micurka
16.09.05, 20:02
Nasza sytuacja jest nieco skomplikowana.
Złożyliśmy wniosek o kredyt hipoteczny w połowie sierpnia br. (Muiltibank
został nam polecony przez developera).Oboje mamy stałą pracę, wysokie dochody,
zostaliśmy więc zaliczeni do klientów VIP-owskich ( w Multibanku to się nazywa
Aquqrius).
Wszystko z pozoru było proste i piękne, do momentu, kiedy analityk banku
zaczął kwestionowac dokumenty developera. A to brakowało oświadczenia, a to
nie było właściwej osoby do podpisu, a to mieliśmy tworzyć nowy aneks do umowy
o ubezpieczenie kredytu od niskiego wkładu własnego. Na początku nas to nie
denerwowało - myśleliśmy, że robimy to w imię procedur i formalności.
Stopniowo jednak zaczęliśmy się unosić, bo czuliśmy się po prostu
niedoinformowani: bank obiecywał, że np. za dwa dni wszystko będzie
załatwione, po czym dwa dni mijały - i nikt nawet nie fatygował się, żeby
zadzwonić. Apogeum wściekłości dopadło nas teraz: wczoraj pani z banku
zadzwonila i powiedziała, że (upraszczając) mamy napisać podanie do developera
o przesunięcie terminu wpłaty (bo bank ciągle nie uruchomił kredytu - jak
twierdził z winy developera).Zapytaliśmy więc panią, jaką datę mamy wskazać
jako właściwą w owym podaniu (chociaż wszystko się w nas przewracało, bo skoro
bank i współpracujący developer nie mogą się dogadać, a my spełniliśmy
wszystkie wymogi formalne) i pani odpowiedziała, że do 30 września wszystko na
pewno będzie ok. Tak też zrobiliśmy, po czym oddzwonił do nas developer i
powiedział, że kontaktował się z Multibankiem i tam mu odpowiedziano (ta sama
pani), że NA PEWNO NIE URUCHOMIĄ TEGO KREDYTU W TYM MIESIĄCU!!
Developer nam doradził zmianę banku.
A żeby było śmieszniej, pobrano nam już z konta opłatę za ubezpieczenie
kredytu, chociaż formalnie kredyt jeszcze nie istnieje!!!!!! I powiedziano, że
nie zwróca nam kasy za weksle. Ostrzegamy więc.