Gość: Maciek
IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl
19.09.02, 22:15
JAK NIE ZOSTAŁEM AGENTEM UBEZPIECZENIOWYM
Zamieszczam tutaj list otwarty ku przestrodze innych bezrobotnych,
którzy zdesperowani wielomiesięcznym brakiem pracy, godzą się na wszystko,
aby znaleźć jakiekolwiek zatrudnienie. Byłem przez dwa miesiące bezrobotnym
po likwidacji mojego wcześniejszego zakładu pracy, kiedy przeczytałem
ogłoszenie Amplico Life AIG S.A., iż poszukuje agentów ubezpieczeniowych.
Firma jest znana na rynku, kojarzyła mi się z ciekawymi reklamami.
Zasięgnąłem opinii u znajomych, którzy potwierdzili, że korporacja posiada
ogromny majątek i przynosi bardzo duże zyski. Wszystko to wzbudziło moje
zaufanie. Jednak już podczas szkolenia zaczęły pojawiać się wątpliwości. W
ogóle nie powiedziano nam o istnieniu Rzecznika Praw Ubezpieczonych ani o
nadzorze sprawowanym przez UKNUiFE nad działalnością ubezpieczeniową. W
trakcie zajęć praktycznych uczono nas, w jaki sposób skłonić klienta, aby
podpisał wniosek ubezpieczeniowy. Odniosłem wrażenie, że uczestnicy szkolenia
są motywowani poprzez oddziaływanie na podświadomość. Po kilkanaście razy
dziennie słyszeliśmy, iż firma jest najlepsza, najefektywniejsza, ma
najlepsze produkty na rynku, posiada najlepsze Ogólne Warunki Umów, zaś w
firmie pracują najlepsi specjaliści. Wielokrotnie powtarzano nam, iż dla
swoich klientów firma wypracowuje największe zyski na rynku, znacznie wyższe
niż dochody z obligacji skarbowych lub z uczestnictwa w funduszach
inwestycyjnych. Kilkakrotnie sugerowano nam, iż wśród klientów Amplico Life
są nawet członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Tak nakręceni rozpoczęliśmy
pracę. I wtedy przyszło otrzeźwienie. Okazało się, iż średni okres współpracy
agenta z korporacją wynosi trzy miesiące. Szkolenia dla agentów
przeprowadzane są co miesiąc - przepływ osób przychodzących i odchodzących
jest ogromny. Liczba agentów współpracujących z towarzystwem ubezpieczeniowym
oraz otwartym funduszem emerytalnym jest bardzo duża. Wszyscy oni nawzajem ze
sobą konkurują, gdyż bazują na tych samych źródłach zdobywania informacji o
klientach. Przeciętny miesięczny dochód nowego agenta (czyli takiego, który
nie dostaje prowizji od starych polis) po uiszczeniu składki na ZUS
nieznacznie tylko przewyższa zasiłek dla bezrobotnych, a pracuje się
intensywnie po 10-12 godzin na dobę i nie ma się fizycznie możliwości
aktywnego poszukiwania innej pracy.
Przez pierwsze trzy tygodnie pracy przeżywałem szok związany z
reakcjami ludzi, do których dzwoniłem z propozycją ubezpieczenia albo z
propozycją wykonania bezpłatnej usługi finansowej, polegającej na analizie
dochodów i wydatków. Wielu z nich już w chwili, gdy wymieniałem nazwę firmy
rzucało słuchawką. Wielu wprost krzyczało do słuchawki, że agenci
ubezpieczeniowi Amplico Life to nachalni oszuści i że nie dadzą się ponownie
naciągnąć, wielu żądało przesłania Ogólnych Warunków Umów, zanim zdecydują
się na dłuższą rozmowę lub spotkanie. Po konsultacjach z moim Managerem
zmieniłem strategię. Najpierw uzyskiwałem zgodę na rozmowę lub spotkanie, a
dopiero po pewnym czasie ujawniałem nazwę firmy. Ale, mimo, że udawało mi się
początkowo zdobyć zaufanie klientów, wielu z nich po prezentacji i wyliczeniu
składki odmawiało kupna polisy, twierdząc, że amerykańskie korporacje
robią "przekręty finansowe", że źle zarządzają funduszami, że nie dbają o
klientów, że "sprzedają byle co, byle jak i byle szybko". Od niektórych
klientów dowiadywałem się tego, czego nie powiedziano nam na szkoleniu:
rzeczywiste zyski wypracowywane przez Amplico Life dla klientów były znacznie
niższe niż te podawane przez firmę, korzyści podatkowe w tzw. "polisach
lokacyjnych" są kwestionowane przez urzędy skarbowe, Ogólne Warunki Umów w
różnych miejscach wprost lub pośrednio wykluczają odpowiedzialność
towarzystwa ubezpieczeniowego w przypadku śmierci lub trwałego inwalidztwa
klienta, zaś firma stosuje różnego rodzaju utrudnienia prawno-administracyjne
przy wypłatach z polis. Po dwóch miesiącach ciężkiej pracy, dokształcania
się, spotkań i rozmów z klientami wróciłem do punktu wyjścia: znów jestem
bezrobotnym. W międzyczasie dowiedziałem się, że Amplico Life, w którym
sprzedaż ostatnio bardzo spadła, znalazła rewelacyjną receptę na swoje
kłopoty - amerykański system marketingu sieciowego, wykorzystywany przez
AmWay, Avon, Oriflame do sprzedaży kosmetyków wśród znajomych i przyjaciół
oraz do rekrutacji nowych akwizytorów, którymi zastępuje się tych już
zużytych. Nie chcę w tym więcej uczestniczyć. Jestem o dwa miesiące starszy,
ale czuję się tak, jakby przybyło mi kilkanaście miesięcy.