lalu81
11.10.09, 21:24
Witam.Wlasnie zlozylam pozew o rozwod.Po 1,5 roku od slubu.Czuje sie
zle.Praktycznie w ogole ze soba nie zylismy,w dniu slubu maz chcial
rozwodu,potem wmawial mi ze jego dziecko nie jest jego,potem mnie
wyzywal,spisywal intercyzy,potem znow wyzywal,dawalam mu szanse
kilka razy,ale wolal kolegow i kolezanki,tak sie meczyl ze mna i
dzieckiem.Wykupywal sobie abonament na dziecko w postaci
alimentow.dla niego ojcostwo to jest wyjscie z dzieckiem na spacer
co jakis czas.Nie wytrzymalam gdy kazal mi usunac druga ciaze.To
wtedy zdecydowalam.Teraz sie msci.Jeszcze nie wie o tym ze zlozylam
pozew,chyba ze sie domysla.Dlaczego mi jednak smutno?dlaczego wciaz
mi sie plakac chce?on jest mi bardziej obcy niz tlum na ulicy,jakos
nie mam na nic sily...nie mam sily zajac sie malym dzieckiem,nie mam
sily posprzatac,nie mam sily wyjsc na dwor.Nie chcialam zeby tak
wyszlo,a on wszystko zepsul juz na poczatku a potem bylo juz tylko
gorzej.Nienawidze go za to ze zniszczyl mi zycie i rodzine na ktora
tak czekalam,zniszczyl zycie dziecku,bo nie bedzie mialo obojga
rodzicow.alkoholik i bluznierca...co teraz bedzie?jak przezyliscie
te rozterki?