Dodaj do ulubionych

typowe objawy singlowania????

17.09.07, 13:02
huśtawka nastrojów jaką funduje mi moja duszczyczka dobijać zaczyna mnie za
bardzo...w jednej godzinie wiem i wierze że wszystko mogę a w następnej....cóż
jak np ta obecna...wiara idzie na spacer...tęsknie do bycia z kimś...to taka
silna potrzeba...ale tam nie chcę wracać...to jedno mnie "cieszy" -odczuwam
jakąś tam tęsknotę ale nie na tyle siną by myśleć o powrocie...najgorsze
jednak poczucie winy wobec drugiej strony - to ono burzy spokój tak mozolnie
wypracowywany z każdym porankiem....poczucie winy...pozwoliłam sie kochać tak
długo a później ...skręciłam w inna stronę... a może ja nie umiem kochać...

Obserwuj wątek
    • ta_ann Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 13:08
      tak ma być. zwijają się w malignie obie
      strony - zostawiająca i zostawiana. bez
      śladu to można żuć gumę...
      • puzzle33 Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 13:15
        ta_ann napisała:

        > zwijają się w malignie
        Skąd żeś to wytrzasnęła?
        • ta_ann Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 14:12
          a co? pewnie z jakiegoś kolorowego
          pisemka
          • ta_ann Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 14:13
            w googlach nie ma.
        • ola_dom Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 16:29
          puzzle33 napisała:

          > ta_ann napisała:
          >
          > > zwijają się w malignie
          > Skąd żeś to wytrzasnęła?


          a ja czytałam w książkach - w dzieciństwie, które przypadło na czas
          taki, jak i ta_ann smile. Normalny wyraz, no co?
          Pewnie te same książki czytałyśmy. Ja wtedy wszystkie smile

          o, proszę - Słownik Jęz. Polskiego:
          maligna «wysoka gorączka z zaburzeniami świadomości i majaczeniem»

          (jak wtedy czytałam, to czytałam "malgina" smile. Jakoś tak łatwiej
          szło)
          • ta_ann Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 19:29
            i tu idusia z posklejanymi tuszem gabrysi
            oczami w noworoczny poranek leci, gubiąc
            kapcie: - walduś, gdzie jesteś?
            - siostro - odpowiada trzeźwo gabrysia -
            bredzisz w malignie

            smile))

            musierowicz może? cytat tragicznie niedokładny

            puzzle ma zdaje się na myśli, że zwijać można
            się w trąbkę. albo uwijać w ukropie. no, nie wiem.
            • puzzle33 Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 21:39
              Skromnie zmilczę puzzlowe myśli.
              • ta_ann Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 21:44
                ulżyj sobie i się wypowiedz.

                nieważne słowa, może i okrutnam, ale
                nie ma we mnie dużego współczucia
                dla kryni. to jej kolejny wątek o tym,
                jak jej źle. kurczę, sama wybrała.
                wrażliwy człowiek także się smuci,
                gdy odchodzi (cierpi nie tylko ten
                pozostawiony), ale AŻ TAK?

                coś tu nie tak jest
              • ta_ann dobra, doprecyzowanie: 17.09.07, 21:56
                takie zw. frazeologicznego "zwijać się
                w malignie" nie ma. no.

                smile
    • ola_dom Re: typowe objawy singlowania???? 17.09.07, 16:50
      krynia26 napisała:

      > huśtawka nastrojów jaką funduje mi moja duszczyczka dobijać
      zaczyna mnie za
      > bardzo...w jednej godzinie wiem i wierze że wszystko mogę a w
      następnej....cóż
      > jak np ta obecna...wiara idzie na spacer...tęsknie do bycia z
      kimś...to taka
      > silna potrzeba...ale tam nie chcę wracać...

      kryniu - czy pocieszy Cię fakt, że to dość powszechne uczucie...? smile
      Jeśli było się z kimś związanym, to chyba nie ma siły (o ile nas
      bardzo nie skrzywdził, choć niektórym i wtedy się to zdarza -
      masochizm) nie tęsknić - nawet nie bardzo wiadomo za czym. Nawet
      jeśli się nie kocha. To chyba ludzkie, że mamy czasem sprzeczne
      uczucia. Ja mam i jak widzę, nie jestem wyjątkiem.

      to jedno mnie "cieszy" -odczuwam
      > jakąś tam tęsknotę ale nie na tyle siną by myśleć o
      powrocie...najgorsze
      > jednak poczucie winy wobec drugiej strony - to ono burzy spokój
      tak mozolnie
      > wypracowywany z każdym porankiem....poczucie winy...pozwoliłam sie
      kochać tak
      > długo a później ...skręciłam w inna stronę... a może ja nie umiem
      kochać...

      może nie umiesz kochać tej osoby. Czy nie miałabyś poczucia winy
      będąc z nim bez uczucia? Za kilka, kilkanaście lat? Czy on czuł, że
      go nie kochasz? I to mu nie przeszkadzało być z Tobą?
      Wiem, że trudno pozbyć się takiego poczucia winy, ale poza tym, że
      to ponoć egoistyczne uczucie (tak, tak - kto się dobrze czuje z
      poczuciem winy? Więc nie chcę mieć tego poczucia, żebym JA wreszcie
      dobrze się poczuła wink. I dobrze!. [koniec filozowania]), to chyba
      jest nieuniknione. Jeśli trzeba (?) się rozstać, to z prędzej czy
      później, z takiego czy innego powodu to poczucie się pojawi.
      Rozumiem, że byłaś z porządnym człowiekiem. A nawet nieporządny
      zasługuje na to, żeby go kochać (ja też, do cholery!!! [prywata]),
      więc niech spotka kogoś, kto go pokocha.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka