Dodaj do ulubionych

Kredyty walutowe mogą szkodzić

IP: *.pool.e-mobile.ne.jp 05.08.10, 07:31
Bardzo rzetelny artykul. Prosze o wiecej takich.
Obserwuj wątek
    • Gość: sówka Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.legnica.vectranet.pl 05.08.10, 08:08
      a ja nie lubię ja mi coś szkodzi - złotówki brałam ostatnio i mi na
      zdrowie wyszło z tego getinu więc troszkę szaleję z nowym mieszkankiem
      - póki co na papierze planuję rozmeblowanie i bawię się przednio
      • Gość: viater Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.adsl.inetia.pl 05.08.10, 13:49
        tez sie przymierzam do getinu wlasnie, bo w innych ciezko w sumie dostac. niby
        kryzysu nie ma, a jednak banki sie boja udzielac strasznie
        • Gość: zoska Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.10, 14:16
          getin to lipa. ta sama grua co mbank. Lepsza oferta w Lukasie, a od wrzesnia ma
          podobno wejsc cos lepszego.

          Olac getin z rata 1900 PLN za kredyt 300k. Lukas przy podobnym kredycie chce
          1500 misiecznie.
    • Gość: pawtar1 Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.warszawa.vectranet.pl 05.08.10, 09:19
      Zgadza się. Dodam, że kredyty walutowe z punktu widzenia ludności,
      która zarabia w PLN to gigantyczna pozycja spekulacyjna. W języku
      rynków finansowych - krótka pozycja na walucie, w dodatku nie za
      swoje, a za pożyczone z banków pieniądze. Czyli lewarowana, bo kwota
      pożyczona stanowi wielokrotność środków własnych. Do tego sprowadza
      się bowiem pożyczenie od banku waluty wartej w przeliczeniu
      kilkaset tysięcy złotych, sprzedanie jej bankowi za PLN i użycie jej
      do zakupu mieszkania, często z nadzieją na wzrost wartości
      mieszkania oraz spadek wartości waluty (czyli wzrost kursu złotego).
      • Gość: gugcia0 KNF pewnie wie cos czego sie oficjalnie nie mowi IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.08.10, 18:52
        ludowi,wie o jakis zagrozeniach finansow kraju,zlej sytuacji
        bankow,itp,jest jakis powod dlaczego tak ostro dzialaja przeciwko
        tym kredytom w walucie teraz, a nie robili zupelnie nic w latach
        2007-08,gdy miliony mlodych sie zadluzaly na cale zycie we frankach
        szw.
        • 1stanczyk "jest jakiś powód dlaczego tak ostro działają 08.08.10, 13:23
          "jest jakiś powód dlaczego tak ostro działają przeciwko tym kredytom w walucie
          teraz, a nie robili zupelnie nic w latach 2007-08,"

          Nie trzeba się doszukiwać niczego specjalnego.

          Powód jest prosty: brak kompetencji makroekonomicznych naszych, pożal się boże,
          bankowych "finansistów".

          Trudno się dziwić: mając takie wzorce jak Balcerowicz ...

          Dzisiaj po doświadczeniach innych zdają sobie sprawę jakie mieliśmy szczęście,
          ze "ciągnęliśmy się w ogonie".
          I chwała im za to, że chcą ograniczyć w przyszłości ryzyko jakie dla stabilnego
          rozwoju kraju niesie z sobą uzależnienie go od łatwości w dostępie ludności do
          kredytów walutowych.

          Te "miliony młodych" na okoliczność łatwości w dostępie do kredytów "zadłużały
          na cale zycie we frankach szw" aby moc kupić mieszkanie po cenie niejednokrotnie
          trzykrotnie przekraczającej rynkowa,realna, a nie ta wynikającą z boom
          mieszkaniowego, wartość towaru.

          Ta rynkowa realna w stabilnych gospodarkach cenę m² mieszkania wyznacza średnia
          krajowa płaca.

          Re: KNF pewnie wie coś czego się oficjalnie nie m
          • Gość: gari Re: "jest jakiś powód dlaczego tak ostro działają IP: *.chello.pl 08.08.10, 16:28
            aby moc kupić mieszkanie po cenie niejednokrotnie trzykrotnie przekraczającej
            rynkowa,realna
            (...) Ta rynkowa realna w stabilnych gospodarkach cenę m² mieszkania wyznacza
            średnia krajowa płaca.


            Kiedy niby średnia cena m² przekroczyła trzykrotnie średnią krajową płacę?
            • 1stanczyk Srednia krajowa zarobkow jest pewnie na poziomie 08.08.10, 17:59
              dwóch i pól tysiąca miesięcznie.
              Znajdź mi proszę mieszkanie w tej cenie (za m²).
              Mieszkanie, a nie mury w stanie surowym, do których trzeba dołożyć co najmniej
              500zl/m² żeby dało się mieszkać !!!
              Nie mówiąc już o kompletnie kosmicznych cenach za miejsce w garażu.
              40 tys złotych !!!
              To są po prostu zwykle prymitywne żarty "developerskich" handlowców !!!
              • Gość: Macho Re: Srednia krajowa zarobkow jest pewnie na pozio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.10, 18:50
                Na zachodzie miejsce w podziemnym parkingu za 25kEUR jest czymś zupełnie normalnym.
                • Gość: sdgfhjklkjhgf Re: Srednia krajowa zarobkow jest pewnie na pozio IP: 109.243.210.* 08.08.10, 22:48
                  a ile tam oni na zachodzie zarabiają?
              • Gość: gari Re: Srednia krajowa zarobkow jest pewnie na pozio IP: *.chello.pl 08.08.10, 21:20
                > dwóch i pól tysiąca miesięcznie.
                > Znajdź mi proszę mieszkanie w tej cenie (za m²).


                Ale ja pytam o cenę trzykrotnie przekraczającą średnią.
                • mara571 masz krotka pamiec 08.08.10, 21:34
                  bo takie relacje byly na porzadku dziennym w latach 2007-2008.
                  Przypomne ci, ze wtedy banki udzielaly kredytu nawet na 120% ceny zakupu
                  kwadratow w stanie surowym, ktore trzeba bylo wykonczyc kladac podlogi,
                  wstawiajac drzwi wewnetrzne, urzedzajac kompletnie lazienke i WC.
                  Przypomne ci, ze zachodnia relacja cena 1mkw rowna sredniej placy brutto w danej
                  okolicy (z wyjatkiem mieszkan naprawde lukusowych) dotyczy mieszkan
                  wykonczonych, czasami nawet z wbudowanymi szafami i gotowa kuchnia.
                  • Gość: gari Re: masz krotka pamiec IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.10, 08:24
                    Re: masz krotka pamiec

                    To mi przypomnij, podaj daty i liczby a nie lej wody.
                    • Gość: zoska Re: masz krotka pamiec IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.10, 14:21
                      Warszawa. 12.08.2010. Cena mieszkania , ktore trzeba wykonczyc, czyli wstawic
                      drzwi wewnetrzne, podlogi, lazienke, kuchnie etc. Dzielnica - URSUS. Cena 8 tys
                      a m^2.

                      Standardowa oferta. Niektore oferty wahaja sie w przedziale 6-7 tys/m^2. Reszta
                      przekracza 8 i to sporo. Wilanow 10-12 tysi.

          • Gość: mk Re: "jest jakiś powód dlaczego tak ostro działają IP: *.ericsson.net 08.08.10, 23:38
            a teraz sa lepsi? i mimo tego, ze zalamia rynek mieszkaniowy - co
            nawet przedszkolak wie to nie zmninia Twojej dobrej opinii?
            caly czas przyrownuja inne kraje unii tylko, ze nikt chyba nie
            patrzy jak zlodziejksa stope procentowa mamy w naszym durnolandzie.
            sorry, jesli mi prezes KNF podaruje 200 tys na wklad wlasny to jest
            za to rekomendacja. jeli nie FO. to jest system totalitarny. banda
            nawiedzonych decyduje co jest dobre dla 40 milionow.
            ehhh...czas chyba na emigracje
          • atomik2 Re: "jest jakiś powód dlaczego tak ostro działają 09.08.10, 01:10
            A ja uwazam znacznie ostrzej na temat dlaczego dopiero teraz sa dzialania
            przeciwko kredytom walutowym, albo raczej dlaczego wczesniej (duzo wczesniej)
            ich nie bylo.

            Otoz dlatego wczesniej ich nie bylo, bo nikt w bankach nie byl zainteresowany
            zmniejszeniem akcji kredytowej w walutach. Kredytowanie w walutach w latach
            2003-2009 nagonilo ceny nieruchomosci do obecnych ksiezycowych (dla normalnie
            zarabiajacej rodziny) cen. Ale trzeba pamietac, ze w bankach opinia, ze tak sie
            stanie z cenami byla juz na poczatku lat 2000. Prywatnie pracownicy bankow (ci z
            nich zarabiajacy niezle juz w drugiej polowie lat 1990-tych) kupowali ziemie na
            potege - wiem co mowie. Wtedy wsrod pracownikow w bankach, zwlaszcza tych
            bardziej znaczacych, propagowalo sie lub bylo propagowane przekonanie, ze cena
            ziemi w Polsce musi zblizyc sie do ceny w Europie, do ktorej dazylismy. (A wcale
            nie musiala, przyjmujac za autorami artykulu, ze akcja kredytowa nie powinna
            wyprzedzac oszczednosci krajowych, czyli mozliwosci zarobkowych w kraju.)
            Pracownicy najrozniejszych szczebli robili prywanie swoje inwestycje w ziemie, a
            zeby wspomagac i naganiac wzrost cen nieruchomosci wyzsi pracownicy bankow, a za
            nimi i zwykli pracownicy, promowali kredyty walutowe. Mechanizm nie mogl nie
            zadzialac ! Prywatny zarobek nie mogl sie nie udac.

            Jednym slowem uwazam, ze to byl interes dla tych, co wiedzieli wczesniej i
            rozumeli to, ze masowe kredyty walutowe nagonia ceny nieruchomosci.

            Czyli to nie niewiedza. To interes.
            Jestes 1Stanczyku bardzo laskawy w swoich osadach. Ja natomiast uwazam, ze
            prawda moze byc bardziej brutalna. Ktos zagral tymi, co dawali sie naciagac na
            drogie nieruchomosci. A zarobili najwiecej ci, ktorzy wiedzieli najwczesniej,
            czyli wlasnie bankowcy i ich bankierzy.

            A swoja droga mechanizm moze sie powtorzyc przy przyjmowaniu euro, bo wtedy
            wlasnie kreacja kredytu nie bedzie zwiazana z oszczednosciami i zarobkami
            krajowymi, a z dostepnoscia euro dla bankow, ktora po wprowadzeniu euro u nas
            oczywiscie wzrosnie.

            A z innej beczki, to w mojej podwarszawskiej gminie (kilkanasie tys.
            mieszkancow) jest ok. 800 (!!!) nieruchomosci do sprzedania. Wszystko w cenach
            ksiezycowych dla normalnie zarabiajacych. Zastanawiam sie kiedy to sie sprzeda -
            i obstawiam, ze wiekszosc nigdy przy obecnych cenach. Bo nie bardzo widze, kto
            mialby te obecne ceny za byle kawalek niedawnego pola akceptowac.

            Przyklad: niedaleko mnie jest duzy niedokonczony dom na dzialce pewnie ze 2500
            m2 wybudowany ze 20 lat temu, ktory przez te 20 lat sie sprzedaje bezskutecznie.
            I tylko co pewien czas widac w okolicznych agencjach, jak jego cena wywolawcza
            rosnie. To wlasnie przyklad takiej nieruchomosci, ktora moze sie nigdy nie
            sprzedac.



    • Gość: tampon i to bylby koniec awantur dolara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.10, 12:52
      wracamy do prawdy, czyli target 1,5 - zielone mozna bylo podbijac, oszwabiac
      greckim tematem, ale ostatecznie jednak euro panie szejk, co?
    • 1stanczyk "jak usprawnić funkcjonowanie rynku budowlanego" 08.08.10, 13:05
      "Zgadzamy się z tym, że nowo rodząca się w Polsce coraz bardziej liczna i
      coraz bardziej zamożna klasa średnia powinna mieć możliwości zaciągania
      kredytów hipotecznych. Nie zgadzamy się jednak z tym, że należy w tym celu
      obrać drogę ryzykowną, która grozi zepchnięciem gospodarki ze ścieżki
      zrównoważonego wzrostu. Tu potrzebna jest zupełnie inna dyskusja - o tym, jak
      usprawnić funkcjonowanie rynku budowlanego w Polsce."

      Nic dodać i nic ując!

      Pozostaje jedno pytanie kto i jak zdoła spacyfikować nasz rynek budowlany
      skoro korzysta dzisiaj z "manny" nie tyle z nieba co z bezzwrotnej unijnej pomocy.

      I jest jeszcze jedno podstawowe pytanie ...

      Co w tej dziedzinie przez nieomal 17 lat naszej demokratycznej suwerenności,
      do czasu naszego przystąpienia do UE, zrobiły postokrągłostołowe pomioty
      pysznie obnoszące się gdzie tylko się da ze swoimi "sukcesami"?

      Kredyty walutowe mogą szkodzić
      • Gość: Krasula Re: "jak usprawnić funkcjonowanie rynku budowlane IP: 178.56.19.* 08.08.10, 17:05
        >nowo rodząca się w Polsce coraz bardziej liczna i coraz bardziej
        >zamożna klasa średnia powinna mieć możliwości zaciągania kredytów
        >hipotecznych.

        Na czym konkretnie polega ta zamożnosc, jeśli Klasa Średnia nawet
        mieszkania nie posiada? To "Klasa Średnia" w tym samym sensie, w
        jakim kredytobiorca 100% LTV jest "właścicielem" mieszkania.
        Kokietujemy współczesnych proli Klasą Średnią, po czym oni jako
        Klasa Średnia biorą se 30-letni kredyt.
        • mara571 klasa srednia nie musi 08.08.10, 21:39
          "posiadac mieszkan" zwlaszcza kiedy dopiero zaczyna swoja kariere zawodowa.
          Normalne jest w Europie wynajmowanie mieszkania nieumeblowanego na czas
          nieokreslony z mozliwoscia wypowiedzenia umowy najmu w ciagu 3 miesiecy.
          • Gość: wsdfhgjklk Re: klasa srednia nie musi IP: 109.243.210.* 08.08.10, 22:54
            to co zatem jest kryterium decydującym o przynależności do klasy
            średniej?

            jeśli klasa średnia nie musi posiadać nieruchomości - to teoretycznie
            klasą średnią jest też "pan Ziutek" mieszkający w mieszkaniu
            komunalnym, który zarabiał w ostatnim czasie więcej niż wynosi średnia
            krajowa - dzięki fuchom na budowach.
            (niczego "panu Ziutkowi" nie ujmując ofc)
            • mara571 a dlaczego wedlug ciebie klasa srednia musi 08.08.10, 23:50
              posiadac mieszkanie czy jakas inna nieruchomosc?
              Jesli przyjac takie kryterium musisz zaliczyc do klasy sredniej malorolnego
              chlopa, ktory majac niskie dochody i niskie wyksztalcenie ma jednak na swojej
              dzialce wlasny dom.
              W internecie znajdziesz mnostwo prob okreslenia definicji klasy sredniej.
              Wszystkie w koncu sprowadzaja sie do okreslenia wartosci osiaganych dochodow.
              Osobiscie znam wiele osob, ktore osiagajac zarobki przekraczajace wielokrotnie
              magiczna srednia krajowa nie posiadaja zadnej nieruchomosci i gromadza swoje
              oszczednosci w innych formach.
              • Gość: Krasula Re: a dlaczego wedlug ciebie klasa srednia musi IP: *.centertel.pl 09.08.10, 00:07
                > dlaczego wedlug ciebie klasa srednia musi posiadac mieszkanie czy
                jakas inna nieruchomosc?

                to w komentowanym artykule pojawiła się sugestia, że klasa średnia
                jest zainteresowana posiadaniem mieszkania, tylko jej na to nie stac:

                >nowo rodząca się w Polsce coraz bardziej liczna i coraz bardziej
                >zamożna klasa średnia powinna mieć możliwości zaciągania kredytów
                >hipotecznych.
              • Gość: Krasula Re: a dlaczego wedlug ciebie klasa srednia musi IP: *.centertel.pl 09.08.10, 00:17
                >a dlaczego wedlug ciebie klasa srednia musi posiadac mieszkanie czy
                >jakas inna nieruchomosc?

                Odniosłem się jedynie do komentowanego artykułu, gdzie pojawiła się
                sugestia, że zamożna klasa średnia jednak jest zainteresowana
                posiadaniem mieszkania, tylko jej na to nie stac:

                >nowo rodząca się w Polsce coraz bardziej liczna i coraz bardziej
                >zamożna klasa średnia powinna mieć możliwości zaciągania kredytów
                >hipotecznych.
              • Gość: wertuiopfd Re: a dlaczego wedlug ciebie klasa srednia musi IP: 109.243.210.* 09.08.10, 01:11
                ja nie chcę definicji z neta, ale Twój punkt widzenia, skoro jesteś
                tak pewny swoich racji.

                zarobki są kiepskim kryterium - zważyszy na fakt ich niestabilności w
                niestabilnych czasach (upadki firm, zwolnienia, cięcie pensji, itd).
                plus to, że dzisiaj można zarabiać 5 średnich krajowych, a jutro
                niestety 1.

                dlatego imo - klasa średnia to ktoś kto własną pracą JUŻ ZAROBIŁ na
                nieruchomość kupioną na wolnym rynku (żadne dziedziczenia, wykup z
                bonifikatą, itd).
                a rodzaj posiadanej nieruchomości mówi czy ktoś jest jeszcze klasą
                średnią (mieszkanie, dom), czy jest majętną (biurowiec, kamienica,
                kilkanaście mieszkań w Wawie, itd).
                • mara571 sadze, myslisz typowo po polsku 09.08.10, 21:32
                  i dla ciebie symbolem statusu jest posiadanie nieruchomosci i przypuszczalnie samochodu sredniej klasy.
                  Zajrzyj jeszcze raz do mojego wpisu: ja nie uzylam swiadomie slowa zarobki, ale dochody. A te moga pochodzic z roznych zrodel: dywidendy, czynsze, oprocentowanie kapitalu,ciche udzialy w firmach,itd, itd.
                  Dlatego socjolodzy chetnie uzywaja wysokosc dochodow jako kryterium przynaleznosci do klasy sredniej.
                  Niemcy przyjmuja, ze czlonkiem klasy sredniej jest osoba majaca od 70 do 150% dochodu rocznego netto wynoszacego w roku 2009 16000 euro rocznie. I wedlug tego prostego kryterium czlonkiem klasy sredniej jest rowniez wykwalifikowany robotnik, pielegniarka.
                  W Polsce chyba taka definicja bylaby nie do przyjecia, zwlaszcza dla mlodych pracownikow wielkich koncernow po studiach. Dla nich wazny jest rodzaj wykonywanej pracy i wyksztalcenie.
          • Gość: Krasula Re: klasa srednia nie musi IP: *.centertel.pl 09.08.10, 00:01
            > klasa średnia nie musi "posiadac mieszkan" zwlaszcza kiedy dopiero
            zaczyna swoja kariere zawodowa. Normalne jest w Europie wynajmowanie
            mieszkania nieumeblowanego na czas nieokreslony z mozliwoscia
            wypowiedzenia umowy najmu w ciagu 3 miesiecy.

            Zgadzam się, ale masa biednych ludzi ma własne mieszkania, więc może
            z pewnym dystansem spoglądac na "zamożną klasę średnią" uwiązaną 30-
            letnim kredytem.
      • makova_panenka Re: "jak usprawnić funkcjonowanie rynku budowlane 08.08.10, 19:00
        Na czym z kolei polega ów "zrównoważony rozwój"? A w ogóle jest jakiś rozwój?
        Kto korzysta z jego owoców? Nie budżet przecież.
    • Gość: wol_ny Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.10, 14:41
      Punkt wyjścia całej krytyki kryzysu wydaje mi się bardzo podejrzany.
      Kryzys bowiem wybuchł w USA, gdzie nie udzielano kredytów
      wealutowych! Przecież do diabła dolar to rodzima waluta amerykańska.
      Wysnuwanie wniosku o braku kłopotów gospodarek azjatyckich z faktu
      udzielania kresytów w walucie miejscowej jest co najmniej
      podejrzane. Może to być też jakieś celowe działanie na rzecz obrony
      KNF, jedynego bastionu PiSu w instytucjach finansowych? A może
      najzwyczajniej, jak często bywa diagnoza eksperta jest błędna.
      • Gość: ralph Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: 77.236.0.* 08.08.10, 15:01
        Za dużo człeku czasu spędzasz przed TVN24. Wyszło Ci na to, że
        kredytów nie będzie przez PiS. Tego dotychczas nikt nie wymyślił.
        KNF to nie jest psiowska bojówka na rynku finansowym jakżeś to sobie
        wykombinował POczytaj sobie wyżej o lewarowaniu bo ktoś to ładnie
        opisał. Źródło kryzysu w USA było inne, choć wspólnym mianownikiem
        tego jak i większości kryzysów jest brak równowagi (np w formie
        braku umiaru). A u nas zadziwiająco dużo się nie robi by usprawnić
        rynek mieszkaniowy i kilka z nim związanych. Zadziwiająco.
      • Gość: takijeden Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.opera-mini.net 08.08.10, 15:57
        Gość portalu: wol_ny napisał(a):

        > Punkt wyjścia całej krytyki kryzysu wydaje mi się bardzo podejrzany.
        > Kryzys bowiem wybuchł w USA, gdzie nie udzielano kredytów
        > wealutowych! Przecież do diabła dolar to rodzima waluta amerykańska.
        > Wysnuwanie wniosku o braku kłopotów gospodarek azjatyckich z faktu
        > udzielania kresytów w walucie miejscowej jest co najmniej
        > podejrzane. Może to być też jakieś celowe działanie na rzecz obrony
        > KNF, jedynego bastionu PiSu w instytucjach finansowych? A może
        > najzwyczajniej, jak często bywa diagnoza eksperta jest błędna.


        Już Ci całkiem odbija ,co ma do tego PIS ?,Wyraźnie jest napisane że,
        że Polska nie może kontrolować zadłużania się lemingów, podnoszeniem stóp procentowych, a tym bardziej leszcze podpłyną pod walutę jak będą wysokie stopy na pln.I wszystko się zacznie sypać,powiększy się grupa leszczy które obciążą swoimi spłatami rodzinę ,zmaleje popyt wewnętrzny. Export zmaleje z powodu ,cięć na zachodzie.Skończą się wysokie dopłaty z Unii. Wpadamy w korkociąg, i mamy piękną katastrofą. W Ameryce była inna polityka sprzedaży i wzrostów cen nieruchomości, a te same skutki .Wzrost cen nieruchomości był na rękę władzom, bo tam jądrem wszystkich podatków jest KATASTER, od niego wpływa większość podatków ,Amerykanie też mają wszystko w doopie bo kredyt jest na dom, dlatego brali go też bezrobotni za przyzwoleniem wszystkich zainteresowanych . W Polsce kredyt jest na klienta, ma on przewalone jak nie będzie spłacał. Do tego w Polsce cena ,odbiega totalnie od punktu równowagi który wyznacza mediana zarobków w stosunku do m2. Co na pewno da o sobie znać już nie długo . Mieszkania się wynajmuje .Kupuje domy i apartamenty.Cały ten rynek w Polsce oparty jest na zacofaniu ,i braku świadomości jego klientów.
        Jeżeli taki artykuł jest na tym portalu to znaczy że Belka się zjeżył, i zaciągnął cugle miażdżąc ryja banksterom swoim przyjaciołom, Więc jest ŹLE ,widzą że tracą kontrole nad gospodarką ,a przejmuje ją obcy kapitał. Nikomu posiadającemu majątek nie jest na rękę , gdy traci on wartość. Dlatego muszą być bardzo złe prognozy dla Polski,
        • Gość: karol ciekawe IP: *.bredband.comhem.se 08.08.10, 18:26
          a kto niby zabrania Polsce podnoszenie stóp entuzjastycznym
          "lemingom"?
          Belka się zjeżył bo zauważył, że Polska to BANKRUT i to nie z powodu
          kredytów walutowych.
          pozdrawiam
          • makova_panenka Re: ciekawe 08.08.10, 18:58
            Polska jest bankrutem z powodu niskich wpływów budżetowych.
            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: ciekawe IP: 78.8.192.* 08.08.10, 22:57
              Polska jest bankrutem ze względu wysokich idiotycznych wydatków, że tak
              tylko wymienię po krótce RnS, KRUS, Becikowe, finansowane partii z
              budżetu.
              • mara571 to nie takie proste Kaczus 08.08.10, 23:32
                do twoich wyliczen mam drobne zastrzezenia: becikowe czy finansowanie partii to
                naprawde "pikus".
                RnS bedzie kula u nogi budzetu w przyszlosci.
                Skandelem jest utrzymywanie niskich skladek KRUSu dla osob, ktore maja dochody z
                innych zdrodel, przede wszystkim z pracy w ramach umowy o dzielo.
                Najwieksza pozycja sztywna w budzecie sa jednak doplaty do emerytur i rent.
                Zwroc uwage, ze mamy najwieksza w Europie grupe niepelnosprawnych o stosunkowo
                niskim poziomie niesprawnosci, ktorzy korzystaja z rent inwalidzkich zamiast
                pracowac i najmlodszych emerytow.
                Ale prawdziwa tragedia jest polska szara strefa, ktora nie placi podatkow i
                zgoda kolejnych wszystkich rzadow na zwalnianie firm z podatkow.
                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: to nie takie proste Kaczus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.10, 08:42
                  > do twoich wyliczen mam drobne zastrzezenia: becikowe czy finansowanie partii
                  > to naprawde "pikus".

                  I tak i nie.

                  Becikowe, po za kosztem samych wypłat, powoduje wzrost zatrudnienia, bo ktos
                  musi te becikowe weryfikować i wypłacać. Jeśli chodzi o stymulacje, to dużo
                  lepsze są obniżki w podatkach, bo motywują do posiadania dziecka tych, których
                  stać na ich wychowanie.

                  Jeśli chodzi o partie - to też - po za finansami (z takich pikusiów się uskładać
                  może ładna kwota), to dodatkowo powoduje, że ciężko się przebic komus nowemu, po
                  wtóre system wyborczy powoduje, że wybierani boją się rządzących w partii, a ni
                  wyborców.


                  Co do rent i emerytur - pełna zgoda, jak napisałem, wymieniłem, tylko kilka
                  pierwszych rzeczy, które akurat przyszły mi do głowy. Wydatków, które powinny
                  być zmniejszone, bądź zniesione jest oczywiście więcej.
                  • Gość: marcin Re: to nie takie proste Kaczus IP: *.chello.pl 09.08.10, 11:41
                    Becikowe to chyba trochę demonizujesz, nie widzę możliwości by jego wypłaty
                    wpłynęły w jakikolwiek widoczny sposób na koszty administracji. Obsługa wypłat i
                    weryfikacja jest prosta. Nie ma do tego dedykowanych urzędników, a skala jest na
                    tyle mała, że nie powoduje przeciążenia istniejących ludzi.
                    Inna sprawa, że becikowe jest mało sensowne, choćby dlatego, że jest za þóźno.
                    Jednorazowa zapomoga jest na jednorazowe wydatki, a te pojawiają się przed
                    urodzeniem dziecka a nie po.
                    Pewnie zwiększenie odliczenia od dochodu za rok w którym dziecko się urodziło
                    byłoby lepszą metodą. A tak przy okazji co masz na myśli pisząc "o masz na myśli
                    pisząc "stać na wychowanie dziecka"?
                    • Gość: Kaczus (Tomek) Re: to nie takie proste Kaczus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.10, 12:13
                      To, że jednorazowa wypłata bardziej zachęca do rozmnazania się rodziny
                      patologiczne, niż sredniozamozne. A raczej pożądane byłoby, aby rozmnażały sie
                      osoby, których stać choćby na wykształcenie dzieci.
                      • Gość: marcin Re: to nie takie proste Kaczus IP: 192.193.245.* 10.08.10, 02:34
                        Coś chyba mylisz kryteria. Można być rodzina średniozamożna (czy
                        nawet bardzo zamożna) a jednocześnie patologiczna.
                        Z kolei rodzina, która jest biedniejsza niekoniecznie musi być
                        patologiczna, a dla biedniejszej rodziny pojedyńczy zastrzyk
                        gotówki, pozwoli np. kupić łóżko piętrowe, by zrobić miejsce w
                        pokoju łóżeczko dla nowego dziecka.
                        Jeśli dobrze zrozumiałem, to uważasz, że osób poniżej średnio
                        zamożnych nie stać na wykrztałcenie dzieci. Skąd ten wniosek?
                        Większość wydatków związanych z wykształceniem jest w Polsce
                        finansowane z podatków, więc nie jest odczuwane w budżecie domowym.
                        Pozostałe koszty (przybory szkolne) nie są zaporą nie do przejścia
                        nawet dla rodzin o niskich dochodach.
                        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: to nie takie proste Kaczus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.10, 08:12
                          Wszystko zależy co nazwiesz patologią.

                          Jest problem taki, że biednej rodziny nie stać na kształcenie, które mimo, że
                          jest darmowe trochę kosztuje i to dużo. Przybory to tylko czubek góry lodowej...

                          > Większość wydatków związanych z wykształceniem jest w Polsce
                          > finansowane z podatków, więc nie jest odczuwane w budżecie domowym.

                          Proponuję zejść na ziemię...
                          • Gość: marcin Re: to nie takie proste Kaczus IP: 192.193.245.* 10.08.10, 12:36
                            Na pewno nie nazwę patologią dochodów ponżej "średniej zamożności".
                            Jak się spojrzeć na definicję rodziny patologicznej, to kreterium
                            dochodowe nie wydaje się być kluczowe dla jej pojawienia.
                            Jaki to czubek góry lodowej? Podaj, proszę, przykłady.
                            Jestem na ziemi. Czesne w szkole prywatnej zaczyna się od jakiś 600
                            złotych miesięcznie. Czyli, przejmując do budżetu domowego koszty
                            ponoszone z podatków musisz dołożyć jakieś min. 6000 rocznie na
                            wykształcenie. Stawiam tezę, że koszty przyborów szkolnych etc.
                            zamknie się w 10% czesnego, ergo jest to mniejszość kosztów
                            wykształcenia. Zatem większość wydatkow nie jest odczuwalna w
                            budżecie domowym QED ;)
                            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: to nie takie proste Kaczus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.10, 13:20
                              > Czesne w szkole prywatnej zaczyna się od jakiś 600
                              > złotych miesięcznie. Czyli, przejmując do budżetu domowego koszty
                              > ponoszone z podatków musisz dołożyć jakieś min. 6000 rocznie na
                              > wykształcenie.

                              A bieganie za taksówką daje większe oszczędności niźli bieganie za tramwajem....


                              Proponuję jednak zapoznac się lepiej z sytuacją niezamożnych i dowiedziec sie
                              ile w budżecie domowym jest wydatek nawet dodatkowych 100zł miesięcznie. To raz.
                              Dwa - nauka to jeszcze dojazdy (nie zawsze szkoła ponadpodstawowa jest w
                              okolicy), kwestie związane z zakupem pomocy naukowych, opłaty składkowe na różne
                              dodatkowe rzeczy (komitety rodzicielskie, składki klasowe), przydają się jakieś
                              dodatkowe zajęcia, zazwyczaj - choć minimalnie, tez są płatne. Przydało by się,
                              aby taki młody człowiek raz na rok choćby wyjechał po za miejsce zamieszkania.
                              Proponuję pomieszkać sobie z taką rodziną, aby wiedzieć jak muszą kombinować,
                              aby związać koniec z końcem...
                              • Gość: marcin Re: to nie takie proste Kaczus IP: *.chello.pl 12.08.10, 17:14
                                > > Czesne w szkole prywatnej zaczyna się od jakiś 600
                                > > złotych miesięcznie. Czyli, przejmując do budżetu domowego koszty
                                > > ponoszone z podatków musisz dołożyć jakieś min. 6000 rocznie na
                                > > wykształcenie.
                                >
                                > A bieganie za taksówką daje większe oszczędności niźli bieganie za tramwajem...
                                Nie. Tym przykładem wyjaśniałem tylko co uznałem za całość kosztów edukacji. To
                                było apropos schodzenia na ziemię.

                                > Dwa - nauka to jeszcze dojazdy (nie zawsze szkoła ponadpodstawowa jest w
                                > okolicy)
                                Które dla osób niezamożnych mogą być refundowane przez gminę.

                                >, kwestie związane z zakupem pomocy naukowych
                                O przyborach już było :)

                                , opłaty składkowe na różne dodatkowe rzeczy (komitety rodzicielskie, składki
                                klasowe)
                                O ile wiem, to istnieje kryterium dochodowe pozwalające na zwolnienie z opłat na
                                komitet rodzicielski.

                                >, przydają się jakieś
                                > dodatkowe zajęcia, zazwyczaj - choć minimalnie, tez są płatne.
                                > Przydało by się,
                                > aby taki młody człowiek raz na rok choćby wyjechał po za miejsce zamieszkania.
                                Przydałoby się, czy jest niezbędne? Z tego co pamiętam, to twoja teza brzmiała,
                                że niezamożnych nie stać na wykształcenie dziecka. Elementy przydatne ułatwiają,
                                ale tylko niezbędne determinują czy stać, czy nie stać.

                                > Proponuję pomieszkać sobie z taką rodziną, aby wiedzieć jak muszą kombinować,
                                > aby związać koniec z końcem...
                                Znam trochę ludzi niezamożnych, posiadających dzieci na różnym etapie edukacji.
                                Faktem jest, że ludzie, których znam mieszkają w dużym mieście i okolicach,
                                trochę inaczej wyglądać to może w rejonach mniej zurbanizowanych, ale wciąż nie
                                wydaje mi się, że udowodniłeś tezę, że ludzie poniżej średniej zamożności nie są
                                w stanie wykształcić dzieci.
                                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: to nie takie proste Kaczus IP: 78.8.192.* 12.08.10, 22:49
                                  > > Dwa - nauka to jeszcze dojazdy (nie zawsze szkoła ponadpodstawowa
                                  jest w
                                  > > okolicy)
                                  > Które dla osób niezamożnych mogą być refundowane przez gminę.

                                  Wiesz - znam trochę rodzin niezamożnych i refundowane przez gminę lub
                                  ośrodki pomocy sa najwyżej podręczniki i to też długo po rozpoxczęciu
                                  roku szkolnego - to sa fakty.

                                  > Znam trochę ludzi niezamożnych, posiadających dzieci na różnym
                                  > etapie edukacji. Faktem jest, że ludzie, których znam mieszkają w
                                  > dużym mieście i okolicach, trochę inaczej wyglądać to może w
                                  > rejonach mniej zurbanizowanych, ale wciąż nie
                                  > wydaje mi się, że udowodniłeś tezę, że ludzie poniżej średniej
                                  > zamożności nie są w stanie wykształcić dzieci.

                                  Tez znam takich, które wykształciły, tylko, że to są pojedyńcze i
                                  świadome jednostki, gdyż nauka tych dzieci była związana z bardzo
                                  dużymi wyrzeczeniami całej rodziny. I dużym kombinowaniem, właśnie w
                                  sprawach finansowych.
        • Gość: warszawyak Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.bemowonet.pl 08.08.10, 18:59
          Odnośnie USA , w 100 % prawda:
          - kredyty dawano bezrobotnym, liczył się tylko wynik dla banków, na te kredyty banki stworzyły produkt w postaci obligacji wysoko oprocentowanych ze względu na jego duże ryzyko, to było przyczyną kryzysu finansowego całego świata ponieważ te obligacje kupowały wszystkie banki BNP, Credit. Loyds, UniCredit itd.
          - kongres nie chce deflacji ponieważ, kredytobiorcy wolą oddać dom i ogłoszyć niewypłacalność, poza tym katastrat 2 % od wartości to zysk dla kongresu.
          - Przeciętna cena domu na działce min 1000 m2 to 150 tys usd a apartament 65 m2 to kwota 30 tys usd przy min płacy 25 tys usd rok.
          Polska to cyt min " dziki kraj " min płaca 1300 zł a pusta działka mln plz. Za 60 m2 mieszkania musisz zapłacić 0,5 mln plz.
          Stosunek ceny do zarobków irracjonalny, mimo tego przez dwa lata banki dawały kredyty tak jak w usa bez sprawdzania mozliwosci biorcy.
          Na całym swicie ceny nieruchomoci spadły o 50 % w Polsce sie trzymają
          Prawdziwe zadluzenie Polski to 3 bln plz porównywalne z Grecją, Reform zero, złoty mocny, GPW najmocniejsza w Europie. Bezrobocie będzie rosło. Inflacja również a Wołos i inni się cieszą , żę złotówka będzie się umacniać bo stopy w górę. Obcy kapitał wyssa z nas pieniądze jak cytrynę. Zostaniemy niewolnikami we własnym kraju ku uciesze Unii Wolności
          • mara571 zanim cos napiszesz pomysl 08.08.10, 22:11
            co to jest "caly swiat"?
            Do tego "swiata" nalezy Europa, szczegolnie ta "stara", a tam (Niemcy, Francja,
            Skandynawia, Wlochy i nawet W.Brytania) ceny nie spadly o 50%.
            Operowanie przecietna cena domu lub mieszkania w USA jest nieporozumieniem. Sa
            okolice np. pewne dzielnice w Detroit, gdzie rynkowa wartosc dzialki o pow. 1000
            mkw jest zerowa, bo nikt jej nie kupi, aby tam zbudowac tam dom. wartosc domow i
            dzialek w tzw. dobrych okolicach np. na przedmiesciach Bostonu, Nowego Jorku czy
            Waszyngtonu nie zmienila sie lub nieznacznie spadla.
            W jednym przyznaje ci racje: koncerny transferuja swoje zyski uzyskane w Polsce
            a poziom plac ludzi, ktorzy je wypracowuja jest smiesznie niski. Tylko, ze
            problem ten jest ogolnoswiatowy.
        • Gość: gugcia0 takijeden,masz calkowicie racje co do tego,ze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.08.10, 19:05
          przecietny mlody, ale i stary,czlowiek nie ma pojecia jak bardzo za
          drogie sa mieszkania i placa ile chce dewelopernia.Mieszkam w
          Krakowie i w czasie bomu cena m2 w dobrym punkcie miasta dochodzila
          do 9, nawet 10 tys zl, a normalka to bylo 7 do 8 tys zl.Ja
          mieszkanie mam od dawna, mam prawie 50 lat i kupowalem dawno, za
          grosze.Ale mam tez taki maly domek pod miastem, ok.100 m2,i
          postanowilem go troche wyremontowac.Zaprsilem polecona tania i
          pracowita ekipe z Suchej B. i totalnie sie zdziwilem jak tanio to
          moga zrobic,wielki remont domku z wymiana dachu,budowaniem
          sciany,wylewki,nowe okna,ocieplenie,szambo,elektryka,itd.Ze starego
          domku zrobili nowy, brakuje tylko CO,lazienki i kuchni ,za .... 48
          tys zl, nie chcialem wierzyc jak moze byc tanio gdy robi to prywatna
          ekipa, bez pazernego dewelopera.Wtedy zrozumialem jak deweloperzy
          zawyrzaja ceny na mieszkania,ludzie przeplacaja chyba 3 razy w
          stosunku do mojej ekipy, a kupowalismy przeciez mat. budowlane na
          tym samym krakowskim rynku i ci moi budowlancy na tym zarobili, nie
          pracuja za darmo, mieli zysk, a mimo to kosztowalo mnie to b. malo.
          Jak pokazuje znajomym ile mozna zrobic za 48 tys zl to niechca
          wierzyc, w Krakowie to sa pieniadze na kawe, a nie na remont 100
          metrowego budynku,remont powazny.Mlodzi powinni sami budowac swoje
          domy przy pomocy takich ekip,oszczedziliby polowe lub wiecej.
          Powinny byc, jak w RFN, takie kasy budowlane, jak Schwäbisch Hall,
          aby mlodzi dostali kase na takie domki,gotowke do wolego wydania dla
          ekipy p.Jasia, a nie przelwey na konta dewelopera. U nas panuje
          koszmarne zlodziejstwo na kazdym kroku, a w deweloperce juz
          szczegolnie. Najtaniej jest chyba tylko kupic uzywane auto i AGD na
          raty, reszta jest droga.
          • Gość: marcin Re: takijeden,masz calkowicie racje co do tego,ze IP: *.chello.pl 08.08.10, 22:11
            Dużo masz takich przykładów, czy tylko ten jeden? Bo na podstawie jednego
            przypadku, nie da się ustalić, że taki remont za 48 tys. jest dostępny dla każdego.
      • Gość: To Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.ascensionhealth.org 09.08.10, 00:20
        W Stanach jest po prostu wolnorynkowa korekta.
        W Nowym Yorku nie stac mnie bylo na mieszkanie dla rodziny mimo, ze
        mam zarobki kilkukrotnie powyzej sredniej, gdyz spekulanci z calego
        swiata skupuja mieszkania po wygorowanych cenach na kredyt nie
        wkladajac prawie wcale swoich wlasnych pieniedzy.( Czy nie
        przypomina Wam to czegos?)
        Kryzys byl spowodowany zniesieniem wymogu 20 procentowego wkladu
        wlasnego i udzielaniem drugiego kredytu na ten wlasnie
        wklad "wlasny", ktory nie jest zabezpieczony w hipotece.
    • mocten Kredyty walutowe mogą szkodzić 08.08.10, 14:50
      spamerzy viater i sowka, wsadzcie sobie ten wasz zlodziejski getin w d..e.
      • wowo5 Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić 08.08.10, 18:28
        Walutowe kredyty hipoteczne powinny byc zabronione. Kredyt
        hipoteczny jest z zasady ryzykowny. Kredytobiorca ponosi ryzyko
        rynkowe zwiazane z cena nieruchomosci, ryzyko stop procentowych
        zwiazane ruchoma stopa procentowa i ryzyko utraty dochodu. Dodanie
        do tego ryzyka kursow walut jest naprawde nie na miejscu. Im
        wczesniej rzad to ukroci tym lepiej.
        • makova_panenka Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić 08.08.10, 18:57
          Bez przesady. Co cię obchodzi ryzyko które bierze na siebie ktoś inny. To jego
          problem nie twój.
          • wowo5 Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić 08.08.10, 19:15
            Jak dowodzi lekcja ostatnich kilku lat, ryzyko jakie na siebie biora
            banki nie jest tylko ich ryzykiem ale nas wszystkich.
        • Gość: mylink Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: 91.150.162.* 08.08.10, 19:01
          Równie "groźne" są kredyty udzielane przedsiębiorcom (milionowe
          kwoty) na inwestycje nie tylko budowlane ale i zasilające rozwój
          przedsiębiorstwa itp. Przecież każdy przedsiębiorca może ponieść
          fiasko swoich inwestycji czy też doprowadzić do ruiny firmę.
          Równie groźne są kretyty na zakup samochodów, sprzętu rolniczego
          itp. - gdyż np. cena samochodu spada już po jego zakupie, a jak
          jeszcze utraci on swój dochód.. mój Boże.. już czuję ciarki na
          skórze jak to Państwo Polskie traci na tym, że prywatny bank będzie
          musiał wyegzekwować od tych wszystkich kredytobiorców pożyczone
          kwoty kredytów..
          Macie rację - groźba bankructwa jest przerażająca i banki nie
          powinny udzielać kredytów - ludzie powinni sobie uzbierać kasę i
          dopiero wtedy ją inwestować, bo kredyty to "samo zło"... booohooo

          :P
          • Gość: Krasula Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.centertel.pl 08.08.10, 19:43
            >ludzie powinni sobie uzbierać kasę i
            > dopiero wtedy ją inwestować, bo kredyty to "samo zło"... booohooo

            Taki zdolny kredytobiorca potrafi wykręcic stopę zwrotu wyższą niż
            oprocentowanie kredytu, a mimo to nie potrafił sobie kapitału
            odłożyc?

            No i potem jest płacz, że złe banki dały kredyty :)
        • Gość: marcin Re: Kredyty walutowe mogą szkodzić IP: *.chello.pl 08.08.10, 22:24
          Ryzyko związane z kursem waluty jest częściowo rekompensowane przez niższy koszt
          kredytu walutowego.
          A przy dużych spadkach złotówki pewnie RPP będzie podnosiła stopy, i w efekcie
          koszt kredytu złotówkowego też wzrośnie.
          Może jak już zabraniać, to zabronić w ogóle zaciągania kredytów hipotecznych? ;)
    • Gość: Zed Totalne bzdury w tym artykule IP: *.icpnet.pl 08.08.10, 19:37
      Kryzys zaczął się od USA, a tam chyba udzielano kredytów w dolarach,
      a nie euro czy frankach. Po drugie u nas jakoś żaden bank nie
      zbankrutował, mimo, że udzielano dużo kredytów walutowych. Po
      trzecie spłacalność kredytów walutowych jest wyższa niż tych
      złotówkowych. Ponadto gdybym spłacał kredyt w złotówkach, a nie
      frankach mniej pieniędzy zostałoby mi na konsumpcję więc kryzys
      mógłby byc dotkliwszy. Teraz ratę mam około 1050-1080, w złotówkach
      w zależności od tego, w którym banku bym dostał kredyt ratę miałbym
      od około 1700 do 2300 zł. Po prostu brednie i kłamstwo jeśli ktos
      twierdzi, że przyczyną kryzysu były kredyty walutowe.
      • wowo5 Re: Totalne bzdury w tym artykule 08.08.10, 19:56
        Nikt nie twierdzi, ze przyczyna kryzysu globalnie byly kredyty
        walutowe. Ale w niektorych krajach, jak na przyklad Wegry, sa one
        przyslowiowym gwozdziem do trumny.
    • Gość: tsuru weźta i se poczytajta co tu piszą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.10, 21:43
      Fajny mamy kraj w którym banki robią co chcą.Nadzór wydaje
      rekomendacje funta kłaków nie warte, bo banki i tak je omijają.Jak
      czytam co pisza na kupfranki to włosy
      dęba stają. Ludzie odbierajcie kasę bankom która wam po cichu
      podbierają,to za okres pomostowy to za różne ubezpieczenia co wam
      pożenili w umowach kredytowych.
      A kredytów walutowych to wogóle nie brać, bo to jak kupowanie kota w
      worku i to nie ze względu na ryzyko kursowe tylko na spread.
      Banki mogą nim manipulowac jak chcą. W reklamach pokazując niską
      rate i marżę. A prawdziwe koszty pojawią się później wraz z
      wzrastającym spreadem.


      • Gość: marcin Re: weźta i se poczytajta co tu piszą IP: *.chello.pl 08.08.10, 22:37
        Przy wzięciu kredytu walutowego spłacanego w walucie właściwie nie ma ryzyka
        związanego ze spreadem. Jest to właściwie tylko dodatkowa jedno lub kilkukrotna
        (przy kredycie w transzach) prowizja.
    • pall11 Brednie!!!! 08.08.10, 22:17
      nie odwracajcie kota ogonem.kredyty walutowe są tańsze i łatwiej je
      spłacać. jakie tu zagrożenie? co za brednie wypisuje autor tego
      artykułu!!!!
      • Gość: m-kow Re: Brednie!!!! IP: *.ip.netia.com.pl 09.08.10, 00:37
        Drogi Pall'u. ponieważ jedenaście oznacza Twój wiek, wyjaśnię Ci pokrótce co
        wydarzyło się w świecie ludzi dorosłych przez ostatnie kilka lat. Chwilę przed
        połową obecnej dekady zapanowała medialna moda na przekazanie potencjalnym
        nabywcom, głównie młodym ludziom pewnego ważnego przesłania, mianowicie
        "mieszkania będą już tylko drożeć, to najlepszy moment na zakup mieszkania,
        jeśli nie kupisz teraz to przegrałeś życie". Jednocześnie panowało przekonanie,
        że wszystko jest na najlepszej drodze, zarobki potencjalnych nabywców będą
        wyłącznie rosły bo kraj się rozwija a oni są przecież świetni, złoty będzie się
        jedynie umacniał ( u Ciebie to oznacza, że za tą samą złotówkę będziesz miał co
        roku więcej i więcej franków ), wartość mieszkania będzie wyłącznie rosła, więc
        strachu nie ma. Młodzi ludzie wspólnym nadludzkim wysiłkiem własnym i rodziny
        budowali zdolność kredytową, czyli możliwość otrzymania kredytu w kwocie im
        potrzebnej, decydując się oczywiście na kredyt we frankach, bo przecież musi
        starczyć na 50 metrowy "apartament" na Kabatach w atrakcyjnej cenie pół miliona
        za stan naprawdę surowy. Dostali kredyt na pół miliona, we frankach
        szwajcarskich, przeliczonych po kursie typu niecałe dwa złote za franka, bank
        zamienił im to na złote, które wpłacili deweloperowi, dzięki czemu developer
        zrealizował sobie swoją marżę na poziomie 40-50%. Nie martwili się tym, że na
        życie zostaje im po zapłaceniu raty 1500 zł na dwoje w Warszawie, bo przecież są
        zajebiści, tak piszą w gazetach i z czasem będą zarabiać tylko więcej i więcej,
        a złoty będzie się umacniał i rata będzie coraz mniejsza. A zrobiło się
        odwrotnie, nie zarabiają więcej, jeśli oboje mają pracę, ich mieszkanie już nie
        jest warte pół miliona z hakiem, tylko sporo mniej około 350, w międzyczasie
        kurs franka skoczył do prawie trzech złotych, kwota kredytu przeliczona na
        złotówki, bo zarabiają w złotówkach, wynosi z 650 tyś, przez kilka pierwszych
        lat spłacali głównie odsetki, bo tak jest skonstruowany ten kredyt, więc to im
        determinuje ekonomiczną przyszłość na najbliższe 25 lat wspólnego życia. Dlatego
        kredyt we frankach nie jest fajny.
        I dlatego dalej nie będzie fajny, bo przed nami druga fala kryzysu.
        • Gość: marcin Re: Brednie!!!! IP: *.chello.pl 09.08.10, 11:24
          Skoro Ci ludzie wierzą we wszystko co im powie bank/media (tak wynika z twojego
          postu) a sami nie myślą, to w złotówce daliby sobie wcisnąć jeszcze wyższy
          kredyt (na trochę większe mieszkanie), bo mieliby większą zdolność kredytową.
          Pewnie te 650 tys. by musieli spłacać od pierwszego dnia, a nie od wzrostu kursu
          franka i do tego płaciliby od tej kwoty wyższe odsetki. Co więcej, kurs franka
          może za jakiś czas (i na jakiś czas) spaść znowu i wtedy rata też spadnie, co
          nie ma miejsca, przy wyśrubowanym do granic zdolności kredycie złotówkowym.

          W czym więc jest lepszy kredyt złotówkowy dla ludzi, którzy wierzą w treści
          przekazywane w ramach "medialnej mody"?
        • black_halo Re: Brednie!!!! 09.08.10, 11:38
          A mozesz powiedziec cos wiecej o tej drugiej fali?
      • Gość: e Re: Brednie!!!! IP: *.tieto.com 09.08.10, 07:39
        No wiadomo ze musi byc tanszy (w momencie brania go) inaczej przeciez nikt by go
        nie bral, za to jest bardziej ryzykowny. Czy sie oplacalo? To sie okaze jak sie
        go splaci w calosci i porowna do zlotowego.
    • Gość: Gość Paweł Kredyty walutowe mogą pomóc. Bardzo pomóc. IP: 77.236.28.* 08.08.10, 23:32
      Kredyty walutowe mogą pomóc. Bardzo pomóc. Ryzyko wliczone. Osoba decydująca się
      na nie informowana jest o ryzyku. W czym problem? Czy autor jest w jakimś lobby
      chcącym zniesienia kredytów walutowych. Przecież oficjalne stanowisko państwa i
      ludzi myślących jest takie, iż nie potrzeba zmian i regulacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka