Dodaj do ulubionych

zwolnienie a alimenty

10.09.09, 11:03
mój jeszcze mąż pływa
znaczy od 17 lipca przebywa na zwolnieniu lekarskim
trzecia sprawa, bez orzeczenia, 21 paźdz.
bardzo zaczęłam się obawiać, że posunie się do strategi niezdolnego
do pracy i wniesie docelowo o alimenty na siebie, bo mu się standard
życia totalnie przewróci na dno...
oczywiście mam też swoje obawy co do stanowiska na sprawie odnośnie
alimentów dla dziecka, do tej pory zarabiał ok 9tys miesięcznie netto

czy słusznie się obawiam?
nie mam jak zweryfikować jego stanu zdrowia
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 11:22
      Oj widzę ,ze walczysz jak lew ale staraj się trochę spokojnie do tego
      podchodzic, twój mąz nie rzuci pływania i nie podejmie tutaj pracy za
      1000 zł bo doskonale sobie zdaje sprawę z tego co traci, po drugie
      nawet jesli dostaniesz mniejsze almenty to mozesz poźniej wnosic o
      ich podwyzszenie.Nie przewuduj czarnych scenariuszy bo i po
      co?.Sprawa nie tak zowu daleko, zobaczysz jakie zaświadczenie o
      zarobkach dostarczy maż, wnieś do sadu o dostarczenie przez niego
      zaświdczenie bo sad sam z siebie moze tego nie uczynić.I spokojnie,
      świata nie zmienisz a zdrowie stracisz, nie licz na zbyt wiele safy
      nieststetuy działaja według wzoru i standartu, który "po cihu"
      obowiazuje, niue licz na tysiace a licz na setki i dobrze sie
      przygotuj z wydatkami, przy odrobinie szczescia może Ci się
      udac,pozdrawiam Cię i trzymam kciuki.
      • sauber1 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 11:48
        Takie pływanie to bardzo dochodowe źródełko, ale jak brak motywacji można osiąść
        na mieliźnie, na ten przykład żyć ze skromnej rentki, alimentów z 200 zł płacić
        i leczyć się z ran odniesionych nie tylko na polu pracy, I nic nie poradzisz na
        to nie zmusisz go by orał całe życie, a to że standard myślę, że nie tylko jemu
        się tak nagle i bardzo obniży to już takie życie, bo nikt nigdy nie gwarantował,
        że musi być codziennie "Świętego Jana".. A jak gościu będzie cwany to wyjedzie
        do takiego kraju, gdzie nasze prawo ma za krótkie ręce i tyle z Twojej wojny
        całej ... wink
        • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 11:55
          fajnie, że mi dobrze życzysz
      • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 11:54
        wolę się na zapas zabezpieczyćsmile
        on za 1000 nie wyżyje, za duże ma potrzeby używkowe
        póki co jest nadal na moim zusie zdrowotnym, ale chyba czas to
        uciąć, niech się na armatorze wozi lub sobie składkę płaci
        ja do sądu o papiery o jego zarobki w grudniu wystapiłam, ale na
        majowa sprawe sąd nic z tym nie zrobił, nie wiem czy teraz
        można "kazać/chcieć" to zrobić ponownie, bo mi się wydawało, że z
        urzędu powinien być zobligowany do przedstawienia takiej dokumentacji

        u mnie jest coraz nierzyjemniej, Twój choć się wyniósł, mój po 5tyg
        szwendania wrócił na nocowanie do domu....
        a dziś założyłam niebieską kartę, pan policjant posłuchał i zapytał
        czemu zwlekałam, a przekonała mnie do tego pani z niebieskiej linii
        • sauber1 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 12:17
          pokopanka napisała:


          > a dziś założyłam niebieską kartę, pan policjant posłuchał i zapytał
          > czemu zwlekałam, a przekonała mnie do tego pani z niebieskiej linii

          Nie wiadomo jak zareaguje za jakiś czas ten "pan policjant" jak zorientuje się,
          że on nie śmierdzi groszem, bo nie pływa ??? Taka "Niebieska karta" to bardzo
          poważne narzędzie prawne, ale nożem tez się można pokaleczyć, choć zaznaczam,
          nie znam sprawy ... , ale widzę że za wszelka cenę chcesz człowieka zniszczyć, a
          mógł tyle przyjemnego życia Ci stworzyć - prawda?
          • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 12:39
            nie wypowiadaj się jesli nie znasz sprawy
            przemoc psychiczna w tym związku jest jedną z przesłanek
            rozwodowych, a pieniędzy męża nie widziałam od ponad roku

            żałuję, że wczesniej jej nie założyłam, bo się bałam
            i nadal się boję
            ale nie tylko ja się go boje, moja córka również,i unika go jak
            ognia, ma oczy i uszy, ale tylko 9 lat
            więc daruj sobie swoje życzliwości
            • sauber1 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 14:54
              pokopanka napisała:

              > nie wypowiadaj się jesli nie znasz sprawy
              > przemoc psychiczna w tym związku jest jedną z przesłanek
              > rozwodowych, a pieniędzy męża nie widziałam od ponad roku
              >
              > żałuję, że wczesniej jej nie założyłam, bo się bałam
              > i nadal się boję
              > ale nie tylko ja się go boje, moja córka również,i unika go jak
              > ognia, ma oczy i uszy, ale tylko 9 lat
              > więc daruj sobie swoje życzliwości


              Dlatego zaznaczyłem wyżej "nie znam sprawy ...", ale jednak widzę, że bak kasy
              zmusza Cie do radykalnych posunięć i nie mnie oceniać ludzi, z doświadczenia
              wiem jak często, różnie być potrafi w życiu. Ok jak sobie życzysz, ale pamiętaj
              że nie zawsze trzeba nie lubić ludzi tylko dlatego że czasem to samo inaczej
              widzą, albo nie tak jak byśmy tego oczekiwali i chcieli. Wybacz ale sama
              otwarcie wyszłaś z tym problemem na forum, a że jest wolne to i dorzuciłem
              nikomu niepotrzebne swoje trzy grosze, nie wiem czy to coś złego, ale czułem
              takową potrzebę ? Kiedyś, za kilka miesięcy do tego Twojego tematu wrócę, czy
              chcesz , czy nie? Pozdrawiam i nie denerwuj się bez zbędnej potrzeby wink
              Zgadzam się też prawdziwymi słowami kaskaz1 "Nie jest łatwo być żoną marynarza".
              • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 15:20
                a Ty jesteś szczęślwy z powodu niemożności wyegzekwowania alimentów
                na swoje dzieci?
                bo to nie sa pieniądze dla mnie, tylko dla dziecka, które nie jest
                zdrowe przede wszystkim
                ja pracuje i moje potrzeby sprowadziłam do minimum
                wielokrotnie byłam "karana" nieotrzymywaniem pieniędzy, które on
                zarobił
                póki co, jesteśmy małzeństwem, choćby i na papierze tylko, i
                wszystko jest wspólne, nawet jego utajnione dochody
                moje sa przemielone na mieszkanie, na dziecko i na życie, dla mnie z
                mojego wynagrodzenia nie zostaje nawet dola socjalna

                wyszłam z problemem, nie pierwszy zresztą raz
                oczekiwałam obiektywnego spojrzenia ludzi z doświadczeniem, a nie
                krytyki, że wyciągam rękę, bo mi brak kasy i jeszcze udaję ofiarę
                jakoś tak wyjątkowo życiowo się składa, że na okoliczność, ostatniej
                sprawy panowie ojcowie (a może i panie matki) nagle zaczynają
                chorować i/lub stają się bezrobotni, nieprawdaż?
                • sauber1 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 16:10
                  pokopanka napisała:

                  > a Ty jesteś szczęślwy z powodu niemożności wyegzekwowania alimentów
                  > na swoje dzieci?


                  Bardzo ładnie że tak wyjątkowo spokojnie zareagowałaś, dzięki wink
                  Nie mniej mnie ten fakt szarpie, też aż kipię i bluźnie pod nosem, ze złości.
                  Ale żebym to tylko taki miał problem? 9 lat walczyłem ze sądami, a niedługo nie
                  będę miał za co kupić jedzenia dzieciom, mimo że oficjalne dochody mam wieksze
                  niż zadowalające. Może kiedyś się pokuszę i zamieszczę pierwsze pismo jakie
                  skierowałem do sadu rodzinnego i wydaje mi się że wtedy jednak nie zostałem
                  zrozumiany albo typowo jak to w przypadku faceta bywa, dla zachowania utartych
                  tradycji "olany "???
                  I tu w tym miejscu przyznaje Ci racje, że wiele zbędnych problemów wynika
                  właśnie z niedogadania w najmniejszej komórce jaką jest jeszcze rozpadająca się
                  rodzina.
                  A krytyki nigdy się nie bójmy, ona lepsza niż litościwe klepanie po plecach, że
                  jakoś tam będzie ... , kiedyś co oznacza najczęściej nigdy, albo w 2016 roku wink
                  Mogę Cię pocieszyć że moje dziecko wchodzące w dorosłe życie tez ma ze zdrowiem
                  od 11 roku życia problemy, niepełnosprawne w umiarkowanym stopniu, powolnie
                  umiera przy kupie jedzenia i nie jest to typowe schorzenie szumnie dla potrzeb
                  kursu polityki zdrowotnej w kraju szumnie i dziwacznie opisywane w kolorowych
                  szmatławcach.
                  Oj prawdaż, ludzie to bardzo cwane i przebiegłe bestie, jakoś tak wyjątkowo i
                  sprawnie potrafią oscylować na pograniczu prawa w zależności od możliwości
                  pozyskania namacalnych korzyści, a choroba nie wybiera, często sami ludzie
                  potrafią coś do czegoś dopasować, albo jak zajdzie potrzeba uciec w szarą
                  strefę i mieć się pysznie z pańska.

              • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 15:21
                a denerwuję sie , i owszem, bo bezpośrednio mnie temat dotyczy
                nerwy odruch ludzki
                gdybyśmy byli dogadani, efekty byłyby po pierwszej sprawie, a nie
                zwodzenie sądu
          • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 12:55
            i jeszcze jedno
            "od ręki" i "za nic" tej karty nie wypisują
            niestety w moim przypadku krzyżyki stanęły wszędzie oprócz bicia,
            ale wybacz nie będę czekała na cios
            a moja córka nie musi byc świadkiem wyzywania matki, choćby dlatego,
            że za chwilę będzie kobietą, i musi wiedzieć, że mężczyzna i kobieta
            powinni zwracać się do siebie z szacunkiem, tym bardziej jesli łączy
            je dziecko, nie mówiąc o szacunku wynikającym z małżeństwa
            a ja już przestałam udawać, że to deszcz pada, kiedy on mi pluje w
            twarz
    • 50v Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 12:38
      pokopanka napisała:

      > mój jeszcze mąż pływa
      > znaczy od 17 lipca przebywa na zwolnieniu lekarskim
      > trzecia sprawa, bez orzeczenia, 21 paźdz.
      > bardzo zaczęłam się obawiać, że posunie się do strategi niezdolnego
      > do pracy i wniesie docelowo o alimenty na siebie, bo mu się standard
      > życia totalnie przewróci na dno...



      Zawsze współczułem marynarzom ich ciężkiego losu i tych upragnionych powrotów na
      ląd, chęci spędzenie miłych chwil z rodziną ...
      Znając pewne aspekty życia, w takich przypadkach rozwód co do zasady, powinien
      być zawsze z orzekaniem o winie i wiadomo a z jakim finałem.
      Tu aż gryzie w oczy ta nienawiść do byłego bliskiego człowieka, za to że tak
      często się ośmiela pokazywać i przeszkadzać w domu, zamiast jego tych
      ukochanych dużych ułatwiających życie pieniążków.
      Ludzie jednak maja tupet !!!

      --
      Ja się zastrzelę, wyskoczę przez okno i rzucę pod nadjeżdżający samochód chyba
      ? wink
      • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 12:41
        a jesteś marynarzem czy żoną marynarza?
        bo jak nie reprezentujesz żadnej z tych stron Twoja wiedza oparta
        jest na mitach, więc sobie daruj współczucie uzależnionej jednostce
        pływającej
      • sonia_30 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 12:52
        Sami sobie taki los wybrali, więc chyba nie ma co współczuć...
    • plujeczka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 13:05
      w sprawach grupy zawodowej"marynarze" głos powinni zabierac tylko
      Ci , którzy byli, śą w takim zwiazku. Charakter pracy specyficzny ale
      i uzaleznienie od alkoholu, innych uzywek wieksze niz u innych a do
      tego ich brak realizmu zyciowego, nie wiedzą ile co kosztuje, nie
      wychowuja dzieci nawet jak sa na ladzie, ten zawód niszczy więzi
      rodzinne ale kazda kobieta chciałaby aby po powrocie z rejsu
      mąż "wrócił" na łono rodziny. Piszecie o pieniadzach a za wasza pracę
      nikt wam nie płaci? nie macie czego dziwczynie zazdrościc, trzeba
      przezyc kilka przyjazdów Pana do domu, awantur o byle
      głupstwo,zazdrosci patologicznej nawet o 80 letniego staruszka na
      ulicy, który się do zony usmiechnał to wówczas mozecie ją osadzac.
      Mnie się wydaje ,ze ona po prostu się boi i to strach kieruje jej
      postepowaniem bo mieszkanie po rozwodzie z osoba uzalezniona od
      alkoholu i narkotyków do przyjemnych nie nalezy a nawet do
      niebezpiecznych bo w pijanym widzie i przy silnym uzaleznioniu od
      środków narkotycznych po prostu moze zabic w majakch.Chyba wiecie o
      cxzym mówię.NIe osadzajcie pochoponie dziewczyny, gdyby był to
      człowiek do normalnego kontaktu i zycia chyba by jej tutaj na tym
      forum nie było.Pewnie ,ze do tego wszystkiego dochodzi nienawiśc ale
      uwierzcie ,ze ona nie pojawia się tak od razu i bez powodu, trudno ja
      zwalczyc ale na takie zachowanie "pracuje' SIĘ LATAMI.kAZDA Z NAS
      CHCIAŁABY ROZWODU KULTURALNEGO A POZNIE PO SPRAWIE PÓJŚC Z EX NA KAWĘ
      I PODZIEKOWAC SOBIE ZA LATA SPEDZONE Z SOBA BO W KONCU TO WILE DNI,
      NOCY SPOEDZILISMY ZE SOBA RAZEM I NKT TEGO NIE WYMAZE ALE JAK SIĘ NIE
      DA?nIECH SIĘ ODEZWĄ TE , KTÓRE JADŁY "CHLEB Z TEGO PIECA" A WÓWCZAS
      POZIOM DYSKUSJI TEZ BEDZIE INNY I INNE ARGUMENTY.
      • kaskaz1 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 13:35
        jestem żoną marynarza.
        Myślę o rozwodzie , chociaż jeszcze nie wykonałam żadnych ruchów w
        tym kierunku.
        Mój mąż po powrocie nie umie wpasować się w rzeczywistość jaką
        zastaje.
        Złości go , ze podczas nieobecności coś sie w domu zniszczylo , że
        dzieci wydoroślały i mają własne zdanie ( 22 lata). Od wszystkich
        żada bezwzgędnego posłuszeństwa.
        Jego sposobem porozumiewania sie ze mną i dziećmi - jest wrzask.o
        wszystko , kazda zbita szklanka , własne zdanie na dowolny temat,
        spóźnienie. Zawsze ma powód.
        Tu się nauczyłam, że nie nie problem w powodzie - tylko w chęci do
        krzyku , a powód zawsze sie znajdzie.
        Z czasem polubiłam te okresy kiedy go nie ma .
        I w sumie doszlam do wniosku ze dam sobie rade sama.przecież daję
        sobie rade przez czas nieobecności.
        Zmienil się bardzo przez lata pływania - kiedyś nie pływał.
        Często rani mnie slownie a za chilę zachowuje sie jakby się nic nie
        stało.
        Ostatnim pobytem w domu przekroczyl kolejną barierę -powedział że
        wyciągam rece po pieniądze. Byłam głupia i zawsze starałam się
        utrzymać dom za swoje dochody, a jego brałam tylko jak potrzebowałam.
        Po tym tekscie zrozumiałam, policzyłam , ze to głownie ja utrzymuję
        dom. To po co mi on?
        Nie mam żadnych własnych pieniędzy ( oszczędniści) , bo zawsze
        uważąłam ( i wydawało mi sie że razem tak uważamy) , ze jego
        walutowe konto - to nasze wspólne oszczedności.
        Od tego czasu - biorę z jego konta określoną kwotę - i niewydane
        nadwyżki odkładam.

        Nie jest łatwo być żoną marynarza
        • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 14:06
          witaj w schemacie
          jak czytam, to mi się z moim zyciem pokrywa
          zarzuty o okradanie też słysze co dzień, mimo, ze to on rozwalał ile
          by nie było na koncie i to wcale nie na rodzine, tylko ciągle nie
          wiem na co....
          ja też "dobieralam" tylko z jego pensji, azyłam za swoje co do
          złotówki, i moje potrzeby były na końcu
          też doceniłam okrsy nieobenocści, kiedy górował po prostu spokój
          przez 2 tyg po powrocie z rejsu miał "parcie" na rodzinę, a potem
          żył jak kawaler
          jego uczestnictwo w wychowaniu dziecka i zainteresowaniu jego
          potrzebami jest bliskie zeru

          słowa ranią bardziej, tłuką ci się po głowie i wbijają w fotel,
          szczególnie kiedy on obarcza wina za wszytko Ciebie
          ja mam kolekcję smsów - od pogróżek do próśb o wybaczenie i tysiące
          pustych obietnic, gdzie czas pokazał, że są bez pokrycia

          ja tłukłam się z decyzja od lat
          ale pojawiła się mała i wydawało mi się, że dla niej nastąpią zmiany
          ku lepszemu
          nieprawda
          kiedy po raz kolejny usłyszałam, że jestem k... i innym daję , a dla
          niego juz nie mam siły, coś we mnie pękło
          ale bardzo go kochałam i chciałam wierzyć w przeprosiny i obietnice,
          znowu...
          pękło 1,5 roku temu
          zżałuję czasu pomiędzy, straconego dla mnie, w sumie nikt na nim nie
          zyskał, no może ja pewność
          decyzji o rozstaniu jestem najpewniejsza i składając pozew, zdjęłam
          z siebie brzemię
          nie jest łatwo, ale staram się nie poddawać

          musiz sama podjąć decyzję, za Ciebie nikt tego nie zrobi, poniesiesz
          jej konsekwencje i dobre i złe
          dobrze przemyśl
          skonsultuj z psychologiem
          z prawnikiem
          bądź dzielna
          za port, jaki stworzyłaś jestes warta być traktowaną z szacunkiem...
          marynarskie związki sa tudne i to nie są czasy, gdzie po kontrakcie
          stawia sie dom
          morze wypacza psychikę i trzeba wiedzieć gdzie są granice
        • plujeczka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 14:07
          własnie macie opinie marnarzowej i nieststey podzielam jej pogląd.
          Marynarze nie rozumieja własnej rodziny, dzieci kiedy wracaja sa
          coraz starsze a posłuszenstwo wymuszaja krzykiem, wyzwiskami nawet
          nie probuja nawiazac dialogi z dziecmi bo przecież ' ryby i dzieci
          głosu nie maja".zony marynarzy to tak naprawde dzielne kobiety, same
          musza sobie radzic w kazdej sytuacji bo co z tego ,ze zadzwonia do
          meza bo jest problem w domu skoro on i tak jest parę tysięcy
          kilometró od domu a jak wróci/ ...to problem juz dawno został
          rozwiazany. Wiele z kobiet słyszy ,ze sa darmozjadami bo OB pływa a
          to nieprawda, wiele z nich pracuje zawodowa i łaczy z powodzeniem
          pracę z obowiazkami matki, zony, sprzataczki, opiekunki, pielęgniarki
          itp. ( moza tak wyliczać w nieskonczoność) ale męzom wydaje się ,ze
          zona za duzo wydaje, co to znaczy za duzo? bo dzieci rosna maja
          potrzeby i nie tylko o jedzenie chodzi,dzici trzeba ubrać, kupic
          ksiazki, nowe buty, kurtke , bielizne dac na kono na wycieczkę z
          klasa bo własnie jada dla męza to jest wzystko za duzo? a przeciez w
          innych domach jest podobnie a co z domami prawników, adwokatów ,
          którzy zarabiaja krocie tam tez mezowie mówią ,ze za duzo wydaje się
          na dzieci/ zaręczam wam ,ze nie .....trudna jest rola zony
          marynarza , ktos powie :" widziały gały co brały' ale to nieprawda ,
          maz to nie jabłko ,ze się ugryzie i od razu wiadomo ,ze trzeba
          yrzycic bo nie nadaje się do życia.Z cazsem zmienia się człowiek,
          ewoluuje i i zmienia się rzeczywistośc ale marynarze nie nadażaja,
          liczy się Pan, teraz ON, telewizor i jego zdanie a dlaczego nie
          mozna jak inni, spokojnie, pobyć z rodziną ,cieszyc się kązda chwila,
          razem pojechac ale nie po to aby zepsuć zonie urlop durnymi
          podejrzenami, spróbowac rozmawiac z dziecmi i je zrozumiec, dac im
          prawo głosu w sprawach domowych a nie zepchnąć do roli posługacza do
          przyniesienia tatusiowi pilota od telewizora, dlaczego nie
          mozna ? ..moza ale trzeba chcieć, trzeba kochać bliskich i kochac
          dzieci a marynarze to zimni ludzie , udaja twardzieli ale w chwili
          strachu trzęsa gaciami a przez zona "rzną' BOHATERA, WILKA MORSKIEGO
          I TAK Z CAZSEM DROGI MAŁOZONKÓW SIĘ ROZchodzą, ona oddycha z ulga jak
          za nim zamnkna się dzrzwi a on szczesliwy ,ze powrócił do
          beztroskiego zycia z kumplami ,Na STATKU DADZA ZJEŚC, DO PRACY NIE
          TRZEBA DOJEZDŻAC I O NIC SIĘ MARTWIĆ ACHA ! o jednym zapomniałam
          trzeba koniecznie dzwonić do żony szczególnie w porze nocnej i biada
          jej jak szybko nie odbierze telefonu napewno gach spi w jego łózku co
          powiedzą kumple?....taki jest los marynarzowych nie wiem czy
          zgodzicie się ze mną ale mam kilka kolezanek , które mają mężów
          marynarzy i ich życie tak wyglada, często kończy się rozwodem
          wówczas staja po przeciwnej stronie barykafy Ci , którzy się kiedys
          kochali a teraz Ci , którzy ze soba walczą bo jeszcze nie słyszałam o
          kulturalnym rozwodzie marynarza .Zona w sądzie jest z reguły
          k...d....i ta , która wyciagała pieniądze jak on biedaczek ciężko w
          morzu pracował. Poozdrawiam
          • kaskaz1 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 16:07
            aż tak zle nie jest.
            Z tą kasą to mnie żżarła ambicja - to ja sama chciałam być
            samowystarczalna finansowo, tyle że sie w koncu na tym przejechałam.
            Ae wczesniej ( 20 lat małz ) nie było pytań o pieniądze , na co
            wydałam- pełny dostęp do konta. nigdy wczesniej nie załował ani dla
            mnie ani dla dzieci.
            TAk, ze co do strony fonansowej nigdy wczesniej nie miałam
            zastrzezeń.

            o sprawach domowych zazwyczaj tez ja decydowałam . co kupic ,
            jakie , remonty ciuchy - była zasada- skoro kupuje znaczy
            potrzebuje.

            Dwa lata temu zaczał budowe domu , jako inwestycję nadwyzek i tu się
            okazało , że nie da się zyć na dotychczasowym poziomie i budowac
            dom...

            Natomiast wrzaski - są od lat i zawsze sie temu spzrciwiałam .
            Przed wyjazdem postawiłam ultimatum - wrca zmienony - niekrzyczacy
            albo odchodzę - zobaczymy. wraca na dniach...

            • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 16:25
              czyli nie tak samo

              cóż ambicja fajna rzecz

              w naszym 12 związku, po jego 15 latach pływania i 10 latach
              małżeństwa mamy mieszkanie z wtórnego rynku, z kredytem od 4 lat
              spłacanym tylko ratami, bez nadwyżek oraz w 75 wyposazonym w
              pozostałości po poprzednich własciiela
              na stanie po drodze był też cienias, zamieniony potem w 15 letniego
              vw golfa, z uszkodzoną skrzynią biegów (wsteczny nie wchodził)
              razem rodzinnie z mała za granicą np. nigdy nie bylismy, nie
              wychodzilismy, nie bywaliśmy, nie udzielalismy się kulturalnie
              nigdy nie zaprosił mnie na kolację, a na "urlopie letnim" 2 razy
              agroturystyka

              nie mam żadnych oszczędności, a ona nie wiem... zarobił w ciągu
              ostatniego roku 4 x tyle ile ja rocznie brutto
              • sauber1 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 16:56
                No to gdzie te czasy gdy marynarz, rybak, czy prywaciarz był paniskiem ???smile
                • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 09:35
                  to se ne wrati
                  kiedyś za dolara można było (podobno) kupić połówke i zakąskę
                  teraz kostkę masła

                  myślę, że to taka praca jak każda inna
                  tyle,że zarobki są netto i czasowo teoretycznie odpadają pływakowi
                  koszty codziennego zycia, bo to armator go usypia i żywi

                  zarządzanie dochodami nie zależy od zawodu, tylko od człowieka
                  zresztą wszystko, a na pewno większość zależy od człowieka
    • majkel01 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 17:47
      zwolnienie lekarskie jest potwierdzeniem czasowej niezdolności do pracy. Oznacza
      to że dolegliwości za jakiś czas ustąpią i wszystko będzie OK. Moim zdaniem nie
      ma więc podstaw do tego by obnizac alimenty na dziecko, a już zwłaszcza żądac
      alimentów na siebie.
      Trzeba żądac tak jak w pozwie, a ewentualne oniżenie alimentów na dziecko tylko
      wtedy gdyby mąz dostał orzeczenie o trwałej niezdolności.
      Dodam że przy takich zarobkach mąż pewnie ma jakies oszczędności które wystarcza
      na płacenie alimentów w okresie kiedy nie choruje. Wyzdrowieje to poplynie w
      świat dalej zbijac kasę.
      • sauber1 Re: zwolnienie a alimenty 10.09.09, 22:35
        majkel01 napisał:

        > zwolnienie lekarskie jest potwierdzeniem czasowej niezdolności do pracy. Oznacz
        > a
        > to że dolegliwości za jakiś czas ustąpią i wszystko będzie OK.

        Sorki Majkel, ale ja tu nie byłbym takie pewien. Oprę się na swoim przykładzie,
        nigdy nie miałem nawet kataru, a jak mnie raz wzięło to prawie rok byłem na
        chorobowym, było wiele nadziei, ale niestety jak wróciłem do chlebodawcy to
        przekonał mnie że już dość się w życiu napracowałem, że widać na mnie wyraźnie
        zmęczenie, nawet nie zaprzeczałem, były też słowa budujące, że trudno będzie
        bezemnie itd ... co do kasy żadnych negocjacji, dostałem tyle ile chciałem, a
        mieć szefa gentlemana to dziś rzadkość smile Z tym że tego nie wykorzystywałewm
        jak do tej pory, a i też nie było takiej potrzeby.
        Praca marynarza wyjątkowo niewdzięczma i te porty ...wink
      • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 09:37
        dziekuję
        wszem opowiada, że ma sparaliżowaną stope
        jednakże porusza się samodzielnie, wrócił z kontraktu o własnych
        siłach i nie miał zalecenia hospitalizacji
        i tylko opuchlizna na twarzy mu się zmienia
      • scibor3 Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 11:18
        Ja też się dołączę do powątpiewań. O ile orzeczenie o trwałej niezdolności do
        pracy trudno dostać to orzeczenie o przeciwskazaniach do pracy w danym zawodzie
        jest dostać bardzo łatwo. Podejrzewam, że ponad połowa z pracujących w Polsce
        może dostać takie zaświadczenie bez żadnych kombinacji, na podstawie uczciwego
        badania lekarskiego. I wtedy żegnajcie alimenty liczone od zarobków 9 kzł/mc a
        witajcie alimenty liczone od 1.5 kzł/mc. Wbrew temu co pisze tutaj pani
        Pokopanka, wyobraża ona sobie rozwód w ten sposób, ze będzie tak jak dotąd, kasa
        będzie leciała, tylko bez powrotów męża z rejsu i telefonów.
        • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 12:43
          póki co pan marynarz nie skalał sie płatnościami przyziemnych
          rachunkow, bo nigdy tego nie robił
          z "jego" dochodów były płacone az raty kredytowe w wyskości ok
          200usd miesięcznie, to faktycznie zwlająca wartość przy takich
          zarobkach i wysokości rat kredytowych na rynku

          więc masz rację, bedzie tak samo, czyli że ja będę o wszystko dbać
          za swoje, jak do tej pory zresztą, a on w porywach 2 razy do roku
          przyniesie małej prezent i uzna, że się spełnił jako ojciec

          i oczywiście, że oczekuję bezpieczeństwa i równowagi dla dziecka i
          siebie i oddzielnego zamieszkania, ale do tego dalek droga przede
          mną jeszcze, niestety
          • sauber1 Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 13:14
            pokopanka napisała:

            > oczekuję bezpieczeństwa i równowagi dla dziecka i
            > siebie i oddzielnego zamieszkania, ale do tego dalek droga przede
            > mną jeszcze, niestety

            Może i daleka droga, ale nie zdziwisz się chyba jak to o wiele szybciej nastąpi ? wink
            • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 13:30
              nie zrozumiałam
              co miałoby się stać, żeby było "szybciej"

              że on mnie psychicznie wykańcza?
              czy, że wygrywam w totka i zycie staje się prostsze, przynajmniej w
              kwestii materialnej

              w każdym razie im bliżej sprawy, tym bardziej się niepokoję, bo za
              bardzo mi zalezy na zakończeniu tej sytuacji, ciągnie się to rok, a
              mojej rezerwy psychiczne są na wyczerpaniu
              • sonia_30 Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 13:46
                Pokopanka, ale zaczęłaś sprawę, w toku jest, więc na pewno jest
                bliżej niż dalej. Też jestem w trakcie rozwodu, nie z marynarzem
                wprawdzie, ale z przemocowcem, każda rozprawa przybliża do finału i
                tego się trzymam. Najgorzej jest zacząć, a to już zrobiłaś smile
                • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 13:54
                  dzieks

                  wszystko widzę już na czarno
                  czuję się przyparta do ściany i przychodzi mi do głowy, zeby się juz
                  poddać, bo nie mam sił
                  nic nie układa się tak, jak myślałam, że moze być
                  czuję się jak więzień w jezcze swoim domu, uciekam z niego, żeby mu
                  zejść z drogi
                  za dużo myśle, a zrobiłam już wiele
                  • adaria38 Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 14:02
                    Nie daj się zaszczuć, prosty kręgosłup i spokój najważniejszy. Dopniesz sprawę
                    do końca, raz a dobrze rozdzielić co się da(mieszkanie przede wszystkim)... żeby
                    potem się nie bujać znowu... a potem odpoczniesz. Powodzenia.
                  • sonia_30 Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 14:07
                    Jak to poddać? I co dalej? Tak to niech Ci absolutnie do głowy nie
                    przychodzi. Zaczęłaś sprawę, do 21 października niespełna 1,5
                    miesiąca, coś drgnie - jest szansa na zakończenie na tej 3 sprawie?
              • sauber1 Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 16:32
                pokopanka napisała:
                > czy, że wygrywam w totka i zycie staje się prostsze, przynajmniej w
                > kwestii materialnej


                Żeby wygrać trzeba grać, przed pierwszym porodem też strach podobny ...
                Uśmiechaj się częściej wink
          • scibor3 Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 14:13
            Gdybym nie lurkował na tym forum, to pewnie dałbym sobie wcisnąć ten kit.
            Niestety nie chce mi się uwierzyć, że utrzymujesz dom i dwoje osób za sumę rzędu
            1500 zł (nie chce mi się szukac postu) i jeszcze masz na internet. Odciął ciebie
            od kasy dopiero ostatnio? Zgadłem?

            > i oczywiście, że oczekuję bezpieczeństwa i równowagi dla dziecka i
            > siebie i oddzielnego zamieszkania, ale do tego dalek droga przede
            > mną jeszcze, niestety

            Tak, z zarobkami rzędu 1500 zł to można jedynie oczekiwać.
            • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 15:29
              nie zgadłeś

              a z powodu naszego rozstania/odcięcia od kasy czy jak to tam sobie
              chcesz nazwać nic go nie zwalnia ze współutrzymania nieletniej

              i tego się będę trzymać

              a "odcięcia" będą uwzględnione przy podziale, bo dochody małżonków
              składają się na wspólny majątek, a póki co małżeństwem nadal jesteśmy
            • pokopanka Re: zwolnienie a alimenty 11.09.09, 15:55
              zadałam sobie trud i poszukałam kilku Twoich wypowiedzi

              jedyne co się nasuwa, pozostawię dla siebie, pozwolisz i nie wchodze
              z Toba dalej w polemikę

              forum.gazeta.pl/forum/w,567,99744073,99868552,Re_czy_mam_prawo_zabrac_mu_dziecko_.html

              forum.gazeta.pl/forum/w,16,99805462,99820797,Re_Dziewczyny_pomozcie_jesli_wiecie_jak.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka