie rewiduje nasze oczekiwania i pragnienia; jak
relatywne stają się te "nienaruszalne zasady"...
Obserwuj wątek
    • suza Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:03
      krzysiek_dwadziesciapare napisał:

      > tak tu sobie smarujemy o naszych oczekiwaniach wobec potencjalnego partnera,
      (...) a życie i tak pokazuje nam figę smile

      Rację masz.

      > co wcale nie przeszkodziło mi zaakceptować całej jej baterii kosmetyków i
      akrylowych tipsów.

      Tipsów?!! Oj, to musiałeś być bardzo zakochany, czy jak ? smile

      >> że nie lubią "kosmatych" facetów,

      No nie wiem, z tym to może być trudno, chyba, że się zakocham szaleńczo, i
      zapomnę, że nie lubię futer wink

      > Zadziwiające jest to, jak życie rewiduje nasze oczekiwania i pragnienia;

      To prawda.
      Łatwo tak teoretyzować.

    • tamara_t Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:08
      Miłość Krzysiu , miłość...! smile))

      >akrylowych tipsów.

      [akryl a tipsy to co innego chyba, ale głowy nie dam!]
      Hm, to ciekawe - jakby akryl/ tipsy miały przesądzać o człowieku i tym, jaki
      jest. Ja też mam akryl - przestaniesz mnie przez to lubić?
      • suza Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:11
        tamara_t napisała:

        > >akrylowych tipsów.

        > Ja też mam akryl - przestaniesz mnie przez to lubić?

        Broń Boże!!!
        Tipsy mi się kojarzą zbyt stereotypowo.
        A stereotypy niestety wszystko upraszczają.
        I przynaję się bez bicia, że podążyłam tym razem na skróty.
        I to nie było mądre.
        Za co Cię tamaro najmocniej przepraszam.

        • tamara_t Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:15
          Często myślimy stereotypowo. To normalne. Ale fakt, że pozory mogą dziwić - a
          jeszcze bardziej może dziwić to jak jesteśmy odbierani w kontekście tych
          stereotypów. O mało brakowało, a ostatnio zostałabym wzięta za imprezową
          latawicę [co dalekie jest od prawdy], a wtedy i z moich motyli i zupy z piasku
          i z kina i wielu wielu innych milszych rzeczy byłyby nici.
          Na szczęście czasem godzimy się na ustępstwa, a potem okazuje się, że są
          niepotrzebne, bo źle kogoś oceniliśmy na pierwszy rzut oka..
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:16
        w tamtych czasach myślałem dość stereotypowo - makijaż i tipsy[ akryl, cokolwiek
        - facetem jestem i znać się na tym nie muszę wink ] kojarzyły mi sie jednoznacznie
        z "pastelowymi blondyneczkami" - więc był to dla mnie duży "skok światopoglądowy"

        "Miłość Krzysiu , miłość...! smile))"
        i to w zasadzie sedno tego, co chciałem poruszyć - że czasem "trafia" człowieka
        wbrew temu, co deklaruje jako swoje oczekiwania, "warunki konieczne"
        • tamara_t Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:19
          > w tamtych czasach myślałem dość stereotypowo - makijaż i tipsy[ akryl,
          cokolwiek- facetem jestem i znać się na tym nie muszę wink ] kojarzyły mi sie
          jednoznacznie z "pastelowymi blondyneczkami" - więc był to dla mnie duży "skok
          światopoglądowy"

          Tak to bywa z wieloma rzeczami... KOMPROMIS - czasem jego efekty bywają
          zaskakujące! smile
        • beate1 Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:24
          "warunki konieczne" są dwa: ktoś zakochuje się we mnie i ja w tym kimś

          wystarczają w zupełności smile
    • pulsarkowy Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:18
      > Zadziwiające jest to, jak życie rewiduje nasze oczekiwania i pragnienia; jak
      > relatywne stają się te "nienaruszalne zasady"...

      tak to jest - a to glownie dlatego ze jak sie czlowiek zakocha to nie jest w
      stanie myslec jastno, racjonalnie - po prostu mozg, i cale cialo funkcjonuje
      inaczej. to tak samo jak sie upic albo nacpac - tez sie racjonalnie nie mysli.
      chemia... chemia...

      ale to swoja droga jest wlasnie piekne. mamy jakies wizje, jakies oczekiwania,
      jakies zasady... a potem i tak...

      "milosc ci wszystko wybaczy..." smile
    • montezka Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:20
      bo milosc jest slepa.......
      mozemy miec piekne poglady i wyobrazenia, a zycie i tak je zweryfikuje.... i to
      chyba wlasnie jest piekne, bo inaczej to pewnie do ukichanej smierci
      czekalibysmy na swojego ksiecia/ksiezniczke z bajki
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: teoria a praktyka 30.05.05, 11:30
      miłość miłośc....

      tylko nie zakochujemy się w człowieku "ot tak, od pały". Czujemy motyle w
      żołądku, bo ten człowiek porusza w nas jakieś tam nasze [ najczęściej ukryte
      ]pragnienia, oczekiwania etc, które, często są diametralnie inne od tego, co
      świadomie deklarujemy - i to jest fascynujące - ten rozrzut pomiędzy tym, co
      oficjalnie cenimy, czego pragniemy, a tym, co sprawia, ze zakochujemy się w
      kimś odmiennym od tych oczekiwań.

      A w radio właśnie leci "Lovesong" The cure smile
      • tamara_t O rety! 30.05.05, 11:33
        Jakie radio????!!!!

        mrrrrrr....!!!
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: O rety! 30.05.05, 11:40
          www.radio94.pl
          • tamara_t Re: O rety! 30.05.05, 11:41
            Oj! Ja mam Davida Bovie!!!! oj, zaraz się rozpłynę....
            • tamara_t Re: O rety! 30.05.05, 11:42
              windowsmedia.com/radiotuner/findstations.asp?locale=415&genre=ET
    • jeanne_n Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:09
      zgadzam się w zupełności smile

      gdyby ktoś mi jakiś czas temu pokazał palcem moich dwóch ex i powiedział, że
      stracę dla nich głowę, to bym się stuknęła w czoło z politowaniem, bo do teraz
      nie mieści mi się w moim rozumku, że szalałam za kimś, kto nie spełnia pewnie
      nawet 1% moich najważniejszych wymagań big_grinD

      miłość jest nie tylko ślepa, ale też i głucha i chyba w ogóle trochę
      niedorozwinięta, a przynajmniej rzuca się niektórym na mózg i inne organy big_grin
      ale cudowna też jest big_grinD
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:17
        ale coś musiało w nich być - to COŚ, co spowodowało, że straciłaś głowę.
        nie zakochujemy się ot tak sobie bez powodu - coś w tych ludziach musiało być,
        co cię do nich ciągnęło.
        i to jest niesamowite - nieuświadomione pragnienia, które sprawiają, że
        zastanawiasz się " co mi na mózg padło..."
        • jeanne_n Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:26
          tak i z tego właśnie wynika, że Twoja uwaga o rodzielności teorii i praktyki
          była jak najbardziej słuszna smile

          możemy sobie gadać, snuć plany i układać w nieskończoność piękne listy cech,
          które powinien spełniać partner idealny, a jak przychodzi co do czego, to
          wszystko bierze w łeb, a my w jednej sekundzie zapominamy o tym, co było
          wcześniej big_grin
          • tamara_t Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:41
            my w jednej sekundzie zapominamy o tym, co było
            > wcześniej big_grin

            Dlatego polecam film "Pamięć złotej rybki" - złota rybka pamięta wszystko tylko
            3 sekundy, dlatego skazana jest na ciągłe powtarzanie tych samych błędów.
            A jednak konkluzja jest inna - nie, nie zapominamy w jednej sekundzie o
            wszystkim co było. Nie wydaje mi się.

            > możemy sobie gadać, snuć plany i układać w nieskończoność piękne listy cech,
            > które powinien spełniać partner idealny, a jak przychodzi co do czego, to
            > wszystko bierze w łeb,

            A tu się zgadzam. Jednak są rzeczy, któych nie przeskoczymy - jeśli jestem
            przytulanka, nie zakocham się w kimś, kto trzyma mnie na dystans. Jeśli lubię
            poleżeć na plaży, nie zakocham się w kimś kto tego nie znosi [w myśl chęci
            dzielenia codzinności - więc i tego], jeśli kocham mięso - nie zakocham się w
            wegetarianinie. Za bardzo komplikowałoby mi to rzeczywistość.
            Ale to moje subiektywne zdanie. Naprawdę wierzę w bajkę o 2 połówkach jabłka/
            pomarańczy/ czy co tam kto sobie chce....
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:50
              tamaro - to, co napisałaś to są twoje ŚWIADOME oczekiwania. A fenomen jest w
              tym, że grają nasze nieuświadomione pragnienia - i potem ludzie gadają że
              "miłość jest ślepa i głupia" - a tak nie jest - to po prostu nasza
              podświadomość wodzi nas za nos smile

              kobiety z którymi byłem zawsze miały którąś z cech, które były dla mnie
              "pierwszym sygnałem do bójki" - a mimo to traciłem dla nich głowę - i za
              cholerę nie wiem, dlaczego się tak działo, jakie moje nieuświadomione pragnienia
              wtedy grały...
              • suza Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:54
                krzysiek_dwadziesciapare napisał:

                > kobiety z którymi byłem zawsze miały którąś z cech, które były dla mnie
                > "pierwszym sygnałem do bójki" - a mimo to traciłem dla nich głowę - i za
                > cholerę nie wiem, dlaczego się tak działo, >

                feromony i chemia...
              • tamara_t Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:01
                To prawda, zgadzam się w zupełności. Ja nie mam w ogóle konfliktowego
                charakteru big_grinDD

                > kobiety z którymi byłem zawsze miały którąś z cech, które były dla mnie
                > "pierwszym sygnałem do bójki" - a mimo to traciłem dla nich głowę
                tak to i ja mam zazwyczaj... hahaha smile)))

                Jednak od kiedy przeżyłam traumę bycia zdradzaną z typem "niewłaściwego" faceta
                [typowy machos na widok którego kobietom miękną serca i nie tylko]- omijam
                szerokim łukiem tych, do których lgnęłam wbrew rozsądkowi... Już nie wzbudzają
                we mnie emocji..
            • jeanne_n Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:51
              tamara_t napisała:

              Naprawdę wierzę w bajkę o 2 połówkach jabłka/
              > pomarańczy/ czy co tam kto sobie chce....

              a u mnie to jest tak 50/50, czyli: i chciałabym, i boję się big_grinD
              bo z jednej strony taka nadzieja pozwala przetrwać ciężkie chwile, kiedy
              singiel marzy tylko o tym, żeby przestać nim wreszcie być, ale u mnie zaraz
              włącza się jakiś głosik, który mi mówi, że to taka fantazja rodem z romansideł
              dla pensjonarek...
              • suza Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:55
                jeanne_n napisała:

                >ale u mnie zaraz włącza się jakiś głosik, który mi mówi, że to taka fantazja
                rodem z romansideł dla pensjonarek...

                Mam podobnie.
              • tamara_t Re: teoria a praktyka 30.05.05, 12:58
                Opowiedziałabym Ci jedno takie romansidło dla pensjonarek, ale i tak nie
                uwierzysz... big_grinDD 4,5 godziny a ja nie zabrałam się do pracy - wyjaśnisz mi to
                jakoś? [Nie jestem aż tak leniwa...].

                Jeszcze kilka tygodni temu snułam wizje katastroficzne, a dziś? mrrr...
                • jeanne_n Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:05
                  no, ja mam identyczną sytuację (pracową póki co smile) ale tłumaczę to sobie jako
                  naturalne dochodzenie do siebie po długim weekendzie smile już nawet się nie
                  łudzę, że coś dzisiaj zrobię smile

                  co do historii niewiarygodnych, to wiem, że się zdarzają w życiu, tylko jakoś
                  na ogół innym, a nie mnie sad i pewnie stąd ten cienki głosik...
                  • suza Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:07
                    jeanne_n napisała:

                    > już nawet się nie łudzę, że coś dzisiaj zrobię smile

                    Ja jeszcze mam złudzenia, ale odpływają w dal smile Widzę jak płyną wink

                    > co do historii niewiarygodnych, to wiem, że się zdarzają w życiu,

                    "życie, życie jest nowelą" wink
                • suza Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:06
                  tamara_t napisała:

                  > Opowiedziałabym Ci jedno takie romansidło dla pensjonarek, ale i tak nie
                  > uwierzysz... big_grinDD

                  Proszę, opowiedz!!! smile
                  Słowo pensjonarki wink, że uwierzę!!!
                  Czyżby w twoim życiu wydarzyły się historie lepsze od wenezuelskiej telenoweli ?

                  4,5 godziny a ja nie zabrałam się do pracy - wyjaśnisz mi to jakoś? [Nie jestem
                  aż tak leniwa...].

                  Hmm...inspirujące dyskusje prowadzisz, prawda smile To dlatego.
                  Nie mów, że nic nie zrobiłaś - ile się nastukałaś w klawiaturę, ile energii
                  musiałaś w to włożyć...

                  > Jeszcze kilka tygodni temu snułam wizje katastroficzne, a dziś? mrrr...

                  ???
                  • tamara_t Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:21
                    > Proszę, opowiedz!!! smile
                    > Słowo pensjonarki wink, że uwierzę!!!
                    > Czyżby w twoim życiu wydarzyły się historie lepsze od wenezuelskiej
                    telenoweli ?

                    No właśnie... Owszem smile
                    Ale nie opowiem, wybacz, bo wielkość historii oceniana jest subiektywnie - to
                    co dla mnie wielkie i wenezuelskie - dla Ciebie może wiać nudą. A poza tym
                    oczekujesz teraz nie_wiadomo_jakiej historii i cokolwiek napiszę, będzie
                    wydawało Ci się słabe... smile
                    Ważne, że mnie powala od jakiegoś czasu i powoduje, ze uśmiech nie schodzi z
                    moich ust smile)))))) I zerkam jak głupia co chwilę na telefon, choć mam dzwonek
                    ustawiony tak, by na pewno nie przeoczyć żadnej wiadomości... potem czekam dla
                    przyzwoitości 10 minut [w końcu pracuję! ;P] i znów do telefonu. No nie ważne.


                    > Hmm...inspirujące dyskusje prowadzisz, prawda smile

                    prawda prawda, ale to nie jest główny powód mojego dzisiejszego nieróbstwa. Ani
                    nie długi weekend. Ale co tam!

                    > > Jeszcze kilka tygodni temu snułam wizje katastroficzne, a dziś? mrrr...
                    >
                    > ???

                    No właśnie, mrrrr... smile)))
                    • montezka Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:28
                      Tamara, zazdroszcze..... wyciagam tylko jeden wniosek.... Tys sie po prostu
                      zakochala! (a moze zauroczyla, niewazne smile). Juz od kilku tygodni mysle o tym,
                      zeby sie w kims zakochac, ze to po prostu cudowne uczucie, ze kobieta wtedy
                      rozkwita i to po prostu po niej widac....... brak snu i niedozywienie jakos
                      kompletnie w tym nie przeszkadzaja......... Tylko kurcze jakos obiektu
                      westchnien brak....... To absolutnie nie musi byc odwzajemnione uczucie, ja po
                      prostu chcialabym na nowo "zakwitnac".... to moze z taka niesmialoscia
                      zapytam.... panowie, kto sie pisze na ochotnika? smile
                    • suza Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:29
                      tamara_t napisała:

                      > A poza tym oczekujesz teraz nie_wiadomo_jakiej historii i cokolwiek napiszę,
                      będzie wydawało Ci się słabe... smile

                      Niczego nie oczekuję.
                      Zgodnie z Zen wink - że oczekiwania są źródłem rozczarowań. smile

                      Oh, powiało taką tajemniczością, że jeszcze bardziej mnie zaintrygowałaś...
                      • tamara_t Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:31
                        Bo to wszystko takie tajemnicze i intrygujące... Takie cudne big_grin
                        • jeanne_n Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:34
                          tamara_t napisała:

                          > Bo to wszystko takie tajemnicze i intrygujące... Takie cudne big_grin
                          >
                          pozostaje nam tylko pozazdrościć smile) ale broń Boże zawistnie, tylko z sympatią,
                          że komuś się przytrafiło coś fajnego smile
                        • suza Re: teoria a praktyka 30.05.05, 13:34
                          tamara_t napisała:

                          > Bo to wszystko takie tajemnicze i intrygujące... Takie cudne big_grin

                          oh tamaro, prowokatorko Ty smile uchyl rąbka, proszę....
                          • tamara_t ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 13:37
                            :-X
                            • suza Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 13:39
                              proszę...
                              • tamara_t Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 13:47
                                Znasz tajemnicę telepatii? Bierzesz telefon do ręki i myślisz "Mógłby tak
                                napisać..." i w tym monecie przychodzi sms smile
                                Mówienie tego samego w jednym momencie?
                                I takie tam różne - to prawda z tym, że każdy raz wydaje się być tym pierwszym
                                i jedynym - jak uczniaki, ech big_grinDD Takie cudne krygowanie i rumieńce, i te małe
                                gesty od których motyle w brzuchu wariują!...

                                Ale mam wrażenie, że ktoś może poczuć się urażony, że właśnie tu o tym piszę, a
                                ja tego nie chcę. Nie chcę kija w mrowisko wbijać...
                                • krzysiek_dwadziesciapare Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 13:50
                                  "Ale mam wrażenie, że ktoś może poczuć się urażony, że właśnie tu o tym piszę, a
                                  ja tego nie chcę. Nie chcę kija w mrowisko wbijać... "

                                  taki ktoś dałby tylko dowód swego buractwa i zawiści...

                                  pogratulować tak miłej odmiany w życiu smile
                                  • tamara_t Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 13:59
                                    smile))))))))
                                • beate1 Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:05
                                  To nie jest kij w mrowisko; wręcz przeciwnie, bo dzięki takim historiom
                                  (chociać nieopowiedzianym smile) łatwiej uwierzyć, że niewiarygodne rzeczy też się
                                  zdarzają smile


                                  A zdarzają się naprawdę smile))
                                  • tamara_t Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:15
                                    Ostatnia niewiarygodna historia jaka mi się przytrafiłą była mniej
                                    optymistyczna. Tą Wam opowiem hi hi hi smile))

                                    Od dłuższego czasu byłam obserwowana przez pewnego mężczyznę, jadącego tym
                                    samym pociągiem do pracy [później dowiedziałam się że to trwało dłużej].
                                    Pewnego dnia ów mężczyzna "odprowadził" mnie do pracy idąc w moim tempie na
                                    wyciągnięcie dwóch rąk. Ja nie zareagowałam. Ale kiedy historia się powtórzyła
                                    za drugim razem uśmiechnęłam się do niego. Za trzecim razem podszedł i się
                                    przedstawił. Miło porozmawialiśmy, umóiliśmy się na kawę i każde poszło w swoją
                                    stronę. A potem dowiedziałam się, że.... jest żonatym tatusiem. Na szczęście
                                    nie było dla mnie za późno i bardziej rozbawiła mnie ta informacja niż
                                    zmartwiła. Do dziś potrafi zadzwonić mówiąc, że stęsknił się za mną. Jednak
                                    ludzie to mają tupet.
                                    Ale historia zaczęła się jak z dobrego Harlequina.
                                    • suza Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:17
                                      tamara_t napisała:

                                      >> Ale historia zaczęła się jak z dobrego Harlequina.

                                      Pierwszorzędnego Harlequina smile
                                      Mogłabyś sobie dorabiać po godzinach pisząc książki (z życia wzięte) smile
                                      Co myślisz ?

                                      • tamara_t Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:20
                                        hahahahahaha!!!!!!!!
                                        Byłoby tego trochę, ale dziękuję - chyba nie koniecznie ;P

                                        > >> Ale historia zaczęła się jak z dobrego Harlequina.
                                        >
                                        > Pierwszorzędnego Harlequina smile

                                        Łatwiej by to pokazać niż opisać, bo wrażenie było niesamowite hi hi hi kiedy
                                        szedł taki przystojniak zerkając w moją stronę - ja zwalniam [on też], ja
                                        przyspieszam [ on też] i szczerzy te równiutkie ząbki z zadowolenia ;P
                                        hahahaha - autorka harlequinó, no to chyba jednak nie dla mnie [a szkoda, bo
                                        niezłą kasę możnaby na tym zbić - to ja się jeszcze zastanowię - pod
                                        pseudonimem może by tak...? ;PPPP]
                                        • suza Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:25
                                          tamara_t napisała:

                                          > przyspieszam [ on też] i szczerzy te równiutkie ząbki z zadowolenia ;P
                                          > hahahaha - autorka harlequinó, no to chyba jednak nie dla mnie [a szkoda, bo
                                          > niezłą kasę możnaby na tym zbić - to ja się jeszcze zastanowię - pod
                                          > pseudonimem może by tak...? ;PPPP]

                                          tamaro, myśl bardziej marketingowo wink
                                          Poza tym, w tych niestabilnych czasach, kiedy raz praca jest, innym razem - nie
                                          ma, trzeba się zabezpieczyć w razie czego, no nie ?

                                          Jasne, że pod pseudonimem. Masz jakiś pomysł ?

                                          Manuela de Lovelos wink
                                          • tamara_t Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:31
                                            Hahahaha - obiecuję, ze jak coś - zatrudnię Cię jako mojego marketingowca! ;PPPP
                                            Może Conchita de Lacruzo? hi hi hi to tak wenezuelsko brzmi [?] hahahaha!!! smile))
                                            • suza Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:33
                                              tamara_t napisała:

                                              > Hahahaha - obiecuję, ze jak coś - zatrudnię Cię jako mojego
                                              marketingowca! ;PPP

                                              Oh, to nigdy nie będę bezrobotna!!! Dziękuję, Conchito!!! smile

                                              > Może Conchita de Lacruzo?

                                              big_grin Koniecznie Conchita smile
                                              • tamara_t Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:36
                                                Chyba się jednak nadam co? hahahahaha big_grinDDDDDDDDDDD
                                                • suza Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:55
                                                  tamara_t napisała:

                                                  > Chyba się jednak nadam co? hahahahaha big_grinDDDDDDDDDDD

                                                  Jeszcze jak! smile
                                                  • tamara_t Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:59
                                                    Składaj wypowiedzenie moja droga i szykuj się do Trójmiasta - nie ma lekko,
                                                    zaczynamy od zaraz! ;PPPPPPPP
                                                  • suza Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 15:02
                                                    tamara_t napisała:

                                                    > Składaj wypowiedzenie moja droga i szykuj się do Trójmiasta - nie ma lekko,
                                                    > zaczynamy od zaraz! ;PPPPPPPP

                                                    Nie będę musiała składać. Niedługo mnie wywalą za siedzenie w internecie wink
                                                    A potrójne miasto zawsze mi się podobało - m.in. za to, że jest potrójne.
                                                    Trójwymiarowe smile
                                • suza Re: ojej :DDDDDDDDDD 30.05.05, 14:10
                                  tamara_t napisała:

                                  > Znasz tajemnicę telepatii? Bierzesz telefon do ręki i myślisz "Mógłby tak
                                  > napisać..." i w tym monecie przychodzi sms smile

                                  Oh, to jest rozkoszne bardzo smile

                                  >> gesty od których motyle w brzuchu wariują!...

                                  I to też smile

                                  > Ale mam wrażenie, że ktoś może poczuć się urażony,

                                  A co się przejmujesz ? To już jego/jej problem.
                                  Ja się cieszę, że unosisz się "30 cm ponad chodnikami (z siłą jak dynamit)" smile
                                  I z tymi motylami smile
                                  I trzymam kciuki smile
                                  I Jezu, jak się cieszę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka