samotne_miau_miau
26.09.07, 11:08
jestem od paru dni.
Condziu pisał o maratonie, Color o zniknięciu, ktos tam o
przefarbowanych włosach.
A ja napiszę o tym jak jest mi cudownie po rzuceniu stolicy, pracy
itd.
Warszawa to jakiś zły sen, jakieś szare, zakurzone wspomnienie.
Mieszkam obecnie na wsi(świadome, celowe),budzi mnie rżenie koni...
do pracy jeżdżę 15 minut pokonując 6 km i w ten sposób znajduję się
w małym miasteczku, po drodze piękne łąki osnute mgłą, wchodząc do
firmy widzę góry...
Ludzie są mili, obcy zagadaują "a pani jest tą nową", w sklepie
można pogadać, tak zwyczajnie, po ludzku, bez zadzierania nosa.
Wieczorem spaceruję patrząc na wschodzący księżyc nad górami.
W weekend pójdę sobie w góry, w ten, i w następny,i jeszcze w
następny, w inny pojeżdżę konno.
Tu nikt nigdzie się nie spieszy, powietrze ma smak gór i potoków a
nie smrodu ulicznego.
Jestem szczęśliwa. Myślę,że znalazłam swój zakątek na Ziemii.