Podatek od oszczędności - pytanie.

IP: 217.11.134.* 16.10.01, 11:45
Gratuluję pomysłu tego podatku. Bardzo oryginalny w kraju o b. małej stopie
oszczęności. Jak wiadomo w każdym kraju system podatkowy jest przejrzysty z
wyjatkiem Polski. Jeżeli mam roczną lokatę która zapada mi w marcu 2002 to co
będzie z podatkiem? W momencie zakładania lokaty nic nie wiedziałem ani o
podatku ani o planach jego wrpowadzenia. Podobno prawo nie działa wstecz chyba
że znowu Polska jest wyjątkiem. A jeżeli pobiorą mi ten podatek to czy będę
miał prawo zaskarżyć bank za kłamliwą ofertę. No bo jeśli w ofercie banku było
napisane 17% oprocentowanie stałe, efektywne na cały rok to jeśli ono wyniesie
17 * 0.8 = 13,6% to ktoś kłamał. A bank nie zastrzegł że nie bierze
odpowiedzialności za ewentualne zmiany w prawie ani że oprocentowanie jest
zmienne.
    • Gość: Pawel Re: Podatek od oszczędności - pytanie. IP: 157.25.119.* 16.10.01, 12:34
      Moim zdaniem wszystko jest legalne i bank sie wywiazuje z umowy!!!
      Bank wyplaca Ci obiecany procent, a Ty jestes zmuszony rozliczyc sie
      z "Państwem".
      Zastanawiam sie kiedy CHLOPAKI zrozumieja, ze okradaja czesc spoleczenstwa aby
      zaspokoic potrzeby innych?
      PZDR
      • Gość: Edward Re: Podatek od oszczędności - pytanie. IP: 157.25.130.* 16.10.01, 14:04
        Gość portalu: Pawel napisał(a):
        > Zastanawiam sie kiedy CHLOPAKI zrozumieja, ze okradaja czesc spoleczenstwa aby
        > zaspokoic potrzeby innych?

        Nigdy, bo oni kradną dla siebie - czytaj setki tysięcy polityków, urzędników ich
        rodzin ...

        Żeby było jeszcze ciekawiej w dzisiejszej Rzeczpospolitej są dane, że ponoć 45%
        społeczeństwa popiera, żeby PAŃSTWO dotowało nierentowne przedsiębiorstwa
        państwowe.

        Państwo, kurka blada, Państwo Kowalscy, Kamińscy ... Takie tajemnicze i dobre
        nieskończenie PAŃSTWO z Marsa, co to worek ma niewyczerpany z pienążkami, matoły
        pieprzone..

        Hej
      • Gość: kajtek Re: Podatek od oszczędności - pytanie. IP: 217.11.134.* 16.10.01, 14:27
        Gość portalu: Pawel napisał(a):

        > Moim zdaniem wszystko jest legalne i bank sie wywiazuje z umowy!!!
        > Bank wyplaca Ci obiecany procent, a Ty jestes zmuszony rozliczyc sie
        > z "Państwem".

        Masz rację ale tak by było gdyby wliczać dochód z oszczędności do wszystkich
        dochodów ujmowanych w PIcie i płacić od tego podatek wg. właściwego progu
        podatkowego. Tu mamy zwyczajny haracz który w imieniu "Państwa" ma potrącać bank.
        Poza tym to bank mnie zapewnił że będę miał "stałe oprocentowanie efektywne".
        Oczekuję zatem, że dostanę od banku to obiecane efektywne oprocentowanie w
        wysokości 17%.

        • Gość: Pawel Re: Podatek od oszczędności - pytanie. IP: 157.25.119.* 16.10.01, 15:22
          > Poza tym to bank mnie zapewnił że będę miał "stałe oprocentowanie efektywne".
          > Oczekuję zatem, że dostanę od banku to obiecane efektywne oprocentowanie w
          > wysokości 17%.

          i badz pewny, ze dostaniesz obiecane procenty, a bank w twoim imieniu zabierze to
          co z "wlasnej" woli chcesz oddac i przekaze do wspolnego wora (z dziura), ktory w
          nastepnym roku okaze sie jeszcze bardziej chłonny.
          Ciekawe co pozniej opodatkuja?
          Juz dzisaj pisalem w oddzielnym watku, ze nastepny bedzie podatek od podatku!!!
          I wniosek: czym wieksza wartosc podatku = wieksze dochody => zabrac wszystko

          PZDR
    • Gość: kajtek Re: Podatek od oszczędności - pytanie. IP: 217.11.134.* 17.10.01, 11:15
      Tylko głowa walnięta belką mogłaby coś takiego wymyślić. Co z obligacjami?? Jak
      dostanę odsetki to czy zapłacę podatek?. A jeżeli sprzedam obligacje i odsetki
      będą "w cenie" to co wtedy? Albo weźmy inną sytuację: mam pieniądze w funduszu
      rynku pieniężnego. Co wtedy? Jakikolwiek podatek od zysków kapitałowych (w tym
      od odsetek)aby był skuteczny musi być powszechny. A Pan Belka ze strachu już
      się wycofał z opodatkowania zysków z giełdy. Z tego co słyszę jest taki burdel
      wokół tego podatku, że na pewno nie wejdzie on od 1 stycznia 2002. Panie Belka,
      co innego wpaść na pomysł jak wyciągnąć pieniądze od ludzi a co innego mieć
      rozum w głowie jak to skutecznie i sprawiedliwie wprowadzić!!!
      • Gość: ela Re: Podatek od oszczędności - pytanie. IP: 193.222.126.* 31.10.01, 11:41
        Gość portalu: kajtek napisał(a):

        > Tylko głowa walnięta belką mogłaby coś takiego wymyślić. Co z obligacjami?? Jak
        >
        > dostanę odsetki to czy zapłacę podatek?. A jeżeli sprzedam obligacje i odsetki
        > będą "w cenie" to co wtedy? Albo weźmy inną sytuację: mam pieniądze w funduszu
        > rynku pieniężnego. Co wtedy? Jakikolwiek podatek od zysków kapitałowych (w tym
        > od odsetek)aby był skuteczny musi być powszechny. A Pan Belka ze strachu już
        > się wycofał z opodatkowania zysków z giełdy. Z tego co słyszę jest taki burdel
        > wokół tego podatku, że na pewno nie wejdzie on od 1 stycznia 2002. Panie Belka,
        >
        > co innego wpaść na pomysł jak wyciągnąć pieniądze od ludzi a co innego mieć
        > rozum w głowie jak to skutecznie i sprawiedliwie wprowadzić!!!

        Dopiero teraz zajrzalam na te strone. Ciekawe czy to ktos z "wladz" czyta.
        Podatek od wszystkiego... Pomijam, ze gra jest nieuczciwa, bo lapanie pieniedzy
        na ratowanie budzetu za pomoca obligacji ciagnie sie juz kilka dobrych lat, ale
        obydwie strony wiedzialy co robily. Podobnie z depozytami bankowymi...Teraz
        okazuje sie, ze jedna strona, czyli obywatel, dostanie belka w leb za swoja
        naiwnosc. Wiara w demokratyczne panstwo prawa jakim miala byc Polska zostaje u
        mnie obrocona w niwecz. Jezeli dalam moje pieniadze w uzytkowanie panstwu, to
        powinno sie ono z umowy do konca wywiazac. Jezeli sytuacja jest taka jaka jest, a
        podatek od odsetek sfinansuje kilka kolejnych mercedesow lub palacow rzadowych,
        to niech to dziala dopiero na odsetki od kapitalow (wkladow) zalozonych po dacie
        wprowadzenia przepisu. Prawo dzialajace wstecz burzy porzadek prawny, a co gorsza
        rujnuje te odrobine zaufania, jakie panstwo w ciagu ostatnich lat sobie zyskalo.
        Z przerazeniem mysle o wycofywaniu wkladow i plajtach kolejnych bankow. Czy jest
        az tak dobrze, zeby mozna bylo wszystko psuc i zaczynac od nowa? Czy
        mali "ciulacze" nie licza sie juz (a to oni zwlaszcza poczuja ten uszczerbek, bo
        inwestorzy milionowi maja dosc innych srodkow, i nie beda plakac; zreszta dosc
        juz "zarobili"-mysli pewnie pan Belka.)
        Ogolnie rzecz biorac, jestem przeciw temu ruchowi, ktory przyniesie wiecej szkod
        niz pozytku. Ludzie przestana oszczedzac, powinni robic zakupy na leb na szyje,
        czyli lokowac forse w towarze... przypomina sie czas stanu wojennego, wykupywanie
        nedznych czasami towarow, ale byl to towar a nie papier. Byc moze o to wlasnie
        chodzi, ale to nie ma nic wspolnego z planowaniem wydatkow na dluzsza mete.
        Cywilizowane spoleczenstwa oszczedzaja celowo. Tak zaczyna(lo) sie w Polsce,
        dopoki nie wmiesza(lo) sie w to "panstwo"-naprawiacz porzadku...
        Jesli taki podatek , to zgodnie z regulami prawa, z zachowaniem dotychczasowych
        umow. Jezeli nawet "panstwo" zyska troche grosza, to straci bardzo wiele na
        reputacji. A to idzie w swiat i trudno naprawic. Niestabilnosc prawa, tak typowa
        dla poludniowej Ameryki staje sie byc tez specjalnoscia polska, a szkoda. Nie sa
        to dobre praktyki. Zysk (dla kogo, na co ida te pieniadze, kto sie rozlicza z
        wydanych srodkow?) maly a szkoda wielka. Slusznie ktos napisal, ze ten polski
        worek nie ma dna. I tym chyba trzebaby sie zajac w pierwszej kolejnosci. Obywatel
        ma placic, ale kompletnie nie jest informowany (z urzedu!)na co jego pieniadze sa
        wydawane. Wladza i to kazda, powinna sie szczegolowo i rzetelnie rozliczac przed
        swoim platnikiem (podatnikiem). W przeciwnym razie obywatel nie bedzie skory do
        placenia, jezeli nie bedzie powaznie traktowany. Polacy juz cos wymysla...
        Co z tego, ze mam prawo pytac i dochodzic. Ja musze pracowac i zarabiac na to aby
        wladza, ktora podobno wybralam, spelniala te uslugi i sie rozliczala.
        Pozdrawiam w nadziei, ze ktos madrze sie zastanowi i naszej wladzy dobrze
        podpowie.
Pełna wersja