Czytałam dawno temu opowiadanie. Otóż chłopak
poznał dziewczynę. Spotykali się. Raz zaprosił
ją za miasto. Miał ze sobą wiadra. Ona zdziwiona,
ale on nie chciał jej nic powiedzieć.
- Zobaczysz.
Pojechali do ogrodnika i wyszli z dwoma wiadrami
dobrej, ogrodowej ziemi do kwiatów. Pojechali do
jego matki. Otworzyła mocno starsza pani, padło
chyba słowo "nobliwie"

ubrana. Uśmiechnęła się
i podała jej rękę. W pokoju, na balkonie dużo kwiatów
doniczkowych.
- Mamo przywiozłem ziemię do kwiatów.
Chłopak był ciekaw, czy ona pasuje...
(jakaś bardzo stara "Filipnka", opowiadanie Kaja)
Kiedy wiecie, że ktoś do Was pasuje?