krzysiek_dwadziesciapare 11.07.05, 11:24 zdanie zaczytane w necie "Im dłużej jestem wolną kobietą, im więcej mam planów i celów, tym trudniej jest mi pójść na kompromis. Raczej nie pójdę. Znam swoją wartość..." Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
junkoh Re: spodobało mi się 11.07.05, 11:32 krzysiek_dwadziesciapare napisał: > zdanie zaczytane w necie > "Im dłużej jestem wolną kobietą, im więcej mam planów i celów, tym trudniej > jest mi pójść na kompromis. Raczej nie pójdę. Znam swoją wartość..." > swieta prawda panie dzieju Odpowiedz Link
wenecka Re: spodobało mi się 11.07.05, 11:52 dokładnie tak jest. choć jakby było dla kogo fajnego to na kompromis bym poszła. Odpowiedz Link
zeppelia Re: spodobało mi się 11.07.05, 11:37 gdzies też cos takiego napisałam Kiedyś przysięgałam sobie ze nie doprowadzę sie do takiego stanu, ale niestety nie udało się Odpowiedz Link
krzysiek_dwadziesciapare Re: spodobało mi się 11.07.05, 12:24 znamiennym jest, ze kobitka jest singlem [ sngielską? ] i, wcale tak fantastycznie jej z tym nie jest... Odpowiedz Link
monikson Re: spodobało mi się 11.07.05, 12:37 ja to trochę rozumiem...bo jak juz się pewnien stan rzeczy oswoiło, to faktycznie ciężko zdecydować się świadomie na rewolucję... Odpowiedz Link
zeppelia Re: spodobało mi się 11.07.05, 12:40 krzysiek_dwadziesciapare napisał: > znamiennym jest, ze kobitka jest singlem [ sngielską? ] i, wcale tak > fantastycznie jej z tym nie jest... > Na tym to właśnie polega. Trzeba najpierw odkryć swoja wartość, wzmocnić się, uodpornić na frustracje i wtedy dopiero można tworzyć z kimś trwały związek, taki, który opiera się na czymś solidnym, nie na lekach, leczeniu kompleksów, liczeniu na to ze samo sie ułoży, że nie ważne jak jest, ważne że w parze. Odpowiedz Link
krzysiek_dwadziesciapare Re: spodobało mi się 11.07.05, 12:46 zgadzam się - uświadomienie sobie własne wartości to jedno. Bardzo ważne "jedno". Drugie to takie nawyknięcie do postawy "compromise? - hell, no!", że potem trudno jest jakikolwiek związek zbudować. Wyhodowanie oczekiwań, których nikt nie spełni, czyli "czekanie na księcia z bajki". natchnęła mnie ta kobitka do, że tak powiem, zadumy Poczucie wartości, brak zgody na półśrodki i takie tam... tylko, że ani się człowiek obejrzy, a tak się w tym zagalopuje.... Odpowiedz Link
candycandy Re: spodobało mi się 11.07.05, 17:27 czy brak zgody na kompromis jest wyrazem dojrzewania\doroslosci czy wrecz przeciwnie? czy jest tak, ze to miesiace\lata przezyte w zwiazkach z innymi ludzmi wzmagaja w nas poczucie wlasnej wartosci i mniejsza chce do pojscia na tzw. uklad? czy moze jest tak, ze tylko w szczeniecych lata jak kocha sie kogos, to kompromis jest oczywisty jak slonce i czy to jest lepsze od braku kompromisu? Odpowiedz Link
zeppelia Re: spodobało mi się 11.07.05, 17:33 chodzi raczej o niezgadzanie się na pewne ustępstwa, nie przymykanie oka na różne "kwiatki". Kompromis jest wyrazem dojrzałości oczywiście ale nie znaczy to że mamy sie godzić na byle co, tylko dlatego, że nie chcemy być sami. I o to chodziło Krzyśkowi bo nie posądzam go o pisanie głupot Odpowiedz Link
krzysiek_dwadziesciapare Re: spodobało mi się 12.07.05, 12:22 dla mnie, moim daniem, kompromis to oznaka dojrzałości. Osobiście unikam ludzi, których nastawienie brzmi "po mojemu albo wcale" [ rzecz jasna, nikt z nich nie przyznaje się do tego - wszyscy są szalenie ugodowi w swoim mniemaniu ] - bo to jest podejście dziecka, które nie uznaje racji obiektynych, ono CHCE i basta. Rzecz jasna nie kompromis na każdym polu i za każdą cene - tutaj nie ma innego wyjścia jak podążać swoją jednostkową intuicją. Chodzi mi o to, że kultywując "poczucie własnej wartości" i życie wedle własnych, singlowych zasad [ nie trzeba iść na kompromisy z kimś bliskim, z kim sie np mieszka, organizuje się czas wegle swoich potrzeb i oczekiwań; + cała reszta tego typu banałów ] sami się "nakręcamy" - podnosimy oczekiwania oraz samoocenę, co w efekcie podnosi poprzeczkę do poziomu niemal nieosiągalnego dla zwykłych śmiertelników. Wtedy mówimy "chcę kogoś wyjątkowego, nie byle kogo" - a tu trzeba sobie szczerze odpowiedzieć "a czy ja sam/a jestem tak wyjątkowy/a"? "singlując" podnosimy oczekiwania wobec innych i mniemanie o sobie. A czy sami spełniamy choć połowę takich oczekiwań? Czy przeypadkiem nam się, z czasem, w głowach nie przewraca? Odpowiedz Link
junkoh Re: spodobało mi się 12.07.05, 12:27 krzysiek_dwadziesciapare napisał: > dla mnie, moim daniem, kompromis to oznaka dojrzałości. Osobiście unikam ludzi, > których nastawienie brzmi "po mojemu albo wcale" [ rzecz jasna, nikt z nich ni > e > przyznaje się do tego - wszyscy są szalenie ugodowi w swoim mniemaniu ] - bo t > o > jest podejście dziecka, które nie uznaje racji obiektynych, ono CHCE i basta. > Rzecz jasna nie kompromis na każdym polu i za każdą cene - tutaj nie ma innego > wyjścia jak podążać swoją jednostkową intuicją. > > Chodzi mi o to, że kultywując "poczucie własnej wartości" i życie wedle > własnych, singlowych zasad [ nie trzeba iść na kompromisy z kimś bliskim, z ki > m > sie np mieszka, organizuje się czas wegle swoich potrzeb i oczekiwań; + cała > reszta tego typu banałów ] sami się "nakręcamy" - podnosimy oczekiwania oraz > samoocenę, co w efekcie podnosi poprzeczkę do poziomu niemal nieosiągalnego dla > zwykłych śmiertelników. Wtedy mówimy "chcę kogoś wyjątkowego, nie byle kogo" - > a tu trzeba sobie szczerze odpowiedzieć "a czy ja sam/a jestem tak wyjątkowy/a > "? > > "singlując" podnosimy oczekiwania wobec innych i mniemanie o sobie. > A czy sami spełniamy choć połowę takich oczekiwań? > Czy przeypadkiem nam się, z czasem, w głowach nie przewraca? > mam wrazenie jakby to przepisane bylo z kolorowego magazynu... he? oprocz "moim daniem" oczywiscie, chyba ze pomieszane z rubryka kulinarna Odpowiedz Link
krzysiek_dwadziesciapare Re: spodobało mi się 12.07.05, 12:36 po złośliwej oodpowiedzi wnioskuję, że musiało gdzies ukłuć Odpowiedz Link
junkoh Re: spodobało mi się 12.07.05, 12:50 krzysiek_dwadziesciapare napisał: > po złośliwej oodpowiedzi wnioskuję, że musiało gdzies ukłuć > nie musi mnie kluc zebym byla zlosliwa ;P Odpowiedz Link
cytryna15 Re: spodobało mi się 12.07.05, 13:14 Na tym świecie są jednak ludzie, którzy lubią sobie od czasu do czas być sami i samotność ich nie „gniecie”, a gdy zaczyna to być niewygodne to wychodzą między ludzi i zaczynają sobie szukać partnera i go znajdują. Bycie w związku nie jest do diabła obowiązkowe. Jak czytam te wszystkie posty w stylu, że single to zdesperowani nieudacznicy, którzy nie potrafią zbudować związku, albo jakieś dowartościowujące się na siłę ofiary losu z toksycznych domów rodzinnych to mi guma z majtek wylata. Nie ma nic gorszego niż takie „prawdy objawione” wwrrrrrr Odpowiedz Link
krzysiek_dwadziesciapare Re: spodobało mi się 12.07.05, 13:23 Czy ja gdziekolwiek napisałem, że singiel/ka to nieudacznik ubolewający nad swoim losem? O ile pamiętam, to z reguły zaznaczam, że wypowiedź moja jest tylko "moim zdaniem" - więc posądzanie o "prawdy objawione" też jest kulą w płot... nikogo/niczego nie oceniam - ot, zastawiam się głośno nad mechanizmem, który i mnie może dotyczyć. Tymczasem odnoszę wrażenie, że jedynym słusznym rozwiązaniem jest przytakiwać, tudzież milczeć... Odpowiedz Link
cytryna15 Re: spodobało mi się 12.07.05, 14:00 krzysiek_dwadziesciapare napisał: > Czy ja gdziekolwiek napisałem, że singiel/ka to nieudacznik ubolewający nad > swoim losem? O ile pamiętam, to z reguły zaznaczam, że wypowiedź moja jest tylk > o > "moim zdaniem" - więc posądzanie o "prawdy objawione" też jest kulą w płot... > > nikogo/niczego nie oceniam - ot, zastawiam się głośno nad mechanizmem, który i > mnie może dotyczyć. Tymczasem odnoszę wrażenie, że jedynym słusznym rozwiązanie > m > jest przytakiwać, tudzież milczeć... A czy ja gdziekolwiek napisałam, że to się odnosi konkretnie do Twojego postu Krzysiu? Taka mnie ogólna refleksja naszła... Odpowiedz Link