Dodaj do ulubionych

mBank - karta za podpis

24.12.05, 02:03
Rozważam skorzystanie z tej promocji.

Czy oferta zawiera jakieś niemiłe niespodzianki? Rozumiem ją tak, że nie
zapłacę ani za wydanie karty, ani za jej używanie przez pierwszy rok, że
umowę z bankiem podpisuję na rok właśnie. Zatem, jeśli z karty po roku
zrezygnuję, mam szansę nie zapłacić bankowi ani grosza prowizji (zakładając
oczywiście spłacanie zadłużenia w grace period).

Pytanie nieco z innej beczki - czy posiadanie karty kredytowej ma wpływ na
ocenę zdolności kredytowej (planuję kredyt hipoteczny). Dodam, że limit na
karcie byłby raczej symboliczny (poniżej 3k PLN).
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: mBank - karta za podpis 24.12.05, 08:37
      To nie ma wpływu.
      m
      • grail Re: mBank - karta za podpis 01.01.06, 17:21
        Karta jak najbardziej ma wpływ na zdolność kredytową.
    • marcinosss Re: mBank - karta za podpis 30.12.05, 22:04
      karta jest wazna 3 lata, ale z tego co mi wiadomo mozna spokojnie wypowiedziec
      umowe po roku

      a co do zdolnosci kredytowej to do konca nie jestem pewien czy to nie ma
      znaczenia, bo jak ja skladalem wniosek to mnie dokladnie przepytali na
      okolicznosc kart i wysokosc limitow

      pozdrawiam
    • link2 mBank - najgorszy bank w kraju ?! 03.01.06, 12:06
      Posiadam konta w 5 różnych bankach umożliwiających „stały” dostęp przez
      internet. W moim prywatnym rankingu na NAJGORSZY bank w kraju zdecydowanie
      prowadzi mBank.
      Już na samym początku „współpracy” pojawiły się problemy... Wysłałem podpisaną
      umowę o otwarcie rachunku firmowego(2 egz) wydrukowaną (wg. jednoznacznej
      instrukcji) ze strony banku. Za kilka dni (również poleconym) wysłałem kopie
      wszystkich wymaganych załączników (ksero dowodu, NIP, Regon itp.) i... od ponad
      2 lat mam „martwy” rachunek, bo jakaś „panienka” zapomniała wysłać listę kodów
      jednorazowych, wymaganych do aktywacji rachunku i przeprowadzania transakcji on-
      line. Odebrałem po kilkunastu dniach telefon z informacją, że brakuje im...
      umowy (którą odesłano mi już z podpisem pełnomocnika banku:). Bałaganu na tym
      nie koniec...
      „Zachęcony” takim poziomem „bezpieczeństwa” przechowywanych danych postanowiłem
      zrezygnować z usług tego banku. Udałem się w tym celu do centrali w Łodzi i
      odszukałem (z trudem) kierownika działu obsługi klienta. Pan jednak już nie był
      zainteresowany pracą tego popołudnia, bo właśnie wychodził w towarzystwie
      jakiejś (całkiem zgrabnej:), dość skąpo odzianej niewiasty. Obiecał jednak, że
      sprawą zajmie się po powrocie. Obietnicy (chyba) dotrzymał – zadzwonił z
      informacją, że w celu zamknięcia rachunku muszę wypełnić koleny „papier” i
      dostarczyć go do centrali :) Po przemyśleniu sprawy stwierdziłem, że nie będę
      kolejny raz marnował czasu i papieru – do dziś czekam, jak rachunek zostanie
      zlikwidowany przez bank z powodu braku jakichkolwiek operacji. Sprawa jest dla
      mnie dodatkowo „niewygodna”, bo numer „martwego” rachunku musiałem podać w
      zgłoszeniu do Urzędu Skarbowego oraz ZUSu i tam należy zgłosić również
      zamknięcie rachunku. Na szczęście nie zrobiłem nigdy żadnej wpłaty, więc bank
      nie ma z czego pobierać haraczu za prowadzenie tego rachunku – ale to już ich
      problem... Nadal czekam – jeśli dostanę jakieś wezwanie do zapłaty, natychmiast
      kieruję sprawę do Prokuratury, podając w uzasadnieniu zgłoszenia usiłowanie
      wyłudzenia opłat za niewykonaną usługę.

      To tyle o prowadzeniu konta firmowego w mBanku – teraz konto prywatne :)

      Otwarcie nowego rachunku przebiegło nadzwyczaj sprawnie. Przesłałem dokumenty,
      otrzymałem listę haseł i inne dane dostępowe po kolejnej weryfikacji
      telefonicznej – nie było się do czego przyczepić. Do czasu wszystko wyglądało
      normalnie. Przelewy dochodziły i mogłem płacić za swoje zakupy z Allegro. Nagle
      kilka osób mających rachunek w tym samym banku, zgłosiło mi, że usiłując zrobić
      przelew na moje konto, otrzymują komunikat o jakimś błędzie (blokadzie lub
      braku aktywacji mojego rachunku). Z mojej strony wszystko wyglądało nadal
      normalnie – przelewy „wychodziły”... Zadałem jednak oficjalne pytanie o blokadę
      i czy bank ma zwyczaj informować swoich klientów o takich działaniach... i...
      cisza !
      Skoro tak – postanowiłem (na wszelki wypadek) przeleać własne środki do innego
      banku. Deklarację przelewu wykonywałem w nocy i pomyłkowo podałem zły numer
      rachunku. System on-line umożliwia jednak teoretycznie anulowanie zlecenia
      zanim zostanie ono zaksięgowane. Kolejna sesja była dopiero rano, więc
      spokojnie rozpoczynam procedurę... niecałe 10 minut po zleceniu nie mogłem
      jednak nic zrobić – widziałem tylko komunikat o błędzie (blokada rachunku)...
      Dzwonię więc do całodobowego BOK i dowiaduję się jedynie, że moja reklamacja
      została zarejestrowana, ale przelewu nie da się anulować, bo konto zostało
      zablokowane przez inny dział. Dalsza rozmowa nie miała sensu. Za kilka dni
      wysłałem kolejne zgłoszenie on-line, zadając 3 konkretne pytania :

      Temat: [mBank] Rachunki: R84406529
      1. Kiedy "łaskawie" uzyskam odpowiedź na moją reklamację nr. R84406529 !?
      2. Kiedy "firma" odda mi przelew którego nie mogłem anulować z powodu
      nisłusznej blokady konta !?
      3. Dlaczego w serwisie nie ma dostępnego wniosku on-line o zamknięcie rachunku -
      mam dość tego złodziejstwa i braku kompetencji !?

      Oto 2 fragmenty odpowiedzi:
      „Uprzejmie informuje, iz regulaminowy termin rozpatrywania reklamacji w mBanku
      wynosi 30 lub 90 dni (90 dla reklamacji transakcji kartowych). Odpowiedz na
      reklamacje otrzyma Pan w tym wlasnie terminie.”... „Nie moge odpowiedziec na
      pytanie oznaczone nr 2 w Panskiej wiadomosci e-mail, poniewaz nie sprecyzowal
      Pan problemu.”

      No proszę ! Prowizja za przelew została pobrana automatycznie, a na odpowiedź
      będę czekał... i czekał... i czekał... i chyba się nigdy nie doczekam, bo
      jaśniej już problemu nie da się sprecyzować !
      No chyba, że bardziej zrozumiały będzie język z filmu „Psy” : Co Ty kur...
      wiesz o... bankowości !

      Do dziś nie mam innej odpowiedzi i tym samym chyba muszę zapomnieć o zwrocie
      ukradzionej mi kwoty na jaką był zrealizowany (mimo zgłaszanego telefonicznie
      sprzeciwu) nieszczęsny przelew. Rachunku nie likwiduję, przekonany, że po jego
      zamknięciu nigdy już nie odzyskam tej kwoty...

      Reasumując:
      Jeśli ktokolwiek ma za dużo zbędnej gotówki i koniecznie chce ją ... stracić,
      proponuję :

      A. założenie dowolnego konta w mBanku, lub

      B. przekazanie darowizny na moje konto (oby nie w mBanku;)

      Efekt będzie podobny = brak prawa do reklamacji i rozsądnej odpowiedzi na
      monity ;)

      Życzę wyłącznie trafionych lokat i kokosowych interesów w Nowym Roku

      Darek

      PS
      Wszystkim ew. zainteresowanym darowizną podam numery kont:
      ING, Inteligo, Multibanku, Nordea... wszędzie poza mBankiem(!)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka