Dodaj do ulubionych

Kredytów hipotecznych już się nie boimy

    • Gość: alejaja moja opinia IP: 217.8.188.* 25.03.10, 10:39
      duzo znajomkow bierze kredyty na mieszkanie. na przyklad:

      jeden kupuje "apartament" (50 metrow), w "apartamentowcu" (ot blok 5 pietrowy) w Warszawie. Buli cos 9 kafli za metr, czyli odliczajac wklad wlasny bierze kredyt na okolo 400.000 zl na 30 lat.
      srednia rata cos kolo 1800 zl jak mu w banku wyliczyli. cazyli zaplaci za swoj "apartament" 2 pokojowy 650.000

      moja opinia jest taka:
      trzeba miec nierowno pod sufitem :)

      ps. nie mieszkam z rodzicami. mam wlasne mieszkanie. mysle logicznie.
      • Gość: Ja Re: moja opinia IP: 91.209.116.* 25.03.10, 12:28
        1800zł raty dla kredytu na 400000zł to jakaś mega okazja. Z moich obserwacji
        wynika, że dla takiego kredytu rata to minimum 2500zł. A twoje mieszkanie to się
        z sufitu wzięło? Pewnie rodzice kupili i teraz kozaczysz. Skąd młody człowiek
        25-30 lat ma wziąć gotówkę na zakup swojego mieszkania? Jak myślisz logicznie i
        piszesz bzdury to pomyśl w końcu racjonalnie. Żeby nie było - też nie jestem
        zwolennikiem zawyżonych cen nieruchomości.
        • mara571 mlody czlowiek w wieku 25-30 lat 25.03.10, 12:50
          nie powinien kupowac mieszkania tylko je wynajmowac.
          W dzisiejszych czasach musi sie liczyc z mozliwoscia/koniecznoscia zmainy
          miejsca zamieszkania.
          • Gość: Ja Re: mlody czlowiek w wieku 25-30 lat IP: 91.209.116.* 25.03.10, 13:07
            A niby dlaczego? Mi się w moim mieście podoba i nie mam zamiaru się nigdzie
            przeprowadzać a zwłaszcza za pracą. Mam 28 lat i od 7 lat nie mam najmniejszego
            problemu z pracą w zawodzie, jest wręcz co raz lepiej - teraz to nie ja szukam
            pracy ale praca szuka mnie. Zaczynałem w 2003 roku od 1500zł netto i przez 7 lat
            moje wynagrodzenie wzrosło 5-krotnie. Mam świadomość, że za granicą mógłbym
            zarobić 2-3 razy więcej ale jakoś mnie tam nie ciągnie.
            • mara571 odpowiem ci wieczorem 25.03.10, 13:16
            • mara571 od czego zaczniemy? 25.03.10, 19:18
              > A niby dlaczego? Mi się w moim mieście podoba i nie mam zamiaru się nigdzie
              > przeprowadzać a zwłaszcza za pracą. Mam 28 lat i od 7 lat nie mam najmniejszego
              > problemu z pracą w zawodzie, jest wręcz co raz lepiej - teraz to nie ja szukam
              > pracy ale praca szuka mnie.

              Twoje zalozenie, ze praca w twoim zawodzie bedzie jeszcze przez nastepne 38 lat
              jest bledne. Technologie zmieniaja sie w blyskawicznym tempie. Jesli moje
              zalozenie jest sluszne, ze masz cos wspolnego z informatyka, to nie znasz
              pierwszych informatykow, ktorych wyrzucono kolo 50 z pracy, kiedy pojawila sie
              nowe typy komputerow i programy pierwszych generacji zostaly zastapione przez
              piata generacje. Nie dano im szansy, po prostu zatrudniono mlodych.
              W innych dziedzinach high-tech jest podobnie.
              Zakladajac, ze mozesz pracowac tylko w twoim miescie zamykasz sobie szanse
              rozwoju, szczegolnie jesli przejdziesz do kadry zarzadajacej.
              Tak zreszta powtarzal jeden z przyjaciol moich dzieci, po studiach znalazl prace
              w wielkim koncernie, dzisiaj pracuje jeszcze w Europie, ale firma przygotowuje
              go w swojej siedzibie na prace w Chinach.
              Masz 28 lat i chyba jestes stanu wolnego. Nie znam twoich planow zyciowych, ale
              zalozmy, ze zalozysz rodzine. Mieszkanie kupione przez mlodego singla okaze sie
              w tej sytuacji za male. Pol biedy, gdyby kupione w kawalerskich czasach
              mieszkanie bylo tanie, zalozmy 120 tys zl za 40 mkw. Ale ono kosztuje w
              Warszawie, Krakowie 2, 3 razy tyle.
              Z rodzina na 40 mkw mozna mieszkac jakis czas, ale trzeba zawierac kompromise:
              wygodne lozko trzeba zastapic czyms, co mozna zlozyc, brakuje miejsca
              postawienie suszarki lub na powieszenie prania, problemem jest biureczko dla
              dziecka, ktore wlasnie poszlo do szkoly.
              Takie mieszkania przydzielala mojej generacji spoldzielnia mieszkaniowa po
              kilkunastu latach czekania. Ci, ktorzy przetwali pierwszy powazny malzenski
              kryzys zabrali sie do rozwiazania problemu mieszkaniowego i dzisiaj mieszkaja w
              swoich domach czy segmentach.
              Tylko oni nie mieli do splacenia kilkusettysiecy bankowi i mogli oszczedzac na dom.
              Wszyscy mowia przy kolezenskich spotkaniach po latach, ze dzien wyprowadzki z
              blokowiska byl jednym z najpiekniejszych dni w ich zyciu.
              Ale to sa tylko rozwazania starej ciotki, a 28-letni mezczyzna sukcesu nie musi
              sluchac rad. W koncu kazdy z nas ponosi sam odpowiedzialnosc za swoje decyzje.
              • Gość: młody Re: od czego zaczniemy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.10, 19:29
                chylę czoła za Pańska mądrość życiową oraz wyważony i taktowny osąd
    • troll_bagienny A ja mam prośbę odnośnie tzw. dziur w ziemi itp. 25.03.10, 10:46
      Powiedzcie mi, bo tak mnie naszła refleksja, po obejrzeniu paru
      reportaży, gdzie deweloper oszukał ludzi i bankrutując zostawił ich
      bez prawa własności mieszkań, które bank sobie może jeszcze raz
      sprzedać, oraz z wieloletnimi i kilkusettysięcznymi kredytami na te
      lokale-widma: otóż pytam się, czy to prawda, że ci ludzie będą
      musieli spłacać te kredyty nawet wówczas, gdy nigdy na oczy nie
      zobaczą tych mieszkań wzgl. będą musieli je opuścić, kiedy syndyk
      masy upadłościowej zrobi porządek itd.? Czy to realny koszmar?
      • Gość: mp Re: A ja mam prośbę odnośnie tzw. dziur w ziemi i IP: *.rtr.bait.pl 25.03.10, 12:37
        no a jak myslisz, w USA spłaca się dom, u nas spłaca się kredyt...
      • Gość: Autor Re: A ja mam prośbę odnośnie tzw. dziur w ziemi i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.10, 12:59
        oczywiście, kredyt bierzesz 'na siebie', mieszkanie jakie kupujesz jest tylko
        jego dodatkowym zabezpieczeniem, obok Twoich dochodów,
        jeżeli nie ma mieszkania to bank ma problem, bo kredyt jest zagrożony i wtedy
        musi już tylko z Ciebie ciągnąć kasę, nie ma mieszkania 'w tle', które
        teoretycznie może sprzedać jeżeli nie spłacasz rat...

        jeżeli dostałeś kredyt a nie ma mieszkania to bank będzie Ci się dokładniej
        przyglądał, kazał nowe zabezpieczenia dawać (np. mieszkanie rodziców), jeżeli
        się nie dogadacie to realne jest, że zażąda wcześniejszej spłaty kredytu (jego
        części) - to jest zapisane w umowie, tj. jeżeli wartość zabezpieczenia spada
        diametralnie (albo w ogóle przestaje istnieć) to bank ma prawo żądać nowych
        zabezpieczeń albo żądać spłaty kredytu od razu...

        dlaczego szary obywatel jest ostatni w kolejce do odzyskania kasy od upadającego
        dewelopera? bo jesteśmy narodem kombinatorów, za chwilę pojawili by się
        deweloperzy-krzaki co sprzedają blok z 20 mieszkaniami, w nich wszyscy to
        znajomi królika, biorą kredyt na wykończenie bloku, po chwili bankrutuje
        deweloper-krzak, nie oddaje już kredytu, kasa w machlojkach się rozchodzi ale
        bok zostaje wybudowany, wtedy znajomi królika pierwsi dostają mieszkania (o to
        chodziło w całej akcji) a banki nic nie dostają, dewelopera już nie ma...
        • Gość: Lidia Są jeszcze inne śmieszne historie tego typu IP: *.chello.pl 25.03.10, 14:32
          Na moim osiedlu głośno było swego czasu o deweloperze, który budował
          sobie bloki etapami i tak pokonstruował umowy, że ludziom, którzy
          już mieszkali, nazwijmy to, w inwestycji pt. I etap budowy, a
          mieszkali kilka lat, nagle zaczęły przychodzić pisma, że trzeba
          dopłacić do inwestycji, bo oni, załóżmy, kupili mieszkania w cenie
          3000 za metr, a teraz są po 6000, więc trzeba jakby wyrównać
          powstałe straty dewelopera. Ludzie spotykali się na tajnych naradach
          w garażach "apartamentowca", żeby deliberować, co tu zrobić w
          sytuacji, kiedy przychodzi jedno pismo z żądaniem zapłaty 15.000, a
          potem kolejne - 20.000 i końca nie widać. Nie dość, że ludkowie się
          pozadłużali, to jeszcze im takie niespodzianki na głowę pospadały, a
          przedstawiciele dewelopera tłumaczyli się "sprawiedliwością
          społeczną", bo pan X który się dopiero ma wprowadzić nie może płacić
          więcej niż ktoś, kto kupił chatę kilka lat wcześniej. To jakiś
          absurd, ale podobno w majestacie prawa i parę osób przez to może
          stracić mieszkania. Był nawet program w TV na ten temat i podobne.
          Nie wiem, czy do końca wyłuszczyłam problem prawidłowo, bo nie znam
          się na tych procedurach, gdyż nawet nie zamierzam kupować mieszkania
          za gotówkę, czy na kredyt i problem znam z mętnych relacji ludzi,
          ale śmierdzi tu gigantycznym przekrętem.
    • j-50 Czy nikt tego nie kuma? Razem z Balcerowiczem? 25.03.10, 10:48
      Zapodałem wcześniej co należało zrobić. Odpowiedzi są niekumackie,
      zupełnie żenujące. Mieliśmy złoty róg, a został się jedynie sznur.
      Pan Balcerowicz skoncentrował się na pieniądzu, bo tylko to umie.
      Reszty zupełnie nie kumał. I teraz wskutek tego będziemy dziadami po
      swój grób. Będziemy niewydolni ekonomicznie (prywatyzacja łatająca
      dziurę budżetową, wyraźnie na koszt komucha) oraz będziemy łoili
      bankom procenty niebotyczne po swą emerkę (dziadowską). Emerki
      należy poróqwnywać następująco (co polecam panu Balcerowiczowi):
      jaka jest emerka zarządzającego funduszem, a jaka jest emerka jego
      klienta. Założę się z każdym, że jest to jak 100000:1.
    • ytzek.bloch Kredytów hipotecznych już się nie boimy 25.03.10, 10:56
      Kredytów się nie boimy. Kredyty trzeba brać. Tak wynika z
      niezależnych badań przeprowadzonych przez... bank, który udziela
      kredytów. Opinia tak samo wiarygodna, jak gdyby spytać karpia czy
      cieszy się, że niedługo Chanuka...
      • o2xlc Re: Kredytów hipotecznych już się nie boimy 25.03.10, 11:13
        A jakie masz inne wyjście? Skoro cena m2 waha się od 5 do 9 tyś. to przeciętny
        człowiek nie ma szans go kupić za gotówkę.

        Ważne aby wybrać kredyt z głową i nie zadłużyć się po uszy. Mieć chociaż trochę
        wkładu własnego.
        • Gość: frust Re: Kredytów hipotecznych już się nie boimy IP: 212.160.172.* 25.03.10, 14:14
          jest jedno proste, oczywiste i jedyne wyjście - NIE KUPOWAĆ
          • Gość: Lamperia Ciekawe, kogo stać na kredyt hipoteczny w ogóle? IP: *.chello.pl 25.03.10, 14:38
            Oboje z mężem zarabiamy po 2000 PLN na łapkę, dwójka dzieci, pies i
            kot (zwierząt na szczęście nie trzeba wyszczególniać w tzw.
            wydatkach), raz dla jaj wzięłam sobie i wypełniłam jeden z tych
            arkuszy-kalkulatorów kredytowych z serii: zasługujesz, czy nie na
            kredyt mieszkaniowy. I wyszło, że nie dostalibyśmy kredytu nawet na
            25-metrową kawalerkę 50 km od Warszawy w tzw. Dupowie Głębokim. Z
            tego miejsca oczywiście pragnę przeprosić wszystkich tu obecnych, że
            jestem takim dziadem, kiepsko ułożyłam plany matrymonialne i jeszcze
            miałam czelność się rozmnożyć. Mieszkanie wynajmujemy. Nawet
            dwupokojowe. Ale się nie przyznaję otoczeniu, bo jeszcze mogłoby się
            okazać, że mi opieka społeczna przyjdzie na kontrolę, bo jaka ze
            mnie matka, skoro śmiałam narazić dzieci na taką niestabilną
            sytuację mieszkaniową, kiedy naokoło pełno ludzi, którzy mają
            mieszkania, choćby na kredyt. A podobno zagranicą całymi latami
            ludzie żyją, wychowują dzieci i starzeją się w wynajmowanych
            mieszkaniach i jest to całkiem normalne. A u nas ta presja brania
            kredytu...
    • Gość: rafal Kredytów hipotecznych już się nie boimy IP: *.centertel.pl 25.03.10, 11:08
      Witam,

      Ja obserwuję rynek nieruchomości od 3 lat no i z przykrością muszę przyznać,
      że i ja i żona (oboje pracujemy, studiujemy) nie widzimy szans dla siebie na
      zakup mieszkania. Brakuje nam 1,5 roku do obrony mgr, a potem wyjeżdżamy zaraz
      po tym jak otworzą rynek Niemcy i Austriacy. Wiem, że zaraz rzuci się na mnie
      z 10 osób, że zdrajca etc. Zrozumcie jednak, że dla młodych ludzi nie ma
      perspektyw w tym kraju, a na pewno nie jest nią 30 letni kredyt o wysokości
      60% dochodów rodziny. Pozdrawiam.
      • Gość: pies_fafik Re: Kredytów hipotecznych już się nie boimy IP: 212.160.172.* 25.03.10, 11:39
        wiesz, zaczynam miec podbne wrazenie, ze zycie tutaj nie mam sensu.
        Ja jestem w troche innej sytuacji, bo mam 31 lat, jestem singlem i
        mieszkam w W-wie. Zarabiam 4k netto, mam jeszcze działke jako
        dodatkowe zabepieczenie i "na upartego" mógłbym ubrać sie w kredyt
        na 40m2 za 350k PLN... Ale to, kuźwa, NIE MA SENSU!!! Na "zdrowy
        rozsadek" kredyt przy takich cenach mieszkań to jak kamien u szyji -
        i za co? Za jakies kartonowo-gipsowe slumsy na zadupiu
        prowincjonalnej "stolycy" albo innego miasta gdzieś w Europie
        wschodniej!!!?? A ilu jest normalnych, uczciwie pracujących ludzi,
        których na kredyt nie stac, bo relacje zarobki-cena m2 w tym kraju
        sa popie.......? :/
        • Gość: rafal Re: Kredytów hipotecznych już się nie boimy IP: *.centertel.pl 25.03.10, 11:58
          Ja i żona mamy odpowiednio 27 i 25 lat. Nie mamy dzieci. Oboje pracujemy "od
          matury", ja skończyłem studia inżynierskie (informatyka) i pracuję w zawodzie,
          żona licencjackie (rachunkowość), w zawodzie nie pracuje. Pół roku temu
          doszliśmy do wniosku, że to po prostu bez sensu. Kolejne rządy będą z nas robić
          idiotów przed wyborami, a potem znów będzie to samo. Zainwestowaliśmy w siebie i
          chcemy skończyć studia mgr. Potem wyjazd... No chyba, że w ciągu 1,5 roku
          sytuacja drastycznie się zmieni. Poczekamy, zobaczymy. Pozdrawiam i życzę miłego
          dnia:)
          • lava71 Re: Kredytów hipotecznych już się nie boimy 25.03.10, 12:25
            Czytając Twoją wypowiedź wraca mi nadzieja, że choć część młodzieży ma zdrowe
            podejście do życia.
            Jeżeli was nic nie trzyma to uciekajcie z tego syfu. Tu musi nastąpić całkowity
            kataklizm finansowy aby ludzie wyszli na ulice i wywalili obecną kastę
            polityczną na zbity ryj.
          • critto niewolnictwem to jest pensja 2500 zł na osobę 25.03.10, 14:57
            przychylam się do Twojego zdania. Zarabiam ok. 2500, moja Kobieta podobnie i co
            z tego mamy? A i tak słyszymy, że to dużo, bo inni zarabiają po 1300,1500,
            1700... Jeśli zechcemy zamieszkać na swoim, pozostanie już tylko ten straszny
            kredyt na 30 lat... I spłacanie go kosztem większej części pensji jednego z nas.
            Drugie będzie musiało pokryć wszystkie opłaty, a jak pojawią się dzieci - także
            ich utrzymanie. W efekcie na życie będzie zostawać ok. 100-200 zł miesięcznie,
            za mało żeby pojechać choćby do innego miasta pociągiem Intercity, nie mówiąc o
            odkładaniu na cokolwiek czy wycieczkach zagranicznych. Jak się baaardzo
            postaramy i wyprujemy z siebie wszystkie żyły, to może awansujemy i będziemy
            zarabiać po 4000-5000 na rękę. To umożliwi spokojniejsze życie, ale nadal kredyt
            będzie wisiał, choć może uda się go skrócić o połowę (i znowu żyć za nędzne
            resztki) albo zostawić na te 30 lat, a samemu odetchnąc na tyle, że raz na rok
            da się pojechać na tydzień w góry czy na parę dni tanimi liniami do jednego z
            miast Europy... I tak przez X lat...
            Cóż - młodzi Polacy, pakujmy walizki!!
    • Gość: makary Wysokie ceny mieszkań i kredyty mobilizują młodych IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.10, 11:10
      do wytężonej pracy i odwracają uwagę od błahych i niepotrzebnych spraw. Dzięki
      temu młodzi nie spoczywają na laurach a są niejako zmuszeni do jeszcze większego
      wysiłku.
      Zaistniała sytuacja jest więc nader korzystnym rozwiązaniem dla rozwoju kraju i
      miejmy nadzieję, że ten i następne rządy nie dopuszczą do spadku cen nieruchomości.
      • Gość: emz Re: Wysokie ceny mieszkań i kredyty mobilizują mł IP: 194.181.0.* 25.03.10, 11:19
        Na jakich prochach jedziesz?
      • Gość: niezle Re: Wysokie ceny mieszkań i kredyty mobilizują mł IP: *.anonymouse.org 25.03.10, 12:08
        > do wytężonej pracy i odwracają uwagę od błahych i niepotrzebnych
        > spraw.

        jak rodzina i jej wychowanie. powinni tylko siedziec w pracy, dzieci oddac do
        plcówek opiekunczych. Duzo pracy w stresie , pewnie i szpitale beda pełniejsze,
        więcej zawałów itp. super.

        > Dzięki temu młodzi nie spoczywają na laurach a są niejako zmuszeni > do
        jeszcze większego wysiłku.

        może byc od razy otworzył obozy pracownicze dla nich.

        > Zaistniała sytuacja jest więc nader korzystnym rozwiązaniem dla >rozwoju kraju
        i miejmy nadzieję, że ten i następne rządy nie >dopuszczą do spadku cen
        nieruchomości.

        Odwiedź USA gdzie podatek KATASTRALNY pokazuje teraz właśnie za ile można DOSTAĆ
        dom co kosztował niedawno $1mln. Za fragment jego niedawnej ceny. wprowadzą
        niedługo kataster w Polsce. Zobaczysz co się będzie działo.
    • Gość: mx Jak łatwo Zniewolić Naród! IP: 84.38.22.* 25.03.10, 11:57
    • Gość: Domownik Kredytów hipotecznych już się nie boimy IP: *.aster.pl 25.03.10, 12:49
      Wielu ludzim nie chce się nawet pomyśleć o uzbieraniu większej kwoty
      na mieszkanie.Po prostu nie chce.Mam wielu znajomych zarabiających
      naprawdę duże pieniądze i wszyscy kupują na kredyt.A wystarczy
      dwa,trzy lata odkładania i kupują mieszkanie prawie za swoje.No ale
      lepiej żyć ponad stan,jeść codziennie suchi i inne frykasy, a potem
      biadolenie że mam kredyt na 30 lat.Coś za coś.Na świecie nie ma
      tak,że jest coś za darmo.
    • mara571 i sporo wolnych mieszkan 25.03.10, 13:17
      po smierci dziadkow urodzonych w czasie wyzu demograficznego..
    • ulanzalasem Kredytów hipotecznych już się nie boimy 25.03.10, 14:15
      55 metrowe mieszkanie na 20 letni kredyt, które po jego spłacie jest prawie nic nie warte - sukces 21 lat "wolności".
    • przembal Kredytów hipotecznych już się nie boimy 25.03.10, 14:16
      Jesli chodzi o zabezpieczenie kredytu to hipoteka stanowi
      akcesoryjne zabezpieczenie kredytu, wg naszego prawa os. fiz. jaki i
      prawna odpowiada calym swoim majątkiem za zobowiązania (chyba ze
      jest jakas umowa wyłączajaca ta regulacje) wiec jesli developer
      oszuka klientow to bank dalej bedzie dochodzil swoich roszczen od
      klientow, mozna sie zabezpieczyc zadajac ubezpieczenia, gwarancji
      bankowej itp od developera. A co do cen mieszkan to Pan Wielgo
      słusznie zauwazyl wczoraj ze marze developerow siegaja tym ze
      sklepow z ubraniami. Z informacji posiadanych przezemnie (z
      pierwszej reki) pewien developer budujac blizniaki w miescie o
      prawie 300 tys liczbie mieszkancow w szczycie cen bral za nie od 7
      tys za m2 a koszt budowy (realny a nie ten zaksiegowany) z zakupem
      ziemi wynosil max 2500 zł, wiec jak widac zysk tego "Pana" wynosil
      minimum 4500 zł na JEDNYM m2. rozsadny narzut w branzy budowlanej to
      10- 15% ale nie 100% i wiecej. Developerka ma z czego zbijac cene i
      skomlenie ze jada ponizej kosztow mozna wlozyc miedzy bajki...
    • Gość: enkey Trzeba wyjechać IP: *.as15444.net 25.03.10, 14:20
      Ja też nie urodziłem się w bogatej rodzinie, nie mam znajomości w
      Polsce więc i dorabiać się musiałem na wyspie. Ale za te parę lat
      rozłąki człowiek ma spokój na całe życie i dzieciom jest co zostawić
      potem.
      • critto Re: Trzeba wyjechać 25.03.10, 15:03
        i jak szybko udało Ci się odłożyć na mieszkanie czy dom w Polsce? W ile lat?
        Powiedz szczerze, bardzo mnie to ciekawi, chętnie bym poszedł w Twoje ślady. Ile
        mniej więcej zarabiałeś TAM? Pozdrawiam i życzę powodzenia - popieram ludzi
        którzy wyjeżdżają dla poprawy losu, też może to zrobię, razem ze swoją Kobietą.
    • hooligan1414 Ludzie! budujecie domy! sami!!!! 25.03.10, 14:26
      macie chyba dwie ręce (przynajmniej większość). Dogadujcie się z
      innymi, budujcie bliźniaki, albo czworaki, czyli bliźnikaki
      piętrowe. (nie smiać się, w Bełchatowie mam znajomego, który mieszka
      w czyms takim, bardzo sobie chwali, a i koszty niskie. Nie dawajcie
      zarabiać cwanej bandzie!! Biały gazobetn 600 mozna dziś kupić po
      6,80 brutto. Praktycznie wszystko: stal, beton, ceramika ścienna,
      może poza tarcica dalece tańsze niż w szczycie kredytowej biegunki.
      Baaardzo wiele rzeczy można zrobić samemu, np. ocieplenie. Bedzie
      nawet lepje, bo sami wiecie, jak zrobione. Że kleju poszło tyle ile
      kupiliście, a nie połowa do żyda. Że kołki do styropianu naprawde
      wiercone w ścianę, a nie tylko sam grzybek wsadzony i zasmarowany.
      Wylewki wewnętrze, co to za filozofia. Nawet okna wstawic to
      przecież pikuś, tylko kupić te przyssawki trzeba. Tylko żeby zrobić
      tanio, trzeba się dogadać, porzucić polskie uprzedzenia i
      bezhołowie. I wyjdzie bez bandyckich kredytów i pasienia cwaniaków.
      Zreszta jak chcecie.
      • Gość: Serwer A ziemia? IP: *.chello.pl 25.03.10, 14:52
        Mieszkam w dużym mieście i pod owym miastem ceny gruntów nie są
        zachęcające, drogo, baardzo drogo. Mnie osobiście podobają się domki
        kanadyjskie. Zamawiasz, czekasz pół roku bodajże, a potem przyjeżdża
        wszystko w kawałkach i do złożenia z całym niezbędnym wyposażeniem
        (no, poza meblami). Fajna sprawa. I taniej niż dom z cegły.
        • kampai Problem kredytowy 25.03.10, 15:21
          Z kredytami jest niestety problem. Banki wciąż reklamują kredyty. Zachęcają.
          Prawda jest taka, że ludzie nie mają prawa do mieszkania. Mają prawo do tego, co
          są w stanie sobie kupić. Kredyty wybuchły z groźną siłą. W kasach zapomogowo
          pożyczkowych w przedsiębiorstwach nie dostanie się pożyczki, gdy nie ma w
          kasie... kasy. Banki kreują pieniądze bez umiaru, a kredyty dają ludziom w
          większości nieproduktywnych, bądź łatwo zastępowalnych. kredyty są na lat 30-ci,
          przy czym nikt nie ma pewności co się stanie za lat 15-cie. Dochodzi do tego
          fakt, że najwięcej kredytów mają ludzie pracujący w biurach. Generalnie biurkowi
          zaczynają dominować. Duża liczba ludności i brak zakładów produkcyjnych powoduje
          napływ ludności do dużych miast, gdzie praca jest jedynie w szklanych wieżowcach
          lub w urzędach za biurkiem. Żeby spłacić zadłużenie trzeba coś wyprodukować,
          sprzedać to i z części zarobionych pieniędzy uregulować należność. Tymczasem
          jedynym produktem dużych miast są sterty papierów, a pracownicy przy taśmie
          produkcyjnej zarabiają za mało, by kredyt w ogóle dostać. Sfera produkcyjna
          sensu stricto i sektor usług wokół tej produkcji nie jest w stanie utrzymać
          mastodonta biurokratycznego, który zadłużył się na dziesiątki lat sądząc, że mu
          się należy. Prawda jest taka, że ci ludzie zapomnieli, że za nimi idą następne
          pokolenia zdolne pracować za jeszcze mniej.
      • critto to jest nawet niezły pomysł 25.03.10, 15:02
        i TO jest móże jakieś rozwiązanie. Sam wyznaję idee zadrużne, czyli idee
        społeczne, idee wspólpracy. Może zamiast dawać zarobić złodziejom bankowym
        lepiej się skrzyknąć w więcej osób i postawić dom własnymi siłami?? Wtedy nawet
        jeśli trzeba będzie wziąć kredyt - choćby na grunt czy na materiały budowlane -
        to będzie on niższy na osobę i łatwiejszy do spłacenia. I bank będzie miał mniej
        wątpliwości, gdy zbierze się np. 10 osób i wspólnie wystąpią o kasę. Sam
        średnio znam się na murarce, ale mogę się pouczyć, siły mam sporo. Poza tym mam
        sporo znajomych, którym można by odpalić dolę za to i wiedziałbym, że wspieram
        PRZYJACIÓŁ (znów idee zadrużne) a nie złodziejską firmę.
        Pozdrawiam!!
    • Gość: bociek Kredytów hipotecznych już się nie boimy IP: *.as.kn.pl 27.03.10, 19:41
      Kazdego z nas to czeka, nie rozymiem osob ktore wypisuje ze mieszkania
      stanieja itp, takie cuda to juz sie nie zdarza. Ja wynajmowalem mieszkanie
      ponad 7 lat we Wroclawiu. Duzo mnie to kosztowalo, nic z tego aktualnie nie
      mam. Zdecydowalemsie na kredyt, dostalem w Getin i ciesze sie ze place na
      swoje, a fakt korzystania z doplaty państwa gwarantuje niska rate
      • Gość: diplodok Re: Kredytów hipotecznych już się nie boimy IP: *.2a.pl 03.06.10, 15:21
        Czeka, ale takich jeleni jak Ty.
        I nie płacisz na swoje tylko na fajną furę/wakacje/utrzymanie kochanki itd. bankiera i developera i dopóki nie spłacisz wynajmujesz od banku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka