Termin ten po raz pierwszy usłyszałam od Swojej Ulubionej E. (UE).
Zastanawiałam się najpierw, o co jej idzie. Jaki Kupcuś, któż to. To taki
ktoś, kto idzie z nami na zakupy, gdy chcemy się nimi pocieszyć. Bywa groźny,
bo pożera ostatnie złotówki. I nie wiem, doprawdy, po co kupiłam dziś Żel do
mycia ciała i włosów, a w środku niemowlęca szczoteczka do włosów. Dla świeżo
narodzonego kuzynka się nada. I po co poluję na niezbyt tani krem do rąk.
Wczoraj nie dowieźli, dziś też.
Co kupujecie, aby poprawić sobie nastrój?
P.S. A. Jeszcze drogie pastele kupiłam. Będę nimi kolorować zaraz mandale.