Dodaj do ulubionych

Z pamiętnika singielki

03.08.08, 19:53
Wreszcie piątek, wychodzę z pracy i tuptam wymęczona tygodniem na przystanek.
Sprawdzam rozkład- za 8 minut będzie mój tramwaj. W tle zbiera się na
burzę,pomruki z nieba, oceniam fachowym okiem, że zdążę wsiąść zanim ulewa
dojdzie do mnie.
Jest tramwaj, wreszcie. Są nawet wolne miejsca, normalnie rozpusta.
Z ulgą lokuję się na siedzeniu. Nagle słyszę z obok radosne "dzień dobry!" .
EEEEęę? Kto śmie zaburzać mój święty spokój?! Patrzę taksująco-pytającym
wzrokiem na panią z 10 lat satrzą ode mnie siedzącą obok i szczerząca do mnie
zęby w uśmiechu. Ja jej nie znam. Przeczesuję swoje myśli i zapamiętane twarze
z przeszłości- zdecydowanie ta pani w niej nie występowała.
Ale odpowiadam jej grzecznie "dzień dobry" i odwracam głowę. Pani chwilę
milczy. Ale nie daje jednak spokoju -"która teraz jest godzina?", patrzę kątem
oka- na ręce ma zegarek..
Myślę sobie "cholera jasna, po tygodniu mordęgi w pracy nawet spokojnie do
domu nie mogę dojechać, odczep się babo, ze też musiałam usiąść koło
psychicznej, będzie mnie całą drogę męczyć durnymi pytaniami" ..już odwracam
głowę żeby sprawdzić czy są inne wolne miejsca gdy...
pomyślałam
"a cóż ta biedna kobieta winna, że psychika jej się posypała... może nie ma do
kogo w domu gęby otworzyć... tak jak i ja od wielu miesięcy, może jest chora
ale przecież miła a nie agresywna albo chamska... może nie ma nikogo
bliskiego... tak jak ja od wielu miesięcy... może zwyczajnie chce poczuć choć
parę minut bliskości z drugim życzliwym człowiekiem... jak ja od wielu
miesięcy... może za kilka lat ja też "pęknę" i nie poradzę sobie z
samotnością, będę taka samą kobietą po czterdziestce ze zwichniętą psychiką
zaczepiajaca obcych by mieć z kim porozmawiać... cóż ta kobieta winna..."
Nie przesiadłam się.
Odpowiedziałam uprzejmie która jest godzina. Kobieta opowiedziała, że jedzie
do kościoła tego-i-tego, czy ja tez tam jadę, ze to juz niedaleko, zapytała
jak mam na imię, przedstawiła się... za chwilę poprosiła o 2 złote "na
oranżadkę" zaczynając opowieść o tym, że jest niepełnosprawna, ma kłopoty z
rodzina tam gdzie mieszka, że kuchnię przed nią zamykają i nic nie piła a tu
taki upał...
"Hmmm..." pomyślałam podejrzliwie słysząc o pieniądzach... lecz co to jest 2
złote? wyrzucam nieraz na byle-co dużo większe kwoty. Dałam jej pieniądze.
Przeprosiła i podziękowała i że na pewno mi odda bo będzie miała za 2
tygodnie.. "Nie musi pani oddawać" połozyłam jej rękę na ramieniu "Niech sie
pani za mnie pomodli w tym kościele i wystarczy". Uśmiechnęłam się do niej,
uśmiechnęła się i ona. Pozdrowiłam ją życząc wszystkiego dobrego, bo właśnie
był mój przystanek.
Idąc do mojego pustego domu pomyślałam "cholera, mogłam jej dać choć 10 zł a
nie te nędzne 2 zł, może jej się bardziej ode mnie przydadzą, a może też ta
modlitwa w mojej inetncji byłaby skuteczniejsza i coś by się wreszcie w moim
życiu zmieniło..."




Obserwuj wątek
    • grzespelc Re: Z pamiętnika singielki 03.08.08, 21:04
      > Idąc do mojego pustego domu pomyślałam "cholera, mogłam jej dać choć 10 zł a
      > nie te nędzne 2 zł, może jej się bardziej ode mnie przydadzą,

      No własnie, w takiej Tunezji od razu proszą o 10 euro, a nie jakieś tam marne 2
      złote.. big_grin
      • ivis Re: Z pamiętnika singielki 03.08.08, 22:23
        Grzesiu, nie masz racji, w Tunezji tak o bakszysz nie wrzeszczą jak
        w Egiptowie, Maroku, Jordanii czy Algierii.
        a 10 zeta to dla nich prawdziwy majątek poniewaz to prawoe 5 dolarów
        w egipcie, a pensja tam wynosi ok 15 dolarów dla kobiety smile))))))

        ja Cię prosze nie kieruj sie stereotypami...... a obiecuję że
        następne spotkanie będzie winne lub nalewkowe wink))))
        • grzespelc Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 11:12
          > Grzesiu, nie masz racji, w Tunezji tak o bakszysz nie wrzeszczą
          jak
          > w Egiptowie

          No z moich doświadczen wynika co innego... W Tunezji to narodowy
          sport i 10 zeta to tam codziennie niektórzy w ten sposób wyciągają.
          Dla Egipcjan owszem, kilka dolarów to rzeczywiście spora kasa, ale w
          Tunezji już nie aż taka, tym bardziej, że to kraj prawie tak
          rozwinięty jak my i między nią a Egiptem różnica jest spora.

          > ja Cię prosze nie kieruj sie stereotypami......

          Stereotypami? Mówię, co widziałem.

          a obiecuję że
          > następne spotkanie będzie winne lub nalewkowe wink)

          Hmmm...
          • ivis Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 12:18
            no tak, teraz tam moze tak jest, chociaż egiptowo pod tym względem
            też mocno sie zmienia... na niekorzyść dla portfela oczywiście.

            Tunezję wspominam bardzo miło, ale byłam tam kilka lat temu
            ostatnio, potem jednak zdecydowanie egipt smile)))))

            no, bo moje wisienki wreszcie oddajaten spiryt co to go wychlały smile))

            a to hmmmmm - to możesz przełożyć ze swojego na polski???? smile)

            miłego dnia
            • grzespelc Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 14:13
              > a to hmmmmm - to możesz przełożyć ze swojego na polski???? smile)

              Po polsku będzie mniej więcej tak: obietnica wygląda bardzo
              ciekawie smile
    • czarnyaniolek Z pamiętnika singla - obrazek 03.08.08, 22:33
      niedziela popołudnie.. czekam na autobus, by 20 km dalej spotkać się
      na chwilę ze swoją przyjaciółką.. nie wiem dlaczego, ale zawsze,
      kiedy się umawiamy autobusy uciekają mi sprzed nosa i muszę czekać..

      Więc czekam. Jakieś 30 minut.. na schodach obok przystanku siedzi
      chłopak z dziewczyną.. na około 25-27 lat.. On po hucznej i obfitej
      nocy.. i chyba również dniu.. Co widać i słychać.. Przecinki w
      rozmowie z nowo poznaną koleżanką lecą co chwilę.. Ale wcale im to
      nie przeszkadza.. podczas kolejnego okrążenia - nie lubię stać w
      miejscu czakając na autobus - docierają do mnie strzępy rozmowy.. o
      pracy.. o imprezach.. poszukiwanie wspólnych znajomych...
      W sumie.. zwykła rozmowa..
      Parka wsiada do autobusu.. Stają gdzieś za mną.. Dziewczyna -
      zaskoczona odrobinę - kwituje sytuację: "taki styrany i jedziesz ze
      mną do Katowic? Wariat.."
      Dwa przystanki dalej zwalnia się tylne siedzenie.. Para ląduje tam z
      uśmiecham.. by za chwilę .. zacząć kochać się w najlepsze..
      kompletnie nie zważając na pozostałych pasażerów..

      Obrazek bez morału i podsumowania wink
      • singielka_1976 Re: Z pamiętnika singla - obrazek 04.08.08, 07:58
        czarnyaniolek napisał:

        > Dwa przystanki dalej zwalnia się tylne siedzenie.. Para ląduje tam
        z uśmiecham.. by za chwilę .. zacząć kochać się w najlepsze..
        > kompletnie nie zważając na pozostałych pasażerów..


        Czy dobrze rozumiem:seks w autobusie pośród innych pasażerów????
        Jak dobrze być zmotoryzowanątongue_out
        • czarnyaniolek Re: Z pamiętnika singla - obrazek 04.08.08, 09:07
          dobrze zrozumiałaś... smile
          • singielka_1976 Re: Z pamiętnika singla - obrazek 05.08.08, 08:03
            czarnyaniolek napisał:

            > dobrze zrozumiałaś... smile

            Normalnie się zgorszyłam! Czy to objaw starzenia??
            A że tak zapytam : co na to reszta pasażerów?
            • czarnyaniolek Re: Z pamiętnika singla - obrazek 05.08.08, 19:07
              reszta pasażerów - co jest już chyba tradycją - udawała, że nie
              widzi..

              no cóż.. życie bywa zaskakujące.. to, co nas otacza - również..
              • singielka_1976 Re: Z pamiętnika singla - obrazek 05.08.08, 20:23
                Właściwie takie zachowanie kwalifikuje się jako wykroczenie-za
                obrazę moralności czy jakoś tak.
                • grzespelc Re: Z pamiętnika singla - obrazek 05.08.08, 21:00
                  Czyn nieobyczajny to się chyba zwie.

                  Ale ja jakoś nie potrafię szczególnie czegoś takiego potępiać... chociaż w
                  autobusie to bym się raczej jednak nie odważył...
                  • czarny.onyks Re: Z pamiętnika singla - obrazek 05.08.08, 21:53
                    muszę zapytać....
                    a gdzie byś się odważył?;P
                    • grzespelc Re: Z pamiętnika singla - obrazek 05.08.08, 22:54
                      Z miejsc publicznych? Np. w parku, na łące gdzieś...
                      • czarny.onyks Re: Z pamiętnika singla - obrazek 05.08.08, 23:30
                        eee...
                        łąka to raczej nie miejsce publicznewink

                        ale taki park, gdzie babcie z wnukami chadzają
                        straż miejska sobie spaceruje to już brzmi ciekawiejwink
                        • grzespelc Re: Z pamiętnika singla - obrazek 06.08.08, 08:32
                          A basen? tongue_out
                          • czarny.onyks Re: Z pamiętnika singla - obrazek 06.08.08, 12:16
                            o to to rozumiem;P
                            najlepiej w samo południe upalnego dnia gdzieś w dużym mieściewink
                  • singielka_1976 Re: Z pamiętnika singla - obrazek 07.08.08, 19:14
                    grzespelc napisał:

                    > Czyn nieobyczajny to się chyba zwie.
                    >
                    > Ale ja jakoś nie potrafię szczególnie czegoś takiego potępiać...
                    chociaż w autobusie to bym się raczej jednak nie odważył...


                    Zależy co kto lubi, ja jakoś mówię NIE takim spektaklom.
    • koss.ania Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 14:11
      Super mi się czytałosmile Będzie ciąg dalszy pamiętnika?
      Pozdr.
      • juicyblue Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 17:19
        ja raz podarowałam staruszce na bazarku 20 pln - staruszka zdziwiła
        się, że tak dużo. Ponieważ staruszka nie wyglądała na alkoholiczkę,
        to wiedziałam, że faktycznie potrzebuje pieniędzy. Następnego dnia
        znowu ją spotkałam i słysząc znowu prośbę o wsparcie dziwnie się
        poczułam i już jej nic nie dałam.

        czasami się zastanawiam czy dawać czy nie w takich sytuacjach- w
        sumie sporo osób prosi o wsparcie. Ja nie miałabym odwagi prosić
        więc myślę, że ci ludzie naprawdę muszą być przyparci do muru.
        • grzespelc Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 17:34
          Ja nie miałabym odwagi prosić
          > więc myślę, że ci ludzie naprawdę muszą być przyparci do muru.

          Są tacy, którzy mają. I to potrafi być całkiem niezłe źródło utrzymana.
    • sorrento_8 Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 20:38
      singlowata napisała:

      > jak mam na imię, przedstawiła się... za chwilę poprosiła o 2
      złote "na
      > oranżadkę" zaczynając opowieść o tym, że jest niepełnosprawna, ma
      kłopoty z
      > rodzina tam gdzie mieszka, że kuchnię przed nią zamykają i nic nie
      piła a tu
      > taki upał...

      Normalnie mam deja vu smile
      Już to kiedyś, w jakimiś tramwaju to usłyszałam.

      > Idąc do mojego pustego domu pomyślałam "cholera, mogłam jej dać
      choć 10 zł a
      > nie te nędzne 2 zł, może jej się bardziej ode mnie przydadzą, a
      może też ta
      > modlitwa w mojej inetncji byłaby skuteczniejsza i coś by się
      wreszcie w moim
      > życiu zmieniło..."
      >
      Nie wiem, może się nie znam, ale chyba najskuteczniejsza byłaby
      bezinteresowna modlitwa.
      • mikkaz Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 21:35
        byłam na wakacjach w Sopcie, jakiez było moje zdziwienie gdy zobaczyłam , że
        "biedak" którego ostatnimi miesiącami spotykałam żebrającego na co dzień na
        zakopiańskich Krupówkach na lato przeniósł się na Monciak... w sumie w lecie
        nad morzem przyjemniej , czemu nie :smile)
    • nowy-to-ja Re: Z pamiętnika singielki 04.08.08, 22:22
      Ladna opowiesc.
    • ata150 Re: Z pamiętnika singielki 14.03.18, 16:02
      Lepiej być samą niż w byle jakim związku. Przyszedł czas odpowiedni i uwolniłam się od matki. Związek z męzczyzną mam i owszem ale na odległość. Po rozwodzie nastąpiły znajomości. Z człowiekiem z chorobą dwubiegunową, żonatym, który tego nie ukrywał, młodsi. Potem starszy ciut, okropny kłamca, powiesił się. Teraz tysiące mil stąd jest ktoś ważny. Czasem jest mi żal siebie, innym razem czuję wolność. Bezpieczna odległość od ludzi mnie cieszy, powód znam. Nie cierpię. Żyję sobie z psem pod jednym dachem. Jest całkiem ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka