zainspirowana watkiem o kompromisach chcialam sie tu podpytac, bo
jak widze to ludzie o wielkim intelekcie i oczytaniu no po prostu
nie dopuszczaja lektora bo to a fe niszczy nastroj filmu...
tez kiedys sama wzdrygalam sie na mysl o lektorze.. ale z drugiej
strony my sami (Polacy jacy tacy) wyroslismy w koncy na jedynymw
swoim rodzaju lektorze (znanym w zachodniej europie przynajmniej),
wiec nie powinno to byc az tak trudne,
fak to do kina jak wybieram sie na harrego pottera to omijam
dubbing, ale to co innego niz lektor, ale w domu telewizor ma tylko
27'' i szczerze mowiac ze zwyklej potrzeby nie wysilania swego i tak
juz naruszonego wzroku zaczelam przezucac sie na lektora, bo nie
lubie jak mi napisy zaslaniaja pol ekranu

i powiem szcerze tak
strasznie to nie jest.
Mam wrazenie ze to troche taka poza "lektor to dla plebsu". Ja po
prostu zauwazylam takie manifestowanie tym ze nie dopuszcza sie
innej formy jak napisy, ja rozumiem jeden lubi kryske drugi maryske,
wielkosc biustu to rzecz gustu i inne bardzo na poziomie, ale zbey
zaraz kategoryzowac ludzi tak.. albo z tym sie obnosic.. no nie
wiem.