W ciągu ostatnich paru dni od dwóch naprawdę świetnych facetów usłyszałam,
jaka to jestem cudowna, piękna, wyjątkowa i w ogóle anioł, co na ziemie
zstąpił

. Aha, jeszcze trzeci, fantom jeden, co to juz chyba stałym
"uwielbiaczem" sie zrobił, tez sie znów odezwał

. Dziwne aż, taka kumulacja
jak w lotto

.Posucha, posucha i nagle o, prosze...Dni dowartosciowywania
Feliciae, tak to widze.
Wcześniej może inaczej bym podeszła do tego... no, w kazdym razie do jednego z
nich...
Tylko teraz jak na złość nie robi to na mnie zadnego znaczenia, bo jest Ktos,
kto cholera jasna, jakos tak mocno i tkliwie utkwił mi w myslach i nie wiem,
co z nim zrobic. Bo niby zainteresowany, niby chce, a rownoczesnie co chwile
sie oddala

.
I nie wiem, co jest grane

. I wkurzam sie niemożebnie na gre w kotka i
myszke. Albo raczej czaplę i zurawia, bo tak to jakos u nas wyglada

((((
A ja, jak na złośc, jak mi zaczyna zależec, to sie własnie taka ostrożna
czapla robie, krok w przod, dwa do tyłu, cieplutka i zaraz chłodkiem wieje,
zeby czasem nie pomyslal, ze mi za bardzo zależy... bo oczywiscie nie wiem,
czy jemu zalezy czy nie... A on chyba IDENTYCZNY

(((((
I chyba przez to moje przeziebienie pisze to wszystko, zeby sie wygadac

Bo i tak nic to nie zmieni.tylko palce bola, z taka pasja w klawiature teraz
stukam...