Dodaj do ulubionych

i oto prawda o dozyciówce

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:46
Witam.
Natknęłam się na te historię i jestem po prostu w szoku. Wierze w kazde słowo
Pana, ktory opisał swoje perypetie związane z ta polisa.Dowiedziałam sie na co
i jak ida moje składki,tego sie nie dowiemy od agentów. Moja agentka zawsze
gdy zadaję jakieś pytania dotyczace ubezpieczenia, mówi płacić, nie przerywac,
bo szkoda itd. Bla,bla...Po lekturze tej historii, jestem coraz bardziej
zdecydowana wycofac moją forsę z polisy.Opłacam jak pisałam 10lat. Po czytaniu
róznych opini na temat polis na zycie i dozycie, dostanę tyle emerytury (
oczywiscie gdy dozyję) ile wyliczył autor linka. Moje watpliwosci opisywałam w
watku założonym przez Ural100.

oto ta historia:
www.pesk.org.pl/okiem2.html#cu
Obserwuj wątek
    • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 14.03.06, 11:41
      Jak to możliwe? żadnego komentarza na ten temat?
      Zadnych uwag, ani krytycznych? niedowierzających?
      Wychodzi na to, ze facet opisał prawdę, a mnie "wzruszyła jego historia"
      Agenci oczywiście będą zaprzeczać.
      Ela-queenie
      • Gość: z Re: i oto prawda o dozyciówce IP: *.chello.pl 14.03.06, 12:28
        Myślałem że AL to szczyt naciągactwa, ale widzę, że są znacznie lepsi
        naciągacze na rynku.

        Facet pisze trochę chaotycznie, ale jeśli:
        - agenci CU przedstawiają klientom przeszłe symulacje sprzed lat (z lat
        wysokich stóp procentowych i wysokiej inflacji) z niewiarygodną stopą zysku 10-
        15% rocznie
        - indeksacja jest robiona w bandycki sposób powodujący geometryczny wzrost
        składki do absurdalnych rozmiarów
        - odmowa indeksacji skutkuje i tak kosztami, bo towarzystwo arbitralnie ustala
        sobie składkę minimalną, a jeśli składka klienta staje się od niej niższa, to
        po prostu potrąca sobie koszty z wartości polisy (powodując spadek jej i tak
        niskiej wartości)
        - CU może odmówić pełnienia roli wypłacającego emeryturę po zakończeniu polisy
        - NNW stanowi nieodzowną część dożyciówki i nie da się z niego zrezygnować
        - opcje dodatkowe są dodatkowe w sensie możliwości ich wyboru z palety
        dostępnych, a nie w sensie ich wyboru bądź nie
        - przy zakupie jednostek unit-link pobiera się niespotykane opłaty za "koszty
        ich przekazania na konto ubezpieczonego"
        - towarzystwo odpowiada w urzędowym piśmie andronem , że "nie jest możliwe
        skontrolowanie poprawności wyliczenia wartości polisy, bo Towarzystwo nie
        archiwizuje danych dotyczących wartości poszczególnych polis" (??? ale chyba
        archiwizuje swoje stopy zysku, cóż prostszego jak wyliczyć wstecznie na ich
        podstawie wartość polisy?)
        JEŚLI TO WSZYSTKO JEST PRAWDĄ, no to cóż, strzelić sobie w łeb to jedyne
        wyjście dla posiadacza dożyciówki w CU.

        W zasadzie co by taki człek nie zrobił, to i tak zostanie wydymany - nie może
        zrezygnować z kosztownych umów dodatkowych, indeksacja powoduje rujnację
        portfela a zrezygnować z niej też nie można bo wtedy jeszcze gorzej oszwabią,
        CU rżnie na prowizjach i opłatach gdzie się da i jak się da, a na koniec
        zastrzega sobie jeszcze, że wcale nie musi się zgodzić na wypłatę świadczenia
        emerytalnego (tzn. da grosze z wygasłej polisy do łapy i rób sobie z nimi co
        chcesz).

        Oczywiście, główny problem autora nie jest odkrywczy, bo w każdym TU po 2
        latach posiadania dożyciówki przy jej wykupie otrzymałby nic albo marne grosze,
        jednak ujawniony przy okazji mechanizm dojenia klienta robi wrażenie.
        Oczywiście, wrażenie jak najgorsze.

        Jak najdalej od polis dożyciowych - to zdanie powtarzam wszystkim jak mantrę.
        • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 14.03.06, 19:22
          Myślę, że ta historia może dotyczyć i pewnie dotyczy kazdego TU. Wystarczy
          zmienic tylko literki Z CU na AL, PZU itd. Agenci mają prowizje z jeleni, i będa
          cuda nie widy opowiadać. Teraz już wiem, dlaczego gdy zadawałam jakies pytanie
          dot. polisy, wybiegające w przyszłość,agentka miała rozbiegane oczy, albo
          zapuszczała je w nieskończoność.
          Liczy się nie nasz zysk, ale ich. I tak jak Z pisałeś najpierw marmury w ich
          pałacach. Zastanawiam się coraz częscie, i myślę jednak o wycofaniu polisy,
          zakupie jakiegos taniego ubezp. na życie, resztę kasy z wykupu dobrze
          zainwestować, nara jeszcze nie wiem gdzie.
          Z pisałeś, że już długo opłacasz. Czyżby wartośc wykupu nie była jeszcze
          zadawalająca? dalej opłacasz i klniesz? Jak większość pewnie.
          • Gość: z Re: i oto prawda o dozyciówce IP: *.aster.pl 15.03.06, 00:06
            Dzięki że korzystasz z wyszukiwarki, bądź śledzisz tematycznie posty. To
            niestety wciąż rzadkie;(((

            Tak jak pisałem, pomimo, że wkroczyłem w 13 rok opłacania polis AL, ich wartość
            wykupu jest wciąż... hmmm jak to nazwać?... powiedzmy nader oględnie,
            że "niezadowalająca". W najstarszych polisach mogę liczyć na zwrot wpłaconych
            składek (a gdzie zyski? gdzie choćby rekompensata inflacji z lat 90-tych?),
            natomiast w tych nowszych z lat 1996-97 jestem po prostu do tyłu. Wyjaśniam, że
            swego czasu byłem takim skończonym idiotą, że wykupiłem kilka polis dożyciowych.

            Mam też "cudowną" umowę dodatkową "Kapitał na przyszłość" (teraz nazywa się
            zdaje się "superkapitał" ale to jest to samo), gdzie koszty obsługi są tak
            wielkie, że aby nie dokładać do interesu powinno się im powierzyć co najmniej
            kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przy minimalnych składkach, na które namówił
            mnie kiedyś agent, właściwie całość tych składek idzie na prowizje towarzystwa.
            Zgrzytając zębami z wściekłości musiałem więc "dopakować" tę wspaniałą umowę
            kolejnym niemałym szmalem i jeszcze znieść bandycką prowizję przy zakupie
            jednostek.

            Opłacam to wszystko i klnę, tak jest w istocie. Jedyne co mogę radzić innym, to
            zrezygnowanie z kosztownych umów dodatkowych typu NNW, gwarancja opłacania
            składek, ubezpieczenie na wypadek groźnej choroby itp.itd. Jako dodatek do
            dożyciówki umowy te w znakomitej większości nadają się wyłącznie do podtarcia
            tyłka. Lepiej wykupić je osobno w innym towarzystwie jako samoistny produkt,
            będą i tańsze i lepsze, a na naszej dożyciówce opłacać wyłącznie indeksowaną
            składkę podstawową. No i modlić się o najszybszy koniec tej gehenny. Po
            wytrwaniu do końca trwania polisy czeka nagroda - kwota ubezpieczenia i śladowy
            zysk.

            PS. Na funduszach w ramach IKE mbanku zarobiłem PRZEZ PÓŁTORA ROKU ponad 30% .
            Na dożyciówkach PRZEZ 12 LAT (!) mam wciąż stratę. Gdy sobie pomyślę, że
            zamiast w polisy mogłem ładować pieniądze w dowolny fundusz, a zysk byłby i tak
            nieporównywalny, to dostaję cholery.
            • cimoszenka Re: i oto prawda o dozyciówce 15.03.06, 06:52
              Jednak musisz przyznać, że wiedza szczególnie ta nabyta na własnych błędach
              bardzo drogo kosztuje. Jednak nigdy nie jest za późno i zawsze możesz zrobić to
              co powinieneś zrobić 12 lat temu. Z jedną poprawką. Samodzielnie inwestuj w
              rynek kapitałowy a jak będziesz potrzebował informacji to chętnie Tobie udzielę.
              Pozdrawiam.
              ps. Od zawsze byłem przeciwnikiem polis ubezpieczeniowych na życie...w zamian
              inwestowałem w akcje z dodatkiem spisanego testamentu. Moja spadkobierczyny w
              razie czego będzie czekać na pieniądza 3 dni.
              • jap_1 Re: i oto prawda o dozyciówce 16.03.06, 08:31
                cimoszenka napisał:
                > ps. Od zawsze byłem przeciwnikiem polis ubezpieczeniowych na życie...w zamian
                > inwestowałem w akcje z dodatkiem spisanego testamentu. Moja spadkobierczyny w
                > razie czego będzie czekać na pieniądza 3 dni.
                Słusznie, ale jesteś pewien, że 3 dni? Testament to dokument dla sądu. Dopiero
                prawomocne postanowienie sądu + opłacenie podatku spatkowego może uwolnić
                pieniądze. Zostaw trochę kasy na koszta sądowe i podatek.
                • arfer Re: i oto prawda o dozyciówce 17.03.06, 12:29
                  Dokładnie, jeśli np. spadkobiercą wyznaczonym w testamencie jest Twoje dziecko,
                  to zanim będzie wyrok o dziale spadku, zanim sąd ustanowi prawnego opiekuna dla
                  dziecka, kilka miesięcy jak nic...

                  Inna sprawa - kompletnie nie rozumiesz, co to jest ubezpieczenie.. Jest m.in.
                  po to, by za śmieszne pieniądze zachować całą tę forse w "akcjach" i dodatkowo
                  by dziecko miało środki na życie w normalnej wysokości.

                  Jesli masz małe dziecko i np. "inwestujesz" po 1000 zł / m-c w akcje, to
                  niemiło Cię rozczaruję, ale jest to gó..ana alternatywa dla polisy
                  ubezpieczeniowej, ponieważ jeśli Cię szlag trafi po pół roku, to dziecko może i
                  przez krótki czas będzie zabezpieczone ale co później ?

                  Nie masz chyba pojęcia, ile trzeba kasy, aby zabezpieczyć utratę dochodu
                  miesięcznego na poziomie np. 1000 zł przez 20 lat..
                  • jap_1 Re: i oto prawda o dozyciówce 17.03.06, 21:09
                    Arfer, masz świętą rację, co do ubezpieczenia. Ja nie neguję potrzeby
                    ubezpieczeń. Mnie chodziło o co innego. To była prowokacja. Chciałem sprowokować
                    KONIECZNOŚĆ inwestowania. Żeby gromadzenie kapitału miało priorytet.
                    Gromadzenie, czyli działanie długoletnie, nawet przez kolejne pokolenia.
                    Na początku jest mało, ale to się musi uzbierać - procent składany swoje robi.
                    Dlaczego do cholery mamy być dziadami bez rezerwy finansowej i podpierać się
                    tylko ubezpieczeniami. Kogo zapytać, ma tylko małe oszczędności, a jak już
                    zainteresuje się np. funduszami, to pyta, czy po dwóch latach może wycofać!
                    Popatrz na to forum - tu pełno takich pytań. Perspektywa kilku lat! A co w
                    przyszłości, co w przypadkach losowych??? Ręce opadają.
                    A myślisz, że ubezpieczenia rekompensują straty. Nie chcę mówić ile mi PZU
                    zapłaciło za dom, który się spalił, bo byś skonał ze śmiechu. To, że było to za
                    "komuny" niewiele zmienia.
                    • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 17.03.06, 21:58
                      jap_1 napisał:
                      ...Kogo zapytać, ma tylko małe oszczędności, a jak już
                      > zainteresuje się np. funduszami, to pyta, czy po dwóch latach może wycofać!


                      Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?
                      Bo ludzie poprostu nie mają pieniędzy na oszczędzanie! Większośc żyje od wypłaty
                      do wypłaty, niektorzy w międzyczasie nawet muszą pozyczac, bo nie wyrabiają
                      finansowo. Dziś-jutro jest niepewne. Praca jest, ale moze sie okazać, że jutro
                      nie pracujemy.
                      • jap_1 Re: i oto prawda o dozyciówce 18.03.06, 08:56
                        queenie napisała:

                        > Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?
                        > Bo ludzie poprostu nie mają pieniędzy na oszczędzanie!
                        > Większośc żyje od wypłaty
                        > do wypłaty, niektorzy w międzyczasie nawet muszą pozyczac, bo nie wyrabiają
                        > finansowo. Dziś-jutro jest niepewne. Praca jest, ale moze sie okazać, że jutro
                        > nie pracujemy.

                        Myślisz, że ja się wczoraj urodziłem? Sam byłem ostatnio bez pracy, a teraz
                        zarabiam mało na umowę-zlecenie. Dlatego doceniam potrzebę posiadania rezerwy.
                        Dlatego tak reaguję, gdy ktoś marnuje szansę. Znam człowieka, który będąc bez
                        pracy również jakieś grosze wpłaca na fundusze. Bo kiedyś mu mogą być potrzebne.
                        Trzeba w końcu, może krok po kroku, wyrwać się z tego kręgu "biedny bo biedny".
                        Stanisław Tym wymyślił kiedyś definicję polskiego "biznesmena": Dziad z dziada
                        pradziada. Tak ma być?
                        Lepiej wpłacić mniej, i trzymać, niż większe kwoty wpłacać i wycofywać po
                        dwóch latach, bo znowu trzeba zaczynać od zera!
                        A z drugiej strony po co np. studentowi "dożyciówka" z całą jej działalnością
                        ochronną. Dzieci na utrzymaniu nie ma, tak na dobrą sprawę nie ma kogo uposażyć.
                        Duża część jego pieniędzy idzie na ochronę, a nie na inwestycje. I myśli, bo mu
                        tak agent powiedział, że będzie bogaty za ileś tam lat. A potem się dziwi i klnie.
                        • arfer Re: i oto prawda o dozyciówce 18.03.06, 13:53
                          Piszesz bardzo rozsądnie. Niestety, w przypadku większości Polaków "nie
                          mam", "nie stać mnie" itd. oznacza ni mniej, ni więcej tyle, że w pierwszej
                          kolejności przed polisą ochronną za choćby 50 zł albo 100 zł oszczędzania na
                          emeryturę jest takaż właśnie sumka na Cyfrę+, 200-300 na fajeczki, piwko kilka
                          razy w tygodniu itd.

                          A później jest płacz i zgrzytanie zębami..
                          • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 18.03.06, 20:47
                            Macie panowie rację. Ale nie każdy mysli tak racjonalnie i przyszłościowo.
                            Kiedyś gdy zakładałam polisę, myślałam, że myślę przyszłościowo, ze pieniądze
                            pochodzące ze składek, zabezpieczą mi stare latka. Lecz rzeczywistość okazała
                            sie zupełnie inna niż oczekiwałam. Polisa to porazka. Wpłacając kolejne skladki,
                            byłam jak najbardziej spokojna, wszakże była ochrona zycia no i kapitał na
                            polisie powinien być coraz większy. Do momentu, kiedy to w grudniu dostałam info
                            z suma wykupu. Ten zgromadzony kapitał, nie liczac moich składek to nieco ponad
                            1000zł! Przez 11lat, az taka kwota mnie uszcześliwiają. Teraz wiem, że od
                            większych zysków nie jest polisa, ale lokata, jakaś inwestycja. Ale ubezpieczyć
                            życie trzeba. Teraz to rozgraniczę:)Ale przyznam się ze nie wiem, jak ulokuję
                            mój "wykup". Nigdy nie interesowałam się tym. Kiedyś zanosiło się po prostu
                            pieniądze do banku, lokata terminowa i basta. Rosło sobie. Teraz czytam,że to
                            nie najlepszy pomysł i słusznie. Lecz na obligacjach, akcjach się nie znam.Akcje
                            już na wstępie chyba u mnie odpadają, za bardzo stresujące chyba będą.Może
                            zainteresować sie złozeniem pieniedzy w SKOKU-u? Czy tam będa bezpieczne? Ma
                            ktoś jakieś pozytywne lub negatywne doświadczenia? Kurczę, zupełnie nie wiem
                            gdzie je ulokuje gdy już będę miała taaaką kasę? Obym nie zwariowała z nadmiaru
                            "szczęścia",hehe:)
                            • Gość: z Re: SKOK IP: *.chello.pl 19.03.06, 00:38
                              SKOK-i czyli "spółdzielczość bankowa" są wyłączone z nadzoru bankowego! Póki
                              wszystko idzie dobrze, no to ok, ale niech tylko który wpadnie w kłopoty... One
                              sobie wzajemnie gwarantują wkłady, więc jak jeden dupnie jakimś dużym
                              bankructwem, to wszystkie inne za nim. Niby gwarantuje tam wkłady Bankowy
                              Fundusz Gwarancyjny, więc mniejsze kwoty można dać na lokatę. Ale z dużymi
                              pieniędzmi to bym się bał tam pójść.
                              • jap_1 Re: SKOK 19.03.06, 10:25
                                Gość portalu: z napisał(a):

                                > SKOK-i czyli "spółdzielczość bankowa" są wyłączone z nadzoru bankowego!
                                ...............
                                > Ale z dużymi pieniędzmi to bym się bał tam pójść.

                                Dlatego w którymś poście wspomniałem o funduszach inwestycyjnych SKOKu. W
                                przeciwieństwie do lokat, te nie wchodzą do masy upadościowej, w razie czego.
                                Dotyczy to oczywiście nie tylko SKOKu. Fundusze i lokaty rządzą się innymi prawami.
                                • arfer Re: SKOK 19.03.06, 14:12
                                  SKOKom skończą się kiedyś ulgi podatkowe, a wtedy już tak ciekawie nie będzie.
                                  Jeśli ktoś chce TFI, to ma ciekawsze oferty na rynku, jeśli chce portfel TFI to
                                  jest Aegon, a dla większych kwot jakieś indywidualne zarządzanie (w mniejszych
                                  TFI nawet od 100 tys. zł, w typowych AM od 0.5 mln).

                                  • jap_1 Re: SKOK 19.03.06, 14:58
                                    Wybór jest. Ale tak z ciekawości obserwuję TFI SKOK. Nie mają największego
                                    wzrostu, istnieją tylko chyba od lipca 2005, ale nieźle zabezpieczają się przed
                                    korektą na giełdzie. Małemu funduszowi łatwiej wycofać się z akcji przed
                                    korektą. Co będzie dalej, czas i giełda pokażą.
                                    Fakt, że SKOK obecnie to nie to, co wymarzyli sobie klienci. Ich interesy i
                                    interesy tych, którzy zarządzają ich pieniędzmi nie są zbieżne. Boję się, że
                                    będzie kolejna afera - obym się mylił. Ale FI podlega innym prawom, jeśli chodzi
                                    o bezpieczeństwo wkładu.
                                    Tak, czy inaczej - stara zasada: nie wszystko do jednego koszyka!
                                    • queenie Re: SKOK 19.03.06, 16:25
                                      Piszesz, że wybór jest, jak najbardziej to prawda, ale jak "siedzisz w tym i
                                      obserwujesz", To wiesz co co jest najlepsze. Są ludzie, którzy zaczęli się
                                      interesować tematem-gdzie ulokować pieniadze-teraz. Bo wcześniej wiedza taka nie
                                      była im potrzebna, np. ja. Z wypowiedzi na forum wywnioskowalam, ze napewno nie
                                      lokata w banku. Najpewniej będą to jakieś FI, ale nie wiem w którym banku
                                      wybrac. Myślałam o Skoku tez trochę, a moze w ING? Zresztą nie znam sie na
                                      tym,na tych różnych terminach, nazwach... musze sporo poczytać , moze tutaj ktos
                                      mi odrobinke podpowie? Napewno nie bedzie to w jednym koszyku:)Strasznie nie
                                      lubie ryzykować, więc co dla mnie będzie najlepsze? Jak żałuję, że nie mam
                                      umysłu matematycznego:(
                                      Pozdrawiam
                                      • jap_1 Re: SKOK 19.03.06, 21:11
                                        Sporo informacji jest w necie, na pewno tu ci ktoś podpowie. Mnie przychodzi do
                                        głowy portal prowadzony przez Macieja Rogalę: www.fi.com.pl/
                                        • queenie Re: SKOK 20.03.06, 19:17
                                          Dzięki za linka:)
                  • Gość: Piotrek Re: i oto prawda o dozyciówce IP: 83.238.70.* 19.03.06, 11:55
                    A są jakieś ubezpieczenia które jakby co dadzą dochód 1000zł /m-c
                    przez 20 lat?
                    Jeśli odkłada taką sumę przez kilka lat to jest to dużo lepsze
                    niż ubezpieczenie
            • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 15.03.06, 14:04
              Sledze te tematy, bo też w nich się udzielam:)
              Pisałam w watku ural100, jako Ela, teraz mam ładny nick -queenie:)
              Z współczuje Ci, ze tyle kasy poszło w cholerę, w porównaniu z Toba to moja
              wtopiona kasa, to pikuś. A płacisz tylko z tego co czytam rok więcej.Ale.. tylu
              ludzi rezygnuje, czy Ty nie zamierzasz w ogóle? Ja się przymierzam. Chciałabym
              miec tylko ochronę życia,nie wiem nara czy dobrze zrobiłabym, gdybym dokonała
              wykupu, załozyła sobie jakąs ochronę życia, i troche odkładała chociazby na
              konto w jakims banku. Tak o tym sobie mysle ostatnio, niesmiało, narazie.W TU
              nie ma podatku od naszych pieniedzy, ale też nie ma zysku prawie zadnego. i nie
              bedzie, albo z tego co czytam mikroskopijny.
              Pozdrawiam i łączmy sie w bolu:)
              • Gość: z Re: i oto prawda o dozyciówce IP: *.chello.pl 15.03.06, 16:34
                Wiesz, na szczęście to nie jest moja cała wolna kasa. Gdyby tak było, to zapewne
                część tego badziewia bym dawno zlikwidował ze stratą i pomyślał o czymś bardziej
                zyskownym. Natomiast teraz to jest tak, że za parę -nie tak znowu odległych- lat
                pierwsze polisy mi się kończą. Nie ma sensu ich likwidować po 12 latach z
                ewidentną stratą, gdy można trochę poczekać i zakończyć ten wątpliwy interes
                mikrozyskiem. Również pozdrawiam w bólu;))))

                • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 15.03.06, 22:27
                  Aaaa, jak już nieduzo latek zostało, to inna bajka.
                  Dostaniesz kasę i zaszalejesz:)
                  Ja jak pisalam, przymierzam się do wykupu. Jednak. Barakuda na swoim forum
                  zrobił wyliczenia mojego "kapitału", nie ma dobrych prognoz na przyszłość.
                  Niestety. Tego sie obawiałam. Nie ma więc co bawić sie w te klocki. Ural100
                  napewno wykupiła, tak jak się przymierzała, napewno jest szczęśliwa, ze
                  zmądrzała na czas.
                  Kupowałeś kilka polis, bynajmniej nie dla jednej osoby ( siebie) jak sie
                  domyślam? Obdarowałeś rodzinkę?..., ale wtedy w dobrej przecież wierze;)
                  Pozdrawiam
        • arfer Re: i oto prawda o dozyciówce 15.03.06, 22:33
          Polisy na życie i dożycie (dożyciówki, kapitałówki itd. jak zwał tak zwał) są
          proste jak budowa cepa.

          Mają GWARANTOWAĆ określoną w umowie przyszłą wypłatę - na wypadek ŚMIERCI albo
          DOŻYCIA.

          Suma Ubezpieczenia na wypadek śmierci = Suma Wpłaconych składek = Wypłata (SU)
          na wypadek dożycia

          Czasami mogą być także jakieś drobne dodatkowo dopisane zyski, ale malutkiej
          wysokości.

          Są umowy dodatkowe dotyczące różnych ryzyk np.dodatkowej wypłaty jeśli śmierć
          nastąpi w wyniku NNW albo jeśli klient zostanie inwalidą - podwyższają one
          koszt polisy i - logiczne - ta część nie jest (jak AC) inwestowana ani
          zwracana, jeśli nic się nie stanie.

          Taki jest kształt tych polis. Jeśli ktoś je sprzedaje jako inwestycję jest
          oszustem, jeśli je jako inwestycję kupuje, jest naiwny albo głupi.
          • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 16.03.06, 13:41
            Dzięki arfer, bardzo jasno wyświetliłeś na czym polega taka dożyciówka;)
            Kupując polisę nie miałam tej wiedzy, którą mam teraz, zawdzięczam ją takim
            ludziom jak Ty, z, jap_1. Traktowałam te polisę jako ubezpieczenie po prostu z
            wizją przyszłej emerytury.
            Kupiłam ją jako inwestycję, muszę przyznać.Tak, byłam głupia i naiwna.
            • jap_1 Re: i oto prawda o dozyciówce 16.03.06, 14:01
              queenie napisała:

              > Traktowałam te polisę jako ubezpieczenie po prostu z
              > wizją przyszłej emerytury.
              > Kupiłam ją jako inwestycję, muszę przyznać.Tak, byłam głupia i naiwna.
              Ale samokrytyka ;-))
              Ano właśnie. Jako inwestycja to nie działa, bo tylko drobna część jest
              inwestowana, reszta idzie na ochronę i zysk towarzystwa. A ochrona jest ci
              potrzebna. Masz małe dzieci, które mogą zostać bez środków do życia? Jeśli
              nawet, czy się z tego odszkodowania utrzymają. Moje zdanie jest: ochraniać tylko
              KONIECZNE, na resztę gromadzić kapitał. Wiem, że to pewne ryzyko, ale życie to
              też ryzyko.
    • arfer Re: i oto prawda o dozyciówce 15.03.06, 22:28
      1. Doradca to oszust, jak to w CU bywało i bywa, z wyjątkami.

      2. Jeśli ktoś kupuje UBEZPIECZENIE jako INWESTYCJĘ, sam powienien mieć
      pretensje do siebie.

      3. Jeśli już kupuje je jako inwestycję (czyli godzi się lub nie wie, że od 20
      do 60-70 % składki żrą średnio koszty i opłaty), to powinien też wiedzieć (albo
      ktoś powinien go uprzedzić), że po 2-3 czy nawet 5-8 latach nie ma na co
      liczyć, jeśli zakładał tę polisę na lat 20-30.

      Sorki. Ludzie, nie wierzcie oszustom (agent o którym mowa), ale i czytajcie
      ogólne warunki umów, nie dajcie sie robić w męski organ rozrodczy.

      Takie przypadki jak opisany powinny komuś dać do zrozumienia, że zawód doradcy
      finansowego powinien być uregulowany prawnie i w jakiś sposób certyfikowany, a
      jego uzyskanie wymagać powinno konkretnej, weryfikowanej okresowo wiedzy,
      kwalifikacji etycznych itd. I wtedy wciskacz ubezpieczeń "emerytalnych" byłby
      zwykłym sprzedawcą albo agentem, akwizytor OFE taką właśnie osobą, sprzedawca
      Providenta przedstawicielem tej firmy. Dziś każdy buc z ulicy może się nazwać
      doradcą finansowym i łapać frajerów, którzy uwierzą w jego bajeczki..

      W USA czy UK konkretne uprawnienia (jest to elitarny zawód) posiada
      kilkadziesiąt tysięcy osób. W Polsce na dziś kwalifikacje wedle mojej oceny
      posiadałoby góra kilka tysięcy (uprawnienia do sprzedaży ubezpieczeń ma ok. 80
      tysięcy, o ogromnej rzeszy sprzedawców OFE, "doradców" kredytowych z firm ze
      słupa itd. nie wspomnę).

      • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 16.03.06, 13:53
        arfer napisał:

        > 2. Jeśli ktoś kupuje UBEZPIECZENIE jako INWESTYCJĘ, sam powienien mieć
        > pretensje do siebie.

        Mam pretensję do siebie, ale do agenta również, jak najbardziej. Moja wina to
        niewiedza.


        > 3. Jeśli już kupuje je jako inwestycję (czyli godzi się lub nie wie, że od 20
        > do 60-70 % składki żrą średnio koszty i opłaty), to powinien też wiedzieć (albo
        >
        > ktoś powinien go uprzedzić), że po 2-3 czy nawet 5-8 latach nie ma na co
        > liczyć, jeśli zakładał tę polisę na lat 20-30.

        Tu sie powtórzę-godzi się, bo nie wie. A kto inny jak nie agent powinien
        uprzedzić, że tak duży procent składki żrą koszty i opłaty? Tego dowiedziałam
        się z postów na forum! Teraz kontakt z moją agentką sprowadzał sie tylko do
        tego, że przynosiła mi nowe blankiety do wpłat. Na moje ewentualne zapytania
        reagowała jak już wyżej pisałam-rozbiegane oczy..., a to już mi podejrzane
        wydawało się, że jakaś nieszczerość w nich jest.Ale za to słyszałam
        komplementy-fajnie pani wygląda, fajna fryzurka..
        Dzięki raz jeszcze za rosjaśnienie mi umysłu:)
        Watek ten mam nadzieje nie jednemu się przyda.
    • jap_1 Re: i oto prawda o dozyciówce 16.03.06, 08:17
      Chyba najlepiej podsumował to arfer. Ludzie nie zdają sobie sprawy za co płacą i
      żadne symulacje podpisane przez agenta, o co się tu dobijacie, nic to nie
      pomogą. Równie dobrze sprzedawca parasoli może sprzedać kilka kontenerów tego
      towaru, bo podpisze się pod prognozą pogogy, że za miesiąc jest przewidziany
      potop. Ubezpieczenie a inwestycje, to są różne sprawy. Jeśli się to kupuje
      razem, wszystko się rozmywa i nie ma nad tym kontroli. Wielkie pole do
      nieuczciwości.
      A ja powiem tak: nie ubezpieczajcie się, ale inwesujcie! Zastanówcie się, po co
      wam ubezpieczenie. To jest instrument głównie dla biednych. Masz dom wybudowany
      za cały dorobek życia, ubezpiecz go, bo jak się spali, nie stać cię na nowy.
      Jedziesz za granicę, ubezpiecz się, bo kosztów leczenia nie pokryjesz ze swego
      marnego konta. A po co na życie? Dzieci nie będą miały z czego żyć? Inwestuj,
      gromadź kapitał od pierwszej pensji, a nawet wcześniej, z kieszonkowego od
      rodziców. Inwestuj z głową i jak najwięcej możesz! Pierwsze lata są
      najważniejsze (procent składany), potem możesz trochę odpuścić. Ubezpieczenie ma
      to do siebie, że globalnie suma składek jest zawsze wyższa, niż suma
      odszkodowań. Nie ma siły, bo towarzystwo musi zarobić. Zapłaciłeś, poszło w
      kanał. Pieniądze, które inwestujesz, nawet po odjęciu kosztów, są twoje. Jeśli
      się nie wydarzy nic złego, jesteś do przodu ty i twoje dzieci, które mogą ten
      kapitał pomnażać dalej. Zdarzy się nieszcęście, masz kapital, jakoś sobie
      poradzisz. Ubezpieczaj tylko to, co niezbędne. Masz dochodową fabrykę, ubezpiecz
      ją. Spali się, kupisz drugą, będzie cię dalej utrzymywać, a z pewnością nie masz
      nadmiarowego kapitału. Masz dobrze zarabiającego męża, nie ubezpieczaj go,
      pieniądze się rozejdą, a drugiego nie kupisz. Zamiast tego zainwestuj.
      Ubezpieczenie jest jak totolotek. Są wpłaty i jest wypłata w przypadku zdarzenia
      losowego. Różni się to tylko tym, jakie to jest zdarzenie losowe - wypadek, czy
      szczęśliwe losowanie. Ale na wygrane idzie ok. 50% wpłat.
      • jap_1 Re: i oto prawda o dozyciówce 16.03.06, 08:23
        Jeszcze jedno. Kapitał gromadzi się latami. Zacznij już dziś. Nie daję tu żadnej
        konkretnej recepty typu "fundusz X..", działki, dzieła sztuki. Każdy coś sobie
        powinien znaleźć. Ale nie przepuszczajmy pieniędzy na bzdury, bo wcześniej, czy
        później te pieniądze będą potrzebne. Są lata tłuste i chude. Liczmy na siebie,
        nie na ubezpieczenia, wyjdzie taniej.
        • queenie Re: i oto prawda o dozyciówce 16.03.06, 14:05
          jap_1
          I Tobie dziękuje za to co napisałeś:)
          Po lekturze tego wątku jestem jak najbardziej zdecydowana dokonac wykupu.
          Szkoda mi już bedzie wpłacanych kolejnych składek.Zastanawiam się tylko, czy
          szybko i bezboleśnie pójdzie mi dokonac wykupu? Odzyskane składki nie pójdą, jak
          to kiedyś napisał Z na "rozkurz", czyli zycie, ale gdzies je zainwestuję,wszakże
          jeszcze nie wiem gdzie. Pewno będę musiała przestudiować tym razem forum BANKI
          :)Co prawda, nie jest to horrendalna kwota, bo będzie tego ponad 7300zł, ale...
          Pozdrawiam i dziękuję.
          Cieszy mnie fakt, że są tacy ludzie jak wpisujący się tu.
          • Gość: iga Re: a jaka jest prawda o IKE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 23:19
            Jesli pozwolisz queenie, że skorzystam z twojego wątku i poradzę się w pewnej
            kwestii
            Też mialam podobną polisę, ale na szczęścię zrezygnowalam bardzo szybko po
            spisaniu wniosku, jeszcze nie podpisalam polisy. Zwrócili mi calą pierwszą
            skladkę w calości
            Ale nie o tym chcialam

            Powiedzcie czy konta IKE dzialają podobnie jak III filar?

            Gościu Z ty coś pisaleś o IKE i funduszach w mbanku, powiedz coś bliżej jeśli
            możesz

            Chcę po prostu odkladać ok 200 zl miesięcznie i nie wiem kompletnie w co
            zainwestować. Napewno już nie w żadne polisy
            Może PSO czyli plan systematycznego oszczędzania, ale czy nie jest za drogi

            Poradzcie coś sensownego
            • Gość: z Re: a jaka jest prawda o IKE IP: *.chello.pl 17.03.06, 00:51
              Konta IKE to właśnie JEST III filar! (mówiąc uczciwie, trzecim filarem jest
              każda forma dodatkowego oszczędzania na emeryturę).

              A jako IKE można wybrać właściwie dowolną formę oszczędzania, nawet rachunek w
              biurze maklerskim. Wspólnym mianownikiem umów typu IKE jest odstąpienie przez
              państwo od pobierania podatku Belki (pod warunkiem nie wybierania środków do
              momentu osiągnięcia wieku emerytalnego). To dość słaba zachęta i dlatego umowy
              IKE cieszą się b. umiarkowanym powodzeniem. Poza tym na IKE można wpłacić
              stosunkowo niedużo, w tym roku 3521 złotych.

              Ubezpieczyciele też oferują IKE i te ich propozycje powielają w większości wady
              znane np. z polis dożyciowych (ukryte koszty, wysokie prowizje). Mbank oferuje
              w ramach IKE m.in. fundusze Skarbca, sam wybrałem f. akcyjny i jestem
              zadowolony (zwłaszcza, że na górce zdążyłem go jeszcze przekonwertować na f.
              gotówkowy;) Mbank nie pobiera żadnych prowizji przy zakupie i zbyciu jednostek,
              poza tym nie ma opłat z tytułu uczestnictwa w programie IKE. Także to niezła
              propozycja, zwłaszcza dla młodych ludzi.

              PSO jeśli nie jest prowadzony przez instytucje typu Skandia czy Aegon
              (Nationwide), to nie powinien być wcale drogi. Poszukaj sobie na forach i necie
              różnych wypowiedzi na ten temat, a na pewno znajdziesz coś dla siebie. Tylko
              wystrzegaj się natrętnych akwizytorów (w barwach Skandii, Aegona itp. itd.),
              którzy po prostu węszą za prowizją. Pamiętaj, że ta ich wysoka prowizja nie
              bierze się z niczego - po prostu oddajesz im część swoich pieniędzy, tak jak w
              niesławnych dożyciówkach i równie mętnie.
      • Gość: z Jeszcze o konstrukcji polis dożyciowych IP: *.aster.pl 12.04.06, 18:56
        jap_1 napisał:

        > Ubezpieczenie ma to do siebie, że globalnie suma składek jest zawsze wyższa,
        > niż suma odszkodowań. Nie ma siły, bo towarzystwo musi zarobić. Zapłaciłeś,
        > poszło w kanał.

        No nie. Zawierając umowę dożyciówki w bardzo młodym wieku (18-24 lata) składki
        są na tyle korzystne, że ich zsumowanie przez cały okres ubezpieczenia daje
        wyraźnie niższą sumę niż SU. Przynajmniej tak było w moim przypadku.

        Oczywiście, płacenie nieindeksowanej składki przyniesie per saldo stratę, bo
        ów "zysk" niedopłaconych składek zeżre inflacja. Natomiast, w wypadku przyjęcia
        indeksacji, TU odbije sobie wszystko wysokim haraczem "na ochronę" potrącanym z
        podwyższonej składki. Więc klient tak czy siak straci, nawet mimo zachęcającyh
        warunków wyjściowych:(((

        I jeszcze co do wcześniejszych postów. Również powtarzam jak mantrę - 99%
        agentów sprzedawało dożyciówki jako wspaniałą inwestycję. Nie znam nikogo, kto
        kupiłby ten produkt jako coś o charakterze ochronnym. Agenci krzyczeli "ZYSKI i
        ZŁOTA EMERYTURA, a przy okazji ochrona życia". Nikogo, kto kupił w latach
        90.tych dożyciówkę nie ośmieliłbym się nazwać głupim. Dlaczego ludzie mieli z
        góry uważać sprzedawcę za oszusta, skoro ten reprezentował wielką
        miedzynarodową firmę o światowej renomie? No sorry, ale fabryki Mercedesa nikt
        nie podejrzewa na wstępie o oszustwo itp. W przypadku ubezpieczycieli niestety
        wielkość firmy nie ma nic wspólnego z morale, a wręcz zaryzykowałbym
        stwierdzenie, że są to wartości odwrotnie proporcjonalne. Szkoda, że my klienci
        musieliśmy przekonać się o tym na własnej skórze.

        PS. Pozdrawiam cierpliwych uczestników tego wątku!
    • jap_1 Do arfera 20.03.06, 23:03
      W najnowszej Gazecie Bankowej jest, może skromna ale zawsze, dyskusja na temat
      licencjonowania doradców finansowych - coś, co sugerujesz:
      www.gazetabankowa.pl/
      • arfer Re: Do arfera 21.03.06, 13:41
        Jeszcze jej nie czytałem, z pierwszego oglądu wynika, że nadal zawód jest
        definiowany poprzez jedynie zakres oferty, a nie jej jakość..

        Moim skromnym zdaniem w Polsce uzbierałoby się góra kilkaset osób - co ciekawe,
        w większości jednak pracujących w firmach wyłącznych albo o dość wąskiej
        ofercie, natomiast lepiej orientujących się w ofercie rynkowej, posiadających
        podstawy teoretyczne itd..

        Musiałaby się przede wszystkim zmienić mentalność społeczeństwa. Bo dziś np.
        osoba, która może się poszczycić certyfikacją CFP (zrobioną np. za wielką wodą)
        przyjdzie do klienta w tym samym momencie, co burak z CU czy AL chcący wcisnąć
        cokolwiek (od razu napiszę, że znam świetnych fachowców w tych firmach, co nie
        zmienia faktu, że rotacja kadr jest tam kosmiczna i nowym "doradcom" każe się
        sprzedawać cokolwiek gdziekolwiek za wszelką cenę) ma nikłe szanse. Na nic
        zdadzą się tłumaczenia, że ze 200 zł oszczędności miesięcznie po kilku latach
        nie będzie kokosów. Inny pseudo-fachowiec przedstawi fajną symulację, jakich
        dziesiątki zdarzało mi się widywać - z 15 % stopą zwrotu (a fundusz np.
        mieszany), 5 % indeksacją (95 % Polaków nie wie co jest) itd. Wychodzą miliony,
        tyle, że wirtualne..

        Jest taka fajna inicjatywa, EAFP (www.eafp.pl). Patrzę na nią z pewnymi
        obawami - jaką wagę będą miały te certyfikaty (zwłaszcza podstawowe), czy
        dostęp do nich nie będzie zbyt ułatwiony, jak zostaną przyjęte przez klientów i
        czy będą miały konkretną wagę, będą faktycznie pewnikiem pewnej konkretnej
        wiedzy i umiejętności.

        Pozdrawiam
    • Gość: marekz Re: i oto prawda o dozyciówce IP: *.biol.uni.wroc.pl 23.03.06, 18:38
      oczywiscie ze ubezpieczenie na zycie to sciema...
      ale bylem ostatnio u klijentki w zwiazku z odszkodowaniem OC za zmarlego meza. A ona mi pokzazla rozna dokumenty jaki jej maz mial, bo sama sie na tym nie zna. A wsrod nich znalazlem wyliczenia agenta Genarali ile wyniesie miesiecznie polisa na zycie tego pana na kwote 100 000 zl. Pan sie widocznie nie zdecydowal, a zona pozostala sama bezrobotna z dojka dzieci 8 i 15 lat.

      Po to sa ubezpieczenia na zycie, jak dozyjecie to nic tam nie bedzie... Jak jestescie mlodzi to macie czas i inwestujcie systematycznie zamiast sie ubezpieczac...
      • Gość: iga Re: do arfera i gościa z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 22:59
        Gościu Z dzięki za informacje

        Arfer, czyli chcesz powiedzieć, że nie mają sensu inwestycje rzędu 200, 100 zl
        miesięcznie? Chyba lepiej tyle inwestować niż nic? A co móglbyś w skrócie
        powiedzieć o funduszach WBK Arka - PSO, a może coś innego?????chyba, że dla was
        Doradców inwestycyjnych liczą się tylko klienci z grubszą kasą?
        • arfer Re: do arfera i gościa z 24.03.06, 00:27
          Nie to miałem na myśli.

          Zawsze mając konkretną sumę do zainwestowania (np. 10 tys. zł) taka inwestycja
          będzie obarczona niższymi kosztami niż regularne inwestowania.

          Zdaję sobie sprawę, że nie każdy jest w stanie wygospodarować pewną znaczną
          sumę na początek a potem ewentualnie tylko dopłacać dodatkowe składki.

          Wpłacając niewielkie kwoty, ale systematycznie musisz wpłacić ze 2.5-3 x tyle
          środków (w sumie), by końcowy efekt w perspektywie np. 20 czy 30 lat był
          identyczny jak przy jednorazowym zainwestowaniu 10 tys. zł.

          Jak najbardziej jestem "za" regularnym oszczędzaniem, PSO to dobry sposób na
          ograniczenie kosztów. Wybór np. TFI jest kwestią wtórną. Wiadomo, musi być to
          TFI z czołówki, czyli powiedzmy Arka, Union, Skarbiec, SEB, ING, BPH, DWS.
          Natomiast jeśli będziesz regularnie inwestować to okresowe różnice w osiąganych
          zyskach przez TFI nie będą aż tak istotne.

          W dłuższym okresie na np. akcyjnych TFI uciułasz jakieś 8-10 % rocznie. Ale już
          np. 20 % średniorocznie nawet w przypadku nieźle zarabiającej od lat Arki - w
          perspektywie 20-30 lat trąci spekulacją.
          • bwportal.pl Re: do arfera i gościa z 27.03.06, 22:26
            > Wpłacając niewielkie kwoty, ale systematycznie musisz wpłacić ze 2.5-3 x tyle
            > środków (w sumie), by końcowy efekt w perspektywie np. 20 czy 30 lat był
            > identyczny jak przy jednorazowym zainwestowaniu 10 tys. zł.

            Czy możesz napisać skąd to wynika? Skąd te 2,5-3x więcej środków?
    • asesordecompensacion Re: i oto prawda o dozyciówce 23.04.13, 11:18
      Często wcji ubezpieczeniach na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym po okresie wpłacania składek czyli inwestowania rozczarowuje najbardziej efekt inwestycji ponieważ na przykład podane informacje przy podpisywaniu umowy okazują się nieprecyzyjne co może skutkować wprowadzeniem w błąd klienta i spowodować utratę własnych środków finansowych . Na szczęście w takich sytuacjach klient zazwyczaj nie jest pozbawiony pomocy . Jeśli ktoś ma taki problem lub podobny zapraszam do kontaktu .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka