Dodaj do ulubionych

Insomnia...

01.09.07, 21:51
Witam wszystkich..
Dziś zawalił mi się świat... Zostałam sama.. dosłownie.. bo bez znajomych i bez Niego.. I wcale mi sie to nie podoba, wcale a wcale..
Chyba doleję sobie martini...
Obserwuj wątek
    • miszpat Re: Insomnia... 01.09.07, 22:23
      A z jakiego jesteś "świata"? Bo tu to chyba każdy kogoś ma jak nie dosłownie to
      choćby w przenośni.
      • insomnia26 Re: Insomnia... 01.09.07, 23:06
        Juz sama teraz nie wiem jaki jest moj swiat.. Kiedys byl pelen ludzi, pelen znajomych.. ale skonczyly sie studia, ludzie powyjezdzali.. Zaczelam doktorat.. zakonczyłam zwiazek, ktory odchorowywalam bardzo długo.. Poznalam Jego.. i potem moj swiat to ja i on.. po 4 latach juz tylko ja.. sama.. doslownie sama.
        • barimbowa Re: Insomnia... 01.09.07, 23:32
          insomnia26 napisała:

          > moj swiat to ja i on..

          Błąd. To już pewnie wiesz.
          Próbuj odbudować stare znajomości - jeśli ludzie żyją to odległosć nie jest przeszkodą nie do pokonania.
          • insomnia26 Re: Insomnia... 02.09.07, 10:36
            Witam ponownie..
            Wczoraj zapijalam smutki martini. Wiem nie za dobry to sposob, ale nie znałam innego. Chciałam nie myśleć, nie czuć pustki.. Moze i trochę poskutkowało. Dziekuję tym, ktorzy odpowiedzieli. Tak bardzo bałam się być wczoraj sama..
            Mam 27 lat, a czuję się jak mała dziewczynka, którą zostawiono samą sobie.. Czy ja sobie z tym w ogóle dam radę? Jesteśmy w jednym Instytucie i juz dzis przeraza mnie mysl spotkania go w poniedziałek.. Powtarzam sobie "tylko się wtedy nie rozrycz", ale nie wiem czy będę potrafiła..
            Przeraża mnie to wszystko..
            • miszpat Re: Insomnia... 02.09.07, 10:45
              wdech wydech...
            • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 11:14
              Dziś jest niedziela a nie poniedziałek więc nie myśl jak zachowasz się jutro bo wszystkie strategie i tak wezmą w łeb kiedy się spotkacie.
              Ćwicz lepiej wdech wydech - jak napisał miszpat wink

              Przy okazji - przypomniały mi się życzenia urodzinowe od kogoś: żyj między wdechem a wydechem.
              No właśnie, żyj więc między wdechem a wydechem, pomyśl że za jakiś czas dostrzeżesz plusy tej sytuacji. A póki co - bierz przyklad z menk.i i mnie smile Kujemy minusy póki gorące - przekuwamy je w plusy znaczy smile Wiesz, bierzesz dwa minusy, kujesz i masz plus smile
              I wiesz co? Najgorsze są niedzielne popołudnia więc do zobaczenia na forum smile
              • ja_kfiatuszek Re: Insomnia... 02.09.07, 18:14
                barimbowa, fenomenalną stopkę masz. aż sobie zapisałam wink
                • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 19:03
                  dziękuję smile
                  Znalazłam w swoich starych wątkach na innym forum. Niewykluczone że ja ją wymyśliłam ale nie pamiętam czy to czasem ktoś mnie tak nie podsumował smile
            • tapatik Re: Insomnia... 02.09.07, 16:16
              Zacznij sobie wyobrażać go w najgorszych słowach. Jeśli nie możesz uniknąć
              spotkania, to wyobraź sobie go w śmiesznej sytuacji np. jak sika przy ludziach.
              Nie możesz zmienić instytutu na inny?
              • felerynka Re: Insomnia... 02.09.07, 16:31
                chciałam Ci powiedzieć popatrz za okno, słońce świeci..ale nie świeci. Dupa.
                Jutro poniedziałek, to fakt ale pojutrze już wtoreksmile
                Jassssu jak ja nie umiem pocieszać
                • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 16:53
                  Oj tam... Pomyśl - jak popatrzyła - znaczy widzi. I już powinna się cieszyć wink
            • banca Re: Insomnia... 02.09.07, 19:45
              nie znam szczegolow twojej historii,niezaleznie jednek od
              wszystkiego,wydaje mi sie,ze musisz jedno - ladnie wygladac,ladnie
              pachniec i nosic podniesiona glowe.jestes wartoscia sama w
              sobie,niezaleznie od tego,czy z chlopem u boku,czy nie.
              • felerynka Re: Insomnia... 02.09.07, 19:54
                a ja na poprawę nastrojów
                wstawiłam kolacyjkę i ciasto..Lechu w lodówce a ON w drodze.
                singiel potrafi cieszyć sie z towarzystwa, bo nie ma go na co dzień.
                Może to plus, bez kucia?smile))
                aaaa zapomniałam
                Pozdrawiam śliwkowo bo polubiłam Was
                • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 20:54
                  To jest plus smile A kuje się tylko dwa minusy smile
              • insomnia26 Re: Insomnia... 02.09.07, 19:56
                Już sama nie wiem czy jestem wartościowa... Za dużo mam w głowie myśli i lęków.. Przespałam cały dzień by jakoś minął.. Zaczyna się wieczór, a ja znów zaczynam rozmyślać.. Wino czeka jakby co.. Korciło mnie by zadzwonić do Niego.. ale co mu bym powiedziała.. Pierwszy związek odchorowywałam długo.. I wcale nie stałam się silniejsza.. Teraz nie jestem tym bardziej.. Boję się, że będzie to jak spadanie w dół..

                • felerynka Re: Insomnia... 02.09.07, 20:13
                  Wasze zdrowie, jedna lampka to nie grzech a dwie to nie wykroczeniesmile)
                  • banca Re: Insomnia... 02.09.07, 21:11
                    jaki ON w drodze? opowiadaj!
                    • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 21:33
                      he he he.. otwierałam wino i też o tym myślałam ale głupio mi było zapytać wink)))
                      • sorrento_8 Re: Insomnia... 02.09.07, 21:45
                        ja też ciekawa jestem smile
                        może ogrzejemy się przy cudzym szczęściu smile
                        • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 21:49
                          A ona przepadła razem z ciastem smile))
                          • czarny.onyks Re: Insomnia... 02.09.07, 21:55
                            chyba raczej z ...ciasteczkiemtongue_out
                            • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 21:57
                              Może ów tajemniczy ON to dostawca pizzy? wink
                              • barimbowa No dobrze... 02.09.07, 21:58
                                Nie wypada mowić o nieobecnych smile Przepraszam smile
                                • felerynka Re: No dobrze... 03.09.07, 08:02
                                  barimbowa napisała:
                                  > Nie wypada mowić o nieobecnych smile Przepraszam smile

                                  smile)) witam w lany albo raczej mokry poniedziałek-przedziałek
                                  i na dobry początek tygodnia pozwolę sobię zacytować kolegę
                                  dowcipaska :

                                  Wątlutki wąteczek
                                  przenikający drżeniem
                                  snujących się majteczek
                                  potencjału plemieniem.

                                  Wąteczek snujących się babeczek
                                  milutkich i smuklutkich
                                  fajniutkich laseczek.

                                  To nic - to tak na dobrananoc
                                  pieprzą się zawinięci w koc.



                                  -----------------------------------
                                  mówią ludzie pełni cnót
                                  • barimbowa Re: No dobrze... 03.09.07, 18:13
                                    Noooo... kolega poeta... wink)
                              • sorrento_8 Re: Insomnia... 02.09.07, 21:59
                                cóż za optymizm tongue_out
                                • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 22:00
                                  smile))
                                  Może szuka reszty? Tak długo... smile
                                  • banca Re: Insomnia... 02.09.07, 23:51
                                    no i zostawila nas niedoinformowanych...
                • barimbowa Re: Insomnia... 02.09.07, 20:53
                  Jesteś wartościowa. Każdy jest - nawet on.
                  Nie dzwoń. Napij się wina, pooglądaj coś, poczytaj, poforumuj...
                  Każdy związek odchorowywuje (?) się inaczej. Mój ostatni odchorowywałam dłużej niż on trwał.
                  To może i będzie jak spadanie ale gdzieś tam jest w końcu dno od którego trzeba się tylko potem odbić. Trudne to ale dasz radę - zabezpiecz sobie tylko tyły w postaci ludzi wokół. Odgrzej stare kontakty.
                • banca Re: Insomnia... 02.09.07, 21:22
                  ja tuz po rozstaniu myslalam dwojako - skoro mnie nie chce,to
                  figa.zero kontaktu,niech buja stefana.a zaraz potem przychodzila
                  mysl - jak to tak?trzeba walczyc!a jesli to jedyna w zyciu milosc?
                  nie mozna odpuscic,bo bede zawsze juz zyla w poczuciu straty.
                  i powiem ci,ze ostatecznie racje ma moj tata,ktory zawsze mowi -
                  ewcia,facet zawsze musi sie starac troche bardziej,zawsze musi byc o
                  krok przed toba w inicjatywie.
                  trzeba znalezc zloty srodek.
                  nie dzwon.a jutro garda wysoko podniesiona! wink
    • insomnia26 Re: Insomnia... 03.09.07, 11:25
      I.. stchórzyłam..
      Nie dałam rady iść na uczelnię..spotkać się z nim..
      sad
      • cicade Re: Insomnia... 03.09.07, 11:31
        Hej...
        Ziemia się nie zawaliła. Ale jutro
        już pójdziesz? Pomyśl, że on ma gorzej,
        to on stchórzył nie Ty. Spróbuj pomyśleć,
        że jest kolegą (łatwo mówić).
      • matysia_k Re: Insomnia... 03.09.07, 15:28
        Dasz rae.. kazdy z nas to przechodzil.. mnie bardzo to forum pomogo.. pisz ile
        wlezie.
      • banca Re: Insomnia... 03.09.07, 21:20
        jutro pojdziesz i bedziesz ladnie wygladac,taka byla umowa? wink brwi
        wyskubane? lydki ogolone? jak nie,to marsz do lazienki!
        • cicade Re: Insomnia... 03.09.07, 21:22
          wyrywanie brwi boooli! wiem, że pod łukiem
          się szczypie, ale niespecjalnie mi to idzie

          i nie wolno się depilować rano, bo człowiek
          jeszcze śpi i można się zabi..zaciąć
          • insomnia26 Re: Insomnia... 04.09.07, 08:34
            Nie daję rady..
            Powiedział mi, że Ona ma na imię tak jak ja..
            Że pomoże mi.. bo wie, że jestem tu sama..
            I mimo calego bolu nie umiałam mu powiedzieć, by sobie poszedł..
            Chcę umrzeć.. I chcę by to był sen, zły sen... chcę się obudzić!!!!!!!
            • miszpat Re: Insomnia... 04.09.07, 10:25
              insomnia26 napisała:

              > Nie daję rady..
              > Powiedział mi, że Ona ma na imię tak jak ja..
              > Że pomoże mi.. bo wie, że jestem tu sama..
              > I mimo calego bolu nie umiałam mu powiedzieć, by sobie poszedł..
              > Chcę umrzeć.. I chcę by to był sen, zły sen... chcę się obudzić!!!!!!!

              Bo snem było to co przed, teraz jest kolejny. Urlop? Zmiana pracy? Wizyta u
              "psychola". ????
              Umrzeć? - na to nigdy za późno, na to zawsze za wcześnie.
            • ola_dom Re: Insomnia... 04.09.07, 10:39

              insomnio - nie znam Twojej sytuacji, ani Was, ale bazując na własnym
              doświadczeniu radziłabym Ci darować sobie pomoc Twojego byłego. Oby
              był faktycznie tak szlachetny i chciał Ci pomagać, może jednak być
              też tak, że trudno jest mu ostatecznie z Tobą się rozstać i w taki
              sposób próbuje Cię jeszcze do siebie uwiązać.
              Jakakolwiek by nie była jego motywacja - dla Ciebie na pewno lepiej
              będzie odciąć się od niego tak bardzo, jak to możliwe. Pewnie, że
              czasem nie da się zmienić życia na tyle, żeby nie spotykać danej
              osoby. Ale można spróbować ograniczyć kontakty, naprawdę się da.

              Wiesz co - mam jednak wrażenie, że on Tobą trochę manipuluje.
              Opowiada Ci o swojej nowej kobiecie, "troszczy się" o Ciebie...
              Bardzo możliwe, że wynika to z jego poczucia winy, ale to nie
              zmienia faktu, że - jak sądzę - Ciebie to jeszcze bardziej boli.
              Więc oszczędź sobie kontaktów, choćby "ciepłych", z byłym, bo
              będziesz cierpieć. Skoro coś się skończyło, to próby ratowania
              takiego związku są jak rozdrapywanie rany. A to Ci jest najmniej
              potrzebne w tej chwili.
              Piszę to wszystko w oparciu o własne doświadczenia. Tak mi się
              kiedyś wydawało, że ten facet jest taki dobry, taki cudowny, bo mimo
              wszystko tak się o mnie troszczy.... Jak już swoje wycierpiałam
              ochłonęłam i spojrzałam z dystansu, to okazało się, że jest zwykłym
              s...synem, tchórzem z chorą potrzebą manipulowania ludźmi. W sumie
              biedny facet.
              Pewnie, że to był mój znajomy i moje doświadczenia i nie muszą się
              one sprawdzać w sytuacji kogoś innego. Ale w tej chwili
              najważniejsze jest dla Ciebie, żebyś jak najszybciej stanęła na
              nogi, a kontakty z byłym i pamiętanie, jakim jest wspaniałym
              człowiekiem w tym nie pomogą.
              Pamiętam też dojmujące poczucie straty, chyba najtrudniejsze do
              zniesienia. Zupełnie bez sensu, jak się okazuje. To nie jest strata,
              tak jest w życiu, że nie ma w nim nic stałego. Wszystko się kiedyś
              musi skończyć i tak już jest. Pamiętaj - nic nie straciłaś. Po
              prostu przyszła pora na nowe.
              Pozdrawiam serdecznie i trzymaj się dzielnie.
              Ola
              • felerynka Re: Insomnia... 04.09.07, 10:43

                Kurna! bądź do diaska Kobietą i stań na nogi.
                U Twoich nóg będą wiły się męskie ciała by móc na Ciebie spojrzeć.
                Jesteśmy twarde psychicznie.Wiem TO. Bo nie umarłam. Żyję ..i ..to
                całkiem nieźlesmile)
                Pozdrawiam
                • ola_dom Re: Insomnia... 04.09.07, 11:09
                  felerynka napisała:

                  > Jesteśmy twarde psychicznie.Wiem TO. Bo nie umarłam. Żyję ..i ..to
                  > całkiem nieźlesmile)

                  no właśnie. Jak mawia moja koleżanka - im większy kopniak, tym
                  większy krok naprzód.
                  Całe to moje cierpienie okazało się w efekcie najcenniejszą rzeczą,
                  jaka mnie spotkała - musiałam się zmienić, żeby nie zwariować i
                  udało się. Może gdyby nie tamto doświadczenie, wciąż miotałabym się
                  między swoimi paranojami.
                  A moja znajoma, którą mąż zostawił dla gówniary po 20 latach
                  małżeństwa też początkowo o mało nie zwariowała, a następnie zaczęła
                  ŻYĆ. Do tamtej pory nie wiedziała, że tak życie może wyglądać smile.

                  Ale teraz jest trudno, bo wszystko jest u insomni bardzo świeże i na
                  pewno cholernie boli. Najważniejsze żeby się nie nakręcać. Nie
                  drapać rany. W końcu się zagoi. Powodzenia. U mężczyzn też wink.
                  • insomnia26 Re: Insomnia... 07.09.07, 13:43
                    Chciałam donieść, że żyję.. jeszcze..
                    Wcale nie lepiej.. bo wciąż to wszystko we mnie tkwi..
                    Bo od tygodnia nie ma mnie na uczelni..
                    Bo jestem tchórzem..

                    On potrafi zadzwonić jak gdyby nigdy nic.. zapytać co słychać.. zaproponować kino..

                    A we mnie żal i smutek.. I pustka..
                    Bo mówi, że mnie kocha ale teraz jest Ona i nie może Jej teraz skrzywdzić..
                    Juz mam dość tego Jego mowienia..

                    Nawet leki uspokajające i na bezsenność niewiele pomagają.. Chyba, że wyczerpana płaczem .. usnę..

                    Chciałabym w końcu normalnie usnąć, obudzić sie i stwierdzić, że mnie już to tak nie boli..

                    Póki co, nadal trapi mnie INSOMNIA...

                    • ola_dom Re: Insomnia... 07.09.07, 13:50
                      insomnia26 napisała:


                      >
                      > On potrafi zadzwonić jak gdyby nigdy nic.. zapytać co słychać..
                      zaproponować ki
                      > no..
                      >
                      > A we mnie żal i smutek.. I pustka..
                      > Bo mówi, że mnie kocha ale teraz jest Ona i nie może Jej teraz
                      skrzywdzić..
                      > Juz mam dość tego Jego mowienia..

                      PIERDOLNIJ GO W ŁEB!!!!!
                      Przepraszam, nie wytrzymałam. To jest jakiś cholerny, mały
                      manipulator. Nie odbieraj telefonów i nie gadaj z nim, bo się
                      wykończysz.
                      Twoim kosztem leczy swoje wyrzuty sumienia. Pastwi się nad Tobą.

                      Życz im w duchu szczęścia i zajmij się swoim własnym.
                      Trzymam wszystkie kciuki.
                      • insomnia26 Re: Insomnia... 07.09.07, 14:47
                        Wiesz co.. ja naprawdę myslałam, że On bedzie chciał mi pomoc.. Myslałam nawet o tym, że może uda mi sie z Nim zaprzyjaźnić, że oddzielę to, że byłam z Nim i będę potrafiła go polubić..
                        Że skoro jestem tu sama, to może kiedyś naprawdę będę potrzebować tej pomocy.. I że nadal mimo wszystko jest mi bliski..
                        Tyle, że ostatnio dotarło do mnie, że On mógłby ze mną spedzić noc, tylko żeby Ona się nie dowiedziała, bo nie może Jej skrzywdzić.. Bałby się, ale wiesz czemu?.. Bałby się, gdyby coś się stało i ja byłabym w ciązy...

                        Pękło coś we mnie..
                        I teraz wiem, że jestem już zupełnie sama..
                        Tylko boję się, że z naturą depresyjną cięzko mi będzie z tego wyjsć..
                        • insomnia26 Re: Insomnia... 07.09.07, 14:52
                          "Zamykam się
                          Ostatni raz podałam dłoń
                          Komuś tak bardzo nieznanemu
                          A wydawało się
                          Że tak bardzo bliskiemu
                          Zamykam
                          Ostatnią szczelinę uśmiechu
                          I mego tak kruchego
                          Ale wciąż serca
                          Zamykam się
                          Ostatni raz spojrzę jeszcze
                          Na ten świat
                          By jutro...
                          O wszystkim zapomnieć
                          By od jutra
                          Wszystko znaczyło nic
                          Zamykam się i...
                          Nie znaczę już nic
                          A może od dawna tak było
                          Tylko oszukiwałam siebie
                          Może to odbicie w lustrze
                          Było mym przyjacielem
                          Może...
                          Dziś czuje jak coś w środku boli
                          I jeszcze wiem, że to serce
                          Ale od jutra będzie to tylko
                          Szara pustka
                          Której nie znam
                          I boję się"
                        • ola_dom Re: Insomnia... 07.09.07, 15:08
                          insomnia26 napisała:

                          > Wiesz co.. ja naprawdę myslałam, że On bedzie chciał mi pomoc..
                          Myslałam nawet
                          > o tym, że może uda mi sie z Nim zaprzyjaźnić, że oddzielę to, że
                          byłam z Nim i
                          > będę potrafiła go polubić..

                          to się może stać, ale nie teraz. Teraz musisz ograniczyć kontakty do
                          niezbędnego minimum, żeby jak najprędziej odzyskać równowagę.


                          > Że skoro jestem tu sama, to może kiedyś naprawdę będę potrzebować
                          tej pomocy..

                          może nie. Identycznie mnie się wydawało smile. Po czym okazało się, że
                          byłam tak uwiązana do tej osoby, że w ogóle nie widziałam innych
                          możliwości. A one były, były smile

                          > I że nadal mimo wszystko jest mi bliski..

                          i nic dziwnego - dziwne byłyoby, gdyby nagle przestał. Ale to nie
                          znaczy, że TERAZ masz się z nim spotykać. Najpierw musisz nabrać
                          dystansu do sprawy, choćby odrobinę.

                          > Tyle, że ostatnio dotarło do mnie, że On mógłby ze mną spedzić
                          noc, tylko żeby
                          > Ona się nie dowiedziała, bo nie może Jej skrzywdzić.. Bałby się,
                          ale wiesz czem
                          > u?.. Bałby się, gdyby coś się stało i ja byłabym w ciązy...

                          no właśnie - jej "nie może skrzywdzić". A Ciebie może ??!!
                          Pamiętaj też, że dopóki nie poczujesz się skrzywdzona, nikt Cię nie
                          skrzywdzi. Chodzi mi o to, że wszystko zależy od Ciebie.

                          > Pękło coś we mnie..
                          > I teraz wiem, że jestem już zupełnie sama..

                          ale to już wygląda na wychodzenie na prostą smile. TERAZ jesteś sama.
                          Tak czasem w życiu bywa. Mogę Ci tylko powiedzieć, że ja sama kiedyś
                          o mało nie zwariowałam. Miałam dwa wyjścia - oszaleć, albo się
                          zmienić. I zmienić swoje podejście do spraw i życia. I błogosławię
                          tamto zdarzenie, bo inaczej tkwiłabym w nieznośnej skorupie. Chociaż
                          wtedy naprawdę o mało nie umarłam i ból, który czułam, był jak
                          najbardziej fizyczny też...

                          > Tylko boję się, że z naturą depresyjną cięzko mi będzie z tego
                          wyjsć..

                          nie bój się, trzymaj się dzielnie. Nikt Ci nie zagwaratnuje, że
                          będzie dobrze, ale też nikt Ci nie zapewni, że będzie źle smile.
                          Niewykluczone, że pójdziesz ścieżką podobną do mojej? Z całej siły
                          tego Ci życzę.
                          Ściskam mocno. Najważniejszy i najtrudniejszy krok już
                          zrobiłaś smile. "Coś w Tobie pękło" - myślę, że to był wrzód.
                          Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka