Dodaj do ulubionych

ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hi...

IP: *.aster.pl 12.08.10, 20:23
Brawo dla KNF-u. Nareszcie ktoś się wziął za ten burdel i mafię
bankowo-deweloperską. Jak jeszcze dołączy się rząd i zlikwiduje bandyckie
dopłaty RNS oraz przestanie ustalać cenę metra kwadratowego mieszkania wówczas
wróci normalność.
Obserwuj wątek
    • Gość: nieprawda Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 20:41
      To nie prawda. Pani z Gold Finance mówiła w zeszłym tygodniu w radio że to nie
      będzie miało żadnego wpływu na ceny. Twierdziła że każdy kto bierze kredyt w chf
      ma co najmniej 20% "luzu kredytowego" i wcale nie bierze tego kredytu ze względu
      na niższe raty. Dodatkowo Gold Finance prognozuje w najbliższym czasie ostrą
      jazdę cen w górę.
      Niestety nie pamiętam nazwiska tego eksperta, może ktoś przypomni?
      • Gość: br00net Obojętne czy będzie rek. S, T czy nie będzie IP: *.pruszcz.mm.pl 12.08.10, 21:08
        ceny nieruchomości będą spadać,
        kryzys, rekomendacje itp. itd. będą wpływać tylko i wyłącznie na dynamikę tych
        spadków,
        • Gość: BlackCrow Re: Obojętne czy będzie rek. S, T czy nie będzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 21:13
          Popieram KNF tylko szkoda, ze tak pozno reaguje. Z drugiej strony jak
          banki jeszcze przez pare lat dawalyby lekka reka kredyty to szybciej
          mielibysmy zalamanie i ostre zjazdy, a tak to rynek sie bedzie kisil i
          zjezdzal stopniowo. Wieksze spadki moga sie zaczac dopiero jak niz
          demograficzny wejdzie na rynek, a wyz zostanie juz ubrany w kredyty.
          • mara571 przeczytaj sobie artykul Pietraszkiewicza 12.08.10, 21:38
            wyborcza.biz/biznes/1,101562,8237220,Nie_dlawic_akcji_kredytowej_ustawowymi_limitami.html
            • Gość: br00net no i jakie masz wnioski? IP: *.pruszcz.mm.pl 12.08.10, 21:54
              • mara571 przeczytaj wpisy pod artykulem 12.08.10, 22:03
                • aegis_of_heart A jak one się mają do tematu tego artykułu? 12.08.10, 23:17
                  Mowa jest o kredytach w walutach, a wy w kółko o polityce społecznej,
                  urbanizacyjnej i deweloperach. I oczywiście o cenach mieszkań, bo to Was boli.

                  Tak, to są bardzo ważne tematy. Ale to nie jest temat tego artykułu.

                  Tematem tego artykułu jest: dlaczego Janek Kowalski zapłaci za to samo
                  mieszkanie 500 000 PLN a nie 400 000 PLN (ceny z kapelusza), bo UKNF zmusi go do
                  wzięcia kredytu w PLN.
                  O to chodzi.

                  Kocham to forum, bo jest pełne domorosłych "łekonomistuf", którym się wydaje, że
                  coś wiedzą o gospodarce i bankowości.
                  Jeden z drugim się nie zastanowi, czy argumentacja UKNF ma sens czy nie. A
                  przecież stwierdzenie, że "na większości dojrzałych rynków kredyty hipoteczne w
                  walucie praktycznie nie istnieją. >>Dlatego uważamy, że połowa portfela w
                  przypadku polskiego rynku jest tym minimalnym poziomem bezpiecznej
                  dywersyfikacji.<<" to jest jakaś kpina - regulator radośnie nie zauważa, że
                  stabilne rynki to te z niską realną stopą procentową (a więc CHF, EUR, USD...
                  gdzie nie trzeba uciekać od własnej waluty), a próg 50% jest wyssany prosto z palca.

                  Ciekawe kto się zastanowi, czy podbicie ekspozycji zwiększy bezpieczeństwo
                  banków czy raczej zmniejszy? I dlaczego nie mówi się o najprostszych powodach
                  przymuszenia do PLN: unikania ryzyka kursowego w skali całego sektora oraz chęci
                  bilansowania rynku PLN, czy parapodatkowania?
                  Czy ktoś z was w ogóle zauważył, że wymuszenie PLN jest ukrytym podatkiem
                  nałożonym na kredytobiorców?

                  To jest abc konkretnej rozmowy o tej rekomendacji.

                  A wpływ na ceny mieszkań... winien być ujemny. Ale jak w takim wariancie
                  kształtowałaby się cena i co stałoby się z rynkiem kredytów hipotecznych, nie
                  podejmuję się nawet zgadywać.
                  • Gość: br00net Mój wujek powiedziałby że jesteś głupio-mądry IP: *.pruszcz.mm.pl 12.08.10, 23:36
                    niby mądrze prawisz, ale jak się tak wszystko zbierze do kupy wychodzi że jednak
                    głupio,
                    zaczynasz wypowiedź od obrażenia forumowiczów nazywając ich "domorosłych
                    "łekonomistuf"" - używasz sformułowania typu: pomyślę że jesteś [tu obraźliwe
                    słowa] jeżeli [myślisz|uważasz|sądzisz] [tu opinia z którą się nie zgadzasz],
                    to sugeruje że twoje argumenty są bardzo słabe, i łatwo z nimi polemizować,
                    • aegis_of_heart Z szacunkiem - co mnie Twój "wujek". 13.08.10, 00:52
                      Piszesz, że coś Ci się w merytoryce mojej wypowiedzi nie podoba, tylko nie
                      potrafisz zwerbalizować co. Przepraszam, ale to był komentarz o niczym.

                      Przed napisaniem kolejnego posta pomyśl chwilę i odnieś się jakoś merytorycznie,
                      O.K.?

                      A co do epitetu - musisz mi wybaczyć brak cierpliwości, to po kontakcie z
                      polskimi forami jak to tutaj.
                      W podobnej sytuacji piszący pod Tobą kolega BlackCrow (pozdrawiam) już mnie
                      sprawdził i już się nie oburza.
                      • Gość: alberto.lopez ^^^ nie obrazaj lemingow !! ^^^ IP: *.radom.vectranet.pl 13.08.10, 06:54
                        Nie obrazaj lemingow z tego forum, wszak to wyborcy PO.
                        • Gość: Robert a co ma do tego PO IP: *.ghnet.pl 13.08.10, 08:26
                          paranoiku?
                          Do każdego gówna mieszasz politykę?
                          Sam z siebie, czy szef sekty ci każe?
                  • Gość: BlackCrow Re: A jak one się mają do tematu tego artykułu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 23:43
                    Tak naprawde to dopiero przekonamy sie na wlasnej skorze co przyniesie
                    akcja kredytowa w walutach.
                    Problem w tym, ze ten Janek Kowalski patrzy na mieszkanie przez pryzmat
                    wysokosci raty. Reszte ma gleboko. Stabilne czy rozwiniete rynki... Nie
                    maja znaczenia. Przekonamy sie w ciagu najblizszych lat czy to co robia
                    banki wyjdzie im na zdrowie.
                    Ceny mieszkan w przyszlosci: tylko wroze ze szklanej kuli.
                  • kretynofil To ja sie odniose, jesli pozwolisz... 13.08.10, 08:16
                    > Tematem tego artykułu jest: dlaczego Janek Kowalski zapłaci za to
                    samo mieszkanie 500 000 PLN a nie 400 000 PLN (ceny z kapelusza), bo
                    UKNF zmusi go do wzięcia kredytu w PLN.

                    Nie. Tak Ty to widzisz, bo jestes krotkowzrocznym lemmingiem dla
                    ktorego istotna jest tylko nastepna "ratka".

                    Tobie sie wydaje ze calkowity koszt kredytu mozna szacowac "wysokosc
                    dzisiejszej ratki * ilosc ratek" - a to jest nieprawda. Ty piszesz
                    cos o "parapodatkach" w PLN, ale zapominasz o tych, ktore placone sa
                    przy kredytach w CHF.

                    A konkretnie:
                    - zbyt wielka ilosc kredytow walutowych jest niebezpieczna dla
                    gospodarki. Juz to kiedys tlumaczylem - w ten sposob RPP traci
                    podstawowy mechanizm regulowania gospodarki, de facto sprawiajac ze
                    gospodarka oparta jest na CHF lub EUR, nie na PLN. A miec PLN,
                    wystawiac sie na ryzyko kursowe i jednoczesnie nie moc regulowac
                    kursu stopami procentowymi (bo do tego sprowadza sie zbyt wysoki
                    odsetek kredytow walutowych w bankach) to najgorszy mozliwy interes,
                    - w ten sposob dochodzimy do parapodatkow - dla Ciebie istotne sa
                    tylko te ktore placisz bezposrednio - ale pamietaj ze Twoj
                    pracodawca, sprzedawca w Twoim sklepie, Twoi klienci i kontrahenci -
                    oni wszyscy cierpia z powodu wahan kursow i polityki bankow. Dla
                    Ciebie wazne jest ze zaplacisz 500 "ratki" mniej, ale nie myslisz o
                    tym ze gdyby firma nie topila kasy w wahaniach kursow to moglbys
                    dostac te 500 PLN podwyzki - i wyszloby na to samo,
                    - co moze sie stac z gospodarka zakredytowana glownie w walutach,
                    pokazal przyklad "baltyckich tygrysow" gdzie gospodarka padla i nagle
                    setki tysiecy ludzi stracilo srodki do zycia bo nagle umocnienie sie
                    EUR sprawilo ze raty przekroczyly dochody,
                    - ryzyko kursowe i ryzyko szybkiej (szybciej niz 30lat) sprzedazy -
                    ta "niska ratka" to po prostu wygrana w ruletce. Problem w tym ze
                    przez 30 lat bedziesz raz wygrywal w ruletke a czasem przegrywal.
                    Tobie sie wydaje dzisiaj (jak kazdemu krotkowzrocznemu lemmingowi),
                    ze sytuacja przez nastepnych 20 lat bedzie wygladala tak jak wyglada
                    dzisiaj, czyli LIBOR historycznie nisko a CHF/PLN<3.0 - a tak nie
                    bedzie i zapewniam Cie ze jeszcze w ciagu tych 30 lat wiele razy rata
                    w CHF bedzie wyzsza niz w PLN.

                    Szkoda tylko ze to wszystko moge powtarzac i powtarzac i powtarzac -
                    a Ty nadal bedziesz liczyc tylko czy starczy na nastepna "ratke"...
                    • aegis_of_heart Ziew. Nie do mnie ta mowa. 13.08.10, 09:25
                      Kolego, toczysz tutaj swoją kampanię i nawet nie zauważasz z kim rozmawiasz.

                      Nie nazywaj mnie lemmingiem, "łekonomisto", nie konfabuluj też o moich rzekomych
                      kredytach, o których nigdzie nie pisałem.

                      > Tobie sie wydaje ze calkowity koszt kredytu mozna szacowac "wysokosc
                      > dzisiejszej ratki * ilosc ratek" - a to jest nieprawda.

                      Oczywiście koszt kredytu to będą odsetki, prowizje i wszelkie faktyczne
                      koszty i zależy on co najmniej na trzy sposoby od wielkości ekspozycji (bo
                      wielkość nominalnego kredytu + raty odsetkowej, mniejsza rata odsetkowa to
                      mniejsza minimalna długość kredytowania, LtV).
                      Ciekaw jestem natomiast jaką magiczną formułę nam zaproponujesz pokazującą, że
                      pieniądz w PLN jest droższy.

                      > - zbyt wielka ilosc kredytow walutowych jest niebezpieczna dla
                      > gospodarki.

                      Po pierwsze, oczywiście nie robiłeś symulacji scenariuszowej i nie masz pojęcia
                      kiedy to będzie poważny problem.

                      Po drugie, o tym UKNF nic nie mówi.
                      Dlatego, że UKNF to nie jest ministerstwo finansów czy gospodarki. Zadaniem UKNF
                      powinno być dbanie o klientów banków (depozytariuszy i kredytobiorców) a nie
                      dylematy ministra finansów czy banku centralnego.

                      Po trzecie, podobno dążymy do EUR, wg harmonogramów mieliśmy już podczepiać pod
                      EUR złotówkę, więc kredyty w EUR nie powinny być problemem, prawda?
                      Czyżby ktoś w naszym finansowym establishmencie kłamał? Niemożliwe... :D

                      > RPP traci podstawowy mechanizm regulowania gospodarki

                      Ponownie:
                      1) to nie jest kompetencja UKNF. Klientów banków i banków nie obchodzą problemy
                      RPP i beznadziejnych rządów w tym kraju
                      2) regulowanie gospodarki przez stopy procentowe to neo-keynsowska płycizna i
                      akt desperacji, sprzedawany na neo-keynesowskich wykładach studentom pierwszego
                      roku. Na szczęście czasy masturbacji stopą procentową z roku ok. 2003 mamy już
                      za sobą.

                      Jeśli się dokształcisz dowiesz się, że RPP nie "reguluje" gospodarki tylko ma za
                      zadanie utrzymywanie stabilnej i niskiej inflacji. Kredyty w CHF mają tu
                      znaczenie o tyle, że są tańsze; kwestia innego banku centralnego nie ma
                      wielkiego znaczenia.

                      To samo można by osiągnąć wprowadzając wprost podatek, łatwiej jednak
                      zachachmęcić i czegoś zakazać, coś utrudnić - wtedy obywatele nie będą
                      protestować. I kto tu jest "lemingiem"...

                      > to najgorszy możliwy interes
                      Zupełnie nie rozumiem co piszesz. Opisz dokładnie ten mechanizm, bo na razie
                      tabuny klientów i banków się z Tobą nie zgadzają.

                      > Twoj pracodawca, sprzedawca w Twoim sklepie, Twoi klienci i
                      > kontrahenci oni wszyscy cierpia z powodu wahan kursow

                      Ziew. Co kredytobiorca ma wspólnego z wahaniami kursów np. USD z eksportu śrubek
                      z fabryki, w której pracuje? Nic.

                      A co do tych wahań - sprawdzałeś jaki musiałby być kurs np. CHF, by
                      kredytobiorcy dostali po tyłku?
                      Nie wpadłeś na to, że banki i tak się zabezpieczają przed ryzykiem kursowym i że
                      pomimo to i tak to się wielu z nich opłaca? Nadto jest sporo banków w Polsce
                      dających teraz tylko PLN. Mamy różne strategie rynkowe i ryzyka, jak podejrzewam
                      związane np. z kształtem portfela czy dostępem do walut od matki.

                      > "baltyckich tygrysow"

                      Prześledź jak to się stało, że te ich waluty tak polatały.
                      Podpowiem: trudno bankowi centralnemu zastąpić sensowną politykę gospodarczą i
                      fiskalną.
                      Swoją drogą, ciekawe czy ten rząd się ucieszy na to dodatkowe schłodzenie.

                      > wiele razy rata w CHF bedzie wyzsza niz w PLN.

                      To prześledź sobie jaki musiałby być układ rynków, by tak się stało.
                      Albo inaczej - pomyśl dlaczego rata w PLN jest wyższa niż w CHF.

                      Innymi słowy dlaczego pieniądz w niepewnej walucie kraju rozwijającego się jest
                      droższy niż pieniądz w walucie stabilnej gospodarki rozwiniętej.

                      Tyle ode mnie.
                      Nie próbuj zastępować sensownej polityki fiskalnej, społecznej, urbanizacyjnej i
                      finansowej młotkiem stopy procentowej i przykuciem Polaków i tutejszych firm do
                      drogiej złotówki.

                      Pozdro wszystkim,
                      spróbuję tu jeszcze zajrzeć. :]
                      • aegis_of_heart Poprawka :) 13.08.10, 09:27
                        "Ciekaw jestem natomiast jaką magiczną formułę nam zaproponujesz pokazującą, że
                        pieniądz w PLN jest droższy."

                        Oczywiście miało być "tańszy". :)
                      • mara571 milosnik amerykanskiego modelu sie znalazl 13.08.10, 09:57
                        bo nijaki Alan Grennspan odrzucil ta "neo-keynsowska płycizne" i zastosowal
                        odmienna metoda regulacji gospodarki przez obnizanie stopy procentowej i
                        zwiekszanie dostepnosci kredytu.
                        Wkrotce wypadnie druga rocznica pekniecia tej banki kredytowej, poza Chinami
                        nikt sie jeszcze nie pozbieral po tych bankowych plajtach.
                        Dlugi panstw urosly do gigantycznych rozmiarow, pieniadz jest tani jak nigdy w
                        historii, a gospodarka swiatowa nadla lezy i kwiczy.

                        • aegis_of_heart A w regulowanej KRLD ludzie jedzą trawę. 13.08.10, 11:44
                          Taki to macie poziom "argumentów".

                          Ponadto musisz się podciągnąć: Alan Greenspan żadnej neo-keynesowskiej płycizny
                          nie odrzucił. Wręcz przeciwnie, USA przez wiele lat pompowało banieczkę
                          utrzymując śmiesznie tani pieniądz. I przez kilka lat to "prawie-dobrze"
                          działało (prawie-dobrze bo kosztem gigantycznego deficytu w obrotach bieżących i
                          wyrugowanie przemysłu przez proste usługi), aż się posypało...

                          O systemie rezerwy federalnej i Greenspanie można długo pisać, chyba że
                          uwierzyłaś w jego opowieści, jakim to jest zwolennikiem wolnego rynku i
                          neutralnego pieniądza... :D

                          Naprawdę, może jimmyjazz mnie zluzuje (AFAIR gość robił w bankowości i rozumiał
                          o co chodzi). Ale jak chcecie to piszcie dalej nie na temat. :] Ja sobie
                          poczytam. :]
                          • kretynofil Poczytasz? 13.08.10, 12:29
                            A moze najpierw zaprzeczysz "filozofii ratki" a potem zapytasz przy
                            jakim kursie "ratki" sie zrownaja - jako ostateczny argument?

                            > utrzymując śmiesznie tani pieniądz

                            I doszlo do odreagowania, tak?

                            Ale Szwajcarii to nie dotyczy - oni przez 30 lat beda utrzymywali
                            stopy na historycznie niskim poziomie i nigdy nic sie nie stanie ;)

                            Boshhhhhhh.....
                      • Gość: mp Re: Ziew. Nie do mnie ta mowa. IP: 195.225.120.* 13.08.10, 10:08
                        www.knf.gov.pl/Images/Ryzyka_kredytow_walutowych_tcm75-23542.pdf

                        tu masz pełne stanowisko KNF, artykułu nie ma co dyskutować, bo
                        prezentuje wypowiedzi wyrawane z kontekstu.
                        • Gość: mp Re: Ziew. Nie do mnie ta mowa. IP: 195.225.120.* 13.08.10, 10:22
                          Polecam też zapoznać się ze zdaniem ECB:

                          www.scribd.com/doc/35063250/WORKING-PAPER-SERIES-NO-1187-MAY-2010-In-2010-all-ECB-publications-feature-a-motif-taken-from-the-
                          €500-banknote-SUBSTITUTION-BETWEEN-DOMESTIC-AND-F
                        • aegis_of_heart Dzięki za lekturę. :) 13.08.10, 12:29
                          Właśnie się zapoznaję. Ten raport KNF to cymes, taki lol content dla ekonomistów.

                          Trochę to przykre, że polski urząd nie potrafi wydać dokumentu po polsku (zła
                          interpunkcja już we wstępie, zła typografia itd.).

                          Natomiast merytoryka to jest wielki żart.
                          Weźmy pierwsze wytłuszczenie :)

                          "Doświadczenia wielu krajów pokazują, Ŝe nadmierne tempo wzrostu kredytów dla
                          gospodarstw domowych prowadzi do wzrostu konsumpcji kosztem spadku oszczędności
                          krajowych. Także w Polsce szybki
                          wzrost udzielanych przez banki kredytów walutowych wyraźnie zmniejszył skłonność
                          gospodarstw domowych do oszczędzania.
                          "

                          Pierwsze zdanie typu "thank you, captain Obvious!"
                          Drugie zdanie to "Eee... nie. Bo wzrost wynikał z pojawienia się osobnej,
                          niższej stopy procentowej dla kredytobiorców. Inni depozytariusze pozostali w
                          miejscu, a ludzie kupujący mieszkania często i gęsto i tak by je kupili
                          wypadając z puli oszczędzających".

                          Oczywiście fascynujący jest brak implikacji między tymi zdaniami.

                          Moja opinia o ludziach z UKNF jest więc coraz gorsza, tylko tego kraju szkoda.
                          Tak to jest, gdy się zatrudnia najtańszych na rynku.
                      • Gość: qibic Re: Ziew. Nie do mnie ta mowa. IP: *.ip.netia.com.pl 13.08.10, 10:52
                        I tu jest właśnie pies pogrzebany:
                        "Innymi słowy dlaczego pieniądz w niepewnej walucie kraju
                        rozwijającego się jest
                        droższy niż pieniądz w walucie stabilnej gospodarki rozwiniętej."

                        Ponieważ PLN jest droższy od CHF to w dłuższym okresie kurs PLN
                        będzie spadał w stosunku do CHF - równowaga musi być.
                        Czyli zanim kredytobiorcy pospłacają swoje kredyty to franek będzie
                        po 7 złotych, a wtedy raty kredytów w CHF już na pewno będą wyższe
                        niż w PLN
                      • kretynofil Hihihihihi 13.08.10, 10:53
                        Lemming sie obruszyl. Mlody, zdolny i ambitny. Samodzielny i
                        najlepszy...

                        > Ciekaw jestem natomiast jaką magiczną formułę nam zaproponujesz
                        pokazującą, że pieniądz w PLN jest droższy.

                        Dopoki dotykaja Ciebie jako platnika "niskich ratek w CHF" czynniki
                        zwiazane z gospodarka oparta na PLN to bardzo duze znaczenie maja
                        takie "drobiazgi" o ktorych zapominasz: kondycja gospodarki,
                        inflacja, bilans import/eksport itd.

                        Oczywiscie, tego sie nie liczy do kosztu kredytu w CHF ;)

                        > Dlatego, że UKNF to nie jest ministerstwo finansów czy gospodarki.

                        Ale odpowiada za to co robia banki - bo ich dzialalnosc wplywa na
                        finanse i na gospodarke.

                        Ale co tam, "ratka jest niska"...

                        > Czyżby ktoś w naszym finansowym establishmencie kłamał?

                        Niesamowite odkrycie...

                        > 1) to nie jest kompetencja UKNF. Klientów banków i banków nie
                        obchodzą problemy RPP i beznadziejnych rządów w tym kraju

                        Oczywiscie - ale jak bankom byly potrzebne srodki do wytransferowania
                        do centrali to jak w dym uderzyli do rzadu po gwarancje, obnizke
                        wymaganych depozytow itd.

                        Jakos wtedy ich te rzady bardzo interesowaly ;)

                        > 2) regulowanie gospodarki przez stopy procentowe to neo-keynsowska
                        płycizna i akt desperacji

                        Och, och. Och!

                        A konkretnie? Jesli chcemy utrzymac inflacje w ryzach to do czego w
                        takim razie mamy sie odwolac?

                        > Kredyty w CHF mają tu znaczenie o tyle, że są tańsze; kwestia
                        innego banku centralnego nie ma wielkiego znaczenia.

                        Oczywiscie :) Pieniadz nie ma narodowosci, jak mawial idol "mlodych,
                        zdolnych i ambitnych z wysoka zdolnoscia i niska ratka". Powiedz to
                        bylym pracownikom Malmy... Darmo to mozna tylko w ryj dostac - i to
                        nie zawsze...

                        > Zupełnie nie rozumiem co piszesz. Opisz dokładnie ten mechanizm, bo
                        na razie tabuny klientów i banków się z Tobą nie zgadzają.

                        Jakbym rok temu gadal o opcjach walutowych to co dzisiaj mowie o
                        spekulacji kredytami hipotecznymi - to tez "tabuny zadowolonych
                        klientow" by sie ze mna nie zgodzily...

                        > Ziew. Co kredytobiorca ma wspólnego z wahaniami kursów np. USD z
                        eksportu śrubek z fabryki, w której pracuje? Nic.

                        Oczywiscie - bo przeciez globalna gospodarka w zaden sposob nie jest
                        ze soba polaczona. A Polska jest "zielona wyspa" ;)

                        > A co do tych wahań - sprawdzałeś jaki musiałby być kurs np. CHF, by
                        kredytobiorcy dostali po tyłku?

                        Buachachacha. Ostatni raz taka dyskusja byla w polowie 2008 roku. Tez
                        byly "niemozliwosci" i 2,80 ktorego to CHF NIGDY NIE OSIAGNIE.

                        To moze inaczej - o ile musi wzrosnac LIBOR zeby zabolalo? 2%? Zadne
                        problem...

                        > Prześledź jak to się stało, że te ich waluty tak polatały.

                        Oczywiscie, stwierdzisz ze nie mialo to zadnego zwiazku z kierunkiem
                        przeplywu pieniadza (tak jak u nas) pomiedzy okresem "rozdajemy
                        kredyty wszystkim" a "no to teraz pora splacac" ;)

                        > Albo inaczej - pomyśl dlaczego rata w PLN jest wyższa niż w CHF.

                        Dzisiaj? Jest wyzsza bo jest mniej ryzykowna.

                        > spróbuję tu jeszcze zajrzeć. :]

                        A ja nie obiecuje, bo zawalony jestem robota...
                      • Gość: Ania Re: Ziew. Nie do mnie ta mowa. IP: *.chello.pl 13.08.10, 20:42
                        "Po pierwsze, oczywiście nie robiłeś symulacji scenariuszowej"

                        Kochasiu, to ja Ci dam nie scenariusz, tylko rzeczywistość. Spróbuj sprzedać
                        dzisiaj mieszkanie kupione w 2008 r. i spłacić kredyt. Zobaczysz ile dopłacisz,
                        tak ponad 30%. Powiesz, że nie musisz sprzedawać? Hm, to czemu moi znajomi
                        muszą? Ach, rozwodzą się!
                    • Gość: Tom Re: To ja sie odniose, jesli pozwolisz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.10, 09:28
                      Tak, tak... o najmądrzejszy i najbardziej dalekowzroczny.

                      > - zbyt wielka ilosc kredytow walutowych jest niebezpieczna dla
                      > gospodarki. Juz to kiedys tlumaczylem - w ten sposob RPP traci
                      > podstawowy mechanizm regulowania gospodarki, de facto sprawiajac
                      > ze gospodarka oparta jest na CHF lub EUR, nie na PLN. A miec PLN,
                      > wystawiac sie na ryzyko kursowe i jednoczesnie nie moc regulowac
                      > kursu stopami procentowymi (bo do tego sprowadza sie zbyt wysoki
                      > odsetek kredytow walutowych w bankach) to najgorszy mozliwy interes,

                      Zdecyduj się wreszcie czy stopami regulują kurs czy też wysokość akcji kredytowej. Kurs nie zależy wylącznie od stóp procentowych co pokazuje rzeczywistość. Po prostu słaba gospodarka Polski nie jest tak atrakcjna, by ponosić większe ryzyko nawet gdy jest bardziej opłacalne. NBP nie ma możliwości wpływania co najwyżej na branżę budowlaną, bo w jej okolicy udziela się kredytów w walutach. Przy pożyczkach krótkoterminowych, obrotowych rzadko jest to stosowane, więc możliwość "schładzania" gospodarki jest. A tak na marginesie - przypominam o długiej dyskusji która się toczyła w polskiej polityce, na razie stopy procentowe są regulatorem inflacji a nie gospodarki jako takiej.

                      > - w ten sposob dochodzimy do parapodatkow - dla Ciebie istotne sa
                      > tylko te ktore placisz bezposrednio - ale pamietaj ze Twoj
                      > pracodawca, sprzedawca w Twoim sklepie, Twoi klienci i kontrahenci
                      > - oni wszyscy cierpia z powodu wahan kursow i polityki bankow. Dla
                      > Ciebie wazne jest ze zaplacisz 500 "ratki" mniej, ale nie myslisz
                      > o tym ze gdyby firma nie topila kasy w wahaniach kursow to moglbys
                      > dostac te 500 PLN podwyzki - i wyszloby na to samo,

                      Och, jakie to proste. Wprowadzić euro i dać wszystkim podwyżki. Ale przypominam, że gospodarka w najprostszym ujęciu dzieli się na importerów i eksporterów. Jedni tracą, inni zyskają o ile oczywiście nie są kre..., przepraszam, idiotami. Problem kursu waluty zależy w bardzo małym zakresie od wartości udzielonych pożyczek hipotecznych. Tu również największe znaczenie ma JAKOŚĆ gospodarki.

                      > - co moze sie stac z gospodarka zakredytowana glownie w walutach,
                      > pokazal przyklad "baltyckich tygrysow" gdzie gospodarka padla i
                      > nagle setki tysiecy ludzi stracilo srodki do zycia bo nagle
                      > umocnienie sie EUR sprawilo ze raty przekroczyly dochody,

                      trudno rozciągać analogie, biorąc za przykład kraiki średnio 10x mniejsze niż Polska. Na dodatek za chwilę Estonia znowu wkroczy na ścieżkę szybkiego wzrostu... Ale co tam, wiesz lepiej...

                      > - ryzyko kursowe i ryzyko szybkiej (szybciej niz 30lat) sprzedazy
                      > - ta "niska ratka" to po prostu wygrana w ruletce. Problem w tym
                      > ze przez 30 lat bedziesz raz wygrywal w ruletke a czasem
                      > przegrywal. Tobie sie wydaje dzisiaj (jak kazdemu krotkowzrocznemu
                      > lemmingowi), ze sytuacja przez nastepnych 20 lat bedzie wygladala
                      > tak jak wyglada dzisiaj, czyli LIBOR historycznie nisko
                      > a CHF/PLN<3.0 - a tak nie bedzie i zapewniam Cie ze jeszcze w
                      > ciagu tych 30 lat wiele razy rata w CHF bedzie wyzsza niz w PLN.

                      Oj, mój ty najmądrzejszy jasnowidzu... Jasne, 640 KB wystarczy każdemu, Lehmann Brothers jest zbyt wielki by upaść, a komunizm jest najlepszym ustrojem na świecie, pakiety stymulujące spowodują odbicie gospodarki i jeszcze wiele innych przepowiedni, które były dobre w momencie wypowiadania i ten kto je mówił mógł być uznany za wizjonera (tak jak ty chcesz teraz), tymczasem czas zweryfikował wszystko. Japonia wydała miliardy i gospodarka nie wstała, komuna pozostała tylko w skansenach, po LB kamienie nawet nie pozostały a ty opowiadasz teorie o tym co będzie za 10-20-30 lat. Chyba liczysz, że się powymądrzasz teraz a później i tak wszyscy zapomną o twoim grafomaństwie i będziesz miał inne wspanaiłe teorie tym razem opisujące "nową" przyszłość. Jesli tak to dalej udawaj najmądrzejszego i najcwańszego. Tylko miej na uwadze, że "nauki ekonomiczne" są w powijakach i nie potrafią opisać rzeczywistości a co dopiero przyszłość.

                      Zatem jak już napisałem wczesniej lemingu, jedni zarobią a inni stracą - takie jest życie.
                      • kretynofil Krotko bo nie mam czasu... 13.08.10, 10:34
                        > Oj, mój ty najmądrzejszy jasnowidzu... Jasne, 640 KB wystarczy
                        każdemu, Lehmann Brothers jest zbyt wielki by upaść, a komunizm jest
                        najlepszym ustrojem na świecie

                        A zrownanie sie raty w PLN z CHF bylo mozliwe tylko przy zalozeniu ze
                        CHF/PLN wyniesie 2,80 - co bylo, zdaniem takich jak Ty,
                        NIEMOZLIWE przez okres 2008-2038.

                        Doszlo do tej NIEMOZLIWOSCI po ilu? Szesciu miesiacach?! Po
                        szesciu cholernych miesiacach z trzydziestu lat!!!

                        Rece opadaja.

                        Ty po prostu nie rozumiesz co ja napisalem - bo jest tylko "ratka",
                        "ratka", "ratka" i "moje jest teraz na gorze"...

                        > Zatem jak już napisałem wczesniej lemingu, jedni zarobią a inni
                        stracą

                        I wiesz co mnie najbardziej smieszy - ze tacy "mlodzi, zdolni,
                        ambitni i przebojowi" co to wszystkim by socjal cieli - zawsze
                        najglosniej krzycza jak im sie noga powinie... I Ty, przysiegam,
                        bedziesz pierwszy zeby wyciagnac lape po moje podatki jak sie okaze
                        ze NIEMOZLIWE stalo sie rzeczywistoscia...

                        Swoja droga fajnie ze wspomniales o zapasci w Japonii - a wiesz moze
                        co sie do tego najbardziej przyczynilo?
                    • Gość: giri Re: To ja sie odniose, jesli pozwolisz... IP: *.scansafe.net 13.08.10, 09:36
                      1) jeżeli dobrze zrozumiałem to proponujesz aby ludzie tacy jak ja
                      płacili mięsięcznie 2200PLN zamiast 490CHF=1500PLN (porównanie
                      opieram na oprocentowaniu kredytów dostępnych gdy go brałem), aby
                      wszystkim żyło się lepiej;))) wybacz ale ja już płacę PODATKI

                      2) ja mam kredyt dopiero 4 lata więc zapytałem się "starszego i
                      mądrzejszego" kolegi , który spłaca 7 rok - ani razu rata w PLN nie
                      miała nawet szansy zbliżyć się do tej jaką płaci w CHF, a "poducha"
                      jaką dzięki temu ma na lokacie to kilkadziesiąt tysięcy - JEGO -
                      pieniędzy, więc proszę jak czegoś nie sprawdziłeś to się nie
                      wypowiadaj.

                      3 Pracodawca dałby 500PLN podwyżki (tu nieźle się uśmiałem)
                      nawet gdyby dawał to wszystkim równo więc "dzięki mnie" tobie też
                      by "skapneło" a nie mam na to - po tym co przeczytałem- najmniejszej
                      ochoty

                      4 w życiu niestety jest tak (proponuję Tobie się obudzić) że
                      pracodawca nie daje prezentów Przykład: Moja korporacja zarabia na
                      wytwarzanym produkcie 470% a i tak jak odbiorca pyta się o rabat, to
                      nie obcina marży tylko dusi o kolejne redukcje kosztów wykonania;)))
                      Skoro tak robi to co pozwala ci sądzić, że jak zarobi na braku
                      ryzyka kursowego to się tym podzieli?

                      5 ludzie tacy jak ja liczą czy starczy im do pierwszego, bo muszą
                      współistnieć z takimi jak ty którym się wydaje, że ktoś ma do nich
                      dokładać (jak słyszę że bez moich składek zawali się system wypłat
                      emerytur dla moich rodziców to mażę o jednym- aby się zawalił,
                      potrzebujemy tego aby w końcu - boleśnie - coś się zmieniło)

                      6 Państwo zabiera w podatkach, Vatach i akcyzach ponad 50 % mojego
                      przychodu wybacz ale nie mam ochoty aby jeszcze decydowało za mnie w
                      jakiej walucie mam brać kredyt - narazie nie jestem
                      ubezwłasnowolniony i chciałbym o tym zadecydować bez wprowadzania
                      tego typu "embarga"
                      • kretynofil Dzisiaj, lemmingu, dzisiaj... 13.08.10, 10:40
                        > 1) jeżeli dobrze zrozumiałem to proponujesz aby ludzie tacy jak ja
                        płacili mięsięcznie 2200PLN zamiast 490CHF=1500PLN

                        Nie, zle zrozumiales. Proponuje zebys zamiast 490CHF=3000PLN placil
                        2200PLN.

                        Niemozliwe? Mozliwe, mozliwe. Myslisz ze te "ratki" sa takie
                        "niziutkie" bo bank Ci "promocje" robi?

                        Gowno prawda. Ratki sa niziutkie bo chwilowo wygrywasz w ruletke na
                        forexie. Przez 30 lata zdazysz przerznac z kretesem...

                        > 2) ja mam kredyt dopiero 4 lata więc zapytałem się "starszego i
                        mądrzejszego" kolegi , który spłaca 7 rok

                        Wooow, 7 rok? Ile to procent Twojego okresu splaty? 25%? Musi byc ze
                        kolega sie zna ;)

                        > 3 Pracodawca dałby 500PLN podwyżki

                        Albo inflacja, kretynie, by Ci nie zezarla tych 500 PLN. Jakkolwiek.

                        > 5 ludzie tacy jak ja liczą czy starczy im do pierwszego, bo muszą
                        współistnieć z takimi jak ty którym się wydaje, że ktoś ma do nich
                        dokładać

                        Po pierwsze to pochwal sie ile tych podatkow placisz - bo z tonu
                        wypowiedzi wnioskuje ze rocznie placisz tyle co ja w miesiac.

                        Po drugie - jak juz wczesniej pisalem: oczekujesz ze cale
                        spoleczenstwo bedzie Ci fundowalo "niskie ratki", ergo bierzesz z
                        wspolnego garnuszka wiecej niz do niego wkladasz. A jak sie noga
                        powinie to pierwsza bedziesz darl ryj o zapomoge. Zawsze tak jest, ci
                        co placa PODATKI zawsze najglosniej dra ryja...

                        > narazie nie jestem ubezwłasnowolniony

                        A powinienes byc, skoro spekulujesz na forexie nawet o tym nie
                        wiedzac...
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: To ja sie odniose, jesli pozwolisz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.10, 10:51
                        > 1) jeżeli dobrze zrozumiałem to proponujesz aby ludzie tacy jak ja
                        > płacili mięsięcznie 2200PLN zamiast 490CHF=1500PLN (porównanie
                        > opieram na oprocentowaniu kredytów dostępnych gdy go brałem), aby
                        > wszystkim żyło się lepiej;))) wybacz ale ja już płacę PODATKI

                        Taka różnica była jak znajomy brał kredyt, teraz raty się zrównały, a nawet
                        pewien czas płacił więcej niż płaciłby w zł. To jest właśnie patrzenie tylko
                        przez pryzmat wysokości raty. Jest to istotny czynnik, ale należy brać różne
                        scenariusze, np ten, który miał się nigdy nie spełnić, jak niektórzy
                        przekonywali, że frank będzie po 3 zł....

                        Ja tam nie mam nic przeciwko temu, aby ludzie brali kredyty w walucie, ale by to
                        robili z pełną wiedzą co do ryzyka (widać to np, kiedy zmieniają walutę - czyli
                        w najmniej opłacalnym momencie). Niestety tak zazwyczaj nie jest, a później
                        niestety płacz i różne pomysły rządu na pomoc takim osobom, bo kryzys, bo to, bo
                        tamto...
                        • aegis_of_heart No to ćwiczenie. :) 13.08.10, 11:52
                          Przy jakim kursie CHF i (realistycznych) stawkach procentowych rata branego dziś
                          kredytu nominowanego w CHF będzie wyższa niż w PLN? :)

                          Podpowiem, że kredyciarze hipoteczni w CHF generalnie byli z wyboru zadowoleni
                          mimo gwałtownego spadku złotówki.

                          I nie, nie jestem wielkim fanem kredytów typu słynna hipoteka na CHF. Po prostu
                          poziom tej dyskusji (tutaj i w ogóle w kraju) jest żałośnie niski.
                          • kretynofil To bylo walkowane... 13.08.10, 12:11
                            ...na tym forum wiele, wiele razy.

                            Tyle razy widzialem wpisy "zeby raty mi sie zrownaly, CHF musialoby
                            byc po 2,60 - a przeciez kazde dziecko wie ze to niemozliwe. w ogole
                            poziom tej dyskusji jest zalosnie niski"...

                            Ile razy mozna powtarzac to samo? Zeby raty sie zrownaly wystarczy ze
                            LIBOR ruszy w gore a WIBOR w dol. Nawet kursy nie musza sie
                            zmieniac...

                            A co do "realistycznego" scenariusza - siedemnascie lat temu CHF/PLN
                            wynosil w przyblizeniu 1,08. Niedawno ten kurs przekroczyl 3,31. Skok
                            o ponad 200% w ciagu pietnastu lat - to jest REALISTYCZNE. A
                            pietnascie lat to zaledwie polowa okresu kredytowania...
                            • Gość: pieprzenie Re: To bylo walkowane... IP: *.statoil.com 13.08.10, 13:50
                              A co do "realistycznego" scenariusza - siedemnascie lat temu
                              CHF/PLN wynosil w przyblizeniu 1,08. Niedawno ten kurs przekroczyl
                              3,31. Skok o ponad 200% w ciagu pietnastu lat - to jest
                              REALISTYCZNE. A pietnascie lat to zaledwie polowa okresu
                              kredytowania...


                              stooq.pl/q/?s=chfpln&c=30y&t=l&a=lg&b=0
                              W zalaczeniu wykres za ostatnie 30 lat. Pokaz mi na nim miedy to
                              CHF przekroczyl 3,14 nie mowiac o tym by doszedl do 3,31 o ktorym
                              wspominasz? Nie ma to jak pieprzyc jak potelepany...
                              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: To bylo walkowane... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.10, 14:35
                                17 luty 2009 - 3,3222
                          • kretynofil No i najwazniejsze: RATKA! 13.08.10, 12:15
                            > Przy jakim kursie CHF i (realistycznych) stawkach procentowych rata

                            TAAAAADAAAAAM!

                            I dochodzimy do sedna: kalkulacja kosztow kredytu przez pryzmat
                            RATKI

                            Ale nie, poziom dyskusji jest zenujacy, a aegis_of_heart w ogole nie
                            interesuje sie ratami, tylko calkowitym kosztem kredytu.

                            A takie rzeczy jak dodatkowe ubezpieczenie, kiedy kredyt wziety w CHF
                            z powodu zmian wartosci kursu wzrosnie powyzej 80%LTV - to co tam.

                            Tak jak napisalem na samym poczatku - dla krotkowzrocznych kretynow
                            liczy sie tylko RATKA, RATKA, RATKA. Trzy osoby mnie zbluzgaly, trzy
                            nazwaly mnie kretynem - i kazda podkreslila... WYSOKOSC RATKI. Nawet
                            forumowy "uekspert" aegis_of_heart...

                            Rece opadaja...
                            • Gość: Robert Re: No i najwazniejsze: RATKA! IP: *.ghnet.pl 13.08.10, 14:22
                              Szkoda twojej śliny.
                              Dawno temu wziąłem kredyt w EUR z PEŁNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ, że albo będzie fajnie,
                              albo średnio albo chu...
                              Udało się. Może dlatego, że okres kredytowania był krótki.
                              Teraz jednak, biorąc na 30lat, nie wiem czy bym zaryzykował kredyt w walucie.
                      • Gość: Anka Re: To ja sie odniose, jesli pozwolisz... IP: *.chello.pl 13.08.10, 20:55
                        KNF nie boi się, że nie starczy Ci na ratkę. KNF się boi, że gdybyś stracił
                        partnera/partnerkę i musiał dzisiaj spłacić kredyt w CHF, bo musisz pozbyć się
                        mieszkania, to nie dałbyś rady ze spłatą, a Ty byś się zaczął wieszać. A teraz
                        wyobraź sobie, co by było, gdyby takich ludzi było dużo, bo coś się wydarzyło na
                        rynku.
                        Powtórzę, policzcie ile macie kredytu w CHF do spłaty na dzień dzisiejszy. Nie
                        chcielibyście zminić mieszkanka na większe, ładniejsze, fajniejsze?
                        Chcielibyście, ale nie zmienicie przez najbliższe 15 lat, jeśli kurst CHF nie
                        wróci do poziomu 2 PLN
                  • mara571 ekonomisto pogardzajacy domoroslymi łekonomistami 13.08.10, 09:28
                    zajrzyj do raport Amronu na stone 14.
                    www.bankier.pl/static/att/79000/2191670_RaportAmronSarfin22010.pdf
                    Tam znajdziesz statystyki nieterminowej obslugi zadluzenia.
                    Wynika z niej, ze powoli rosna problemy zakredytowanych lemingow w obywdwu
                    grupach "frankowej " i zlotowkowej. Najwieksze problemy ze splacaniem maja
                    osoby, ktore otrzymaly kredyt w roku 2008.
                    Czy to aby nie ten wspanialy rok, kiedy latem franio byl ponizej 2 zl?.
                    A to dopiero poczatek, bo jak autorzy raportu pisza, z statyski bankow wskazuja,
                    ze prawdziwe problemy wystepuja pomiedzy 5-7 rokiem splaty.
                    A co bedzie jak zaczna umierac babcie i dziadkowie, dzisiaj wspomagajacy jelonki
                    kredytowe?
                    • aegis_of_heart Ponownie, co to ma wspólnego z walutą kredytu? :] 13.08.10, 09:47
                      Co do CHF za 2 złote to jeszcze nic, możesz wypytać jak niskie marże (które mają
                      pokrywać ryzyko!) przyjmowały banki. Ale ich polityka, akcjonariusze ich
                      rozliczyli/rozliczą.

                      Szkoda, że bohaterski UKNF obudził się po dwóch-trzech latach już w zupełnie
                      innej rzeczywistości. Jeszcze trochę i polityka KNF będzie przesunięta w
                      stosunku do realiów o pół cyklu koniunkturalnego. Nic tylko siąść i zapłakać.

                      Poważnie, zamiast zajmować się trudnym światem regulacji bankowych, zróbcie
                      petycję w sprawie uchwalenia planów zagospodarowania przestrzennego i zbrojenia
                      dużych powierzchni przez miasta typu Warszawa pod zabudowę mieszkaniową. To plus
                      dobry transport byłoby najpewniejszym krokiem do zapewnienia tanich mieszkań w
                      tym kraju.

                      Pozdro.
                      • mara571 dlaczego zakladasz, ze dyskutujacy sa plci meskiej 13.08.10, 10:11
                        to po pierwsze.
                        Po drugie: kto jest w stanie przewidziec nie tylko kurs franka, ale przyszle
                        (mowimy o okresie ponad 20-letnim) stopy procentowe w pieknej skadinnad Szwajcarii?
                        Pare wielkich bankow ma naprawde swietne wydzialy analizy gospodarczych (nie
                        mylic z polskimi domoroslymi analytykami typu R.P, dostajacymi kota na widok
                        kamery i wyciagnietego mikrofonu).
                        Ale nawet prof.Norbert Walther z centrali DB nigdy nie wazyl sie powiedziec
                        cokolwiek o takich dlugoterminowych scenariuszach.
                        • aegis_of_heart Hę? o.O 13.08.10, 11:28
                          "dlaczego zakladasz, ze dyskutujacy sa plci meskiej "

                          A w którym to miejscu niby zakładam? Po pierwsze pamiętam, że przedstawiasz się jako kobieta pisząca z Niemiec (tak jak Kretynofil z Brukselki).
                          Po drugie, "powinniście" to jest l.mn., rodzaj męskoosobowy, standardowy w polszczyźnie dla osób płci mieszanej. Z polszczyzną chyba nie masz problemu?

                          co do analiz gospodarczych: polskie banki mają swoje departamenty ryzyka, UKNF zaś wie lepiej. Pytanie komu ufasz.
                          Ja nie ufam nikomu, czekam na argumentację i obliczenia, z których gros oczywiście nie zobaczę, bo to poufne dane są. Natomiast UKNF powinien przedstawić coś, co wygląda wiarygodnie, w końcu to publiczny urząd i powinien się komunikować z bankami i z społeczeństwem...
                          • kretynofil Co takiego?! 13.08.10, 12:34
                            > polskie banki mają swoje departamenty ryzyka, UKNF zaś wie lepiej.
                            Pytanie komu ufasz.

                            Nikomu. Ale wiem kto za bledy bankow zaplaci - i dlatego podoba mi
                            sie ze ktos ich skrzydla na ktorych leca do nieba zyskow (i nieba
                            ktorego cenami mialy siegnac drapacze chmur na bialolece) podcina.

                            Bo jak sa zyski to banki maja departamenty ryzyka, odpowiedzialnosc i
                            prezesow ktorzy musza wziac na siebie ciezar premii za wygrana w
                            ruletce - ale jak zamiast zyskow sa straty to placi za to cala
                            gospodarka, z budzetow ratuje sie banksterow itd...

                            W tym konktekscie KNF dziala w moim (jako podatnika, nie niedzielnego
                            spekulanta na foreksie z paroma frazesami i nazwiskami w pustej
                            glowie i "ratka" do zaplacenia) interesie - ogranicza koszty jakie
                            poniose kiedy po raz kolejny okaze sie ze jakis bank jest "za duzy
                            zeby upasc"...
                            • aegis_of_heart Teraz to bredzisz. 13.08.10, 12:40
                              Możesz od razu zabronić działalności bankowej, bo "może ktoś będzie je ratował".

                              Albo możesz nakazać chodzić pracownikom banków w kapokach. Albo kazać klientom
                              zbierać pozwolenie na kartę kredytową u proboszcza. Albo przemalować oddziały w
                              Polsce w niebiesko-zielone ciapki.

                              Pytanie tylko, czy takie działanie ma sens.

                              Kiedy przyjdzie Wielki Regulator Internautów i każe Ci klaskać co 7 minut to też
                              będziesz klaskać, bo on wie lepiej?
                              A może oczekiwałbyś przynajmniej sensownego uzasadnienia?


                              Widać, że nie masz o temacie większego pojęcia, bo nie odpowiedziałeś na moje
                              wytknięcia multum błędów w Twoich postach i ograniczasz się do mantry o "ratkach".

                              Nie znacie się, nie wypowiadajcie się.
                              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Teraz to bredzisz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.10, 12:42
                                > Nie znacie się, nie wypowiadajcie się.

                                Znaczy się, każdy, kto nie zgadza się z Twoim zdaniem się nei zna i nie powinien
                                sie wypowiadać?
                                • aegis_of_heart Sami chcecie być tak traktowani. 13.08.10, 15:11
                                  > > Nie znacie się, nie wypowiadajcie się.
                                  >
                                  > Znaczy się, każdy, kto nie zgadza się z Twoim zdaniem się nei zna i nie powinie
                                  > n
                                  > sie wypowiadać?

                                  Nie, ale kiedy ktoś z bucerą rzuca, że on się nie zgadza, bo "mu się wydaje i
                                  nie musi tego udowadniać", a tam gdzie schodzi na głębszą wodę robi masę błędów
                                  merytorycznych, to jak go traktować inaczej niż bałwana?

                                  Taki jest nasz koleżka kretynofil - niby myśli w dobrym kierunku, ale co jakiś
                                  czas się potyka; braki merytoryczne wypełnia konfabulacją i myśleniem
                                  życzeniowym. Taki internetowy odpowiednik Korsakowa, popularny na polskich forach.

                                  A więc tak się nie da. Tzn. tak to sobie można pogadać u cioci na imieninach,
                                  ale nie z kimkolwiek poważnym.

                                  Ja np. nie robię z siebie idioty i nie dyskutuję np. z immunologami na temat
                                  wyższości konkretnego białka wzywającego jakieś limfocyty nad innym białkiem "bo
                                  mi się wydaje". W Polsce za to każdy jest przekonany, że czuje poważną ekonomii
                                  bo widział oddział bankowy. :]
                                  A prawda jest taka, że do końca to tego nikt nie czuje, a blisko jest wąska
                                  grupa ludzi.

                                  Pozdro.
                              • kretynofil Slodziak! 13.08.10, 13:15
                                > Możesz od razu zabronić działalności bankowej, bo "może ktoś będzie
                                je ratował".

                                Szczerze? Gdyby ktos wysunal rozsadny projekt - chetnie bym poczytal
                                co ma do powiedzenia.

                                > Pytanie tylko, czy takie działanie ma sens.

                                Tak, jestem o tym przekonany. Oczywiscie gdzie mi tam do Ciebie i do
                                Twojej wiedzy, i do Twojej listy nazwisk i frazesow. Ja tylko widze
                                powiazane procesy w gospodarce - ale Ty przeciez wiesz lepiej ze nie
                                sa powiazane, bo w ogole gospodarka to nie ma nic wspolnego z
                                zespolem naczyn polaczonych...

                                > Widać, że nie masz o temacie większego pojęcia, bo nie
                                odpowiedziałeś na moje wytknięcia multum błędów w Twoich postach i
                                ograniczasz się do mantry o "ratkach".

                                Nie. Odpowiadam krotko bo mam dzisiaj naprawde malo czasu.

                                A merytoryki w twoich postach bylo jak na lekarstwo - skoro skupiales
                                sie tam na wykazywaniu ze RPP nie zajmuje sie gospodarka, tylko
                                inflacja (bo, jak wiadomo, inflacja nie ma wplywu na gospodarke,
                                rzecz jasna) i tym podobnymi madrosciami... Oczywiscie, bylo jeszcze
                                iles odwolan do nosnych internetowych guru (a raczej tylko do ich
                                nazwisk), pare frazesow - ale zadnego konkretu. A na koniec i tak
                                doszedles do tego do czego ja wiedzialem ze dojdziesz - magicznej
                                ratki...

                                I wbrew pozorom - ja rozumiem o co Ci chodzi. Ty sie nie zgadzasz na
                                dwie rzeczy:
                                - regulacje (jako takie) z arbitralnie ustalonym progiem (50%),
                                - odrzucenie dogmatu mowiacego ze banki to dobrodzieje robiacy
                                wszystkim dobrze.

                                Rzecz w tym ze ja uwazam ze lepsza taka regulacja niz zadna i lepiej
                                pozno niz wcale. Ty uwazasz ze ta regulacja nie jest poparta
                                konkretnymi symulacjami - i dlatego protestujesz.

                                A nie zgadzamy sie na podstawie fundamentu - dla Ciebie gospodarka to
                                co utrzymuje sie na powierzchni dzieki dobroczynnej (choc nie
                                charytatywnej) dzialalnosci bankow. Ja natomiast uwazam ze banki sa
                                (dzisiaj, nie zawsze byly) zwyklym pasozytem, ktory zeruje na calym
                                systemie dogmatow, wierzen, rytualow, klamstw i marzen.

                                Ty uwazasz ze trzeba im pomagac za wszelka cene, ja uwazam ze trzeba
                                im bardzo uwaznie patrzec na rece. I dlatego sie nie dogadamy...
                          • mara571 sorry 13.08.10, 15:21
                            mam dzisiaj tylko zastepcze okulary i literki na notbooku sa bardzo male. przeczytalam "Panowie".
                            Przejdzmy do neokeynesianizmu i Greenspana.
                            Neokeynesianizm zaklada, ze mozna podjac dzialania pobudzajace koniunkture gospodarcza. Do nich naleza zmniejszenie podatkow, wprowadzenie subwencji na inwestycje, powiekszenie wydatkow panstwowych na wielkie inwestycje w infrastrukture i obnizenie stopy procentowej.
                            Ale nawazniejsze jest, ze momencie, kiedy gospodarka wskutek tych dzialan sie ozywi, nalezy zmiejszyc deficyt budzetu, podniesc stope procentowa, aby zapobiec inflacji i zastopowac subwencje.
                            I tak postepowano w drugiej kadencji Clintona, w koncu USA mialy w ostatnim roku jego rzadow nadwyzke budzetowa.
                            Clinton musial odejsc, Greenspan zostal, na gieldzie byl krach spolek dotcom, rzady objal nieudolny Bush, ufajacy w bardzo starego szefa FED.
                            Ciekawe, ze w wojsku szefowie stabu i dowodcy roznych rodzajow wojsk musza po kilku latach odejsc, aby nie trzymali sie zbyt dlugo starych i byc moze nieskutecznych strategii. Najwazniejszego banku na swiecie to nie dotyczy i dlatego ten starzec nadal mogl, jak sam twierdzi kierowac polityka pieniazna wedlug wlasnego nosa.
                            Po 11 wrzesnia sprobowano nastepnego podejscia neokeynesnistycznego, obnizono podatki i dano niczym nieskrepowana swobode bankom w kreowaniu nowych produktow finasowych. Koniec znamy.
                            Departamenty ryzyka pracuja zapewne w oparciu o pewne modele matematyczne. Wazniejsze od nich sa departamenty analiz makroekonomicznych, bo jesli stamtad nie beda pochodzily dobre scenariusze zmian gospodarczych to te analizy ryzyka beda niewystarczajace.
                            Ja tez nie ufam nikomu: zwlaszcza tym, ktorzy powtarzaja, ze to dla mnie najlepszy interes zycia i napewno nich nie strace.
                            Wynika to nie ze studiowania ekonomii tylko z zyciowego doswiadczenia.

                  • Gość: br00net Chciałeś masz domorosły "łekonomisto" IP: 195.205.169.* 13.08.10, 09:58
                    "to jest jakaś kpina - regulator radośnie nie zauważa , że
                    stabilne rynki to te z niską realną stopą procentową (a więc CHF, EUR, USD...
                    gdzie nie trzeba uciekać od własnej waluty), a próg 50% jest wyssany prosto z
                    palca."

                    rozumiem że ta stabilność wynika z krachu na ranku nieruchomości w USA, który
                    następnie wywołał światowy kryzys?
                    piękna ta stabilność!! nie ma co!!
                    Hiszpania, Irlandia to też tam zaje... stabilnie jest !!

                    a wiesz co niektórzy ekonomiści mówią o tym w jaki sposób USA mają poradzić
                    sobie ze zbyt dużym zadłużeniem swoich obywateli ?
                • Gość: br00net faktycznie powinienem zacząć od forum :) IP: *.pruszcz.mm.pl 12.08.10, 23:22
                  na forum jak zwykle więcej użytecznych informacji niż w artykule
      • nowaczynska_76 Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów 13.08.10, 10:25
        I Ty jej wierzysz?
    • Gość: spider ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hi... IP: *.146.61.96.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.08.10, 20:50
      W Związku Banków Niepolskich już kwiczą, że będzie mniej leszczy do dojenia.
      Ja tam popieram KNF, ktoś musi myśleć i stopować to stado baranów gotowe
      zadłużyć się po uszy. Kredyty hipoteczne powinny być na max 15-20 lat, im
      bliżej 50-tki tym gorzej z pracą i dochodami, a jeszcze dzieci na utrzymaniu.
      • d4d_bydg Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów 13.08.10, 09:03
        to rczej jest na odwrót - na początku kariery są niższe zarobki i
        większe potzreby zwiazane z wychowaniem dzieci. Koło 50-tki to
        dzieciaki są raczej juz na wylocie, no chyba ze ktos wyhodował
        wiecznego studenta...
      • lava71 Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów 13.08.10, 11:17
        Jakie dzieci ... przecież tych kredyciarzy na taki luksus jak dziecko nie
        stać... co najwyżej na pasztetową.
        Ciekawe, że elyty rządowe jeszcze nie "skojarzyły" faktu spadku urodzin ze
        wzrostem kosztów budowy rodziny.
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.10, 11:28
          Rządzący liczą na efekt braku prądu, dlatego z jednej strony infrastruktura
          energetyczna jest nieremontowana, a z drugiej, jak ktoś za bardzo się
          zakredytuje, to może na energii zacznie oszczędzać, nie będzie włączał światła
          (albo mu elektrownia wyłączy)....
    • rk111 Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów 12.08.10, 20:52
      Cena metra jest normalna ale nasza płaca jest nie normalna i te
      wszystkie święte krowy które żerują na zdrowym ciele narodu (
      wcześni emeryci , zdrowi renciści , nauczyciele pracujący 18 godzin
      tygodniowo biedni rolnicy z 10000 hektarów ziemi, i inne ), dzięki
      nim zarabiamy tak mało a rząd dlatego z nas tyle zdziera żeby ich
      dotować.
      • mara571 polskie place sa niskie, ale nie probuj 12.08.10, 21:36
        nam wmowic, ze cena metra jest normalna.
        Ceny w roku 2005 byly przynajmniej o polowe nizsze. Co sie stalo w miedzyczasie?
        Mielismy do czynienia z sztucznym boomem mieszkaniowym dzieki bankow, ktore
        nagle zaczely dosc lekka reka przyznawac kredyty mieszkaniowe na 100 i wiecej
        procent wartosci nieruchomosci.
        Deweloperzy skorzystali z okazji i niezle sie oblowili. Kosztem setek tysiecy
        rodzin, ktore na wiele wiele lat wypadly z rynku konsumentow.
        Musza teraz splacac kredyty za przeplacone mieszkania.
        • Gość: BlackCrow Re: polskie place sa niskie, ale nie probuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 23:46
          Mara, a zwrocilas uwage na zdanie: Większość kredytów udzielanych jest
          na okres 30-35 lat.
          Pierwsze slysze. Ostatni raport Amronu temu przeczy!
        • d4d_bydg Re: polskie place sa niskie, ale nie probuj 13.08.10, 09:05
          a kto im kazał kupować mieszkania na rynku pierwotnym? mogli kupić
          tańsze miesszkanie na rynku wtórnym. No wiem ... nie jest to trendy
          i nie da sie pochwalić znajomym ...
      • Gość: eeee Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów IP: 217.76.121.* 12.08.10, 21:37
        bredzisz. Ceny nieruchomości u nas są nienormalne.
      • ona_kontrowersyjna co Ty wiesz o pracy nauczycieli... 13.08.10, 00:32
        chyba niewiele... co najmniej dwa razy tyle czasu nauczyciele
        spędzają na obowiązkowych zadaniach za które im nikt nie płaci, bo
        pensje które mają nawet Ci z ponad 20-letnim stażem faktycznie
        odzwierciedlają te 18h a pełen etat czy często więcej.

        Tylko nie pisz, że może niektórzy czy coś w tym duchu - w każdym
        zawodzie są różnie pracujący ludzie i niekoniecznie ich pensje
        właściwie to odzwierciedlają.
    • Gość: Jabu ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hi... IP: 77.236.0.* 12.08.10, 21:07
      Niech się złamie ceny się urealnią.... bo na razie są z kosmosu.
      • d4d_bydg Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów 13.08.10, 09:07
        ludzi nie bezie stać na kredyt to zacznie sie opłacać właścicielom
        wynajmowanie wczesniej kupionych mieszkań. Po d*** dostaną ci
        których nie stac na kredyt
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.10, 09:11
          No i właśnie ten scenariusz się realizuje, problem w tym, że ceny najmu lecą w
          dół...
    • Gość: tymi ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hi... IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.08.10, 21:24
      brawo , brawo i jeszcze raz brawo za decyzje knf ... trzeba rozgonic ta
      mafie bo to co się dzieje juz od dawna jest chore, bardzo chore ;(
    • zjadaczkartofli ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hi... 12.08.10, 21:40
      Bardzo dobrze. To rozdawnictwo kredytów przez banki było bezpośrednią przyczyną wzrostów cen. Deweloperzy skwapliwie wykorzystali tylko sytuację, że na rynku nagle pojawiła się góra pieniędzy i masa chętnych na mieszkania. Teraz się wszyscy przyzwyczaili, że mieszkanie to jest coś, na co trzeba tyrać 30-40 lat i niechętnie obniżają ceny. A przecież jeszcze pięć lat temu średnie ceny wyglądały zupełnie inaczej: poteflon.pl/koszty_budowy.png

      Zdrowy dla gospodarki i ludzi kredyt mieszkaniowy powinien wyglądać tak:
      - 15-20 lat zadłużenia
      - 20% wkładu własnego
      - rata nie przekracza 30% dochodów

      Póki przeciętne mieszkanie dla przeciętnej rodziny nie będzie spełniać tych warunków równowaga cenowa jest zachwiana. I siłą rzeczy będzie ciążyć w przeciwnym kierunku - do spadków cen. Oczywiście ów spadek można sztucznie hamować, na przykład za pomocą programu RnS lub braku podatku katastralnego, ale ogólna tendencja jest wyraźna.

      Zachęcam do zapoznania się z argumentami za zniesieniem programu RnS i prowadzeniem podatku katastralnego:

      poteflon.pl/mieszkania/

      Proszę sobie także policzyć ile tak naprawdę powinno kosztować mieszkanie za pomocą kalkulatora zdolności. Nagle okaże się, że nie stać nas na ceny rzędu 8k/m, bo to w dłuższej perspektywie dewastuje budżet rodzinny. Wychodzi na to, że nic innego w życiu się nie robi, tylko zarabia pieniądze żeby mieć na ratę kredytu (bo to przecież połowa zarobków), opłacenie czynszu i jakieś jedzenie. I tak aż do samej emerytury (albo i dłużej). Wszędzie na świecie średnia cena średniego mieszkania w średniej dzielnicy kosztuje jedną średnią pensję w mieście. Obecnie ceny są przynajmniej dwa razy za wysokie.
    • Gość: Demon Barber Re: nauczyciele IP: *.tvsat364.lodz.pl 12.08.10, 22:48
      Nauczyciele nie pracują 18 godzin w tygodniu, idioto. 18 godzin to czas
      prowadzonych lekcji, a to nie wszystko. Ty jak byś zatrudniał kierowcę, to też
      od godzin pracy byś mu odejmował czas, gdy stoi na czerwonym świetle?
      • Gość: Macho Re: nauczyciele IP: 83.1.102.* 12.08.10, 23:47
        Nie znam nauczyciela który by chodził do roboty w szkole od 8 do 16.
        • Gość: kinek Re: nauczyciele IP: *.hotels-on-air.de 13.08.10, 00:04
          Głupi jesteś i dlatego tak nie lubisz nauczycieli.
          Nauczyciel musi dodatkowo sporo czasu poświęcać _W_DOMU_ na przygotowanie lekcji
          i poprawianie klasówek.
          Tego jakoś nikt nie chce zauważyć.
          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: nauczyciele IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.10, 08:24
            Wiesz znam kilku nauczycieli, jeden z nich zrezygnował z pracy w szkole,
            dlatego, bo się starał.... Tak - lekcje były zawsze przygotowane itd, za to od
            kolegów i koleżanek w zawodzie ciągle słyszał "nie zawyżaj poziomu i tak nic z
            tego więcej nie będzie", i nie było... Teraz ta osoba prowadzi własną, prywatną
            szkołę, no i przywilejów nauczycielskich nie ma.... Nikt nie przeczy co do
            pracy, ze teoretycznie powinna być, problem w tym, że nie jest. Karta
            nauczyciela nie pozwala na różnicowanie płacy względem zaangażowania i jakości
            prowadzenia zajęć
        • ona_kontrowersyjna a wielu znasz nauzycieli? 13.08.10, 00:39
          Chyba swoich z czasów szkolnych... wtedy to pewnie też nie była
          prawda, a od tego czasu duuużo pracy biurokratycznej nauczycielom
          przybyło.

          Co do czasu pracy to poza "marnymi" kilkoma godzinami w szkole
          spędzonymi na przekazywaniu wiedzy i panowaniu nad 30-osobową grupą,
          zazwyczaj nauczyciele robią na III zmianę w godz. 22 - 2 w nocy,
          kiedy już własne dzieci położą spać, mogą zająć się przygotowaniem
          do kształcenia czyichś dzieci.
          • Gość: on kontrowersyjny Re: a wielu znasz nauzycieli? IP: 212.127.66.* 13.08.10, 07:52
            A nie mozna sobie przygotowac materialow i planu zajec w czasie okresow
            wakacyjnych? Pozniejsze sprawdzanie prac nie bedzie Ci zajmowalo czasu do 2 w
            nocy jak pisze. Swoja droga swiadczy to tylko o Twoim braku organizacji czasu
            pracy. Zsumuj laczny czas poswiecony w czasie calego roku na prace i zobaczysz
            ze wyniesie on mniej niz 40h/tygodniowo. Dlatego bardzo wielu nauczycieli ma
            jeszcze czas na to by zajmowac sie sprzedaza bezposrednia, nauczac indywidalnie.
            Gdyby bylo tak jak piszesz to ich doba musiala by miec chyba 35h. Nie uwazam ze
            nauczyciele zarabiaja za duzo lub sa specjalnie faworyzowani ale nie zgadzam sie
            tez z Twoja nie do konca prawdziwa argumentacja! Popieram jednak kolege w
            kwestii rolnikow (szczegolnie tych jezdzacych na codzien na "taryfie" ), 20
            letnich rencistow i 40 letnich emerytow (np policjanci, wojskowi ). Likwidacja
            KRUS, zrownanie wieku emerytalnego, likwidacja wiekszosci przywilejow
            mundurowych, dokonczenie reformy sluzby zdrowia, likwidacja biurokracji (po co
            nam w ogole powiaty??? w obecnej postaci. Pozwolenia na budowe spokojnie mogly
            by byc wydawane w gminach a nie w starostwach.
            Kolejna sprawa - powodzianie! Wspolczuje ich nieszczesci ale nie potrafie
            zrozumiec dlaczego panstwo udziela dofinansowania dla ofiar powodzi. Czy jak
            Kowalskiemu spali sie dom, jak trafi w niego blyskawica czy spadnie meteoryt lub
            cokolwiek innego moze on liczyc na rowne przywileje?? Dlaczego zatem w sposob
            wybiorczy i populistyczny podejmuje sie tego typu decyzje majace wielomilionowe
            konsekwencje? Rozumiem przeznaczenie tych srodkow na odbudowe infrastruktury ale
            dawanie ich bezposrednio ludziom to nieporozumienie. OD tego sa ubezpieczalnie a
            kazdy sam powinien uwzglednic ryzyko nieszczesc losowych i sie ubezpieczyc.
            No tak ale mamy jesienia wybory potem kolejne wybory czyms trzeba kupic ludzi!
            Sprzeciwiam sie jednak temu by ich kupowac za moje pieniadze nawet gdyby to byla
            tylko przyslowiowa zlotowka! Chodzi o zasade!
    • Gość: gonzo ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hi... IP: *.spray.net.pl 12.08.10, 22:53
      chyba zacznę się modlić o to aby KNF wytrzymał i te propozycje nie zostały
      rozmiękczone

      2011 + pół roku i mielibyśmy normalne ceny nieruchomości

      a to wszystko przy okazji końca orgii kredytowej ponad stan
      • Gość: BlackCrow Re: ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 23:54
        > 2011 + pół roku i mielibyśmy normalne ceny nieruchomości

        Optymistycznie, na to potrzeba troche wiecej czasu.
    • Gość: polak ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hi... IP: *.146.210.216.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.08.10, 23:53
      popieram ograniczenia kredytów walutowych,myślę że jak ktoś chce
      budować to i tak zaciągnie kredyt złotówkowy,bezpieczeństwo wszystkich
      jest ważne.
    • kolaabb teraz mogą tylko drożeć! biegnijmy po kredycik ! 12.08.10, 23:57
      teraz mogą tylko drożeć! biegnijmy po kredycik ! na 50 lat !!!
    • Gość: kinek To dobrze - potanieją mieszkania IP: *.hotels-on-air.de 12.08.10, 23:58
      Ograniczony zostanie popyt na mieszkania i w ten sposób spadnie ich cena. Do
      tej pory kredyt mogl wziac byle kto i to windowało ceny w górę. Teraz
      mieszkania będą kupować naprawdę potrzebujący, więc ceny spadną.
      • Gość: arfer Re: To dobrze - potanieją mieszkania IP: *.nowiny.net 13.08.10, 00:02
        jasne

        spadnie 3-krotnie

        zapoznaj się ze statystykami, w jakim stopniu zakupy nieruchomości mieszkalnych są finansowane przy użyciu kredytu, a w jakim bez
        • Gość: kinek Re: To dobrze - potanieją mieszkania IP: *.hotels-on-air.de 13.08.10, 00:06
          Dam ci dobrą radę: nie wierz statystykom, których sam nie zafałszowałeś.
        • Gość: BlackCrow Re: To dobrze - potanieją mieszkania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 00:09
          Z artykulu jasno wynika:

          "Większość kredytów udzielanych jest na okres 30-35 lat."
        • lava71 Re: To dobrze - potanieją mieszkania 13.08.10, 11:08
          Statystyki jasno pokazują jakie były ceny przed kredytowym bumem i jakie w
          trakcie i po. Jak się nie znasz na matematyce i rozumieniu liczb to się nie
          wypowiadaj na ten temat.
    • czerwony.poll74 Czekaj gnido, zobaczysz regulacje po rewolucji 13.08.10, 06:20
      Jak prezesi banków wylądują w pierdlu na parę lat to będą mogli uważać się za szczęściarzy, bo gdyby zależało to ode mnie to powinni rąbać tajgę do końca życia, nauczyliby się złodzieje uczciwej pracy.
      • Gość: J-33 Re: Czekaj gnido, zobaczysz regulacje po rewolucj IP: *.146.5.32.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.08.10, 07:47
        Nowe projekty KNF-u nie tylko wpłyną na spadek ceny mieszkań, ale
        także uchronią sporą część ludzi od upadłości konsumenckiej w wyniku
        nagłych zdarzeń lub zwyczajnego przejścia na emeryturę.

        Osoba biorąca kredyt - jak każdy inwestujący w nową rzecz -zazwyczaj
        jest zdrowa i posiada pewną stabilizację zawodową, ale pewność
        takiej stabilizacji to 3 do 8 lat. Później zaczynają się choroby,
        wypadki, zwolnienia, spadek zarobków, wcześniejsza emerytura lub
        rentam pojawia się kolejne dziecko - czyli to co w chwili brania
        kredytu nikt nie brał pod uwagę. Co będzie po 25 latach przewidzieć
        może tylko jasnowidz - dochodzą rozwody, śmierć i choroby bliskich,
        kryzysy gospodarcze - zakładanie że nadal będzie się w stanie
        przeznaczyć na ratę tyle samo jest dziecinne - ale w chwili brania
        kredytu wydaje nam się że może być tylko lepiej.

        O tych którzy biorą kredyt powyżej 30 lat już nie wspominam - to jak
        kupowanie drogiego losu na loterii. Przypominam że średni okres
        spłaty dla Warszawy często przekraczał ten okres - to oznacza że
        większość biorących kredyt nie wie co ich czeka i zwyczajnie nie
        może tego przewidzieć.

        Wpływ tego na spadek cen mieszkań jest oczywisty, ale dla banków
        lepiej jest mieć 100.000 kredytów na 500.000 PLN niż 100.000 po
        300.000 PLN.
    • Gość: Jan Brawo ! 3200 pln/m2 to max IP: 194.114.144.* 13.08.10, 08:18
      Na zdrowym rynku cena metra kwadratowego nie przekracza średniej pensji.
      U nas ten stosunek to 200%-300% - i to się skończy
      prawo popytu i podaży działa zawsze i wszędzie
      • Gość: 12345 Re: Brawo ! 3200 pln/m2 to max IP: *.rzeszow.mm.pl 13.08.10, 10:17
        marzenia !!!!
        • lava71 Re: Brawo ! 3200 pln/m2 to max 13.08.10, 11:04
          Patrząc na średnią zarobków to rzeczywiście marzenie ... w wielu miejscach
          powinno spaść do 2kzł/mkw.
      • Gość: ZiomisławPaliblant Re: Brawo ! 3200 pln/m2 to max IP: *.e-wro.net.pl 13.08.10, 19:40
        Idioto nieszczęśliwy, tak nigdy nie będzie.

        W tym kraju mieszkanie jest czymś w rodzaju fetysza, wartego dowolne pieniądze.
        Jak bank da 1 milion, to ludzie wezmą :)
        Dlatego nie ma co liczyć na spadki - zacznij się z tym oswajać tak jak ja, a będzie ci lżej.
    • Gość: Bob znowu ten lobbysta IP: *.ghnet.pl 13.08.10, 08:23
      kurfa, rzygam gdy go widzę
      i na gazetę też, biznesowe prostyt.
    • lava71 Się popłakałem ... 13.08.10, 11:00
      A komu z Polaków zależy na kosmicznych cenach nieruchomości w ich własnym kraju?
      Kretyni z Banków, firm deweloperskich i mediów niech się palną w te swoje głupie
      baniaki.
    • Gość: jeff negatywny Carry-trade ! IP: 194.114.144.* 13.08.10, 11:13
      dlaczego ludzikom zabrania się odwróconego carry-trade ???
      Bo to nie inwestorzy i nie potrafią zarządzać ryzykiem walutowym dlatego nie
      powinni bawić się zapałkami bo wiadomo można się poparzyć !
      ciekawi mnie tylko ilość transakcji na rynku po wprowadzeniu tych zmian -
      prognozuje spadek i to duży :)
    • Gość: kamilsok ZBP ostrzega przed załamaniem rynku kredytów hi... IP: 87.204.87.* 19.08.10, 13:55
      Pomijając wszystkie słowa które tu padły, zadajmy sobie jedno proste pytanie..
      czy, gdyby przęcietnemu obywatleowi Niemiec, czy Francji kazano płacić za metr
      mieszkania z rynku wtórnego na obrzeżach miasta dwukrotność jego pensji,
      sądzicie, że byłby jakiś popyt na te mieszkania. Świadomy konsument "wypiąłby
      się" na takie ceny i pokazał palec komu trzeba. A "głupi" Polaczek płaci,
      zastawia dom, oszczędza na jedzeniu, rozrywkach, zdrowiu, angażuje rodziców
      albo i nawet dziadków, byle by tylko mieć swoje upragnione 50 metrów, w
      których ledwo się pomieści z rodziną. Niestety u nas jak przed wiekami,
      zamiast zimnej kalkulacji, panuje zasada "szabelka i hola na wroga". Zasady
      rynku są proste.. dana rzecz warta jest tyle, ile jesteś w stanie za nią
      zapłacić. A przecietna polska rodzina nie jest w stanie płacić 7/8 tys PLN za
      metr mieszkania i jeszcze żyć godziwie.

      Niestety ciężko będzie to zmienić, ponieważ wciąż dominuje w nas chęć
      posiadania, która przewyższa ową zimna kalkulację. Gdyby ta kalkulacja była,
      nie potrzebne byłyby żadne rekomendacje rządowe. Inna sprawa, że rząd zamiast
      chronić konsumentów/obywateli przed zakusami róznych instytucji, dba o
      interesy tych instytucji kosztem obywateli. Ale państwo nie jest tu winne o
      tyle, co my sami.. ponieważ się na to ZGADZAMY. Pozwoliliśmy sobie wmówić, że
      musimy płacić więcej za coś, czego realna wartość jest niska. Przykald
      mieszkań jest tu bardzo znaczący poniewać koszt wybudowania metra wzrósł w na
      przestrzeni 5 lat o około 1000 PLN, a o ile wzrosła niesiona hurra-optymizmem
      konsumenckim marża dewelopera? Prawie 400%.

      Tak samo jak pozwalamy sobie wmawiać, że ubezpieczenie samochodu musi być
      droższe, ponieważ tyle kosztuje ono np. w Austrii. Tyle, że w Austrii
      przecietny obywatel zarabia 4x więcej, niż w Polsce. Na to już jakoś ten sam
      ubezpieczyciel nie zwróci uwagi podnosząc pensje swoim pracownikom o 150 zł
      brutto.

      Skoro rząd nie chce/nie może nas chronić, sami musimy na siebie uważać. Nie
      pozwólmy się wykorzystywać ani wciskać sobie przysłowiowego "kitu", że tak
      musi/ma być. Nic nie musi.. jeszcze raz.. dana rzecz/usługa warta jest tyle,
      ile ktoś jest w stanie za nią zapłacić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka